Autor: Mateusz Balcerkiewicz
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Sylwetki i biografie, XIX wiek, II wojna światowa, Wyspy Brytyjskie, Europa
Opublikowany: 2020-12-11 12:01
Licencja: wolna licencja

Czego nie wiesz o Winstonie Churchillu

Winston Churchill, cieszący się renomą jednej z najważniejszych postaci XX wieku, pamiętany jest głównie jako polityk i przywódca Wielkiej Brytanii podczas II wojny światowej. Życiorys miał jednak o wiele ciekawszy - pełen tak niezwykłych wydarzeń, jak i narosłych wokół jego osoby mitów.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Dwudziestoletni Winston Churchill w mundurze kawalerii, 1895 r., domena publiczna.

Winston Churchill, a właściwie Sir Winston Leonard Spencer Churchill, urodził się 30 listopada 1874 roku. Był premierem Wielkiej Brytanii w latach 1940-1945 podczas II wojny światowej oraz jednym z autorów porozumienia zachodnich aliantów z sowiecką Rosją. Funkcję premiera pełnił również w okresie 1951-1955, po rozpadzie koalicji antyhitlerowskiej stając na pozycji radykalnego przeciwnika Józefa Stalina. Jego kariera polityczna rozpoczęła się w 1900 roku, kiedy w wieku zaledwie dwudziestu pięciu lat, jeszcze za panowania królowej Wiktorii, został po raz pierwszy wybrany do parlamentu z ramienia Partii Konserwatywnej. Jako polityk był aktywny prawie do samej śmierci. Jednak Winston Churchill zasłynął również w innych dziedzinach, o czym nie wspomina się już tak często. A szkoda, bo najważniejszy brytyjski premier wiódł naprawdę ciekawe życie.

Winston Churchill był malarzem i to całkiem niezłym

Wśród przywódców drugowojennych mocarstw oprócz Hitlera był też inny malarz! Winston Churchill zaczął działać na tym polu późno, bo dopiero w wieku 40 lat. Podczas I wojny światowej, po katastrofie operacji pod Gallipoli w 1915 roku, za którą obwiniono polityka, ten podał się do dymisji z piastowanego wówczas stanowiska Pierwszego Lorda Admiralicji. Wkrótce potem zaciągnął się do wojska i przez pewien czas służył na froncie zachodnim jako oficer średniego szczebla. Pierwsze jego obrazy pochodzą właśnie z tego okresu. Malarstwo było dla niego odskocznią od szarej i często trudnej rzeczywistości. Bardzo zaangażował się w nowe zajęcie. Jak sam stwierdził w swojej książce „Painting as a Pastime”: „Kiedy trafię do nieba, mam zamiar spędzić znaczną część z pierwszego miliona moich lat na malowaniu, aby dokładnie zgłębić ten temat”. (tłum. aut.), dodając przy innej okazji w wywiadzie dla Pall Mall Gazette z grudnia 1925 roku.: „Aby być naprawdę szczęśliwym i czuć się bezpiecznie, każdy powinien mieć co najmniej dwa lub trzy hobby i pielęgnować je”. (tłum. aut.) Upodobał sobie farby olejne i tworzenie krajobrazów, których jako urodzony podróżnik widział wiele. Choć malował przede wszystkim dla przyjemności, a dużą część swoich obrazów sprezentował przyjaciołom, z czasem nabrał wprawy i zaczął osiągać pierwsze sukcesy.

Udało mu się trafić pod pseudonimem „Charles Morin” na wystawę w Royal Academy of Arts. Już pod prawdziwym nazwiskiem jego obrazy zyskały pewien rozgłos, a w 1948 Churchill otrzymał nawet tytuł honorowy akademii (Honorary Academician Extraordinary of the Royal Academy of Arts). Stojący na czele tej instytucji Sir Hugh Casson w 1982 roku określił polityka jako „amatora o znacznych zdolnościach, który jeśli miałby na to czas, mógłby dotrzymać kroku większości profesjonalistów”. Brytyjski przywódca spotykał się jednak również z krytyką, nieraz ostrą. Dyrektor Art Institute of Chicago podsumował malarską twórczość Churchilla zdaniem: „Mamy pewne standardy profesjonalizmu”. Natomiast wicedyrektor Pittsburgh Carnegie Institute odmówił wystawienia jego obrazów, stwierdzając: „Rozumiem, że Churchill jest również okropnym murarzem, ale nikt w tym sezonie nie wystawia cegieł”. Było to nawiązanie do kolejnego z mniej znanych zajęć brytyjskiego premiera, który amatorsko zajmował się także murarstwem. Pewnego razu w Bristolu zauważył na przykład, że kamień węgielny, o którego uroczyste położenie został poproszony, jest źle wypoziomowany. Po sprawdzeniu przez specjalistę, okazało się to prawdą! W kwestii swoich obrazów polityk miał jednak do siebie spory dystans, nazywając je nieraz „bohomazami”. Winston Churchill pozostawił po sobie ponad pięćset dzieł, które osiągają dziś na aukcjach kwoty przekraczające pół miliona funtów. W 2007 roku obraz zatytułowany Chartwell Landscape with Sheep sprzedano za rekordową sumę miliona funtów. Czy dzisiejsze ceny obrazów Churchilla wynikają z ich wartości artystycznej, czy też wiążą się przede wszystkim z niezwykła osobą malarza, pozostaje kwestią oceny znawców sztuki.

Winston Churchill podczas II wojny burskiej, 1899 r., domena publiczna.

Winston Churchill zanim został politykiem, stał się bohaterem wojen kolonialnych

Ojciec Winstona Churchilla, Sir Randolph planował dla syna karierę wojskową. Ale młodemu Churchillowi dopiero za trzecim razem udało się dostać do Royal Military Academy w Sandhurst. Po jej ukończeniu, jako podporucznik (ang. second lieutenant ) otrzymał przydział do 4 regimentu Husarów Królowej (ang. 4th Queen's Own Hussars). Świeżo upieczony żołnierz bardzo wcześnie zainteresował się polityką i rozumiał doskonale, że jego droga do niej wiedzie przez sukcesy wojskowe i zyskaną w ten sposób renomę. Wykorzystując wpływy matki, już na samym początku służby w 1895 roku dostał zgodę na trzytygodniowy pobyt na Kubie, by zdobywać doświadczenie przez obserwację wojsk hiszpańskich tłumiących właśnie lokalne powstanie. Otrzymał również od brytyjskiego War Office zadanie sporządzenia raportu na temat hiszpańskiego naboju karabinowego nowego typu. Przy okazji odwiedził także Stany Zjednoczone.

W kolejnych latach trafiał do Indii, Sudanu oraz Afryki Południowej, wiele razy walcząc na pierwszej linii frontu oraz zdobywając kolejne stopnie wojskowe, odznaczenia i uznanie swoimi śmiałymi, a nieraz wręcz szaleńczymi, czynami. Brał udział w brawurowych szarżach, wspinał się na wzgórze pod ostrzałem wroga by przeprowadzić rekonesans, innym razem przejął dowodzenie nad zaatakowanym pociągiem wojskowym, ratując jego załogę, czy też w cywilnym przebraniu dostarczał rowerem raporty wojenne. Ze wszystkich swoich przygód wychodził bez większego szwanku. W jednym z listów do matki pisał: „Może to i głupie, ale ja gram o wysoką stawkę i jeśli jestem oglądany, nie ma czynu, który byłby zbyt śmiały lub zbyt szlachetny”. Największy rozgłos przyniosła mu chyba brawurowa ucieczka z niewoli podczas II wojny burskiej. Dostał się do niej po wspomnianym zdarzeniu z pociągiem. Po nieudanych próbach odzyskania wolności drogą dyplomacji, Winston Churchill wykorzystał nadarzającą się okazję i niezauważony przeskoczył mur zaadaptowanej do roli więzienia szkoły. Przez kilka dni błąkał się w dziczy, aż wreszcie udało mu się dotrzeć do kopalni, w której szczęśliwym zrządzeniem losu, pracami kierował jego rodak. Anglik przez kilka dni gościł, lub lepiej powiedzieć – ukrywał uciekiniera, po czym wyekwipował go na drogę i umieścił w pociągu towarowym do Mozambiku. Stamtąd, już względnie bezpieczny na neutralnym terytorium, Churchill skierował się do portu w Laurenco Marques, a następnie drogą morską dotarł do Durbanu. Jako zawadiaka, weteran kilku wojen i bohater tak niebezpiecznej przygody, przyszły premier Wielkiej Brytanii był na ustach wszystkich. W 1900 roku, już jako rozpoznawalna postać, stanął na progu politycznej kariery.

Winston Churchill po swojej wielkiej ucieczce przybywa do Durbanu, domena publiczna.

Winston Churchill pracował jako dziennikarz i pisarz, za co otrzymał Nagrodę Nobla

W zyskaniu rozgłosu bardzo pomogła mu też inna działalność, której podjął się niemal równocześnie z początkiem kariery wojskowej. Został korespondentem wojennym. Poza autopromocją, była też o wiele bardziej prozaiczna przyczyna dla tego zajęcia – pieniądze. Wkrótce po tym jak Winston Churchill zakończył szkolenie w Royal Military Academy, jego ojciec zmarł, nie pozostawiając rodzinie dużej swobody finansowej. A kariera wojskowa, zwłaszcza w kawalerii do której przydział dostał młody Churchill, należała do niezwykle kosztownych – żołnierz sam miał pokrywać koszty swojego ekwipunku, umundurowania oraz rozrywek. Skromny żołd, wynoszący na początku nieco ponad sto funtów rocznie, był w tym celu dalece niewystarczający. Stąd pomysł na dorabianie słowem pisanym, z czym przyszły polityk radził sobie świetnie. Już podczas pobytu na Kubie w 1895 roku relacje wysyłane do prasy w ojczyźnie pomogły mu sfinansować wyprawę. Jako korespondent miał opisywać też starcia grecko-tureckie, jednak walki zakończyły się, zanim udało mu się dotrzeć na miejsce. Wolny czas w trakcie służby w Indiach wykorzystywał na samokształcenie – dużo czytał, także na tematy odległe od wojska i polityki. Następnie relacjonował walki podczas Buntu Pasztunów na terenie południowych Indii oraz wszystkie kolejne boje, w których przyszło mu brać udział. Pisał dla takich tytułów jak „Morning Post”, czy „Daily Telegraph”, wykazując się przy tym odwagą w formułowaniu własnych sądów i nie szczędząc słów krytyki dla przełożonych, jeśli coś budziło jego zastrzeżenia. Praca zawodowego oficera i korespondenta wojennego ewidentnie kłóciły się ze sobą, a Churchill zyskał w ten sposób wielu wrogów, czy to wśród krytykowanych dowódców i polityków, czy też zbulwersowanych swobodą wojskowego czytelników. Niemniej, jego rozpoznawalność rosła.

Poznaj niezwykłe relacje łączące Churchilla i Stalina. Kup książkę „Churchill i Stalin. Toksyczni bracia”

Geoffrey Roberts
„Churchill i Stalin. Toksyczni bracia”
49,90 zł
Wydawca: Bellona
Okładka: twarda
Liczba stron: 510
Format: 170×240 mm
EAN: 9788311159921

Książka dostępna także jako e-book.

Winston Churchill podczas cyklu wykładów w USA, 1900 r., domena publiczna

Przyszły premier Wielkiej Brytanii zaczął również pisać książki. Pierwsza, pod tytułem „The Story of the Malakand Field Force”, ukazała się jeszcze w 1898 roku, a dotyczyła walk na północnowschodnim pograniczu Indii. Mimo ciętego języka i otwartej krytyki przełożonych, które stały się swego rodzaju znakiem rozpoznawczym młodego autora, książka zyskała aprobatę premiera Roberta Gascoyne-Cecila. Churchill dalej realizował się jako pisarz, publikując łącznie 43 książki. Początkowo pomagało mu to podreperować skromny budżet wojskowego, zaś z biegiem czasu i wzrostem popularności pisaniem, wykładami i spotkaniami autorskimi zarabiał pieniądze, z których finansował karierę polityczną. W 1953 roku otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Doceniono jego „mistrzostwo opisu historycznego i biograficznego, jak i doskonałe przemowy w obronie wysokich ludzkich wartości”.

Mógł cierpieć na depresję… albo i nie

Winston Churchill słynął między innymi ze swoich porywających przemówień. Wiele z nich przeszło do historii. Ale za fasadą twardo stąpającego po ziemi lidera i ostrym dowcipem, który niejednokrotnie wspominany jest w najróżniejszych anegdotach, krył się człowiek chory – jak twierdził jego lekarz Lord Moran - na depresję i chorobę afektywną dwubiegunową. Przyczyn możemy doszukiwać się w wielu miejscach, między innymi: trudnych relacjach z ojcem, opresyjnych szkołach z internatem których nienawidził (musiał nawet przerywać naukę na rehabilitację psychiczną), licznych życiowych rozczarowaniach i niepowodzeniach, czy horrorach wojny, których jako zawodowy żołnierz wielokrotnie doświadczał. Podczas trudnych okresów jego żona Clementine obserwowała u niego apatię, brak apetytu czy poważne problemy z koncentracją. Miewał też myśli samobójcze. Kiedy natomiast osiągał szczyt swoich możliwości, potrafił pracować od 8 rano do 2 w nocy praktycznie bez przerw, wydawał się też mieć ogromne pokłady energii i obniżone zapotrzebowanie na sen.

Sam Churchill określał swoje złe stany mianem „Czarnego Psa” (ang. Black Dog). Właśnie on spopularyzował wykorzystanie tego pojęcia jako synonimu depresji, choć nie jest jego autorem. Określenie prawdopodobnie stworzył XVIII-wieczny pisarz Samuel Johnson, było też używane przez nianie epoki wiktoriańskiej jako poetyckie określenie złego humoru, podobne w wydźwięku do naszego „wstać lewą nogą”.

Winston Churchill z wizytą w Normandii, 1944 r., domena publiczna.

Zaburzenia dwubiegunowe brytyjskiego premiera są jednak często poddawane w wątpliwość. Prof. Carol Breckenridge z Ursuline College, terapeuta z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem twierdzi, że „depresja Churchilla” to jeden z największych mitów dotyczących jego osoby, a sam polityk byłby zdziwiony, że uważa się go dziś za psychicznie chorego. Jego prywatna sekretarka Jock Colville również poddawała w wątpliwość chorobę brytyjskiego przywódcy. Podobnie jak i jego córka Lady Soames, która uważała, że ojciec nie miał stanów depresyjnych, dopóki nie miał ku temu dobrych powodów oraz że mityczny „czarny pies” jest po prostu pożywką dla historyków. W każdym razie należy pamiętać, że zapiski Lorda Morana, które stanowią podstawę twierdzenia o chorobie psychicznej Churchilla, są raczej hipotezą, niż definitywną diagnozą.

Swoich licznych podróży wielokrotnie niemal nie przypłacił życiem

Winston Churchill uwielbiał podróżować. W czasie swojej kariery wojskowej zwiedził, zupełnie dosłownie, pół świata. Nie inaczej było podczas II wojny światowej. Jako głowa państwa w okresie 1940-1945 łącznie ponad rok spędził w podróżach zagranicznych: Sześć wypraw przez Atlantyk na spotkania z Rooseveltem, dwie do Moskwy (i to z potężnym nadrabianiem drogi ze względu na trwającą wojnę), Teheran, Jałta, negocjacje z Turkami w Casablance, podróż do Aten zimą 1944 roku oraz liczne wizyty na terytorium Francji, najpierw by wzmocnić morale Francuzów, później nadzorując postępy na froncie otwartym lądowaniem w Normandii – żeby wymienić najważniejsze. Choć podróże Churchilla bez wątpienia odegrały ogromną rolę w kształtowaniu układu politycznego podczas II wojny światowej, to jednak spora ich część prawdopodobnie nie była konieczna. A otoczenie premiera, z królem Jerzym VI włącznie, łapało się za głowy, słysząc o jego kolejnych pomysłach. Dalekie podróże w tamtych czasach, zwłaszcza z wykorzystaniem samolotu, nie należały jeszcze do bezpiecznych. W katastrofach lotniczych podczas II wojny światowej zginęło lub zostało rannych wielu urzędników i wojskowych, a inni cudem uniknęli nieszczęścia. I to nie wliczając w to działań bojowych. Churchill jednak przeżył tak trafienie jego samolotu przez piorun, jak i bliskie spotkanie z Luftwaffe, czy… RAF-em, gdy przez pomyłkę omal nie został zestrzelony przez własną eskadrę myśliwców. Samoloty pasażerskie nie miały jeszcze hermetycznych kabin, dlatego pasażerowie musieli latać w maskach tlenowych. A Churchill w 1942 roku dodatkowo chciał, aby w jego masce mieściło się cygaro.

Winston Churchill i generał Montgomery przeprawiają się przez Ren, 1945 r., domena publiczna.

Nie lepiej sytuacja prezentowała się na wodzie. Pomijając niebezpieczeństwo ze strony niemieckich okrętów, przeciwnikiem była również pogoda. Czasami zagrożenie stwarzał też brak pomyślunku, lub zbytnia pewność siebie ze strony organizatorów wyprawy. Na przykład podczas podróży przez Atlantyk w 1943 roku Churchill dzielił pokład z pięcioma tysiącami niemieckich jeńców wojennych, transportowanych do Kanady. Premier Wielkiej Brytanii chciał także na własne oczy oglądać D-Day na jednym z okrętów, jednak prośba króla odwiodła go od tego pomysłu. Również miejsca do których podróżował Churchill nie były bezpieczne. Niewystarczające środki ostrożności były nieomal normą, jednak eskapady w rodzaju wyprawy na drugi brzeg Renu ledwie dzień po tym, jak rzekę przekroczyły pierwsze oddziały sprzymierzonych, to zupełnie inna sprawa. Gdy podczas próby zamachu w Atenach w stronę Churchilla padł niecelny strzał, ten stwierdził tylko „Co za bezczelność!”. Ale jeśli nawet nie wróg i okoliczności, to organizm przeciążony forsownymi podróżami mógł być przyczyną śmierci zbliżającego się pod koniec wojny do siedemdziesiątki mężczyzny. Praca jego osobistego lekarza sir Charlesa Wilsona w tamtym okresie nie należała do łatwych i oznaczała balansowanie na granicy niebezpieczeństwa oraz walkę z oporami niezwykle upartego pacjenta. Sekretarz króla Tommy Lascelles w swoich zapiskach podsumował to: „Swoją opowieścią o tym, jak często omal nie zginęli w katastrofie, [Charles] Wilson sprawił, że włosy stanęły mi dęba”.

Biografia Winstona Churchilla pełna jest ciekawostek, anegdot oraz fascynujących wątków. Przytoczone tu kwestie są tylko ułamkiem życiorysu, na temat którego wciąż powstają kolejne publikacje. Nowo wydana w Polsce książka „Churchill i Stalin. Toksyczni bracia” omawia złożone i niezwykle ciekawe relacje, jakie na przestrzeni lat łączyły Winstona Churchilla z Józefem Stalinem w oparciu o dokumenty z rosyjskich archiwów.

Poznaj niezwykłe relacje łączące Churchilla i Stalina. Kup książkę „Churchill i Stalin. Toksyczni bracia”

Geoffrey Roberts
„Churchill i Stalin. Toksyczni bracia”
49,90 zł
Wydawca: Bellona
Okładka: twarda
Liczba stron: 510
Format: 170×240 mm
EAN: 9788311159921

Książka dostępna także jako e-book.

Bibliografia:

  • Carol Brecenridge, Leading Churchill Myths – The Myth of the “Black Dog” [w:] Finest Hour, “The Journal of Winston Churchill”, 155, Summer 2012, s. 28.
  • Folly Martin, Roberts Geoffrey, Rzheshevsy Oleg, Churchill i Stalin. Toksyczni Bracia, tłum. Zbigniew Kościuk, wyd. Bellona, Warszawa 2020.
  • Ścisłowicz Łukasz, Winston Churchill – Wojskowy, nie polityk, [w:] Histmag.org, [dostęp: 10 grudnia 2020], https://histmag.org/Winston-Churchill-Wojskowy-nie-polityk-9897
  • International Churchill Society, [dostęp: 10 grudnia 2020], https://winstonchurchill.org
  • Ye Robert, Winston Churchill and Mental Illness, [w:] International Bipolar Foundation, [dostęp: 10 grudnia 2020], https://ibpf.org/winston-churchill-and-mental-illness/
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Mateusz Balcerkiewicz
Redaktor naczelny portalu Histmag.org, archiwista Archiwum Akt Nowych w Warszawie, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Autor książki „Wojna Jasia. Polski żołnierz w walce z bolszewikami”, redaktor naukowy i współtwórca portalu 1920.gov.pl. Hobbystycznie członek grupy rekonstrukcyjnej Towarzystwo Historyczne "Rok 1920" oraz gitarzysta zespołu heavymetalowego.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy