Autor: Marek Teler
Tagi: Wywiady, Historia wojskowości, Książki, II wojna światowa, Warszawa, Polska, Mazowsze
Opublikowany: 28 lipca 2016
Licencja:wolna licencja

Jak opowiadać młodym o Powstaniu Warszawskim? – rozmowa z Jerzym Ciszewskim

O Powstaniu Warszawskim i jego bohaterach pisano już wiele i w różny sposób. Jerzy Ciszewski postanowił przedstawić losy swojego ojca, jednego z bohaterów wydarzeń z 1944 r., w formie powieści sensacyjnej. W wywiadzie zdradza kulisy powstawania tej niezwykłej książki.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Jerzy Ciszewski to urodzony 15 września 1961, syn głównego bohatera książki. Założyciel jednej z pierwszych agencji PR w Polsce Ciszewski Public Relations. Na zdjęciu autor obok portretu ojca.
„Autentyczny bohater, historyczne tło i akcja na miarę Quentina Tarantino!” – tak reżyser Patryk Vega skomentował książkę Jerzego Ciszewskiego o losach jego ojca Jerzego, który walczył w Powstaniu Warszawskim pod pseudonimem „Mötz”. „Ojciec ‘44” to pisana w formie powieści sensacyjnej historia wojennego bohatera, który rozbił niemiecki czołg „Pantera” i zestrzelił niemiecki bombowiec Junkers Ju-87 Stuka (potocznie nazywany sztukasem). W wywiadzie debiutujący w roli pisarza Jerzy Ciszewski opowiada między innymi o okolicznościach powstania książki, bohaterstwie swojego ojca oraz dylematach związanych z pisaniem o tragicznych wydarzeniach sprzed 72 lat.

Marek Teler: Napisał Pan o swoim ojcu Jerzym Ciszewskim powieść sensacyjną, chociaż mógł Pan przedstawić jego sylwetkę w formie biografii. Dlaczego zdecydował się Pan właśnie na taki gatunek literacki?

Jerzy Ciszewski: Nie dałbym rady napisać biografii, bo praktycznie rzecz biorąc mojego ojca nie znałem. Ojciec wyjechał z Polski do Stanów kiedy byłem w pierwszej klasie podstawówki, później byłem dwa razy u niego na krótkich pobytach w Miami Beach, gdzie mieszkał. Następnie on wrócił do Polski, był już ciężko chory i pół roku później umarł. Biografia byłaby więc nie do zrobienia, bo nie miałem żadnych materiałów. W związku z jego wyjazdem do Stanów i powrotem do kraju w bardzo ciężkim stanie pamiątek też mam bardzo mało.

Jak więc wyglądał proces odnajdywania kolejnych śladów pamięci o Pana ojcu i historii z nim związanych?

Książka opiera się na dwóch filarach – zestrzelenie sztukasa i rozbicie „Pantery.” Te dwa wydarzenia były w miarę dobrze opisane przez jego samego w artykułach, które publikował przed laty w prasie. W Muzeum Powstania Warszawskiego mój ojciec ma teczkę i tam pracownicy Muzeum znaleźli jego życiorys i zaświadczenia jak ubiegał się o rentę. Część dokumentów przekazała mi rodzina, wuj Andrzej Langner, który jest prawie z tego samego pokolenia co mój ojciec, choć był wtedy jeszcze dzieckiem (rodziny Ciszewskich i Langnerów przebywały razem w czasie Powstania Warszawskiego). To jest raczej taki zlepek różnych rzeczy, które gdzieś musiałem wyłuskiwać, a nie miałem jednej wykładni. Cała moja rodzina jest w rozsypce, więc nawet nie wiedziałem z kim rozmawiać na ten temat.

Czyli na ile książka zawiera prawdę historyczną, a na ile fikcję literacką?

Właściwie prawda historyczna to fakt zestrzelenia samolotu i fakt rozbicia Pantery, a reszta to jest powiedzmy fikcja literacka, chociaż brałem różne wydarzenia z historii Powstania opisane w innych książkach. Oczywiście takie wydarzenia jak masakra na Woli stanowią fakt historyczny, ale cała książka to w pewnym sensie moja wizja jak to Powstanie mogło wyglądać.

zdjęcie Jerzego Ciszewskiego seniora
Wspomniał Pan o artykułach, w których Pana ojciec opisywał Powstanie Warszawskie. W jaki sposób je wspominał?

Opisywał dokładnie co się działo w danym miejscu czyli jak doszło do rozbicia „Pantery”, gdzie to się wydarzyło i mniej więcej jak on to zrobił – to bardziej opis samej sytuacji. Na bazie tego opisu budowałem scenę czy dwie sceny, które są odbiciem tych jego wspomnień.

Na pogrzebie ojca miał Pan okazję spotkać innych uczestników Powstania Warszawskiego. Jak oni zapamiętali Pana ojca?

Mówili o tym, że był żołnierzem, który motywował i ciągnął do przodu, włącznie z tym, że jego ulubioną rozrywką było włażenie na barykadę i patrzenie się przez lornetkę na pozycje Niemców. Oni oczywiście go nie dostrzegali, więc ojciec nie został nigdy trafiony. To jest pewna legenda, która się za nim ciągnie. Druga historia, którą mi opowiadali to gdy na takim typowo warszawskim podwórku był rozstawiony ciężki karabin maszynowy i ojciec odbezpieczył dwa granaty, pobiegł na wprost tego karabinu, rzucił te granaty do gniazda i po prostu rozniósł tych Szwabów. Jego koledzy mówili, że jak to zobaczyli to nie byli w stanie pojąć, że to zrobił, nie został trafiony i rozpieprzył ten karabin. Te rzeczy są częścią legendy, ale też były faktycznymi wydarzeniami.

Powieść „Ojciec ‘44” ma więc tę legendę kontynuować?

Nie buduję legendy. Mój ojciec był po wojnie cały czas monitorowany przez Służbę Bezpieczeństwa i wzywany na kolejne przesłuchania, więc po wojnie starał się, aby broń Boże nikt o nim nie słyszał i nie pisał. Jeśli przejrzymy książki o Powstaniu to w 90% nie ma o nim żadnej wzmianki. To nie jest budowa legendy, ale chęć utrzymania jego pamięci. Mam już swoje lata i chcę, aby moje dzieci wiedziały co zrobił ich dziadek. Dlaczego powieść? Przez wiele lat byłem dziennikarzem, cały czas piszę, więc uznałem, że to najłatwiejsza droga. Pomyliłem się, nie było to takie łatwe – pisałem tę książkę przez prawie cztery lata. Pisałem, odrzucałem, leżała w kącie przez kilka miesięcy, później znowu do niej wracałem, aż pewnego dnia powiedziałem sobie, że muszę to po prostu skończyć, bo jeżeli nie skończę to cała ta praca pójdzie do śmietnika, a cel był zupełnie inny. Nie pisałem tej książki w osobistym interesie, lecz w interesie mojego ojca. Pojechaliśmy na wakacje z rodziną do Grecji, powiedziałem: „Ja piszę 6 godzin dziennie, wy siedzicie na basenie – muszę to po prostu skończyć, bo nie ma innego wyjścia”.

Polecamy książkę Jerzego Ciszewskiego: „Ojciec '44”:

Jerzy Ciszewski
„Ojciec '44”
29,99 zł
Format: 135 mm x 205 mm
ISBN: 978-83-8015-344-8

Co nastręczało największych kłopotów w procesie pisania?

Emocje. Książka dotyczy mojego ojca, którego nie znałem, dzieciństwa lub jego braku. Sam zagłębiłem się w relacje rodzinne, które nie do końca były prawidłowe, i to był największy problem.

Pana książkę zrecenzował Patryk Vega, reżyser filmów sensacyjnych. Czy jest szansa, że książka „Ojciec ‘44” zostanie zrealizowana w formie filmu?

Książka jest w pewnym sensie scenariuszem i wiem, że może spełniać tego typu warunki, natomiast najważniejsze dla mnie było dojście do tego dnia, w którym dzisiaj jestem – książka jest gotowa i wkrótce pójdzie w świat, zacznie żyć własnym życiem. Co będzie dalej to zobaczymy. Jeżeli książka zostanie ciepło przyjęta, chociaż nie wiem jaka jest definicja takiego przyjęcia, bo jestem debiutującym autorem, to mam już w głowie pomysł na drugą część przygód mojego ojca. Wtedy dotkniemy roku 1939 i bitwy pod Suchowolą, gdzie jego oddział został rozbity, a później wypadków historycznych, które miały miejsce w Polsce w latach 60.

Zdjęcie ze spotkania autorskiego Jerzego Ciszewskiego w Muzeum Powstania Warszawskiego 19.07.2016 r.

Pana ojciec brał więc w udział nie tylko w Powstaniu Warszawskim, ale i innych ważnych wydarzeniach II wojny światowej. Jak wojna wpłynęła na jego dalsze życie?

Tak jak mówiłem, ja mojego ojca prawie w ogóle nie znałem. Był człowiekiem przeoranym przez wojnę – myślę, że każda osoba, która przeszła przez Powstanie ma głębokie zadry, blizny i rany w swojej duszy i na ciele. Mój ojciec był typowym reprezentantem tamtego pokolenia, które straciło młodość i było zmuszone do tego, żeby podporządkować radość z bycia młodym człowiekiem walce z Niemcami. Walce na śmierć i życie. Kiedy mówimy, że zostało zamordowanych 200 tysięcy ludzi z Warszawy to nie bardzo jesteśmy sobie w stanie wyobrazić tej liczby i tej masowej hekatomby, która nas spotkała.

Na zdjęciu legitymacja AK Jerzego Ciszewskiego seniora
Często w opisie Powstania Warszawskiego autorzy skupiają się właśnie na liczbach. Pan opisuje to wydarzenie w sposób bardzo dokładny, wręcz brutalny – zmasakrowane ciała, porozrzucane szczątki… Czy taki sposób pisania na pewno jest właściwy?

Nie mam pojęcia. Był taki pisarz Sven Hassel, który był w Wehrmachcie i napisał dużo książek o II wojnie światowej od strony tej organizacji. Nie mówię, że się na nim i na jego narracji wzorowałem, ale taka czarno-biała logika wojenna mi odpowiadała, więc gdzieś tam próbowałem naśladować tego autora. Czy to jest dobre czy złe? – nie mam pojęcia, zobaczymy. Ludzie to ocenią.

Przy tworzeniu książki miał Pan możliwość lepiej poznać losy swojego ojca. Czy widzi Pan w sobie jakieś szczególne odziedziczone po nim cechy?

Ja jestem jego klonem. Jestem uparty – mój ojciec też był uparty. Mam ciągle różnorakie pomysły na rozmaite rzeczy – mój ojciec tak samo, chociaż to były inne czasy. Ojciec koniec życia spędził w Stanach Zjednoczonych, gdzie niespecjalnie dobrze mu się wiodło. Nostryfikował dyplom architekta, który miał w Polsce, ale pracował przez lata w kuchni jako kucharz na zmywaku i jako kelner. Nie było to łatwe. Żył w Ameryce, bo nie chciał żyć w Polsce. Bał się czy miał tego dosyć – ciężko mi dziś to ocenić.

Jak mógłby Pan zachęcić czytelników do zapoznania się z Pana książką?

Zareklamować książkę? Co prawda jestem specjalistą od reklamy i wiele lat przy tym spędziłem, ale bardzo trudno mi reklamować tę książkę, bo jest straszliwie emocjonalna. To nie była produkcja prosta – to była produkcja z wielu względów niezwykle skomplikowana, bo dotykająca mnie bezpośrednio. Wiedziałem, że ona musi być bardzo mocno zredagowana i została bardzo dobrze zredagowana przez panią Milenę Schefs, która włożyła w to mnóstwo roboty. Bez jej pomocy wyglądałoby to dużo bardziej radykalnie i dużo bardziej ostro, co nie zawsze mogłoby się ludziom podobać. Wycięła ¾ przekleństw, które ulokowałem w tej książce.

Polecamy książkę Jerzego Ciszewskiego: „Ojciec '44”:

Jerzy Ciszewski
„Ojciec '44”
29,99 zł
Format: 135 mm x 205 mm
ISBN: 978-83-8015-344-8

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy