Szczepionki czy antyszczepionkowcy? 300 lat historii

W obliczu powszechnych szczepień na koronawirusa wracają znane od lat pytania o bezpieczeństwo tego zabiegu. Sprawdzamy, jak w przeszłości przebiegały szczepienia, jakie skutki przyniosły oraz skąd wzięły się ruchy antyszczepionkowe i jakie argumenty podawały.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

Lady Mary Wortley Montagu według Charlesa Jervasa, po 1716 roku, domena publiczna.

Zanim wynaleziono szczepienia, stosowano rozmaite zabiegi „szczepieniopodobne”. Już ok. X wieku w Chinach strupy osób chorych na ospę prawdziwą suszono, ucierano na proszek, a następnie łączono z ziołami o silnych właściwościach odkażających. Tak przygotowaną mieszankę, która dodatkowo leżakowała przez odpowiedni czas, wcierano w błony śluzowe. Innymi stosowanymi praktykami były ukłucia igłą z odrobiną ropy chorego oraz zakładanie ubrań pozostawionych przez zarażonych. Kierunek intuicji, stojącej za tymi działaniami, był właściwy – wystawić pacjenta na działanie słabego czynnika chorobotwórczego, aby w stosunkowo „bezpieczny” sposób przeszedł łagodną odmianę choroby. Wynikało to z poczynionej bardzo wcześnie obserwacji, że osobie, która raz zachoruje i wyzdrowieje, trudniej jest się powtórnie zarazić.

Historia szczepień: wariolizacja

W XVIII-wiecznej Europie rozpowszechniła się praktyka tzw. wariolizacji lub wariolacji (od łacińskiej nazwy ospy prawdziwej – variola vera). Źródeł popularności tego zabiegu możemy upatrywać w środowisku tureckich handlarzy niewolników, którzy swoją wiedzę czerpali najprawdopodobniej właśnie z doświadczeń dalekowschodnich. Sprzedawanym do haremów kobietom nacinali skórę i wprowadzali pod nią małą ilość ropy pochodzącej od osób, u których występował łagodny przebieg choroby. Handlarzami kierował czysty pragmatyzm – „normalna” ospa prawdziwa, na zarażenie którą i tak były wówczas bardzo duże szanse, mogła trwale oszpecić, jeśli nie zabić niewolnicę. Z drugiej zaś strony takie „zabezpieczenie” podnosiło jej wartość w oczach przyszłego kupca. Mimo ryzyka, praktyka okazała się przynosić zadowalające rezultaty i rozpowszechniła się na terenie Imperium Osmańskiego także wśród zwykłych obywateli. Zgodnie z relacją żony angielskiego dyplomaty Lady Mary Wortley Montgau z 1717 roku, popularny zabieg przeprowadzano na chętnych sezonowo każdej jesieni, kiedy minęły już najgorsze upały, nakłuwając żyły igłą z odrobiną ropy. Obserwująca i opisująca życie w Konstantynopolu pisarka nie mogła wyjść z podziwu, że zbierająca w Europie straszne żniwo choroba, dzięki wynalezieniu tak zwanego „zaszczepiania” stała się w miejscu jej pobytu „prawie zupełnie nieszkodliwą”.

Lady Montgau była na tyle pewna tego zabiegu, że poddała mu własnego syna. Ten faktycznie wyszedł z niego bez szwanku i nigdy nie zachorował. Lady Mary Wortley Montgau, po powrocie do Anglii w 1721 roku, postanowiła rozpowszechnić wiedzę o zbawiennej praktyce. Choć informacja na temat wariolizacji dotarła do Anglii już wcześniej, to właśnie żonie angielskiego dyplomaty zawdzięczamy jej popularyzację. Pisarka zwróciła się w tej sprawie do króla Jerzego I. Ten, po zakończonych sukcesem testach, przeprowadzanych najpierw na skazanych na śmierć więźniach, a następnie na dzieciach z sierocińców, pozwolił na szersze działania, a nawet „zaszczepił” swoich wnuków. Praktyka rozpowszechniła się w całej Europie i dotarła nawet na dwory Stanisława Augusta Poniatowskiego czy Katarzyny II.

Metoda, mimo swoich dobroczynnych skutków, niosła za sobą ogromne ryzyko. Umierało nawet do 5% poddanych wariolizacji. Nikt nie mógł zagwarantować, że choroba przebiegnie łagodnie i poddany zabiegowi pacjent przeżyje. Co gorsza – stanowił on zagrożenie dla otaczających go osób. Takim sposobem można było nawet niechcący stworzyć nowe ognisko epidemii. Poza tym, ze względu na ówczesne braki w higienie, metoda przyczyniała się do rozprzestrzeniania innych chorób. Pomimo tego wszystkiego, w świecie bez szczepionek jej dobroczynne właściwości zostały powszechnie uznane za przeważające nad związanymi z nią zagrożeniami. Niedające się opanować i regularnie powracające epidemie ospy prawdziwej, z powodu których umierała ogromna liczba ludzi, stanowiły o wiele gorszą i groźniejszą alternatywę.

Edward Jenner, domena publiczna.

Historia szczepień: pierwsze prawdziwe szczepionki

Przełom w szczepieniach przeciw ospie prawdziwej zawdzięczamy sceptykowi wariolizacji, Edwardowi Jennerowi. Lekarz obserwując swoje otoczenie wysnuł wniosek, że osoby mające styczność z bydłem rzadko chorują na ospę prawdziwą. Przypuszczalnym powodem była odzwierzęca ospa krowia, nazywana też krowianką, na którą zapadały np. mleczarki, a która dla ludzi miała łagodny przebieg. Jenner przeprowadził serię doświadczeń, które opisał w swojej pracy naukowej z 1798 roku. Zawierała studium przypadków dwudziestu trzech ludzi. Najważniejszym okazał się eksperyment przeprowadzony w maju 1796 roku na ośmioletnim Jamesie Phippsie. Lekarz wszczepił mu odrobinę ropy chorej krowy, co malec zniósł dość dobrze. Po sześciu tygodniach podano mu ropę chorego na ospę prawdziwą, jednak Phippes nie zachorował. Kilka miesięcy później rezultat był podobny. Chłopiec dzięki szczepieniu wytworzył odporność na ospę i w spokoju dożył starości. Zabieg nazwano wakcynacją (od łacińskiej nazwy ospy krowiej – (variola vaccina). W ciągu kolejnych lat zyskał sobie przychylność rządzących i lekarzy w całej Europie oraz doprowadził do całkowitego wyeliminowania choroby na Starym Kontynencie.

Osobą, która miała największy wpływ na rozwój szczepień był prekursor nauk mikrobiologicznych Ludwik Pasteur – ten sam, który w drugiej połowie XIX wieku opracował też proces pasteryzacji. Odkrycia możliwości osłabiania bakterii dokonano przez przypadek. Asystent Pasteura zapomniał o hodowli bakterii cholery, która miała zostać podana kurom podczas jednego z eksperymentów. Gdy po kilku tygodniach zarazki wreszcie podano, kury nie zachorowały. Pasteur postanowił przeprowadzić inne doświadczenie i po jakimś czasie wszczepił kurom „sprawne” bakterie cholery. Kury jednak pozostały zdrowe. Po sukcesie kolejnego doświadczenia, tym razem przeprowadzonego publicznie w Melun na owcach i osłabionych bakteriach wąglika, rozpoczęły się masowe szczepienia zwierząt we Francji, a w 1883 naukowiec opracował również szczepionkę przeciw różycy świń. Następnie Pasteur zajął się wścieklizną. Odkrył, że choroba daje objawy dopiero wtedy, gdy zarazki z miejsca ugryzienia przemieszczą się do mózgu. Wiedział też już, że zewnętrzne czynniki fizyczne mogą je osłabiać. Tym razem eksperymentował jednak z wielokrotnym przeszczepianiem wirusa pomiędzy różnymi gatunkami zwierząt i tym sposobem uzyskał możliwość zmniejszania i zwiększania jego zjadliwości według własnej woli.

Ludwik vel Louis Pasteur, domena publiczna.

Historia szczepień: przełom w rozwoju szczepień

Szczepionka, polegająca na wstrzykiwaniu kolejnych dawek zarazków – od najbardziej osłabionych do silnych, przeszła pomyślne testy na psach. Leczyła również te zwierzęta, które już zachorowały. W 1885 roku praca naukowa na ten temat była gotowa, jednak przypadek zmusił Pasteura do przetestowania preparatu na człowieku. W lipcu tego samego roku trafił do niego mały Joseph Meister, którego pogryzł wściekły pies. Dla chłopca wedle ówczesnego stanu wiedzy nie było ratunku, dlatego naukowiec postanowił zastosować eksperymentalną terapię. Po dwunastu dawkach dziecko wróciło do zdrowia, a wieść o tym obiega świat. Już rok później, w 1886 roku Polak Odo Bujwid zaczął tworzyć sieć stacji szczepień przeciw wściekliźnie - najpierw w Warszawie, a następnie w Krakowie, Petersburgu, Kijowie oraz Odessie. Natomiast w 1888 roku we Francji zachwyceni i wdzięczni obywatele Europy za pomocą składek ufundowali Instytut Pasteura, który miał zająć się dalszymi badaniami w zakresie szczepień oraz szkoleniem następców Ludwika Pasteura. Portierem instytutu i żywym pomnikiem sukcesów naukowca został Joseph Meister – pierwszy uratowany szczepionką na wściekliznę.

Polecamy e-book: Paweł Rzewuski – „Wielcy zapomniani dwudziestolecia”

Paweł Rzewuski
„Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.1”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 58
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-0-8

Szczepienia przeciw durowi brzusznemu w 1944 roku w Stanach Zjednoczonych, domena publiczna.

Kolejne lata przyniosły dalsze liczne sukcesy szczepionek. W 1890 roku Emil Behring i Szibasaburo Kitasato opublikowali wyniki badań nad surowicami przeciw błonicy i tężcowi. Pobrana od uodpornionych królików krew miała właściwości lecznicze, kiedy podawało się ją ludziom. Choć efekt nie utrzymywał się na stałe, pozwalał leczyć w zupełnie nowy sposób, a ulepszone wersje preparatu w kolejnych latach przyczyniły się do uratowania setek tysięcy istnień. W 1892 roku doktor Waldemar Haffkine z Instytutu Pasteura stworzył i przetestował na sobie szczepionkę przeciw cholerze. Rok później, na zaproszenie brytyjskiego wicekróla, trafił do Indii, gdzie osiadł na wiele lat, założył własny instytut i zorganizował masowe szczepienia, a jego szczepionka zgasiła epidemie m.in. w Kalkucie czy Bombaju. Jako jeden z pierwszych walczył o poprawę warunków sanitarnych w Azji i Afryce, upatrując w nich zagrożenia epidemicznego dla Europy. W 1910 roku Behringowi udało się opracować trwałą szczepionkę przeciw błonicy, tzw. Antytoksynę, dzięki której choroba drastycznie ograniczyła swój zasięg. W 1919 roku polski naukowiec Rudolf Weigl ukończył prace nad szczepionką przeciw tyfusowi, która święciła ogromne sukcesy w Chinach, Etiopii, Algierii, Tunisie i Maroko. 1921 rok przyniósł od dawna oczekiwaną szczepionkę na gruźlicę, opracowanie której zajęło Albertowi Calmette i Camille’owi Guerine 13 lat, w trakcie których przeszczepili bakterię w celu jej osłabienia aż 231 razy!

W XX wieku opracowano także pierwsze szczepionki między innymi przeciw: krztuścowi (1923), tężcowi (1927), żółtej febrze (1937), grypie (1937), śwince (1949), chorobie Heinego-Medina (1950), różyczce (1954), odrze (1964) WZW typu A (1979), czy WZW typu B (1981), rozwijając przy tym nowe metody ich działania. Szczepiono nie tylko za pomocą osłabionych drobnoustrojów, lecz także uśmierconych, zmodyfikowanych tak, by nie mogły wywoływać choroby lub za pomocą ich pojedynczych białek, wywołujących jedynie reakcję immunologiczną.

Historia szczepień: niepowodzenia i wątpliwości.

Jak w każdej dziedzinie nauki i rozwoju, tak i w przypadku szczepień zdarzały się również niepowodzenia, czy pomyłki. Wymieńmy kilka najważniejszych: W 1802 roku, próbując stworzyć szczepionkę przeciw dżumie analogiczną do tej Jennera, angielski lekarz nazwiskiem White umiera po tym jak przeszczepił sobie zarażoną ropę. W 1890 roku Robert Koch, który pracował z Pasteurem i odkrył m.in. bakterie wąglika czy cholery, pod naciskiem władzy pokazuje nowy preparat mający uodparniać na gruźlicę. Niestety po dalszych badaniach okazało się, że tuberkulina (jak nazwano dzieło Kocha) nie tylko nie pomaga, ale i pogarsza stan pacjentów. W 1939 roku szczepionka przeciw trądowi okazuje się skuteczna tylko w walce z jedną jego postacią z pięciu możliwych. Dlatego jej skuteczność w różnych miejscach wahała się aż od 20 do 81%. W 1955 roku szczepionka Jonasa Salka przeciw polio wywołała chorobę u kilku tysięcy dzieci. Najprawdopodobniej jedno z laboratoriów, które przygotowywały preparat, nie zabiło wszystkich wirusów znajdujących się w szczepionce. Mimo tego incydentu, do 1962 roku w wyniku powszechnych szczepień zachorowalność na polio w USA spadła aż o 86%. Natomiast w 1976 roku powszechne szczepienia przeciw grypie w Stanach Zjednoczonych przerwano, gdy u coraz większej liczby osób zaczęły pojawiać się ciężkie zaburzenia neurologiczne.

Niemniej, patrząc całościowo, szczepionki przyczyniły się do spadków zachorowalności na niespotykaną dotąd skalę, ratując miliony ludzi, a w niektórych przypadkach eliminując choroby niemal całkowicie i poprawiając stan zdrowia społeczeństwa w sposób nieznany nigdy przedtem. Jednak w ostatnich latach media bombardują odbiorców obrazami protestujących przeciwników szczepień. Rzekomą szkodliwością wakcyn zajmują się zespoły parlamentarne, a antyszczepionkowcy prowadzą swoje kampanie w Internecie i na ulicy. Wbrew pozorom niechęć do szczepień nie jest jednak nowym zjawiskiem – ich przeciwnicy pojawili się równolegle z pierwszymi szczepionkami.

Ilustracja satyryczna z 1802 przedstawiająca ludzi z cechami krowimi, które miały występować po podaniu szczepionki na ospę prawdziwą, domena publiczna.

Antyszczepionkowcy: ludzie-krowy i pierwsze nakazy

Postawy antyszczepionkowe sięgają XVIII wieku. Stanowiły odpowiedź na pierwsze prace nad uodparnianiem ludzi na wirusa ospy prawdziwej przez Edwarda Jennera. Mimo że działalność Jennera przyczyniła się do pokonania jednego z najgroźniejszych w tym czasie wirusów, budziła też liczne obawy i stała się obiektem krytyki. Spekulowano wówczas na temat listy problemów zdrowotnych, które miały być konsekwencją szczepienia. Wśród powikłań u szczepionych dzieci wymieniano m.in. choroby nowotworowe, psychiczne, a nawet kiłę, choć najbardziej absurdalne wydają się obawy dotyczące możliwości przekształcenia się dzieci w pół-ludzi, pół-krowy. Oprócz niebezpieczeństw związanych ze zdrowiem osób szczepionych, podnoszono kwestię religii – praktykę szczepień uznawano bowiem za niezgodną z wolą Boga.

Już od XVIII wieku, pionierzy szczepień musieli mierzyć się z zarzutami dotyczącymi ich praktyk. Najwcześniejsza krytyka opierała się na założeniu, że skutki wariolizacji, a także pierwszych praktyk szczepienia, wyrządzają większą krzywdę, niż przebycie choroby. Tego typu zarzuty wytaczane były także wobec kolejnych, pojawiających się na rynku szczepionek. Drugim powodem sprzeciwu wobec szczepień była ich obligatoryjność. W odpowiedzi na słabnący strach przed ospą, pojawiała się niechęć do przyjmowania szczepień, co z kolei zaowocowało wprowadzeniem przez państwa obowiązku wakcynacji, który spotkał się z jeszcze ostrzejszym sprzeciwem społecznym.

Genezę silnego oporu wobec konieczności szczepień po części tłumaczyć może charakter i sposób realizacji przepisów w XIX-wiecznej Anglii. Wymóg dotyczący szczepienia przeciwko ospie prawdziwej egzekwowany był przede wszystkim wśród klasy robotniczej i osób z nizin społecznych, na które nakładano grzywny i kary więzienia. Ta dyskryminacja wywołała gwałtowny sprzeciw i wpłynęła na zorganizowanie masowego ruchu przeciwników szczepienia. W 1853 roku ulicami Leicester przeszło kilkadziesiąt tysięcy osób z transparentami przeciwko szczepieniom, które pół wieku wcześniej proponował Jenner. Działania te przyniosły zamierzone przez protestujących efekty, gdyż przepisy udało się zliberalizować.

W Stanach Zjednoczonych niechęć do szczepień, jeszcze w XIX wieku, przybrała formę zinstytucjonalizowaną – w 1879 roku powstało Amerykańskie Towarzystwo Przeciwników Szczepień (Anti-Vaccination Society of America), do którego należeli członkowie różnych warstw społecznych, wyznań i grup etnicznych. Ruchy antyszczepionkowe stosunkowo szybko zyskały swoich liderów. W początkach XX wieku na wschodnim wybrzeżu USA była to aktywistka Lora Little, która uważała, że szczepienia powodują rozmaite dolegliwości i są „plugawym biznesem”. Wrogo odnosiła się także do lekarzy, określając ich mianem „trybików medycznej maszynerii (…), od której nie ma ucieczki”.

Amerykański plakat promujący szczepienia na ospę, domena publiczna.

Spór między środowiskiem naukowym i przedstawicielami rządowych agencji a przeciwnikami szczepień zaostrzał się. Badacze jako jedną z przyczyn rosnącej popularności ruchów antyszczepionkowych, wskazują dziś pychę naukowców, czego dobrym przykładem może być wypowiedź doktora Benjamina Guenberga:

Plebs rości sobie prawo do własnego zdania […] w tak ściśle technicznych kwestiach jak skuteczność szczepień […].

Nie można także zapominać o kilku poważnych błędach, jakie popełniono podczas gorączkowej dystrybucji szczepień m.in. na żółtą gorączkę wśród żołnierzy podczas II wojny światowej, czy dzieci w latach 50. na polio. Wówczas też, w odpowiedzi na doniesienia o problemach z układem nerwowym u szczepionych dzieci, miała miejsce fala protestów przeciwko szczepionce DTP (błonica, tężec, krztusiec). Powołano nawet stowarzyszenie, które prowadziło kampanię informacyjną na temat zagrożenia ze strony szczepionki. Błędy przy nadzorze jakości szczepionek, pycha badaczy i wcześniejsze obawy społeczeństwa związane z wprowadzeniem nowych praktyk medycznych, wpłynęły na popularyzację teorii o szkodliwości szczepień. Ważną rolę odegrały także, goniące za chwytliwymi tematami, media. Przykład może stanowić, uważany za tendencyjny, materiał zrealizowany w latach 80. przez Lee Thompson dla oddziału telewizji NBC. W programie telewizyjnym podano nieprawdziwe dane, które nie zostały zweryfikowane nawet przez środowisko dziennikarki. Dodatkowo sama telewizja wspierała organizowanie się przeciwników szczepień.

Polecamy e-book Marka Telera pt. „Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”

Marek Teler
„Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 79
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-12-9

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

Ogłoszenie Amerykańskiego Towarzystwa Przeciwników Szczepień z 1902 roku, domena publiczna.

Antyszczepionkowcy: Obsesja amerykańskich przedmieść

Ruchy antyszczepionkowe upowszechniły się i zyskały szczególną siłę dopiero pod koniec lat 90. XX wieku. Przełomem w zjednoczeniu aktywistów okazał się opublikowany w „The Lancet” artykuł pt. „Guzkowy przerost limfoidalny jelita grubego, nieswoiste zapalenie okrężnicy i całościowe zaburzenia”, którego głównym autorem i popularyzatorem był Andrew Wakefield. Specjalistyczny język naukowy nie wzbudziłby zainteresowania medialnego, jednak wokół artykułu zorganizowano konferencję, a także film promocyjny. Główna teza łączyła szczepienia MMR (przeciwko odrze, śwince i różyczce) z nieswoistym zapaleniem jelit i autyzmem. Badania te szybko znalazły się w ogniu krytyki i zostały podważone przez różnych badaczy, lecz naukowy język medyczny nie przemawiał do mas, tak jak emocjonalne wystąpienia Wakefileda.

Angielskiemu lekarzowi sprzyjały także media, które przedstawiały pełne emocji historie dzieci, chorujących na autyzm. Dziennikarze nie starali się jednak krytycznie spojrzeć na rewelacje Wakefiedla. Media przemilczały także obszerną krytykę jego badań, wytwarzając wrażenie, że w środowisku naukowym trwa dyskusja, podczas gdy absolutna większość badaczy określała ustalenia z „The Lancet” jako „bezwartościowe”. W wyniku dziennikarskiego śledztwa okazało się, że dane przygotowane przez Wakefielda zostały zebrane na potrzeby pozwu przeciwko producentom szczepionek MMR, a jego laboratorium przyjęło w zamian 50 tysięcy funtów szterlingów, zaś łączna kwota wpływów Wakefielda, za udział w pozwach rodziców przeciwko koncernom farmaceutycznym, wynosiła ponad 435 tysięcy funtów. Stanowiło to naruszenie zasad etyki prowadzenia badań i było jaskrawym przykładem konfliktu interesów.

Mimo ustaleń dziennikarzy na temat kontrowersyjnych okoliczności projektu Wakefielda i przeprowadzeniu licznych badań weryfikacyjnych, które zaprzeczyły związkom szczepień z autyzmem, (były już) angielski lekarz stał się ikoną w środowisku przeciwników szczepień. Polemika naukowych argumentów zaczęła przegrywać z siłą poruszających historii osób, które źródeł chorób swoich i swoich bliskich doszukują się w szczepieniach. Ruch antyszczepionkowy rodził się powoli. Kolejne błędy popełnione przez koncerny farmaceutyczne, lekarzy czy administracje rządowe w polityce szczepień, powodowały efekt kuli śnieżnej. Medialny potencjał aktywistów antyszczepionkowych, z czasem zauważyli dziennikarze, którzy w znacznym stopniu przyczynili się do popularyzacji ich poglądów. Zaczęto kwestionować ustalenia naukowców, a ostatecznym argumentem w dyskusji, stało się odwołanie do chciwości lekarzy, koncernów i polityków.

Andrew Wakefield, fot. Bladość, udostępniono na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International

Historia szczepień i antyszczepionkowców: czy warto się szczepić?

Historia ponad dwustuletniej tradycji sprzeciwu wobec szczepień zaczyna zbierać śmiertelne żniwo – w Europie Zachodniej i USA powróciły choroby, takie jak krztusiec i odra. Naukowcy są zgodni, że jeśli trendy się utrzymają, to ofiar będzie przybywać. Zwracają jednocześnie uwagę na to, jak potrzebna jest kampania informacyjna i rozmowa z lekarzem, która rozwiałaby obawy dotyczące szczepionek.

