Droga do niepodległości: konstruowanie Nowopolaka

Rzeczpospolita Obojga Narodów była dla Polaków w okresie walki o niepodległość cnotą i przekleństwem - nosiła za sobą wspomnienie potęgi i dziedzictwo minionych pokoleń, jednocześnie była skalana upadkiem i grzechami, które mogły świadczyć o niezdolności do tworzenia własnego państwa. Polacy stanęli przed pytaniem, co zrobić ze swoją historią, myśląc o teraźniejszości i przyszłości.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Przeczytaj również: 11 listopada 1918 i odzyskanie niepodległości przez Polskę

Zobacz też: Droga do niepodległości: Polacy (nie)Polacy

Kiedy 16 sierpnia 1841 roku grupa intelektualistów skupionych wokół Ľudovíta Štúra wdrapywała się na szczyt Krywania, niewielu sądziło, że ta wymagająca fizycznej krzepy wyprawa stanie się jednocześnie mitycznym początkiem narodu słowackiego. Góra stała się akuszerką pragnień i myśli, pomogła wydobyć poczucie odrębności i skupić wokół swojego wyostrzonego szczytu całkiem nową społeczność. W tym samym czasie z historyczno-społecznej smuty odradzał się naród czeski, który po bitwie na Białej Górze w 1620 roku bliski był unicestwienia. Jednakże zarówno Czesi jak i Słowacy mieli łatwiej. Doświadczenie niebytu pozwoliło im stworzyć wszystko od nowa, odbudować siebie na świeżym fundamencie, opowiedzieć historię na własnych zasadach.

Fatum historii

Z Polakami było inaczej. Polacy mieli na swoich barkach dziedzictwo Rzeczpospolitej, które jak nieznośna mara, jak antyczne fatum, unosiło się nad ich głowami. A wraz z nim cały konglomerat pytań, wątpliwości, sporów, fobii i wstydów. Tragizmu dodawał fakt, że jednocześnie nie dało się tego tak bezwiednie odrzucić, pozbyć, wyrwać stronic z podręczników historii, albo przepisać ich tworząc optymistyczniejszą wersję dziejów. Upadek tego średniowieczno-nowożytnego konstruktu był faktem niezaprzeczalnym, a jednocześnie nie do podważenia było to, że to właśnie tęsknota za ową wyimaginowaną ojczyzną wolności i swobód dała asumpt pogrobowcom po Rzplitej do stanięcia u boku Napoleona i próby odrodzenia dawnej państwowości.

Rzeczpospolita Obojga Narodów w szczytowym okresie rozwoju terytorialnego. Jej dziedzictwo było jednocześnie ważne i uciążliwe (aut. Hoodinski, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – na tych samych warunkach 2.5 zlokalizowana).

Bardzo szybko zdano sobie jednak sprawę, że samo wspomnienie to za mało, aby odrodzić kraj do nowego istnienia. Zbyt wiele było niezabliźnionych ran, aby przejść nad nimi obojętnie. Padało bowiem pytanie zasadnicze: czy nowa Polska ma być prostą kontynuacją Rzeczpospolitej z pozornymi tylko zmianami natury ustrojowej, czy może czymś zupełnie nowym, opartym na innym myśleniu, innych paradygmatach funkcjonowania? Przecież za upadłym państwem ciągnął się nie tylko cień klęski rozbiorów, ale także cały ciężar problemów społecznych wynikających z zakonserwowanego systemu stanowego, który choć stworzył przestrzeń wolności i swobód obywatelskich, to przecież zarezerwowanych dla jednego, choć licznego na tle europejskim, stanu. Dla szlachty walka o ojczyznę była więc oczywistością. Była chęcią powrotu do państwa pozbawionego absolutnych władców i ich zauszników, do rzeczywistości, której się było kreatorem, a nie jedynie marionetką.

Dla pozostałych stanów ambicje te nie były już tak oczywiste. Choć zachęceni „rewolucją miejską” jaka nastąpiła pod koniec XVIII wieku mieszkańcy miast mogli wyobrażać sobie mogli, że będą beneficjentami nowej Polski, to włościanie nie mogli na to zbytnio liczyć. Argument „pańskiej Polski”, niezależnie od prawdziwości tego zarzutu, był mocną kartą przetargową, którą zaborcy łatwo mogli wykorzystywać tłumiąc marzenia szlachty. Wydarzenia rabacji galicyjskiej czy upadek powstania styczniowego pokazały, że niepodległość nie jest jedynie kwestią geopolitycznej układanki, ale także gruntownego przewartościowania dotychczasowego myślenia o tym, czym jest naród i jakie powinno być przyszłe państwo.

Nowopolak

Joachim Lelewel (domena publiczna).
Na tej bazie polskie elity intelektualne zaczęły budować projekt Nowopolaka, podchodzącego daleko krytycznie do dawnego dziedzictwa Rzeczpospolitej i na nowo definiującego swoją obecność w świecie. Oczywiście nie da się wyznaczyć jednej konkretnej daty początku tego procesu. De facto koncepcja redefinicji polskości pojawiła się wraz z III rozbiorem, a nawet jeszcze przed nim. Nazwanie w Konstytucji 3 maja warstwy chłopskiej „najliczniejszą częścią narodu” było przecież stwierdzeniem rewolucyjnym, zmieniającym bieg myślenia zapoczątkowany najpewniej jeszcze w XV wieku, a spotęgowany wraz z rozwojem kultury sarmackiej, której elementem było dystansowanie się szlachty od wspólnoty narodowej z innymi stanami. Także w XVIII wieku zaczęto dostrzegać, że narodu nie można rozumieć jedynie poprzez pojęcie obywatelskości. Bardzo dużą wagę zaczęto przykładać do języka, który postrzegano jako spoiwo mieszkańców Rzeczpospolitej. Odnajdywano w nim więc uniwersalne kryterium przynależności, które zmienić miało dotychczasowe myślenie o tym czym jest wspólnota. Były to prądy intelektualnie ważne na drodze modernizacji własnymi siłami, ale jednak zbyt słabe aby przełożyły się na praktykę działania. O ile rozumiano potrzebę szerokich zmian społecznych, to raczej wolano je zapisywać w doniosłych deklaracjach niż przenosić na codzienne życie.

Koniec XVIII wieku podyktował jednakże wizję przemian łączących tradycję Rzeczpospolitej (z jej obywatelskim sznytem), ze stopniowym tworzeniem nowej wspólnoty opartej nie tylko na prawach ale i kulturze. Widoczne jest to w twórczości Stanisława Staszica, który balansował pomiędzy dawnym rozumieniem narodu jako grupy połączonej politycznymi przywilejami, a społeczności odnajdującej się w języku, zwyczajach i tradycji. Historyczna szkoła lelewelowska próbowała natomiast przedstawiać rodzimy republikanizm jako coś co nie przynależy jedynie do konkretnego stanu, ale wynika z natury całego ludu. W dziele „Uwagi nad dziejami Polski i jej ludu” Lelewel pisał:

Polska jedynie sama rozwinęła się w przestronną i narodową rzeczpospolitę; ona dźwignęła i postawiła zasady, do których stara Europa dąży, aby odmłodnieć i położenie swych mieszkańców ulepszyć. Słusznie są czynione zarzuty ciężkich wad, jakie plamiły rzeczpospolitę polską. Mamy je rozważać, ich źródło i postęp wskazać. W pomyślniejszej przyszłości, oby ludzkość europejska zdołała ich uniknąć! Nie przestajemy jednak nastawać na to, że Polska roztacza widok wspaniały, z posad [zasadniczo] różny od tych wszystkich republik, które różnymi czasy w dziejach świata błyszczały.

