Opublikowano
2017-06-06 21:41
Licencja
Wolna licencja

Europa terroru

W czasach, gdy politycy oraz media z lewa i prawa straszą nas nadejściem wieku terroryzmu, należy spojrzeć prawdzie w oczy. To mit. Wielkie zamachy – zwłaszcza w Paryżu i Brukseli, a ostatnio w Londynie – najzwyczajniej w świecie zaburzyły nam perspektywę.


1 2 3 4

Słowa „terror” czy „terroryzm” są w dzisiejszych czasach odmieniane przez wszystkie przypadki. Pojawiają się tak często w doniesieniach medialnych, że całkowicie zatarł się ich dość odległy rodowód. Słowo „terroryzm” pochodzi bowiem od łacińskiego „terror”, czyli strach, wymuszanie czegoś strachem, rządzenie przy pomocy strachu. Już w starożytnym Rzymie o terroryzm oskarżano chrześcijan, a szczególnie żydowskich Sykariuszy – radykałów mordujących rzymskich oficjeli, żołnierzy i obywateli w imię niezależności Judei, czyli terytoriów dzisiejszej Palestyny. Działalność tej grupy terrorystycznej sprawiła, że sami mieszkańcy Jerozolimy czuli się zagrożeni, Sykariusze podpalali bowiem budynki publiczne oraz utrudniali dostawy wody do miasta.

Próba zamachu na Zygmunta III przez Michała Piekarskiego (domena publiczna).

Cywilizacja Zachodu (terytorialnie nie tylko Europa) od swego zarania borykała się z wszelkimi odmianami terroru i terroryzmu. Lęk przed nagłą śmiercią (w wyniku tak zarazy, jak i ataku bandytów) czy niewolą terroryzował zwykłych ludzi, a członkom elit, zwłaszcza panującym, groziły mordy polityczne inspirowane walkami o władzę czy niezależność od takiego czy innego pana feudalnego. W akty terroru, którego celem było zasianie strachu czy realizacja celów politycznych obfitowała starożytność, średniowiecze, a zwłaszcza epoka nowożytna. Z rąk zamachowców ginęli królowie Francji Henryk III i Henryk IV, a w czasie wojen w Niderlandach zabijani skrytobójczo byli główni architekci konfliktu. Nawet w Polsce ktoś strzelał do Zygmunta I, na Zygmunta III napadł psychopata Piekarski, a w XVIII wieku była próba zamachu na Stanisława Augusta. Oczywiście nie nazwiemy tego typu wydarzeń wprost zamachami terrorystycznymi, ale przyjmując odpowiednią definicję, można dostrzec podobieństwa do XX-wiecznych aktów terroru i znaleźć sam początek światowego i europejskiego terroryzmu. Sposoby przeprowadzania tamtych – wprawdzie odległych czasowo – zamachów były podobne bowiem do tych znanych nam dzisiaj.

W jądrze terroryzmu

Jednoznaczne wskazanie definicji terroryzmu jest bardzo trudne. Jest to pojęcie, które wręcz przeorało masową świadomość i brutalnie wniknęło do naszej społecznej i politycznej codzienności. Jednocześnie eksperci ze smutkiem konstatują, że wiedza ludzi na temat tego zjawiska jest niewielka i ogranicza się do mglistego pojęcia, że terroryzm ma miejsce we współczesnym świecie i że w jego efekcie giną ludzie, zazwyczaj zabici przez terrorystów islamskich (a doskonale wiemy, że wiek XXI przyniósł nam chociażby zamach Breivika). Definicji pojęcia „terroryzm” oficjalnie istnieje około stu, a niektórzy autorzy podają nawet informację o istnieniu kolejnej setki. Sama Unia Europejska w reakcji na zamachy z 11 września 2001 roku zaprezentowała definicję wedle której terroryzm to wszelkie celowe akty popełniane przez pojedyncze osoby lub organizacje przeciw jednemu lub kilku państwom, ich instytucjom lub ludności, w celu zastraszenia oraz poważnego osłabienia lub zniszczenia struktury politycznej, gospodarczej i społecznej kraju.

Badacz Alex Schmid w 2008 roku przeanalizował ponad 109 definicji terroryzmu i niejako rozbierając je na czynniki pierwsze ukuł ogólny schemat czym terroryzm różni się od innych form politycznej przemocy. To układ polityka + przemoc + strach. Terroryzm to dla niego przede wszystkim działanie polityczne, dążące do zastraszenia przeciwnika przez nagłośnienie samego aktu terroru. Słabością tego ujęcia jest jednak akcent na podłoże psychologiczne. Wedle teoretyków wojny każdy akt przemocy, szczególnie podczas regularnego konfliktu, niesie za sobą aspekt psychologiczny, a nie jest przecież nazywany aktem terrorystycznym.

Autobus spalony w wyniku zamachu bombowego w Bagdadzie w 2005 roku (fot. US Army, domena publiczna).

Akcentując jednak charakter przemocy w akcie terrorystycznym można uznać, że terroryzm to wszelkiego rodzaju nagłośnione, m.in przed media, zamachy na życie, zdrowie i wolność ludzi, a także integralność obiektów fizycznych, jak również usiłowanie i groźba takich ataków. Istotny jest tutaj także sprawca. Jest nim bowiem zazwyczaj grupa o charakterze subnarodowym lub stricte narodowym, a jej celem jest wywarcie presji na rząd danego państwa lub jego społeczeństwo, aby zmienić ich postawy wobec pewnych kwestii, które interesują terrorystów.

Terroryści epoki pary i kół zębatych

W takim ujęciu jak wyżej przedstawiony terroryzm narodził się jednak nie w XXI czy XX wieku. Wyrósł już na królobójstwach i zamachach politycznych XVI-XVIII wieku. W 1605 roku w Anglii katolicy zorganizowali tzw. spisek prochowy, a ich celem był król i cały parlament. Działanie to nosiło wiele znamion aktu terrorystycznego. Jego celem było wywołanie strachu wśród protestantów i powrót Anglii na łono papiestwa – cel trudny do realizacji w realiach XVII wieku. Zjawisko terroryzmu w tej formie jaką znamy dzisiaj zaczyna zatem rozwijać się dynamicznie od czasów Rewolucji Francuskiej. Od tego momentu przyjęło się mówić o terroryzmie epoki industrialnej. Jego symbolicznym początkiem jest 13 lipca 1793 roku, kiedy zwolenniczka francuskiej monarchii Karolina Corday zasztyletowała jakobińskiego trybuna Jean-Paula Marata.

Starodruk poświęcony tzw. spiskowi prochowemu (domena publiczna).

Na taki stan rzeczy złożyło się wiele zjawisk. Złożoność państw w dobie rewolucji francuskiej i w późniejszych czasach stawiały pod znakiem zapytania skuteczność działań w ramach grup spiskowych i pałacowych zamachowców. Do tego dochodził daleko idący rozkład tradycyjnych więzi, który niejednokrotnie pchał jednostki do działań indywidualnych. Swój wkład w rozwój terroryzmu miały także narodziny środków masowego przekazu, które kształtowały opinię publiczną. Szybki dostęp do informacji umożliwiał ówczesnym terrorystom (tak jak i dzisiaj) sprawniejsze stosowanie taktyki strachu. Dzięki narodzinom mass mediów echo ich czynów miało większy zasięg niż tylko lokalny. W końcu postęp techniczny dawał większe możliwości prowadzenia działań terrorystycznych w gęsto zabudowanych miastach. Wystarczy wspomnieć dynamit, który pod koniec XIX wieku wywołał fascynację wśród ówczesnych zamachowców z lewa i z prawa. Sprawił on, że dokonanie zamachu stało się prozaicznie łatwe. Rzucenie tak prostego ładunku było prostsze niż zabicie ofiary nożem lub poprzez uduszenie jej, jak postępowano dotychczas.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

1 2 3 4

"Też chciałbym tak umrzeć", powiedział w 1983 r. do mojego kolegi urzędnik średniego szczebla jednego z pakistańskich ministerstw na wieść o samobójczym zamachu (241 ofiar) na koszary Marines w Bejrucie . Nie był to - urzędnik - człowiek niewykształcony i nieznający świata. Od tej pory nie mam złudzeń, co do postawy wielkiej części muzułmanów wobec umownego Zachodu.



Odpowiedz

Europa wypchnęła z przestrzeni publicznej katolicyzm, ale nie zastąpiła go niczym. Uznano, że wolność może być celem, który będzie nadawał ludziom sens życia, ale wolność jest tylko środkiem do celu. Dostojnicy Kościoła powinni wsłuchać się w wypowiedzi tych, którzy byli i walczyli w Syrii a zwiali z Zachodu, czego im tu zabrakło. Islam przyciągnął ich właśnie jasnym i niezmiennym systemem norm.



Odpowiedz

@ Kamil Książek , Walka z "jasnym niezmiennym i niezmiennym systemem wartości nie jest cechą ani winą Kościoła, lecz społeczeństw pozakościelnym. Wciska się on do Kościoła, bo przecież członkowie tej społeczności są tylko w drodze do doskonałości i takli jest sens istnienia Kościoła. A znasz przypowieść o pszenicy i chwaście? Gospodarz nie pozwolił wyrywać i wyrzucać chwastów, bo łatwo o pomyłkę. Musimy więc razem róść aż do "żniw". A obecność chwatów w Kościele może owocować odchodzeniem od norm. Każdy grzech jest takim odchodzeniem od norm i często pod zbyt silnym naciskiem z zewnątrz!



Odpowiedz

@ At Atimes zależy do czego zmierzasz, oby nie do ich usprawiedliwiania. Owszem, powinniśmy "rosnąć razem", ale to oznacza separację dwóch światów: akceptującego zasady Kościoła i drugiego, opartego na własnych. Tego drugiego nie można do Kościoła wpuszczać. Kościół dzisiaj patrzy mimo wszystko zbyt krótkowzrocznie i boi się utraty wiernych w ciągu najbliższych kilku lat, tymczasem spora część "letnich" wiernych już odpadła. O wiele lepsze efekty przyniesie trzymanie się zasad także w kwestiach drażliwych - aborcja, homo, eutanazja. Dzisiaj do ludzi najlepiej trafia prosty komunikat. Jeśli Kościół mówi: w zasadzie nie zgadzamy się, ale można zrobić tu i tam wyjątek, etc.. to się nie przebije. Potrzeba prostego komunikatu: to nie przejdzie. I to zapewni Kościołowi powrót wiernych.



Odpowiedz

Mądrzy ludzie, zachowajcie troch trzeźwego dystansu do rzeczywistości, zwanych terrorem. Nauczcie się rozróżniać i definiować, bo w końcu w tym postmodernistycznym bałaganie nazewnictwa i znaczeń poginiemy!
Nie wolno porównywać jakichś lokalnych aktów przemocy, siania strachu i terroru w określonych granicach, do tej ogólnoświatowej zapowiedzianej i skutecznej akcji niszczenia ludzi i cywilizacji, dokonywanych przez fanatycznych samobójców.



Odpowiedz
Marcin Sałański

Historyk, dziennikarz prasowy i telewizyjny, wieloletni współpracownik Histmag.org, autor popularnych e-booków. Współpracował m.in. z portalem Historia i Media, Wydawnictwem Bellona i Muzeum Niepodległości w Warszawie. Był również członkiem redakcji kwartalnika „Teka Historyka”. Interesuje się historią średniowiecza, dziejami gospodarczymi, popularyzacją historii i rekonstrukcją historyczną.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org