Opublikowano
2014-09-17 16:30 (akt. 2018-09-17 07:31)
Licencja
Wolna licencja

17 września 1939 – dzień klęski

79 lat temu przypadała niedziela. Gdy dzień się zaczynał, wojska sowieckie bez wypowiedzenia wojny na całej linii przekraczały granicę z Polską. Gdy dzień się kończył, polski rząd w panice uciekał do Rumunii. Był 17 września 1939 roku – dzień klęski.


Strony:
1 2

Zobacz też: 1 września 1939 roku i kampania wrześniowa - jak Niemcy zaatakowały Polskę?

Może teraz nastąpić stabilizacja frontu, a jeśli rozpocznie się równocześnie i żywsza akcja na Zachodzie, to przyszłość może się rozjaśnić - 16 września 1939 r. pisał w diariuszu Jan Szembek, wiceszef polskiego MSZ. W tej nadziei było ziarno prawdy. Polskie wojska dzielnie walczyły nad Bzurą i pod Lwowem. Ale nadzieja jest matką głupich. Polityczne karty były już rozdane.

Moskwa – 3.30 czasu lokalnego, 17 września 1939 r.

W nocy z 16 na 17 września 1939 roku, polski ambasador w Moskwie Wacław Grzybowski został wezwany do gmachu Ludowego Komisariatu Spraw Zagranicznych. To nie mogło oznaczać nic dobrego. Władimir Potiomkin, zastępca szefa sowieckiej dyplomacji odczytał Grzybowskiemu mrożące krew w żyłach oświadczenie:

Wojna polsko-niemiecka odsłoniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni operacji wojskowych Polska straciła wszystkie swe zagłębia przemysłowe i ośrodki kulturalne. Warszawa jako stolica Polski już nie istnieje. Rząd polski załamał się i nie okazuje oznak życia. Oznacz to, że państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć, tym samym traktaty zawarte przez ZSRR i Polskę straciły swą moc (…)

Rząd radziecki nie może pozostać obojętny, gdy bracia jednej krwi Ukraińcy i Białorusini, zamieszkujący terytorium polskie, pozostawieni swojemu losowi, zostali pozbawieni obrony. Biorąc pod uwagę tę sytuację, rząd radziecki polecił dowództwu Armii Czerwonej wydanie rozkazu przekroczenia granicy w celu wzięcia w opiekę życia i mienia ludności. Zachodniej Ukrainy i Białorusi. Jednocześnie rząd radziecki ma zamiar dołożyć wszelkich starań, aby wyzwolić naród polski od nieszczęść wojny, w które wepchnęli go szaleńcy przywódcy i pozwolić mu na spokojne życie.

Grzybowski był zapewne jednym z najgorszych dyplomatów jakich miała II RP, ale w dramatycznej chwili zachował godność i zimną krew. Kategorycznie zaprotestował przeciwko wierutnym kłamstwom sowieckim. Kategorycznie odmówił przyjęcia noty.

Zobacz też:

Co właściwie stało się w środku nocy z 16 na 17 września 1939 roku? Wypełniony został tajny protokół niemiecko-sowieckiego paktu Ribbentrop–Mołotow, zawartego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. Wojska sowieckie bez wypowiedzenia wojny na całej linii przekroczyły granicę z Polską. Oznaczało to jawne pogwałcenie paktu o nieagresji zawartego przez Moskwę i Warszawę w lecie 1932 r. Twierdzenia sowieckich dyplomatów jakoby polski rząd nie istniał, a polskie wojska nie walczyły były oszczerstwem i oczywistym kłamstwem.



Oddziały sowieckie wkraczają na terytorium Polski (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 37-221).

„Przedmoście rumuńskie” – ranek i popołudnie 17 września 1939 r.

17 września 1939 roku rano Jan Szembek, znajdował się, wraz z innymi najwyższymi dostojnikami na tzw. przedmościu rumuńskim, w pobliżu miejscowości Kuty. Tak opisał w diariuszu poranek tego dnia:

Między 5 a 6 rano zbudzono Zembrzuskiego [sekretarza min. Szembeka] i wezwano go do Gminy. Po trzech kwadransach wrócił ze straszną wiadomością, że wojska sowieckie przekroczyły na całej długości granicę polską i idą na Zachód. Kazałem natychmiast zawiadomić o powyższym dyr. Drymmera [jeden z najbliższych współpracowników Józefa Becka], amb. Lipskiego [ambasador Polski w Berlinie] i dyr. Potockiego [wicedyrektor departamentu politycznego MSZ]. Po czym pojechałem z nim do Gminy, gdzie mi min. Schaetzel [przedstawiciel Naczelnego Wodza przy min. Becku] wiadomość tą w pełni potwierdził. Amb. Lipski, dyr. Potocki (…) byli zdania, by nie zrywać natychmiast z Sowietami, a raczej zacząć z nimi rokować, choćby robiąc pewne ofiary terytorialne. Osobiście tej opinii nie podzielałem.

Sowiecka ulotka propagandowa Nerwowe wyczekiwanie na skrawku wolnej polskiej ziemi trwały przez cały dzień. Prowadzono ciągłe rozmowy. Początkowo najwyższe polskie władze były gotowe podjąć decyzję o walce wszystkimi siłami z oboma agresorami. Z czasem jednak uznano taki plan za szaleństwo. Zwyciężył pogląd o niemożliwości stawienia skutecznego oporu. To nie wojna, to katastrofa - miał powiedzieć Józef Lipski. Przygnębieni i załamani polscy dostojnicy szybko zrozumieli jak prawdziwe były słowa Lipskiego. Kroki polityczne władz ograniczyły się do protestu sygnowanego przez premiera Sławoja-Składkowskiego oraz do instrukcji dla polskich dyplomatów wydanej przez Józefa Becka. Nie doszło jednak do oficjalnego wypowiedzenia wojny Związkowi Sowieckiemu. We wrześniu 1939 r. wydawało się to nie mieć większego znaczenia, ale przyszłość pokazała, że był to poważny błąd polityczny.

Obecny na przedmościu rumuńskim Marszałek Edward Rydz–Śmigły drogą radiową nadał swój ostatni rozkaz na ziemi polskiej: Nakazuję ogólne wycofanie się na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów (…) Miasta, do których podejdą bolszewicy powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii. Rozkaz Rydza–Śmigłego faktycznie sparaliżował efektywny opór przeciwko wkraczającym oddziałom Armii Czerwonej.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Michała Przeperskiego „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”:

Autor: Michał Przeperski
Tytuł: „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-3-9

Stron: 86

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Niewyobrażalnym wręcz jest, by oficjalni sojusznicy Polski, tj. Wlk. Brytania i Francja, nie zawiadomili jej o podjęciu sierpniowej decyzji o nieprzystępowaniu do walki z Niemcami w przypadku zaatakowania Polski i o tajnym protokole do układu Ribbentrop-Mołotow. Złe wiadomości, dziwnym zrządzeniem losu, mają taką dziwną łatwość rozchodzenia się, więc władze Polski zapewne przed 1.IX o tym wiedziały, jeżeli nawet nie od swych aliantów, to np. od Włochów lub ze swych doniesień agenturalnych. Tylko co mogły z tą wiedzą zrobić? Albo natychmiast spełnić żądania terytorialne Niemców - z ryzykiem, że wojna i tak będzie, albo mieć nadzieję, że Niemcy nie wiedzą o zamiarze niewywiązania się z marcowych zobowiązań Anglii i Francji wobec Polski, co odstraszy ich od agresji. Wydaje się, że tę drugą - wygodniejszą dla siebie - wersję zdarzeń przyjęły władze Polski, z wiadomym skutkiem.



Odpowiedz

Szkoda, że artykuł nie porusza bardzo istotnej kwestii, dotyczącej faktycznej wiedzy władz II RP o przewidywanym zachowaniu się zarówno sojuszników, jak i potencjalnych przeciwników, po wybuchu wojny. Zarówno USA, jak i Wielka Brytania (zatem należy przypuszczać, że także Francja) znały treść owego tajnego załącznika do paktu Ribbentrop-Mołotow, więc mało prawdopodobne, by nie znał jej rząd Polski, lecz prawdopodobnie liczył... że jakoś tam będzie. Rząd Jej Królewskiej Mości kilka lub kilkanaście dni przed 1.IX.1939 r. podjął decyzję o nieprzystępowaniu do wojny z Hitlerem, o czym ten doskonale wiedział, dzięki znakomitym rezultatom swego wywiadu. Wypełnienie przez Anglię i Francję swych traktatowych zobowiązań wobec Polski oznaczałoby dla nich niemal automatyczne przystąpienie do wojny ze sprzymierzonym z Niemcami ZSRR, a do tego państwa te nie były zupełnie przygotowane. Jedyną niespodzianką początków II wojny światowej było relatywnie późne przystąpienie do niej Armii Czerwonej, ponieważ - jak należy przypuszczać - Stalin nie był dostatecznie poinformowany o rzeczywistych zamiarach Anglii i Francji, co do udzielenia Polsce pomocy, a nie chciał jednocześnie walczyć z tymi mocarstwami; wolał by to Niemcy zajęły się ich pokonaniem. W takiej sytuacji trudno mówić o jakiejś zdradzie Polski przez jej zachodnich sojuszników, bo traktat "pomocowy" zawierany był z zamiarem wypełnienia swych zobowiązań tylko wobec jednego potencjalnego wroga, jakim wówczas były hitlerowskie Niemcy, a nie ze sprzymierzonym z nimi ZSRR.



Odpowiedz

@ bartensteiner Jedyną niespodzianką początków II wojny światowej było relatywnie późne przystąpienie do niej Armii Czerwonej, ponieważ - jak należy przypuszczać - Stalin nie był dostatecznie poinformowany""

- Stalin przede wszystkim bezgranicznie ufał Niemcom i umowie R_M z nimi!
Dlatego zaraz po wojnie podstawowym słowem, które w politycznej propagandzie opisującej późną odpowiedź wojenna Rosji było to, że Niemcy ZDRADZIECKO napadły na Związek Radziecki. Pytałem się wykładowcy historii, dlaczego nie mówi się, że Hitler napadł zdradziecko na Polskę, a mówi się o ZDRADZIECKIM napadzie na ZSRR. "Bo z Polską nie miał zawartego układu" - odpowiedział. Dla swojego dobra powstrzymał się od drugiej polowy odpowiedzi...

Ale widzę, że bartensteiner w swojej wypowiedzi bardziej sprzyja narracji ówczesnych nieprzyjaciół...



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ bartensteiner - "Rząd Jej Królewskiej Mości"
Rząd Jego Królewskiej Mości (Jerzego VI). Rząd Jej Królewskiej Mości (Elżbiety II) działa od lat pięćdziesiątych XX wieku do dzisiaj.
"Rząd Jej Królewskiej Mości kilka lub kilkanaście dni przed 1.IX.1939 r. podjął decyzję o nieprzystępowaniu do wojny z Hitlerem".
W takim razie dlaczego rząd Wielkiej Brytanii zmienił zadnie i 3 września 1939 roku wypowiedział wojnę Niemcom? I dlaczego nie chciał przywrócić stanu pokoju parę miesięcy później, odrzucając propozycje Hitlera zmierzające w tym kierunku?



Odpowiedz

@ Gość: Komar
Rząd Jego Królewskiej Mości nie zmienił swego zdania w sprawie przystąpienia do wojny, a tylko wypowiedział Niemcom wojnę, co przecież nie jest tym samym. Myślał zapewne, tak jak rząd II RP w sierpniu, że sprawa rozejdzie się po kościach. Chciał, po prostu, postąpić honorowo (w tamtych czasach to jeszcze było ważne!), lecz nie miał odpowiednich sił zbrojnych oraz woli swego społeczeństwa, by udzielić Polsce we wrześniu '39 realnej pomocy militarnej.



Odpowiedz

@ Atimes
Stalin nie ufał Hitlerowi tak samo w 1939 r., jak i w roku 1941, więc postanowił go zaatakować na początku lipca '41, na co jest wiele dowodów. Przeliczył się jednak, a nie chcąc się do tego przyznać - stworzył legendę o zdradzie, bo "ciemny lud wszystko kupi". Przecież nie sposób było nie zauważyć koncentracji 3-milionowej armii niemieckiej przy ówczesnych granicach ZSRR i zignorować wielu doniesień dyplomatycznych i agenturalnych. Po prostu: Stalin nie zdążył wówczas zdradzić Hitlera!
Ale dyskutujemy nie o tym, o czym powinniśmy, czyli o tym, że władze II RP wiedziały o tajnych postanowieniach paktu Ribbentrop-Mołotow i że Anglia i Francja nie udzielą Polsce pomocy?



Odpowiedz

Gość: Jb |

W prl wbijano do głowy ze sanacja zwiala. Bzdura Oni WYCOFALI się na terytorium SOJUSZNIKA. Tak w 1914 zrobił król Belgii i dzisiaj ma w każdej wsi pomnik. Jego syn w 1940 został w kraju i po wojnie zmuszono go do abdykacji. Z kraju wyjechały rządy : Norwegii,Belgii,Holandii. Luksemburga, Czechosłowacji. Grecji, Jugosławii De Goul wyjechał i został bohaterem. Petain został
Gdyby nie banda i zdrada Sikorskiego, Mościcki. Rydz i Beck wyjechaliby do Francji i mieliby jakąś pozycję jako przywódcy pierwszego kraju który stawił opór Sikorski był nikim i władze zawdzięczal zdrajców francuzom



Odpowiedz

@ Gość: Jb

Taki to SOJUSZNIK, że żołnierzom odebrał broń i osadził ich w obozach jenieckich, eufemistycznie zwanych obozami internowania.

W dodatku za sprawą demonicznego Sikorskiego, a nie - jak się powszechnie uważa - pod wpływem nacisków niemieckich.

Prawda była taka, że sanacyjna (Profesor Kostrzewski - przypominam - był zwolennikiem Narodowej Demokracji) Polska w konsekwencji prowadzonej polityki nie sąsiadowala z żadnym "sojusznikiem", na którego terytorium mogłaby wycofać armię bez ryzyka jej internowania i rozbrojenia.

"Grupa rekonstrukcyjna sanacji" (cop. G. Braun) porządnie zryła berety swoim wyznawcom.



Odpowiedz

Gość: Komar |

Materiał odgrzewany, ale cytaty z tamtego okresu mają wartość historyczną. Rozbawiła mnie uwaga Szembeka o nadziei na stabilizację linii frontu. Czy ktoś potrafi narysować na mapie linię frontu w dniu 16 września? Przecież w połowie września nie było już żadnej linii frontu! Niemcy byli w całej Polsce, z wyjątkiem Kresów wschodnich, które świadomie zostawili Sowietom. Owszem, były izolowane punkty oporu, oblężone przez Niemców, oraz rozproszone polskie oddziały, kolejno rozbijane przez wojska niemieckie.



Odpowiedz

Gość: iks |

@ Gość: Komar
To prawda. 16 września nie było żadnej linii frontu. Co prawda impet niemieckiego natarcia się zmniejszył ale zrealizowali swoje główne zadanie czyli rozbicie armii polskiej i jej okrążenie na wschód od Wisły. Na kresy pchali się mniej chętnie po pierwsze, że mieli kłopoty z dostawami paliwa, amunicji części zamiennych (znacznie słabsza sieć dróg we wschodniej Polsce), stopniowo przerzucali wojska na zachód Niemiec (Francja i Anglia wypowiedziały wojnę i nie byli pewni czy ruszą) Wreszcie czekali na Sowietów żeby w końcu wzięli swoją dolę w Polsce. Wojska polskie w wielu miejscach próbowały kontratakować ale było to nieskoordynowane, naczelny wódz nie nadążał za zmianami. Jego pomysł wycofania na południowy-wschód ówczesnej Polski i wiara, że Rumunii przepuszczą transporty z zaopatrzeniem świadczy o skrajnym infantylizmie i niezrozumieniu sytuacji politycznej i wojskowej Polski. Większość wojsk była rozbita i stopniowo okrążana przez niemieckie wojska zmotoryzowane. Polski żołnierz w dzień walczył a w nocy maszerował ( a kiedy miał spać). Niemiec był wieziony i zawsze wyprzedzał. Rumuni pod naciskiem Niemców) mimo podpisanego sojuszu z Polską internowali (uwięzili) rząd polski a polskie wojsko zamknęli (uwięzili) w obozach internowania.
Rząd i wódz wyczekiwali na ofensywę sojuszniczej Francji i Anglii i nic nie wiedzieli o pakcie Ribbentrop-Mołotow (sojusznicy wiedzieli nawet w momencie jak podpisywali z nami wiarołomny traktat sojuszniczy) i nie wiedzieli o konferencji w Abbeville gdzie podjęli decyzję, że zostawiają nas samych sobie.



Odpowiedz

@ Gość: iks
Na jakiej podstawie twierdzisz, że rząd II RP i wódz nie wiedzieli o pakcie Ribbentrop-Mołotow i o zamiarze nieudzielenia Polsce przez Anglię i Francję istotnej pomocy militarnej? Co prawda nie potrafię expressis verbis wykazać fałszu takiego rozumowania, jednak gdyby polskie władze tego nie wiedziały, byłyby jedynym państwem w regionie, hitlerowskich Niemiec nie wyłączając, które zachowywało idiotyczną nieświadomość. Władze RP nie mogły się nagle, w drugiej połowie sierpnia'39, przyznać, że prowadziły głupią politykę międzynarodową, skoro przez lata przekonywały naród, że Polska jest mocarstwem, które "nie odda nawet guzika", a jej sojusznicy stoją wiernie u jej boku. Prawdopodobnie przyznanie się do bankructwa tej polityki zmusiłoby rząd, prezydenta i wodza do natychmiastowej dymisji, co i tak nie uchroniłoby Polski przed obu wrogami. A tak: własną głupotę można było przykryć wiarołomstwem Francji, Anglii i ZSRR. Szkoda, że taki fałszywy obraz przedwojennych władz Polski nadal funkcjonuje w świadomości naszego społeczeństwa.



Odpowiedz

@ bartensteiner

W polityce międzynarodowej tak często bywa, że pewne decyzje pragnie się zachować w tajemnicy. I czasem się to udaje.



Odpowiedz

Gość: |

@ bartensteiner - o pakcie Ribbentrop - Mołotow donosiły wszystkie gazety zaraz po jego podpisaniu, więc także polscy politycy o tym pakcie wiedzieli. Nie ujawniono jedynie tajnego protokołu, który stanowił załącznik do układu. Ciekawe, jaka powinna być polityka władz RP, aby nie doszło do wojny. Ciekawe, czy ktokolwiek inny na stanowisku naczelnego wodza zapewniłby polskim wojskom zwycięstwo. Moim zdaniem - wojna była nieunikniona, a klęska Polski w kampanii wrześniowej - nieuchronna. No ale zawsze znajdą się u nas alleswisserzy i bessermacherzy.



Odpowiedz

Gość: mb |

Łatwo jest dzisiaj rezonować, lecz gdyby w Warszawie pozostała choć część rządu mająca np. pełnomocnictwa prezydenta, to być może ówczesne władze ocaliły by część honoru. A tak cóż? Dowództwo stolicy powierzone komendantowi Straży Granicznej!



Odpowiedz

Gość: Błażej |

@Gość: mb A myślisz, iż dzięki komu ta prawdziwa polskość przetrwała do dziś? Ze kto dbał o nasze interesy na Zachodzie w czasie II WŚ i w czasie PRL? Gdyby zostali to by najpewniej zginęli w obozach niemieckich lub sowieckich, a wraz z nimi to co ratowali wywożąc. Oni pozostali z honorem i dalej rządzili Polską bo wspomagali Polaków, w których ta Polska była. Martwi na nic by się nie przydali. Tak samo jak samobójstwo nie jest honorem tak i by ich pozostanie było samobójstwem.



Odpowiedz

Gość: Jb |

@ Gość: Gość: mb bzdury do kwadratu!!! Jak niby ocaliliby honor. Podpisując kapitulacje, tworząc rząd kolsborancki???!! Człowieku myśl trochę



Odpowiedz
Michał Przeperski

Pasjonat historii i słowa pisanego. Absolwent historii w Instytucie Historycznym UW oraz prawa na Wydziale Prawa i Administracji UW; doktorant Instytutu Historii PAN i pracownik Instytutu Pamięci Narodowej. Od stycznia 2012 r. do czerwca 2014 r. redaktor naczelny portalu „Histmag.org”. Publikował m.in. w „Polityce”, „Znaku”, „Frondzie LUX”, „44 / Czterdzieści i Cztery. Magazynie Apokaliptycznym” i „Nowych Książkach”. Przygotowuje rozprawę doktorską o działalności politycznej Mieczysława F. Rakowskiego. Autor książki „Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku” (2016).

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org