Była więc to próba pogodzenia dawnej Rzeczpospolitej z tendencjami do stworzenia narodu na nowo i to – co ciekawe – tworzona przez środowiska, które można by dziś nazwać lewicującymi.

Tekst jest częścią dodatku tematycznego do Histmag.org, opracowanego we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim, poświęconego Świętu Niepodległości. Inspiracją do publikacji stały się monety NBP:

Stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości – Józef Piłsudski

Nominał 100 zł

metal: Au 900/1000

stempel: lustrzany

średnica: 21,00 mm

masa: 8,00 g

brzeg (bok): napis: Stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości

nakład: do 2500 szt.

Projektant monety: Dobrochna Surajewska

Kup monetę w sklepie Narodowego Banku Polskiego!

Nominał 10 zł

metal: Ag 925/1000

stempel: lustrzany, mikrodruk

wymiary: 32,00 mm x 22,40 mm

masa: 14,14 g

brzeg (bok): gładki

nakład: do 30 000 szt.

Projektant monety: Dobrochna Surajewska

Kup monetę w sklepie Narodowego Banku Polskiego!

Przeczytaj też o pozostałych wartościach kolekcjonerskich, wyemitowanych przez NBP wokół tematyki Święta Niepodległości

Dziedzictwo odrzucone?

Roman Dmowski (domena publiczna).
Jednocześnie jednak tworzył się pogląd oparty na wstydzie za upadek Rzeczpospolitej i negacji jej dziedzictwa. Z takich założeń wychodziła krakowska szkoła historyczna, której prace były nie tylko próbą syntezy historii Polski, ale przede wszystkim prokuratorskim oskarżeniem wobec jej wad i zaniechań. Symbolem ruchu stał się mit Stańczyka – kąśliwego błazna, który w apogeum Złotego Wieku ponoć potrafił już dostrzegać zgniliznę trawiącą od środka konstrukt państwa polsko-litewskiego. Takim samym sumieniem chciało być środowisko krakowskich historyków, które w swojej krytyczności do dawnej Polski chciało obudzić sumienia współczesnych i skłonić do samonaprawy. Tym samym – być może czasem nieco wbrew sobie – intelektualiści krakowski stali się prekursorami odrzucenia dziedzictwa dawnej Rzeczpospolitej i stworzenia polskości na nowo, bez brzemienia dawnych wieków.

Sprzyjały temu oczywiście przegrane powstania, dostrzegalna impotencja ruchów rewolucyjnych czy łatwość, z jaką zaborcy rozgrywali społeczne konflikty. Panaceum na te problemy miało być budowanie polskości na surowym korzeniu. Sojusznikiem w realizacji tych celów miał być pozytywizm i industrializacja sprzyjająca marginalizacji ziemiaństwa, a co za tym idzie, całego szlacheckiego dziedzictwa państwa polsko-litewskiego. Dążenia te przyjęły dwie formy – z jednej strony konserwatywny, próbujący polski żywioł rozwijać w ramach działań państw zaborczych, z drugiej nacjonalistyczny, który choć sięgał narracyjnie do epoki staropolskiej, to czynił to niechętnie, okazjonalnie i najczęściej w kontekście XVIII-wiecznych przemian oświeceniowych. W „Myślach nowoczesnego Polaka” Roman Dmowski pisał:

Tak, my jesteśmy w głównej swej masie, w tym, co stanowi naród przyszłości, społeczeństwem młodym, zaczynającym się dopiero dorabiać i wciskać na pole międzynarodowego współzawodnictwa, na którym się dziś rozsiadły wygodnie inne ludy. I jeżeli można powiedzieć, że powalona na ziemię i skrępowana od stulecia Polska zaczyna się poruszać na nowo, to głównym momentem jest tu właśnie ruch masy ludowej, młodej, żywotnej, dorabiającej się, pierwszymi, obudzonymi z uśpienia siłami rwącej się do życia: nie jest to właściwie odradzanie się starej Polski, ale powstawanie nowej z nieruchomych przez wieki pokładów.

Między ludem, a narodem

Podzielona w sprawie historii była socjalistyczna lewica. O ile była w niej zgoda co do potrzebny realizacji projektu nowopolskiego, to ze stosunkiem do przeszłości był większy kłopot. Jeszcze w latach 40. XIX wieku Henryk Kamieński postulował odwrócenie się od historii i zdecydowane odcięcie się od jej tradycji. Dopiero pod koniec życia (zmarł w 1866 roku) złagodził swoje poglądy nawiązując do lelewelowskiej szkoły apoteozy republikanizmu staropolskiego przy jednoczesnym potępianiu nierówności społecznych. Ważne w tym kontekście były prace tzw. warszawskiej szkoły historycznej, która dokonała częściowej rehabilitacji Polski szlacheckiej. Jej wpływ podkreślał m.in. Ludwik Kulczycki, który w swojej publicystyce wiele razy wracał do rodzimego republikanizmu. Bolesław Limanowski natomiast, choć zastrzegał, że Polska nie powinna być szlachecka, potrafił stwierdzić jednoznacznie:

Trzeba nie znać historii, ażeby Konstytucję 3 maja nazwać „magnacką konspiracją”. Była to rzeczywiście konspiracja, ale ludzi takich, jak Hugo Kołłątaj, [Scipione] Piatoli, Julian Niemcewicz, Tadeusz Mostowski, Józef Weyssenhof, Ignacy Potocki, Stanisław Małachowski, Jan Śniadecki. Jaki kierunek reprezentował Hugo Kołłątaj w ówczesnym społeczeństwie polskim, każdemu wiadomo. Jego to głównie staraniem w mieszczaństwie polskim obudziła się świadomość obywatelskich swoich praw i swego znaczenia. Piatoli, który będąc sekretarzem króla, wciągnął tego ostatniego do spisku konstytucyjnego, był gorącym wielbicielem Rousseau i obrońcą najrozleglejszych społecznych reform. Szczere przejęcie się Niemcewicza sprawą polepszenia losu włościan stanie się dla każdego niewątpliwym, kto pozna jego czynność sejmową. Ignacy Potocki już w Zasadach do poprawy rządu, przedstawionych w grudniu 1789 r. sejmowi, żądał był, ażeby uznać wszystkich mieszkańców Rzeczypospolitej wolnymi i równymi obywatelami. Jak Stanisław Małachowski pojmował Konstytucję 3 maja, dowiódł tego aktem zniesienia pańszczyzny i poddaństwa w swych dobrach. Trudno więc tych ludzi nazwać magnatami, skoro ani z rozległości dóbr ziemskich, ani też tym bardziej z przekonania nimi nie byli.

Jednocześnie rozwijał się także nurt krytyczny. W piśmie „Pobudka” z 1889 roku przeczytać mogliśmy następujące wezwanie:

Byłeś Narodem-Szlachtą: za niewolę i nędzę ludu sprzedała ona Twą niepodległość; a ilekroć rwałeś się do broni, by zrzucić obce jarzmo, wyrodna kasta, drżąc o przywilej własności, broń z Twych rąk wytrącała. Niepodległość odzyskasz, stając się Narodem-Ludem: Wypowiesz walkę na życie i śmierć wszelkiemu przywilejowi: wyrwiesz z jego szponów przesiąkłe krwią chłopską i potem szmaty rozszarpanej Polski, a wydziedziczony lud niech się stanie dziedzicem wydartej mu od wieków Ojczyzny…!

Czyniło to z ruchu socjalistycznego nurt niejednolity, w którym rewolucyjna chęć budowy nowego świata mieszała się z ostrożnym podejściem do dziejów i – podobnie jak w szkole lelewelowskiej – wyciąganiem z niej tego co było w niej najcenniejsze.

Obok konserwatystów, nacjonalistów i socjalistów, którzy kształtowali swoje poglądy nie tylko w oparciu o nasze wewnętrzne spory, ale też europejskie tendencje, powstał na polskich ziemiach ruch ludowy, którego zasięg i siła związana była ze specyfiką gospodarczo-historyczną tej części Europy Środkowo-Wschodniej. Być może z tego powodu w największym stopniu był on odpowiedzią na problem dziedzictwa dawnej Rzeczpospolitej. Kształtował się obok głównej dyskusji. Trzonem jego myślenia była polskość pomimo dawnych krzywd, podkreślanie, że istota polskości była w szerokich kręgach chłopskich, a nie szlacheckiej przeszłości narodu. Stworzenie ruchu ludowego było też asumptem do intelektualnej – choć czasem nieco sztucznej – mody na chłopomanię, która miała być odruchem sumienia, zadośćuczynieniem warstw uprzywilejowanych nad włościanami. Nie zawsze oczywiście kończyło się to karykaturalnym obrazem „schłopionej” inteligencji rodem z „Wesela” Wyspiańskiego, lecz czasem kwitło w postaci badań Oskara Kolberga, które pozwoliły odkryć bogactwo rodzimej kultury wiejskiej. W każdym razie, wspomniany przed chwilą dramat krakowskiego artysty doskonale pokazywał na czym polegał problem z budowaniem projektu nowopolskiego w oparciu o fascynację ludowością. Kończył się zazwyczaj karykaturą, inteligencką zabawą formą. Z drugiej jednak strony pozwoliła samym włościanom wejść w obieg modernizacji i stworzyć całą mitologię źródeł narodu, które tkwić miały w warstwie chłopskiej.

Liderzy Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast” w latach 20. XX wieku. W środku Wincenty Witos, najważniejszy dziacz ruchu ludowego od przełomu XIX i XX wieku (domena publiczna).

W tym całym fermencie intelektualnym nie udało się oczywiście stworzyć jednolitego projektu Nowopolaka. O ile Francuzi mieli rewolucję, Amerykanie uchwalenie Konstytucji, a Niemcy wojnę francusko-pruską z 1871 roku, o tyle Polakom nie udało się wykreować wydarzenia, które zanegowałoby jednoznacznie okres staropolski, a otworzyło nowopolski. Nowopolak pozostał więc tworem niedokończonym. Tym niemniej sama myśl o potrzebie jego stworzenia dawał asumpt do powstawania nowych środowisk niepodległościowych, włączenia do dążeń wolnościowych mieszczan i chłopów. I choć Nowopolak nie zaistniał, to powstał grunt pod nową Polskę – która jednak nadal zastanawiała się na ile jest kontynuacją Rzeczpospolitej, a na ile powstała w opozycji do jej dziedzictwa.

Redakcja: Tomasz Leszkowicz

Tekst jest częścią dodatku tematycznego do Histmag.org, opracowanego we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim, poświęconego Świętu Niepodległości. Inspiracją do publikacji stały się monety NBP:

Stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości – Józef Piłsudski

Nominał 100 zł

metal: Au 900/1000

stempel: lustrzany

średnica: 21,00 mm

masa: 8,00 g

brzeg (bok): napis: Stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości

nakład: do 2500 szt.

Projektant monety: Dobrochna Surajewska

Kup monetę w sklepie Narodowego Banku Polskiego!

Nominał 10 zł

metal: Ag 925/1000

stempel: lustrzany, mikrodruk

wymiary: 32,00 mm x 22,40 mm

masa: 14,14 g

brzeg (bok): gładki

nakład: do 30 000 szt.

Projektant monety: Dobrochna Surajewska

Kup monetę w sklepie Narodowego Banku Polskiego!

Przeczytaj też o pozostałych wartościach kolekcjonerskich, wyemitowanych przez NBP wokół tematyki Święta Niepodległości

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Sebastian Adamkiewicz
Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy