Opublikowano
2015-09-15 14:20
Licencja
Wolna licencja

Zielona wyspa Kazimierza Wielkiego

Polska, średniowiecze i cud gospodarczy. Niemożliwe? Nic bardziej mylnego. W XIV-XV wieku Królestwo Polskie znalazło się na ścieżce przyspieszonego wzrostu gospodarczego. Jego symbolem stał się wybitny król, Kazimierz Wielki, który zastał kraj drewnianym, a zostawił go murowanym. W tym przekazywanym od pokoleń porzekadle kryje się jednak tylko cząstka prawdy…


1 2 3

Gdyby Kazimierz Wielki był Kazimierzem Piastowskim i do tego przyszłym posłem na sejm III RP, zapewne kandydowałby pod hasłem „Polska w budowie” albo „Zielona wyspa na bis”. 700 lat temu w Polsce istotnie trwał swoisty boom inwestycyjny i niemały wzrost gospodarczy. Z jednej strony był on efektem troski ostatniego Piasta o stan państwa. Z drugiej nie można zapominać o licznych przemianach społeczno-gospodarczych, które miały miejsce w Polsce i Europie w XII-XIV w. Nowe formy uprawy, nowinki rolnicze i ożywiony ruch osadniczy zaowocowały na Zachodzie podwojeniem produkcji zbóż. Na wiele dekad zniknął problem głodu, liczba ludności podwoiła się, a coraz większa migracja ze wsi do miast przyczyniła się do utrwalenia gospodarki towarowo-pieniężnej. Fundamenty pod czysty kapitalizm zostały podłożone. Za czasów Kazimierza Wielkiego Europę Zachodnią dopadł jednak poważny kryzys, wywołany przez wojny dynastyczne, głód i epidemię czarnej śmierci. W niebywale krótkim czasie wiele krajów zachodu straciło połowę swojego potencjału gospodarczego. Skorzystała na tym głównie Europa Środkowa. Tutaj bowiem znajdowały się ziemie wolne od epidemii, liczne nieużytki rolne i tutaj w końcu istniał chłonny rynek na produkty zachodniego rzemiosła. Podobnie jak dzisiaj, tak i 700 lat temu, to właśnie zagraniczni inwestorzy przyczynili się do ożywienia gospodarczego. Okazję umiał też odpowiednio wykorzystać zdolny i ambitny władca.

Jan Matejko, Powtórne zajęcie Rusi. Bogactwo i oświata. R.P. 1366 . Na mocy porozumienia z Litwą w 1366 r. większa część Rusi Włodzimierskiej weszła w skład królestwa Kazimierza Wielkiego (domena publiczna)

Kraj Kazimierza Wielkiego nie był oczywiście tworem cudownym i nie można zakłamywać historii. Podobnie jak współczesna Polska był słabszy gospodarczo niż sąsiedzi. Zarówno Czechy, jak i Węgry były silniej powiązane z gospodarkami zachodnimi, gęściej zaludnione i bogate w srebro, złoto i miedź. Polska starała się oczywiście te różnice zniwelować. Zarówno Kazimierz Wielki, jak i wcześniej książęta dzielnicowi byli świadomi, iż ziemiom polskim potrzebne są wielkie inwestycje. Nowe miasteczka, wsie i niezbędne do ich obsługi zakłady rzemieślnicze wyrastały w całej Polsce. W jednych regionach rzadziej, innych częściej. Większość ówczesnej elity była jednak świadoma wymogów polityki gospodarczej. Oczywiście w średniowiecznej Polsce największym inwestorem był król. Podczas 37-letniego panowania Kazimierza Wielkiego miało powstać ponad tysiąc nowych osad wiejskich, liczba miast wzrosła ze 100 do 200, postawiono ponad 30 zamków, a murami obwarowano 30 miast. Król nakładał ponadto nowe podatki, wydzierżawiał kopalnie i wspierał rodzimych kupców oraz chłopów. Swoje poczynania wzmocnić chciał z kolei stworzeniem nowej silnej waluty, która mogłaby konkurować z obcym pieniądzem.

Kazimierz Wielki – mistrz politycznego realizmu

Czytaj dalej...

Król chłopów

W borach, lasach, zagajnikach i miejscach porosłych krzewami zostało osadzone tyle miast i wsi, ile niemal było kiedy indziej w całym Królestwie Polskim – taką opinię o czasach Kazimierza pozostawiła Kronika katedralna krakowska. Zapisano ją zapewne zaraz po śmierci króla, więc oddaje ona stanowisko współczesnych. Nie zachowały się do naszych czasów dokładne wykazy liczbowe założonych miast i osad przez ostatniego Piasta. Powyższa opinia kronikarska wydaje się jednak potwierdzać przekonanie o ogromnym zaangażowaniu Kazimierza w przedsięwzięcia osadnicze. Zapisały one się z kolei w świadomości ludzi dzięki swojemu rozmachowi, który zresztą potwierdza ogromna liczba przywilejów lokacyjnych. Nie wszystkie były jednak kontraktami tworzącymi coś z niczego. Wiele z nich to tylko dowód na inwestycję w dawniej już istniejące osady. Niewątpliwie jednak Kazimierz Wielki równolegle prowadził akcje tworzenia nowych osad i ich reorganizacji oraz przebudowy.

Kazimierz Wielki jako „król chłopów”, obraz Marcello Bacciarelliego (domena publiczna) Osadnictwo na prawie niemieckim objęło całe ówczesne Królestwo Polskie. Rozwijało się zarówno na ziemiach królewskich, jak na rycerskich i duchowieństwa, które to grupy brały przykład z władcy. Kolonizacja za Kazimierz Wielkiego była wielkim przedsięwzięciem biznesowym, wymagającym nakładów finansowych, zasobów ludzkich i wiary, że przyniesie to zysk – i to nie od razu, ale w dłuższym terminie. Początkowo monarcha musiał dokładać do inwestycji osadniczych, bowiem przy reorganizowaniu osady ustawały na pewien czas wszelkie bezpośrednie świadczenia osadników na rzecz skarbu państwa. Skarb tracił zarówno opłaty z sądownictwa oraz na nadawanej wolniźnie – czyli latach wolnych od świadczeń. Zarówno król, jak i możni oraz sami chłopi byli tego wszystkiego świadomi i chętnie podchodzili do „przebudowy” kraju, wierząc we wzrost zysków w przyszłości.

O ile XIII-wieczna kolonizacja w Polsce przyciągała całe rzesze chłopów z zachodniej Europy, szukających swej szansy na lepsze ziemie i życie, o tyle kazimierzowska przebudowa celowała w zamożnych inwestorów z posiadanym już zapleczem rolniczym. Można śmiało powiedzieć, że inicjatywy te powstawały na zasadach czysto biznesowych. W przypadku lokacji na prawie niemieckim inwestorem zazwyczaj był właściciel ziemi, który delegował menedżera zwanego zasadźcą. Ten z kolei potencjalnych osadników ściągał wszelkiego rodzaju obietnicami. Musiał jednocześnie zapewnić, że będą oni posiadać odpowiedni inwentarz gospodarczy. Ruch osadniczy za Kazimierza Wielkiego był zatem ruchem stricte inwestycyjnym. Wymagał samozaparcia, zaangażowania, nakładów finansowych, jednocześnie nie rokując szybkiego zwrotu kosztów i wzrostu dochodowości.

Publikację artykułu zainspirowało wprowadzenie przez Narodowy Bank Polski do obiegu monety z serii „Historia monety polskiej” – grosza Kazimierza Wielkiego o nominale 20 zł

„Historia monety polskiej”
Grosz Kazimierza Wielkiego o nominale 20 zł
Nominał 20 zł
metal: Ag 925
stempel: lustrzany
średnica: 38,61 mm
masa:28,28 g
brzeg (bok): gładki
nakład: do 20 000 szt.
Projektant monety: Dominika Karpińska-Kopiec
Emitent: NBP
Na zlecenie NBP monetę wyprodukowała Mennica Polska S.A.
cena: 175 zł
Kup na stronach Narodowego Banku Polskiego!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!


Jeśli chodzi o dżumę, podstawową sprawą jest odporność genetyczna, którą populacja polska być może nabyła wywodząc się z dawnej populacji (np. kultury łużyckiej) już przetrzebionej przez tę chorobę (w wersji roznoszonej drogą kropelkową, bez gryzoni). Wiadomo, że istnieją warianty genów warunkujące taką odporność, natomiast nie wiadomo jeszcze, czy ich częstość w populacji polskiej jest istotnie wyższa niż w innych.

Taka ewentualność była rozważana tu i tam, i być może tłumaczyłaby ona także sukces ekspansji słowiańskiej z VI w., dokonującej się właśnie podczas epidemii.



Odpowiedz

Gość: |

@ Skromny_uczeń_Profesora_Kostrzewskiego
Przecież dżuma VI wieku przeszła też chociażby przez Bizancjum. Czy tamte społeczności nie nabyły zatem odporności, skoro w XIV wieku Bałkany także zostały przez dżumę spustoszone???



Odpowiedz

@ Gość:

Zawsze jest tak, że dziesiątkująca epidemia zwiększa odsetek osób genetycznie odpornych na daną chorobę w populacji ( o ile są w niej obecne). Bo one nie chorują i nie umierają.



Odpowiedz

Gość: Nowe fakty |

Mówią o tym, że masowe budowy na zaprawach z jaj(białka), spowodowały spożywanie masowe żółtek. Dieta taka wcale nie wywołała miażdżycy i zawałów z udarami co potwierdza współczesne doświadczenie. A wzrost odporności i dżuma się skończyła na naszych granicach, Kazimierz Wielki zostawił zdrową i murowaną.



Odpowiedz

@ Gość: Nowe fakty "Dieta taka wcale nie wywołała miażdżycy i zawałów z udarami" i nadal nie wywołuje przed 40.



Odpowiedz

@ Gość: Nowe fakty A w Polsce"dżuma się skończyła na naszych granicach" wschodnich, kilka lat potem, jak przekroczyła zachodnie.



Odpowiedz

Gość: jacenty92 |

Oj przydałby się nam taki Kazimierz teraz :)



Odpowiedz

@ Gość: jacenty92 "Oj przydałby się nam taki Kazimierz teraz" - Żeby po 8 latach zamienić na Jarosława?



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Dziękuję za odpowiedź. Rodzi ona niestety dwa dalsze pytania/uwagi. 1. Ziemie Rusi, ba, ziemie Norwegii, do której dżuma też dotarła w 1351, były również słabiej zaludnione (jeśli dobrze pamietam dżuma nie dotarła jednak na mocno izolowaną Islandię...?) od Europy Zachodnie, nawet od Polski zresztą. 2. O "rzekomym" być może "ominięciu" czy raczej słabszym występowaniu dżumy na części ziem polskich (pierwsza fala, 1346-1349) uczymy się z podręczników. Jeśli źródła temu przeczą, skąd właściwie w nauce polskiej wzięła się, powszechnie chyba jednak do dziś wyznawana (vide podręczniki, także akademickie, atlasy historyczne etc) a błędna, jak Pan sugeruje, teoria? Czy ma ona jakieś podstawy źródłowe? Czy po prostu można już przejść nad nią do porządku dziennego? Czy jedynym powodem jej narodzin było rosnące w XIV wieku zaludnienie Polski (co wykazują spisy kolektorów świętopietrza)?



Odpowiedz

Gość: Marcin Sałański |

@Śmiech Trzeba, by się w ten temat mocno zagłębić, ale tak na ciepło- wydaje mi się, że skala zarażeń w Polsce nie była na tyle wielka, by nasza historiografia przyjęła do wiadomości, że i u nas była zaraza. Jest teoria, że na Zachodzie efekty czarnej śmierci potęgowały jeszcze inne "tragedie" których u nas nie było, a przynajmniej ich skala była znacznie mniejsza. Zachodnia Europa w owym czasie przeżywała krwawe i długie wojny (m.in wojna stuletnia, która angażowała nie tylko Anglię i Francję), epidemie głodu, susze itd. W efekcie wielu mieszkańców zachodniej Europy w przededniu czarnej śmierci miało znacznie mniejsza odporność. W Polsce mogło być z tym lepiej. Mieliśmy dobre warunki klimatyczne, geologiczne itd., na świeżo prowadzona kolonizację licznych jeszcze nieużytków rolnych. To nam sprzyjało, i być może zmniejszyło skalę zarazy.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Szanowny autorze. Powszechnie wiadomo, że w dobie Czarnej Śmierci południowo-środkowa część ziem Polski (bo już krzyżackie Pomorze np nie) została swoiście oszczędzona przez zarazę. Podobnie jak znaczna część Czech i Słowacji. Podobne "oszczędzenie" w przypadku regionu gór w Nawarze tłumaczy się na ogół ich niedostępnością i słabym zaludnieniem. W przypadku niektórych wielkich aglomeracji miejskich Europy Zachodniej- bardzo ściśle przestrzeganą i szybko wprowadzoną przez władze miejskie kwarantanną. Polska jednak w XIV wieku leżała już na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych, wskutek kolonizacji niemieckiej była całkiem gęsto zaludniona, skupiska ludzkie leżały blisko siebie, a kwarantanna na tak dużym terenie w warunkach średniowiecza była nie do przeprowadzenia. Czy znane są Panu jakieś próby wyjaśnienia zatem tego fenomenu "ominięcia" (czy raczej- słabszego uderzenia) Europy Środkowej (nie całej przecież) przez Czarną Śmierć? Lub komuś z forumowiczów?



Odpowiedz

Gość: Marcin Sałański |

@Śmiech - nie ma niestety jednoznacznej odpowiedzi. Mówi się, że jednak mobilność w Polsce XIV w., rozwój handlu i przede wszystkim urbanizacja nie były jednak na takim poziomie, by sprzyjać rozprzestrzenianiu się choroby. To samo może powiedzieć jednak o ziemiach rosyjskich, ale tam choroba zebrała swoje żniwo. W dyskusji nad tym tematem pojawiały się tez tezy, że Polska lepiej się przygotowała na epidemię. Zanim sama choroba dotarła na polskie ziemie, dotarły pogłoski o strasznej zarazie. Po czymś takim Polska lepiej się przygotowała do objęcia kwarantanną ognisk choroby. Ja osobiście skłaniał bym się do tezy o gęstości zaludnienia w Polsce, która była nieporównywalnie mniejsza niż na Zachodzie - we Francji, Anglii czy Italii. U nas miasto jak miało 20 tys. mieszkańców było ogromne. Na zachodzie wiele było takich miast. Ale to tylko jedno z wielu wyjaśnień. Jest też ciekawa, choć dla mnie mało prawdopodobne wyjaśnienie związane z „zaszczurzeniem miast”. Otóż, dżuma należała do chorób zakaźnych, odzwierzęcych. Wywoływały ją bakterie, których nosicielami były przede wszystkim czarne szczury a także wiewiórki, susły i bobaki. Na ludzi przenosiły ją zarażone od szczurów pchły, ale tylko z gatunku „xenopsylla cheopsis” - ze względu na to, że one jako jedyne pasły się zarówno na ludziach jak i naszych szczurach. Bardzo powolne wygasanie choroby w naszej części Eurupy był z kolei efaktem tego, że w Europie Wschodniej pojawił się szczur szary tzw. „mus decumanus”, który po pierwsze nie był faworyzowany przez „xenopsilla cheopsis”, po drugie jako silniejszy i bardziej odporny na choroby łatwo wyparł swojego czarnego kuzyna. Generalnie trudno znaleźć odpowiedź, szczególnie gdy analizujemy kroniki, które same przeczą tezie o ominięciu Polski przez "czarną śmierć". Już Janko z Czarnkowa pisał, że "w owych dwóch latach, tak samo jak w roku śmierci króla, był wielki mór w Polsce, zaś w roku następnym od miesiąca września zaczęła się szerzyć w Polsce jeszcze większa morowa zaraza na ludzi, zwłaszcza na młodzież i kobiety, na mężów i dziewice, i trwała przez rok aż do miesiąca września, przez który to przeciąg czasu wiele tysięcy ludzi, niestety, umarło". Jego relacje powtarzają potem inni kronikarze z Długoszem na czele. Niektórzy badacze uważają wręcz, że nie ma potrzeby szukać przyczyn "ominięcia" bo w istocie tak nie było. Skala zarażeń była tylko mniejsza, ale była. Można bowiem spotkać przekazy wedle których dżuma pojawiła się na naszych ziemiach po raz pierwszy w Gdańsku już w 1348 roku, gdzie dostała się najprawdopodobniej drogą morską z Niemiec. Rok później opanowała całe Pomorze, Prusy, Kraków z Małopolską i Wielkopolskę a do końca XIV wieku dała znać o sobie jeszcze w 1363, 1370-72 i 1383 roku.



Odpowiedz

@ Gość: Marcin Sałański Gdzieś kiedyś czytałem jeszcze jedną wersję, że dżuma się wtedy słabo rozprzestrzeniła w Polsce. Powodem była wyjątkowo śnieżna i ostra i długa zima na ziemiach polskich, która ograniczyła, a wręcz sparaliżowała przemieszczanie się ludzi.



Odpowiedz

@ Gość: Śmiech

Podstawowym czynnikiem na jaki należy zwrócić uwagę jest higiena i sposób dbania o siebie w stylu "raz na rok powinno wystarczyć". A to przecież właśnie brak higieny doprowadził do eskalacji dżumy jaka miała miejsce głównie w Europie zachodniej. Równocześnie na terenie ówczesnego Królestwa Polskiego zamieszkiwał bardzo duży odsetek ludności pochodzenia żydowskiego który stale rósł (ogromny wpływ na taki przebieg wydarzeń miał fakt, że na zachodzie to właśnie ten naród obarczono odpowiedzialnością za dżumę). Tymczasem w przeciwieństwie do zwyczajów związanych z higieną wśród ludności chrześcijańskiej z tamtego okresu, Żydzi nakładali ogromny nacisk w tym obszarze. Także i część tych zwyczajów przyjęła się na terenie Królestwa Polskiego wśród jej mieszkańców.



Odpowiedz

@ danielo0721
" Równocześnie na terenie ówczesnego Królestwa Polskiego zamieszkiwał bardzo duży odsetek ludności pochodzenia żydowskiego który stale rósł "
Przecież ten "ogromny odsetek" to w czasach Kazimierza Wielkiego było raptem kilkanaście tysięcy Żydów na około, bodaj, milion jego poddanych. Na poważnie liczba Żydów na ziemiach Rzeczpospolitej wzrosła w XVI- XVII wieku...
"Także i część tych zwyczajów przyjęła się na terenie Królestwa Polskiego wśród jej mieszkańców"
Skąd to przypuszczenie? Bo nigdy nie spotkałem się z jakimkolwiek źródłem czy opracowaniem historycznym, które głosiłoby podobną tezę o zapożyczeniu higieny żydowskiej przez mieszkańców Polski w średniowieczu. Żydzi żyli w wielu krajach Europy, w wielu- od czasów znacznie dawniejszych niż w Polsce, w wielu- było ich naprawdę SPORO, a jednak kraje te (Francja, Hiszpania, Włochy) zostały ciężko dotknięte klęską dżumy. Skąd przypuszczenie, że chrześcijanie polscy, i tylko polscy, akurat higienę od Żydów zapożyczyli??? Pozostali chrześcijanie Europy zaś mieliby do tego zapożyczenia kulturowego być niezdolnymi? Skąd w ogóle pomysł, że chrześcijanie naśladowali w czymś Żydów w średniowieczu, gdy Żyd był niemal synonimem diabła nawet dla elit politycznych i duchowych, od którego to diabła należało się ściśle odseparować i go wyizolować spośród trzody wiernych??? Żydzi wszak nie kładli nacisku na higienę z powodów zdrowotnych, tylko z racji ściśle związanych z ich religią motywów rytualnych...Na czym zatem opiera pan swoją hipotezę?



Odpowiedz

@ Janusz Jotgie Trudno powiedzieć, zima śnieżna chroni gryzonie, ale zatrzymuje wschodnią kawalerię, zima bezśnieżna zabija gryzonie, ale uruchamia wschodnią kawalerię.



Odpowiedz

@ danielo0721 Brak higieny w Europie zachodniej? A cóż to za historia nova? Aż do 1500 roku zachodni Europejczycy, mimo zwalczania takich bezeceństw przez Kościół ;), się myli. Dopiero strach przed syfilisem...



Odpowiedz
Marcin Sałański

Historyk, dziennikarz prasowy i telewizyjny, wieloletni współpracownik Histmag.org, autor popularnych e-booków. Współpracował m.in. z portalem Historia i Media, Wydawnictwem Bellona i Muzeum Niepodległości w Warszawie. Był również członkiem redakcji kwartalnika „Teka Historyka”. Interesuje się historią średniowiecza, dziejami gospodarczymi, popularyzacją historii i rekonstrukcją historyczną.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org