Przeszłość uczy nas, że szczepionki są ważne i potrzebne. Ryzyko błędów medycznych, jakie im towarzyszy, jest niskie i staje się coraz niższe w miarę rozwoju technologii oraz procedur kontroli. Natomiast w zestawieniu z ryzykiem, jakie wiąże się z brakiem szczepień, stanowi prawie niezauważalny margines. Na podstawie historycznych doświadczeń ostatnich kilku stuleci bez żadnych wątpliwości można stwierdzić, że szczepienia są dobrodziejstwem ludzkości, a ich rozwój i wykorzystanie to właściwa droga w celu poprawy sytuacji sanitarno-epidemiologicznej na świecie.

Bibliografia:

  • Agnieszka Demczuk, Fenomen ruchu antyszczepionkowego w cyberprzestrzeni, czyli fake news i postprawda na usługach hipotezy Andrew Wakefielda, „Annales Universitatis Paedagogicae Cracoviensis Studia de Cultura” nr 4 (10), s. 92-113, 2018.
  • Anna Biała, Elżbieta Kołaczkowa (Zakład Hematologii Eksperymentalnej Instytutu Zoologii i Badań Biometrycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego), Przepis na pierwszą w historii szczepionkę: chore bydło, mleczarki i wiejski lekarz. Dlaczego i jak stworzono pierwszą szczepionkę?, [w:] „Kosmos. Problemy Nauk Biologicznych”, T.68 nr. 3 (324), 2019, s.339-353.
  • Anna K. Marchewka, Anna Majewska, Grażyna Młynarczyk, Działalność ruchu antyszczepionkowego, rola środków masowego komunikowania oraz wpływ poglądów religijnych na postawę wobec szczepień ochronnych, „Postępy Mikrobiologii”, t. 54, nr 2, 2015, s. 95-102.
  • Barbara Różańska-Gambal, Występowanie epidemii ospy prawdziwej na świecie od czasów starożytnych po współczesne, „Medycyna Nowożytna”,15/1-2, 2008, s. 31-59.
  • Carmen Chai, No link between MMR vaccine and autism, yet another study suggests, „Global News”, wyd. z dnia 22 kwietnia 2015, [w:] www.globalnews.ca, [dostęp: 19 grudnia 2020 r.], https://globalnews.ca/news/1953939/no-link-between-mmr-vaccine-and-autism-yet-another-study-suggests/,
  • David Isaacs, Vaccine hesitancy and anti-vaccination movements, „Journal of Paediatrics and Child Health”, vol. 55, 2019, s. 1293-1294.
  • Historia odkryć szczepionek i rozwoju szczepień na świecie, oprac. dr. Maciej Bilik z Uniwersytetu Rzeszowskiego.
  • Jason L. Schwartz, New Media, Old Messages: Themes in the History of Vaccine Hesitancy and Refusal, „American Medical Association Journal of Ethics” vol. 14, s. 50-55.
  • Seth Mnookin, Wirus paniki. Historia kontrowersji wokół szczepionek i autyzmu, Wołowiec 2019.
  • Michał Szukała, Epidemie na ziemiach polskich, [w:] Nauka w Polsce, [dostęp: 28 grudnia 2020], https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81227%2Cepidemie-na-ziemiach-polskich.html

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Mateusz Balcerkiewicz
Redaktor naczelny portalu Histmag.org, archiwista Archiwum Akt Nowych w Warszawie, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Autor książki „Wojna Jasia. Polski żołnierz w walce z bolszewikami”, redaktor naukowy i współtwórca portalu 1920.gov.pl. Hobbystycznie członek grupy rekonstrukcyjnej Towarzystwo Historyczne "Rok 1920" oraz gitarzysta zespołu heavymetalowego.

Wszystkie teksty autora
Jakub Jagodziński
Redaktor portalu Histmag.org. Archeolog, etnolog, antropolog kultury, doktorant Polskiej Akademii Nauk. Naukowo zajmuje się zagadnieniem wczesnośredniowiecznych relacji słowiańsko-skandynawskich i problematyką związaną z procesami globalizacyjnymi. Miłośnik podróżowania, prowadzi stronę www.brokeontheroad.pl

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy