Opublikowano
2018-09-19 18:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Buntownicy czy apostołowie wolności? Prusy i Niemcy wobec powstania listopadowego

Wieść o wybuchu powstania w Warszawie dotarła do Berlina 3 grudnia 1830 roku po południu, elektryzując tamtejszy dwór i kręgi rządowe. Kapitulacja powstańców była pruską racją stanu – sukces Polaków mógł bowiem doprowadzić system Świętego Przymierza do głębokiego kryzysu, zachęcając niemieckich liberałów do rzucenia wyzwania istniejącemu porządkowi.


Strony:
1 2

Król Fryderyk Wilhelm III był człowiekiem zbyt poczciwym, ażeby mógł zapomnieć, że Prusy za pomocą tylko Rosji napoleońskie jarzmo skruszyły i że Mikołaj I jego był zięciem [car był żonaty z córką Fryderyka Wilhelma III Charlottą; po konwersji na prawosławie przybrała ona imię Aleksandra Fiodorowna – red.] i który w spokojności życie i panowanie dokonać chciał – pisał Ignacy Prądzyński. – Przy tym rząd pruski w sprawach Polski ma zapewne i to na uwadze, że [...] Polska niepodległa, skończywszy z Rosją, nie omieszkałaby natychmiast upomnieć się o Gdańsk, Toruń i Poznań, bo to dla Polski jest kwestią życia, a równie jest dla monarchii pruskiej w dzisiejszym jej składzie.

powstanie listopadowe Marcin Zaleski, Cykl Listopadowy, Wzięcie Arsenału, 1830 (domena publiczna)

Według okólnika wysłanego 9 grudnia z berlińskiej centrali do pruskich placówek dyplomatycznych za granicą ze względu na powszechnie znane usposobienie Polaków wybuch powstania nie mógł zaskakiwać. Jego rozpoczęcie w momencie koncentracji rosyjskich wojsk na wschodnich granicach Kongresówki uznano za skutek porywczości i niecierpliwości, błędnych rachub i oceny sytuacji. Na życzenie cara już następnego dnia król Prus wydał edykt zakazujący wwozu do Królestwa Polskiego materiałów wojennych i koni. Na jego podstawie konfiskowano wszystkie transporty broni, amunicji, koni, pieniędzy i lekarstw. Zamrożono też niemieckie aktywa Banku Polskiego. Wzmocniono ochronę granicy z Królestwem Polskim, koncentrując na wschodnich rubieżach państwa trzy specjalnie w tym celu zmobilizowane korpusy – łącznie 80 tys. żołnierzy dowodzonych przez weterana wojen napoleońskich gen. Augusta von Gneisenaua. Nie ufano złożonej w znacznym stopniu z Polaków landwerze z Wielkiego Księstwa Poznańskiego i profilaktycznie cofnięto ją w głąb państwa. Pod groźbą konfiskaty majątku zakazano brania udziału w powstaniu.

Wszystkich podróżujących z i do Kongresówki traktowano jak potencjalnych emisariuszy lub wojskowych i poddawano policyjnemu nadzorowi oraz różnorakim szykanom administracyjnym. W kwestii ich dalszych losów często konsultowano się z rosyjskim ambasadorem w Berlinie, któremu przekazywano także odpisy przejętej przez pruskie służby polskiej korespondencji dyplomatycznej. W związku z epidemią cholery i rzekomymi napadami na terytorium Prus band rabunkowych w maju 1831 roku na granicy ustanowiono kordon.

Czy powstanie listopadowe było skazane na porażkę?

Czytaj dalej...

A może by tak wejść?

Po detronizacji Romanowów oburzony król Prus odwołał z Warszawy swego konsula. Polskie sukcesy z wiosny 1831 roku bardzo martwiły Fryderyka Wilhelma III. W pierwszym okresie powstania w Berlinie rozważano możliwość interwencji zbrojnej, a nawet – oczywiście za zgodą Rosji – aneksji ziem leżących na lewym brzegu Wisły. Byłby to powrót do granicy z lat 1795–1807. Pruscy politycy obawiali się jednak, że mogłoby to doprowadzić do interwencji Francji i Wielkiej Brytanii oraz pogorszyć i tak już napiętą sytuację w Związku Niemieckim. Pod wypływem burzliwych wydarzeń 1830 roku (rewolucja lipcowa, powstanie w Belgii) coraz szersze kręgi społeczeństwa zaczęły bowiem domagać się liberalnych reform. Zresztą pruska interwencja niekoniecznie była na rękę Rosji. Mogłaby bowiem podawać w wątpliwość mocarstwową pozycję imperium, niebędącego w stanie pokonać garstki buntowników.

powstanie listopadowe Wojciech Kossak, Starcie belwederczyków z kirasjerami rosyjskimi na moście w Łazienkach 29 listopada 1830 (domena publiczna)

Prusacy wyświadczyli za to Rosjanom nieocenione przysługi logistyczne, pomagając w zaopatrzeniu armii walczącej w Królestwie Polskim. Rosyjski konsul w Gdańsku kupował duże ilości zboża, mąki i furażu, które później spławiał do Torunia. Do Gdańska zawijały także rosyjskie statki z zaopatrzeniem, gdyż z powodu działań zbrojnych na Litwie utrudniona była komunikacja wojsk carskich z zapleczem. W pobliżu Torunia, nieopodal granicy, powstały olbrzymie rosyjskie składy wojskowe. Władze pruskie pomogły w zakupie materiałów na budowę mostu, po którym wojska gen. Iwana Paskiewicza przeprawiły się na lewy brzeg Wisły. Rozbite jednostki rosyjskie zawsze mogły znaleźć na terytorium Prus bezpieczne schronienie, by po uporządkowaniu, odnowieniu zapasów amunicji i żywności wrócić do walki.

Próżne wysiłki

Gwiazdka Cieszyńska - Antoni Patek

Czytaj dalej...

Władzom powstańczym bardzo zależało na zachowaniu przynajmniej formalnej neutralności Prus. Dyktator powstania gen. Józef Chłopicki wydał zakaz naruszania pruskiej granicy pod groźbą kary śmierci oraz niechętnie patrzył na napływ ochotników zza kordonu. Nie chciał bowiem dawać pretekstu do pruskiej inwazji. W Berlinie urzędowali polscy przedstawiciele dyplomatyczni – Edward Raczyński i później Tadeusz Mostowski. Przekonywali oni Prusaków, że powstanie nie wynikało z akceptacji dla rewolucyjnych idei, ale z łamania przez cara prawa. W Warszawie początkowo łudzono się możliwością pruskiej mediacji, były to jednak mrzonki. Obaj polscy reprezentanci w stolicy Prus od samego początku nie wierzyli w skuteczność swych zabiegów, pozostając, ku wyraźnemu zadowoleniu tamtejszej ambasady rosyjskiej, bezsilni i izolowani.

W czerwcu 1831 roku, w reakcji na coraz częstsze przypadki łamania przez Prusaków neutralności, wódz naczelny powstania gen. Jan Skrzynecki zdecydował się napisać w tej sprawie list do Fryderyka Wilhelma III. Wypominał w nim m.in. dostarczanie Rosjanom amunicji i pomoc w budowie mostu na Wiśle. Polacy byli także przekonani, że w niedawnej bitwie pod Ostrołęką po stronie rosyjskiej walczyły baterie pruskiej artylerii ściągnięte zza pobliskiej granicy. List nie został przyjęty. Odesłano go z tłumaczeniem, że król nie może odpowiadać nieistniejącej władzy.

powstanie listopadowe Masakra Polaków w Fiszewie w 1832 roku, mal. Reynauld Frères. W tym mieście oddział landwehry zaczął strzelać do nieuzbrojonego pochodu polskich emigrantów, zabijając dziewięć osób. Fot. dzięki uprzejmości autora

Nieproszeni goście

Po klęsce powstania ok. 30 tys. polskich żołnierzy usiłowało znaleźć schronienie w Prusach. Większość sił polskich dowodzonych przez gen. Macieja Rybińskiego przeszła pruską granicę w pobliżu Brodnicy 5 października 1831 roku. Władze pruskie odnosiły się do nich z wyraźną niechęcią, szykanując i chcąc – po ogłoszeniu przez cara 1 listopada 1831 roku amnestii – zmusić ich do powrotu. W kilku miejscach doszło nawet do użycia siły przeciw polskim żołnierzom. 22 grudnia na elbląskim rynku pruscy huzarzy szarżowali na polskich artylerzystów, płazując ich i kłując. Zginęło wtedy kilka osób. Kilkanaście dni później w leżącym na południe od Elbląga Fiszewie drogę Polakom podążającym do Malborka ze skargą na niewydanie zezwoleń na dalszą podróż na zachód Europy zastąpiła landwehra. Żołnierze otworzyli ogień do nieuzbrojonego pochodu. Zginęło dziewięć osób, 12 było rannych. Ostatni powstańcy opuścili Prusy w 1834 roku.

Oceniając jednak całościowo wpływ polskiego powstania na Prusy i rolę pruskiej opinii publicznej, wypada stwierdzić – pisał badacz tego zagadnienia Henryk Kocój – że jakkolwiek wydarzenia znad Wisły wywarły na monarchię Fryderyka Wilhelma III pewien wpływ, to jednak nie doprowadziły do żadnego konkretnego rezultatu.

Przegrana wygrana bitwa. Olszynka Grochowska 1831 r.

Czytaj dalej...

Berlin, Warszawa – wspólna sprawa

Zupełnie inaczej niż elity rządowe na wieść o powstaniu listopadowym zareagowały rzesze społeczeństwa niemieckiego. Polacy byli dla nich walecznymi szermierzami wolności, apostołami wyzwolenia, opierającymi się carskiemu despotyzmowi i stanowiącymi ochronę Europy przed groźbą rosyjskiej interwencji. Rzucili oni wyzwanie Rosji, jednemu z głównych członków Świętego Przymierza, architektowi i strażnikowi niekorzystnych z punktu widzenia niemieckich interesów narodowych postanowień kongresu wiedeńskiego. Wolność Polaków i Niemców wydawała się ze sobą związana, zaś triumf tych pierwszych traktowano jako klucz do wyzwolenia drugich. Głęboko wierzono w naturalne braterstwo ludów. Zjawisko to nazwano zachwytem Polakami (Polenbegeisterung). Nastroje w Niemczech przypominały nieco te sprzed dekady, kiedy trzymano kciuki za walczących z tureckim jarzmem Greków.

Tekst pochodzi z najnowszego numeru miesięcznika „Mówią Wieki”:

Mówią Wieki 09/2018 - okładka Tytuł: „Mówią wieki”
Numer: 9/2018
Wydanie: wrzesień 2018
Cena: 8,50 zł
Kup numer w wersji elektronicznej!
Zamów prenumeratę!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Normalny |

Bić prusaków!



Odpowiedz
Piotr Szlanta

Historyk, pracownik Instytutu Historycznego UW, członek redakcji miesięcznika "Mówią wieki". Współautor podręczników szkolnych i kilkudziesięciu artykułów popularnonaukowych. W latach 2011-2013 pracownik Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Autor m.in. książek Wilhelm II. Ostatni z Hohenzollernów (2015), Persja w polityce Niemiec w latach 1906-1914 na tle rywalizacji brytyjsko-rosyjskiej (2005).

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org