Opublikowano
2015-11-04 13:00
Licencja
Wolna licencja

Droga do niepodległości: Polacy (nie)Polacy

„Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, będziem Polakami” – nad tymi słowami hymnu przechodzimy bezrefleksyjnie. Drugą zwrotkę śpiewamy zresztą rzadko. A przecież zawiera ona sedno dylematu przed jakim stanęli Polacy po utracie niepodległości: czy nasz naród jeszcze istnieje skoro państwa już nie ma?


Strony:
1 2

Zobacz też: 11 listopada 1918 i odzyskanie niepodległości przez Polskę

Upadek Rzeczpospolitej był czymś więcej niźli tylko likwidacją jednego z europejskich państw. Był końcem pewnego projektu polityczno-społecznego, u którego fundamentów legły średniowieczny uniwersalizm i rozumienie prawa, które współgrać miały ze starożytnymi wizjami państwa idealnego. Nie było to więc unicestwienie państwa, lecz coś znacznie głębszego.

Jan Matejko, Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota wolność. Elekcja A.D. 1573 (domena publiczna).

Rozbiory były ciosem w rzeczywistość, która przez wieki zdawała się być jeśli nie doskonała to zbliżająca się do doskonałości. Tak widzieć ją chcieli Staropolacy, którzy tylko w chwilach słabości (takich jak powstanie Chmielnickiego czy Potop) odczuwali potrzebę nagłych – czasem nawet radykalnych – reform. Później zazwyczaj ten zapał przechodził, studzony jakimś przelotnym sukcesem jak wygnanie Szwedów czy wiktoria wiedeńska. Po nich szybko zapominano o słabościach ustrojowych, a szybko odgrzebywano dumę z Rzeczpospolitej. W uszach dźwięczały słowa Wacława Dębołockiego, który w 1633 roku pisał:

Polacy, czyli Scytowie są narodem wybranym, pierwszym wśród wszystkich narodów świata, do którego ongiś należało panowanie nad światem i do którego niezadługo powróci, a język słowiański – pierwotnym językiem świata.

Czy w takiej atmosferze uniesienia i bezkrytycznego samouwielbienia poważnie można było traktować słowa króla Jana Kazimierza, który w 1661 roku – prezentując program szeroko zakrojonych reform – powiedział:

Moskwa i Ruś odwołają się do ludów jednego z nimi języka i Litwę dla siebie przeznaczą; granice Wielkopolski staną otworem dla Brandenburczyka, a przypuszczać należy, iż o całe Prusy certować zechce. Wreszcie Dom Austriacki spoglądający łakomie na Kraków, nie opuści dogodnej dla siebie sposobności i przy powszechnym rozerwaniu państwa nie wstrzyma się od rozbioru.

Rzeczpospolita dopiero co powstrzymała przecież szwedzkiego najeźdźcę, a w wojnie z Moskwą poszczycić się mogła wspaniałą kampanią na Litwie i Ukrainie. Wobec tych zdarzeń przestrogi króla traktowano raczej jako element jego taktyki, próbę przestraszenia posłów i zmieniania czegoś, co przecież może ma kryzysy, ale i tak prędzej czy później udowadnia swoją doskonałość.

Tyle, że w połowie XVIII wieku doskonale zdawano sobie sprawę, że to już nie tylko chwilowe kryzysy wstrząsają państwem polsko-litewskim, ale coś znacznie większego. Widmo upadku projektu Rzeczpospolitej coraz bardziej zaglądało w oczy elitom politycznym. Czara goryczy przelana została w 1768 roku, kiedy w czasie odbywającego się w Warszawie sejmu, z polecenia Nikołaja Repnina, porwano trzech senatorów: biskupa krakowskiego Kajetana Sołtyka, biskupa kijowskiego Józefa Andrzeja Załuskiego i wojewodę krakowskiego Wacława Rzewuskiego. W społeczeństwie szlacheckim uznano to za pogwałcenie miru sejmowego i bezpośrednie uderzenie w istotę państwa polsko-litewskiego. Konfederacja barska był więc pierwszym, świadomym ruchem niepodległościowym, który pod słowem „niepodległość” krył przede wszystkim niezależność polityczną, nienaruszalność tradycji politycznych i świętość instytucji. Wszelkie deklaracje religijne miały w tym przypadku znaczenie drugorzędne i propagandowe. Krytykowany przez wielu konserwatyzm ruchu (a i to nie jest wcale takie oczywiste) był prostą reakcją obronną. Reformy kojarzono bowiem z obcą ingerencją, pamiętając doskonale asystę wojsk rosyjskich przy jakiej odbywała się elekcja Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wracano więc do ideałów znanych z XVI-wiecznych sejmów egzekucyjnych, na których nie chciano wcale potężnych reform, lecz po prostu powrotu do wyidealizowanej przeszłości.

Artur Grottger, Modlitwa konfederatów barskich przed bitwą pod Lanckoroną (domena publiczna).

Polską niepodległość barzanie utożsamili więc z bardzo konkretnym modelem ustrojowym, który był w kontrze do absolutystycznych przemian w państwach ościennych. Nałożyło się to na rozumienie pojęcia „narodu”, przez który widziano nie tyle grupę etniczno-językową, co – zgodnie z antycznym ideałem – wspólnotę wolnych obywateli mających wpływ na rzeczywistość. Ingerencje Rosji w sprawy polskie uważano więc za cios zadany „narodowi” pozbawionemu swoich dwóch głównych wyróżników – wolności i wpływu na rzeczywistość. W tym samym duchu w czasie Sejmu Czteroletniego likwidowano Radę Nieustającą, która była symbolem obcego ucisk i instytucją marionetkową, znacznie ograniczającą możliwość czynnego wykorzystywania swoich praw obywatelskich. Ową „obywatelskość” starano się też rozlewać na inne stany, w ten sposób włączając je do pojęcia „narodu”. Nieśmiałym krokiem w tym kierunku były postanowienia Konstytucji 3 maja, poszerzające nieznacznie wpływ mieszczan na sytuację polityczną i sankcjonujące opiekę prawną nad włościanami. Były to oczywiście decyzje bardzo zachowawcze, ale jedynie w wymiarze praktycznym. Paradygmaty myślenia o państwie zmieniały się radykalnie, obalając ostatecznie arystotelesowski model, w którym świat dzielił się na „naród polityczny” i społeczność, która na tenże „naród” pracowała. Majowa konstytucja otworzyła drzwi do uznania, że naród wykracza poza społeczne funkcje.

Tekst jest częścią dodatku tematycznego do Histmag.org, opracowanego we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim, poświęconego Świętu Niepodległości. Inspiracją do publikacji stały się monety NBP:

Stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości – Józef Piłsudski

Nominał 100 zł
metal: Au 900/1000
stempel: lustrzany
średnica: 21,00 mm
masa: 8,00 g
brzeg (bok): napis: Stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości
nakład: do 2500 szt.
Projektant monety: Dobrochna Surajewska
Kup monetę w sklepie Narodowego Banku Polskiego!
Nominał 10 zł
metal: Ag 925/1000
stempel: lustrzany, mikrodruk
wymiary: 32,00 mm x 22,40 mm
masa: 14,14 g
brzeg (bok): gładki
nakład: do 30 000 szt.
Projektant monety: Dobrochna Surajewska
Kup monetę w sklepie Narodowego Banku Polskiego!

Przeczytaj też o pozostałych wartościach kolekcjonerskich, wyemitowanych przez NBP wokół tematyki Święta Niepodległości

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org