Autor: Marcin Sałański
Tagi: Późne średniowiecze, Sylwetki i biografie, Historia wojskowości, Artykuły, Polska
Opublikowany: 2015-10-06 11:32
Licencja: wolna licencja

Zawisza Czarny – pierwszy polski celebryta

Zawisza Czarny: wzór cnót rycerskich, rycerz bez skazy i wielki wojownik swoich czasów. Dzięki Długoszowi znamy go jako największego rycerza w całym chrześcijańskim świecie. Zawsze oddziaływał na wyobraźnię kolejnych pokoleń Polaków. A jakie są źródła tego wspaniałego mitu?
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

Zawisza Czarny, fragment obrazu Bitwa pod Grunwaldem Jana Matejki (domena publiczna)
Król Zygmunt Luksemburski, jako jeden z pierwszych współczesnych Zawiszy, wspomniał pisemnie o godnych naśladowania cechach rycerza. Kilka dni po śmierci Sulimczyka, 29 czerwca 1428 r. w walkach z Turkami, król w liście do wielkiego księcia litewskiego Witolda określił dziedzica Garbowa jako najzręczniejszego i najobrotniejszego towarzysza i wodza. Jak to zresztą całemu światu wiadomo, najdzielniejszym był rycerzem, najbardziej doświadczonym wojownikiem i wielkim dyplomatą. Opinia ta nie dziwi pamiętając, że Zawisza Czarny przez długie lata przebywał na dworze Zygmunta, z którym łączyła go bliska zażyłość. Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima był jednakże znany i ceniony w całym chrześcijańskim świecie XV wieku. Jego śmierć pod Golubacem odnotował choćby burgundzki podróżnik Bertrandon de la Broquiere. W 1432 r. przebywając w okolicach Golubaca, zapisał, że Turcy zwyciężyli tutaj ostatnio cesarza Zygmunta, gdzie zginął także wielki pan Zawisza, rycerz polski. Wcześniej, bo już w kronice Ulricha von Richentala, opisującej na bieżąco wydarzenia synodu w Konstancji w 1415 r., przedstawiono z kolei Zawiszę Czarnego jako jednego z najsłynniejszych obecnych tam rycerzy. Pod wpływem uroku polskiego rycerza pozostawali także kronikarze węgierscy m.in. Jan Thuróczy pisał w 1487 r., że dzielność i waleczność Zawiszy sławiono jeszcze w jego czasach.

Zawisza Czarny i piewcy chwały narodowej

Polski poeta, rycerz Adam Świnka z Zielonej, syn kasztelana rypińskiego i dobrzyńskiego Adama z Legendorfu, Strzyg i Zielonej był jednym z pierwszych Polaków, który pozostawił opis cnót naszego wielkiego wojownika. Do skarbnicy narodowych utworów przeszło jego epitafium na śmierć Zawiszy Czarnego, według którego był on cnót rycerskich przykładem i ojczyzny chlubą, strażnikiem rycerskiego honoru, uważającego za niegodną rycerza hańbę cofać się przed wrogiem. Adam Świnka zmarł w 1433 r. – jego opinia jest zatem bliska tej jaką zapewne o Zawiszy mieli już współcześni. Co ciekawe jest on pierwszym autorem ukazującym mit Zawiszy w kontekście moralnego wyboru między opuszczeniem przez rycerza pola walki i pozostawieniem towarzyszy broni, a trwaniem do końca na posterunku, bez względu na cenę. Motyw ten znany jest już choćby od czasów pieśni o Rolandzie, a który położył podwaliny pod mit Zawiszy Czarnego.

Roland umierający w wąwozie Roncevaux. Wybierając śmierć w bitwie Zawisza udowodnił, że dorównuje najsłynniejszym rycerzom Europy (domena publiczna)

Największym piewcą rycerskiej sławy Zawiszy Czarnego był jednak Jan Długosz. To on na stulecia nakreślił jedyny, słuszny obraz rycerza jaki fascynował wielu Polaków. W chwili śmierci tego wielkiego rycerza Długosz miał niecałe 12 lat – był on więc przedstawicielem pokolenia dla którego Sulimczyk pozostawał idolem lat młodzieńczych. Na kartach swojej kroniki Jan skrupulatnie odnotowywał działania i sukcesy Zawiszy - często są to jedyne informacje o takim czy innym czynie dziedzica Garbowa. Nasz wielki kronikarz szczególnie interesował się tą postacią, docierając często do źródeł nieznanych dla innych, być może nawet do relacji ludzi pamiętających Zawiszę. Był więc on według dziejopisa rycerzem nie ustępującym nikomu wśród współczesnych w całym świecie chrześcijańskim, we wszystkich bitwach nieugięty, podejmował wszelkie czyny bohaterskie w czym nikt mu nie dorównał. Była w nim słodycz języka, gładkość i wdzięk taka, że swą uprzejmością przyciągał do siebie nie tylko ludzi odważnych i dobrze urodzonych, ale także barbarzyńców. Wyróżniał się najtrudniejszym rodzajem męstwa, był wytrwały w walce, a poza tym dzięki rozwadze i umiarkowaniu był najlepszym rycerzem. Do jego znakomitych zdolności dołączyła się nadto znajomość sztuki wojennej, którą przez ćwiczenia nabył w różnych królestwach, gdy się do nich udawał dla wojaczki. Powyższe opinie nie są oczywiście oderwane od rzeczywistości. Wspomnienie wielkiego Zawiszy musiało być żywe w XV w. we wszystkich warstwach społecznych. Świadczyć o tym może choćby zapis z ksiąg sądowych krakowskich z 1446 r., kiedy to rycerz Piotr z Lekszyc kwitował odbiór 4 grzywien za zabitego konia od kmiecia Piotra zwanego przez przyjaciół „Zawiszą Czarnym”. Był więc Zawisza dla wielu bohaterem, wzorem od naśladowania i jednym z tych nielicznych w naszych dziejach Polaków, który jeszcze za życia doczekał się krystalicznej charakterystyki i popiersia na narodowym panteonie. Ile jest jednak prawdy w micie Zawiszy, rycerza bez skazy? Na pewno wiele, ale nawet najczystszy kryształ może mieć rysę i tak też jest w przypadku Zawiszy Czarnego – który wielkim rycerzem był, ale przede wszystkim był też człowiekiem.

Artykuł zainspirowany książką Szymona Jędrusiaka „Zawisza Czarny. Aragonia”

"
":/grafika/recenzje2015/zawiszaczarny.jpg
Szymon Jędrusiak
„Zawisza Czarny. Aragonia”
36,70 zł
Wydawca: 44.pl
Liczba stron: 452
Seria: Powieść historyczna
Format: 140 x 205 mm
ISBN: 978-83-63035-71-6

Zawisza bez cenzury

Bitwa pod Grunwaldem, miniatura z XV w. Grunwaldzkie pole to jedno z miejsc, w których rodziła się legenda Zawiszy (domena publiczna)
Badacze, analizujący cechy średniowiecznego etosu rycerskiego, dochodzili często do wniosku, że Zawisza prezentował ten typ rycerza, który już od najwcześniejszych lat świadomie wszystko podporządkowywał jednemu celowi: zdobyciu nieśmiertelnej sławy. Tym samym już pierwsze wyprawy Zawiszy na europejskie turnieje miały na celu konstruowanie własnej legendy. Jej efektem było stworzenie obrazu polskiego rycerza bez skazy oraz patrioty. Mit jest jednak efektem znacznie bardziej skomplikowanego procesu – uwzględniającego zarówno patriotyczne przekazy wielu średniowiecznych autorów, ale przede wszystkim wynikającego z braku szerszego spojrzenia na źródła opisujące działalność Zawiszy Czarnego. Przykładem takiego podejścia może być dotychczas mocno podkreślana, nawet przez poważnych badaczy, skromność Zawiszy. Otóż po Grunwaldzie i Wielkiej Wojnie z Krzyżakami nie rościł on sobie, jak wielu innych rycerzy, względów do nagrody, tłumacząc, że służba ojczyźnie jest obowiązkiem rycerza. Brak informacji o nagrodzie dla Zawiszy nie wynika jednak z jego rzekomej skromności, lecz po prostu z naszej niewiedzy i źródłowego milczenia. Trudno sobie wyobrazić, by rycerz walczący pod Grunwaldem pod chorągwią krakowską, najbardziej elitarną w Koronie, nie otrzymał godnego wynagrodzenia za swoje uczynki. Jednocześnie trudno uwierzyć, że Zawisza zrezygnował z gratyfikacji skoro wiemy ze źródeł o stosunkowo wielu długach, jakie niewątpliwie musiał spłacać.

Zachowane przekazy kronikarskie kreślą nam obraz chrześcijańskiego rycerza walczącego z niewiernymi w imię Chrystusa. W takim właśnie kontekście analizowano też przyczyny, dla których Zawisza w 1428 udał się walczyć z Turkami pod serbskim Golubacem. Zdaniem niektórych historyków Sulimczyk, ten swoisty ostatni krzyżowiec, wybrał walkę z Turkami, nie chcąc zostawać w Polsce – w kraju, w którym rychło przyszło by mu wybierać między poparciem a potępieniem dla husytów. Takiego dylematu chciał zaś uniknąć. Analizując zachowane do naszych czasów źródła widać, że Zawisza takich dylematów nie miał, zaś o wyborze wojny z Turcją zadecydowały głównie finanse. Zawisza bowiem znacznie wzbogacił się już na samych przygotowaniach do walk, występując jako swoisty przedsiębiorca wojenny. Czyniąc zaciągi oddziałów dla króla Zygmunta Luksemburskiego rychło po udaniu się na Węgry zarobił niemałą sumę pieniędzy.

Zawiszę Czarnego można określić jako walecznego rycerza, dzielnego uczestnika wojen i turniejów. Jednocześnie jednak był również nieodrodnym synem swoich czasów: awanturnikiem w młodości zagrożonym ekskomuniką za udział w zajmowaniu posiadłości biskupa ołomuńskiego. Kombinatorem zwlekającym z regulowaniem długów, nie zawsze podporządkowującym się niekorzystnym dla siebie wyrokom sądowym. Kłótnikiem potrafiącym siłą przegnać ludzi działających z polecenia sądu, jak np. w 1426 r., gdy odbił zajęte sądownie w jego majątku świnie i płacić musiał za to specjalną karę. Jednocześnie był człowiekiem, który nie tylko żył z wojaczki i zdobywania sławy. Uchodził za zapobiegliwego gospodarza i budowniczego pozycji swojej rodziny. Wywodził się z uboższych kręgów średniej szlachty i dlatego dla swoich synów tworzył uporczywie kolejne kompleksy majątkowe, by zapewnić im byt w oparciu o kariery tak duchowe, jak i dworsko-urzędnicze. Już ta troska może wskazywać, że Zawisza, wielki wojownik i rycerz, nie chciał podobnego losu dla swoich synów. Wiedząc jak trudna i niebezpieczna to droga, dla swoich synów pragnął stabilniejszej i spokojniejszej przyszłości. Można zatem za niektórymi historykami stwierdzić, że Zawisza pozostawał bez skazy w sprawach wielkich, ale na co dzień nie był postacią ze spiżu.

Zawisza Kruczek?

Tak jak trudno nam całkowicie ocenić czy Zawisza Czarny był rycerzem bez skazy, tak jeszcze bardziej tajemnicą osnute są jego cechy fizyczne. Czemu o tym piszę? A to dlatego, że postać tak zafascynowała pokolenia badaczy, że ci w swoich dociekaniach próbowali odtworzyć wygląd słynnego rycerza. Wcześnie z lubością czyniła to literatura i sztuki plastyczne, ale historycy dorzucili swoje. Dociekania natury fizjonomicznej nie są jednak czymś co możemy rzetelnie zbadać i choćby minimalnie zbliżyć się do prawdy historycznej. Bez względu czy zajmuje się tym poważny badacz czy łowca sensacji rozważania takowe zawsze kierują się w stronę literacką, a nie historyczną.

Wyobrażenie twarzy Zawiszy na jachcie jego imienia (domena publiczna)

Wydawałoby się, że taka kwestia jak przydomek Zawiszy jest czymś jasnym. Jest to jednak zagadnienie równie zagadkowe jak wygląd Sulimczyka. Przydomek „Czarny” musiał towarzyszyć Zawiszy już w latach młodzieńczych. Z nim zapewne opuszczał ojczyznę, jeszcze w XIV w., gdy wyruszał zdobywać sławę w wielkim świecie. Przydomek „Czarny” był już szeroko rozpowszechniony w 1410 roku – z zachowanych źródeł wiemy, że znali go Krzyżacy i pod takim mianem tytułowali Zawiszę. Latami w historiografii uważano, że przydomek Zawisza zawdzięczał czarnej zbroi, którą zakładał do walki. Niektórzy badacze odrzucali ten koncept ze względu na relację Długosza, wedle którego Zawisza miał słabość do błyszczących zbroi i taką taż wdział do swojej ostatniej bitwy. Oczywiście może to być tylko wytwór wyobraźni autora. Niewykluczone jednak, że Zawisza rzeczywiście nosił czarną zbroję, głównie na turniejach – gdzie mogła być jego znakiem rozpoznawczym. Poważniej jednak w kwestii przydomka brzmi argument, że Zawisza był po prostu brunetem o ciemnej karnacji. Mogła to być jednocześnie cecha charakterystyczna dla całej jego rodziny – na co wskazywałoby przezwisko jednego z jego braci – Piotra Kruczka. Warto podkreślić, że przydomek „Czarny” był bardzo popularny w tamtych czasach. Nosiło je także wielu innych rycerzy, a także mieszczan.

Artykuł zainspirowany książką Szymona Jędrusiaka „Zawisza Czarny. Aragonia”

"
":/grafika/recenzje2015/zawiszaczarny.jpg
Szymon Jędrusiak
„Zawisza Czarny. Aragonia”
36,70 zł
Wydawca: 44.pl
Liczba stron: 452
Seria: Powieść historyczna
Format: 140 x 205 mm
ISBN: 978-83-63035-71-6

Dyplomata, bogacz, celebryta

Zawisza Czarny niewątpliwie był wielkim rycerzem. Mało kto jednak pamięta, że działał także intensywnie jako swoisty przedsiębiorca ziemski i sprawny dyplomata. Nie został nim oczywiście z racji swoich intelektualnych predyspozycji i umiejętności nabytych na uniwersytetach. Sprawa wydaje się stosunkowo prosta. Legacje Zawiszy miały zawsze jeden kierunek – na dwór Zygmunta Luksemburskiego od Władysława Jagiełły i z powrotem. Niejednokrotnie zostawał posłem dwóch monarchów w tej samej sprawie. Oczywiście nie jest tajemnicą, że wynikało to głównie z bliskich relacji jakie nasz wielki rycerz miał z królem rzymskim. Niektórzy historycy widzieli w nim szpiega Jagiełły, na którego polecenie zbierał informacje o zamiarach Zygmunta, albo chociaż wpływał na tego władcę, by podejmował korzystniejsze dla Polski decyzje. Zawisza Czarny w tych relacjach pełnił niejako rolę człowieka pierwszego kontaktu, który swoimi nieoficjalnymi negocjacjami umiał otworzyć drogę do oficjalnych rozmów. Niejednokrotnie Zawisza działaniami tego typu był w stanie zrobić więcej dobrego niż niejeden zawodowy dyplomata. Mimo, że nie posiadał odpowiedniego wykształcenia, m.in. prawniczego, posiadał cechy, których czasem brakowało zawodowcom. Dzięki swoim podróżom znał świat, dworskie maniery a przede wszystkim języki obce, co pozwalało mu otwierać drzwi tam, gdzie nigdy nie dostali się królewscy dyplomaci.

Zapis króla Władysława Jagiełły dla Zawiszy Czarnego (1414 r.) (domena publiczna)

Sława pozwoliła Zawiszy być człowiekiem zawsze w centrum uwagi. Nie był politykiem z wykształcenia czy obowiązku. Raczej z przypadku, z racji swej sławy – podobnie jak dzisiaj gwiazdy filmu czy sportu, zostające ambasadorami dobrej woli ONZ czy UNICEFU. Warto podkreślić, że Zawisza, wywodzący się z ubogich kręgów średniej szlachty, poza uzyskaniem dwóch tenut nie zrobił kariery urzędniczej. Prawdopodobnie wynikało to z jego przedwczesnej śmierci i można przypuszczać, że żyjąc dłużej doczekałby się nominacji na urząd ziemski - i to bez wątpienia wysoki. Do tego u kresu życia predestynował go duży majątek ziemski, obejmujący włości tak w Polsce, jak i na Węgrzech. Zdawali sobie z tego sprawę zresztą pisarze sądów ziemskich, przed którymi toczyły się sprawy spadkobierców Zawiszy. Przydawali mu bowiem tytuł magnificus – zastrzeżony dla wyższych urzędników ziemskich

Polegać jak na Zawiszy...

Sławę Zawiszy bez dwóch zdań przyniosło barwne życie, ale to bohaterska postawa pod Golubacem unieśmiertelniła go na wieki, dając początek legendzie. Życie Zawiszy bez wątpienia pełne dworskości i rycerskości, mogło mieć pewne skazy, ale śmierć okazała się wręcz epicką i nieskazitelną. Zawisza nie umarł w łożu, ale zginął jak na rycerza przystało, z mieczem w ręku i w sile wieku. Dla przyszłej legendy ważne było, że nie poległ w wojnie z chrześcijańskimi wojskami, ale z wrogiem napastliwym i niebezpiecznym dla całego chrześcijaństwa. Po 1525 r. całkowicie zniknęło zagrożenie krzyżackie dla Polski, a rok później bitwa pod Mohaczem ujawniła nowego, potężnego przeciwnika – Turków. W takiej sytuacji bohaterowie walk z Krzyżakami odchodzili w niepamięć, a poszukiwano bohaterów sprawy antytureckiej. Zawisza nadawał się do tego doskonale – był pierwszym, który stawił im opór i znalazł męczeńską śmierć. Jednocześnie stawał się dla Polski swoistą klamrą między dwiema epokami – „krzyżackim” średniowieczem a „turecką” nowożytnością. Śmierć podobna do tej jaką odnalazł Roland sprawiła, że Zawisza wyprzedził w wyścigu po legendę wielu innych dzielnych i sławnych polskich rycerzy.

Teofil Kwiatkowski, Polonez Chopina . W środku zgromadzenia zaobserwować można Zawiszę Czarnego - romantyczny symbol szlachetnej postawy i odwagi (domena publiczna)

Wielkie zasługi w krzewieniu legendy Zawiszy Czarnego miał hetman wielki koronny, Jan Amor Tarnowski, spokrewniony z Zawiszą Czarnym przez osobę swej matki. Hetman jako jeden z pierwszych polskich wojskowych stawiał czoła Turkom (1521, 1524) i opracował nawet memoriały o sposobach walki z nimi. Przypuszcza się, że to właśnie w jego kręgu powstały pierwsze przypowieści sławiące dzielność i poświęcenie Zawiszy. Z nich miało się wykształcić z czasem powiedzenie „polegać jak na Zawiszy” – czyli w gruncie rzeczy porzekadło o wierności dla sprawy aż do końca, nawet tego tragicznego. Legenda Zawiszy przetrwała wieki, z większym bądź mniejszym nasileniem wpływając na ducha Polaków. Szczególnie znaczenie miała choćby dla pokoleń doby rozbiorów, a lista pisarzy XIX wieku sławiących czyny Sulimczyka jest bardzo długa. W okresie tym symbolizował on bowiem postać walecznego patrioty, który potrafił służyć u obcego władcy, a gdy naszła potrzeba wyzbyć się zaszczytów dla ratowania ojczyzny.

Był jednocześnie postacią, która nie raziła zaborczych cenzorów. Dla naszych czasów Zawisza to przede wszystkim wzór do naśladowania dla młodych, patron harcerzy i najwyższy autorytet w sprawach honoru. W ostatnim czasie jego sylwetkę spopularyzował Szymon Jędrusiak w powieści pt. „Zawisza Czarny. Aragonia”.

Bibliografia

  • Etos rycerski w Europie Środkowej i Wschodniej w X-XV w., red.Wojciech Peltz, Wyższa Szkoła Pedagogiczna, Zielona Góra 1997.
  • Możejko Beata, Szybkowski Sobiesław, Śliwiński Błażej, Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima [w:] Polegaj jak na Zawiszy. Mit czy rzeczywistość, Muzeum Wojska Polskiego : Rossagraph, Warszawa 2003, s. 31-60.
  • Piwowarczyk Dariusz, Poczet rycerzy polskich XIV i XV wieku, Bellona, Warszawa 2004.
  • Sochacka Anna, Zawisza Czarny z Garbowa [w:] Od Zawiszy do Jana Tarnowskiego. Szkice z dziejów epoki jagiellońskiej, red. Maciej Podgórski, Wojewódzki Komitet Stronnictwa Demokratycznego, Lublin 1987, s. 42-53.
  • Zawisza Czarny. Rycerz najsławniejszy i najdzielniejszy, red. Tomisław Giergiel, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2012.
  • Życiorysy historyczne, literackie i legendarne, red. Zofia Stefanowska, Janusz Tazbir, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1992.

Redakcja: Antoni Olbrychski

Artykuł zainspirowany książką Szymona Jędrusiaka „Zawisza Czarny. Aragonia”

"
":/grafika/recenzje2015/zawiszaczarny.jpg
Szymon Jędrusiak
„Zawisza Czarny. Aragonia”
36,70 zł
Wydawca: 44.pl
Liczba stron: 452
Seria: Powieść historyczna
Format: 140 x 205 mm
ISBN: 978-83-63035-71-6

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Marcin Sałański
Historyk, dziennikarz prasowy i telewizyjny, wieloletni współpracownik Histmag.org, autor popularnych e-booków. Współpracował m.in. z portalem Historia i Media, Wydawnictwem Bellona i Muzeum Niepodległości w Warszawie. Był również członkiem redakcji kwartalnika „Teka Historyka”. Interesuje się historią średniowiecza, dziejami gospodarczymi, popularyzacją historii i rekonstrukcją historyczną.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy