Opublikowano
2011-10-30 14:28
Licencja
Wolna licencja

Goralenvolk: podhalańscy wasale III Rzeszy

500-złotowy banknot, tzw. „góral”, jest jednym z symboli życia codziennego w czasie okupacji. Hitlerowcy bez wątpienia fascynowali się góralami i to na tyle, że próbowali przekonać ich, że bliżej im do Niemców niż Polaków.


1 2 3 4 5

Zmiana warty na posterunku granicznym w Tatrach, grudzień 1940 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-3943) Dzieje Podhala w drugiej wojnie światowej pełne są elementów heroicznych – działalności kurierów tatrzańskich, grup konspiracyjnych czy też całych oddziałów partyzanckich. Codziennie też polska ludność okolic Zakopanego i Nowego Targu musiała radzić sobie z trudem życia pod okupacją. Jednak obok jasnych, były też i ciemne karty tej historii: próby germanizacji i organizowania struktur kolaboracyjnych tak zwanego Goralenvolku.

Skiparadies

Niemcy zajęli Podhale już 1 i 2 września 1939 roku. Istniał pomysł, by tereny te przekazać Słowacji, podobnie jak niedaleką Orawę i Spisz, ostatecznie jednak pozostały one pod kontrolą hitlerowską. W lutym 1940 roku gubernator dystryktu krakowskiego wydał rozporządzenie, na mocy którego rejon Zakopanego stał się obszarem zamkniętym. Decyzja ta miała na celu przerwanie tras kurierskich wiodących z Polski przez Słowację na Węgry, a także otwierała drogę do stworzenia z tego regionu całkowicie niemieckiego kurortu zimowego.

Dyrektor Muzeum Tatrzańskiego Juliusz Zborowski pisał w swoich wspomnieniach:

Pierwsze zastępy urzędników, SS-manów i innych formacji były olśnione „rajem”, jaki zastały na naszej ziemi. Wszystkiego tu jeszcze było w bród, tego właśnie, czego brakowało w Reichu, gdzie zaciskano pasa, aby starczyło na armaty i czołgi. Trudno obliczyć ile w pierwszych miesiącach okupacji spożyli niedokarmieni najeźdźcy prawdziwej kawy, herbaty, czekolady, ciastek, śmietany, masła i wędlin zanim ruszyło racjonowanie żywności [...] Otworzył się Sezam w postaci żydowskich sklepów i składów, rzeczywiście bogato zaopatrzonych we wszelkie dobro, a przede wszystkim w wyroby tekstylne. Rozpoczął się ordynarny rabunek.

Niemiecki sklep mięsny w Zakopanem, lipiec 1943 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-7149)

Grupa niemieckich rekonwalescentów w Zakopanem. Jeden z mężczyzn przymierza góralski strój ludowy, 1939-1945 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-9322)

Niemcy zajęli sanatoria, domy wypoczynkowe, najlepsze mieszkania i wille, a przestrzeń publiczną poddano germanizacji. Nowy Targ przemianowano na Neumarkt/Dunajec, w Zakopanem zaś zmieniono nazwy ulic: Krupówki przemianowano na Hauptstrasse, obok pojawiła się Giewontstrasse, Tatrastrasse, Krakauerstrasse, Sprungschanzenstrasse. Nową nazwę (Sonnenbergalpe) otrzymała Gubałówka.

Lotnicy niemieccy na nartach podczas wypoczynku w Zakopanem, grudzień 1942 r. (fot. Sawallich, obecnie w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-4244)

Tatry były przez Niemców nazywane Skiparadies – rajem narciarzy. W Zakopanem i Nowym Targu powstały niemieckie związki sportowe, na trasach zjazdowych organizowano zawody. Bronisław Czech, wybitny narciarz, otrzymał propozycję trenowania niemieckich sportowców zimowych. Nie przyjął jej, w efekcie czego trafił do Auschwitz, gdzie zginął w czerwcu 1944 roku Niektóre partie gór były dla Polaków zamknięte. Okupanci nie tylko pilnowali przejść na Słowację, ale także organizowali wycieczki turystów i alpinistów na szczyty. Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowanie Ratunkowe przemianowano na Tatra Bergwacht, w skład którego weszło wielu przedwojennych ratowników. Na jego czele stanął wybitny alpinista Zbigniew Korosadowicz. Ochotnicy po cichu pomagali Polakom (w tym kurierom), ale oficjalnie współpracowali z władzami okupacyjnymi.

Ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, październik 1942 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-9185)

Już w pierwszych miesiącach wojny Zakopane odwiedziło wielu hitlerowskich dygnitarzy. W listopadzie 1939 roku na Podhale przyjechał po raz pierwszy Generalny Gubernator Hans Frank, który w latach późniejszych często wizytował nowy niemiecki kurort. Miesiąc później pod Tatrami gościł przywódca młodzieży Baldur von Schirach, a w styczniu 1940 roku przybył tu Reichsführer-SS Heinrich Himmler. W miasteczku odbyła się też konferencja metodyczna zorganizowana wspólnie przez NKWD i Gestapo w marcu 1940 roku.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

1 2 3 4 5

Gość: Mim |

Ja w dwóch kwestiach :). Przyśpiewka, o ile mi wiadomo, brzmiała raczej \"Wacuś, będziesz wisiał za cóś\" (inaczej się nie rymuje). A po drugie, można też sięgnąć do Jacka Wilamowskiego: \"Srebrniki Judasza\" i bodajże w \"Honor, zdrada, kaźń...\" też coś można znaleźć o Goralenvolku, Krzeptowskim i reszcie podhalańskich judaszy.



Odpowiedz

Gość: marysza |

Zastanawiam się dlaczego od kilku lat tak bardzo atakowane jest Podhale. Jestem w stanie to zrozumieć hardy Góral zawsze pozostanie Góralem.Chociaż dzisiaj też mamy współczesnych Krzeptowskich rządnych pieniędzy i władzy to zawsze bliżej nam do prawicy niż do lewicy .To się właśnie stało solą w oku współczesnych pseudo historyków, którzy za cenę sławy i pieniądza sprzedali by samego siebie.Chciałam też zaznaczyć,że Krzeptowszczyzna, to 15 - 20 % ludności w tym byli ludzie,którym podsuwano te przeklęte kenkarty,którzy nie umieli czytać i pisać,których też zastraszano,końcu byli i Ci, którzy podobnie jak dzisiaj kochali pieniądze,władze i Niemców.Kiedyś był Hitler dzisiaj Merkel. Zastanawiający są ci ludzie komentujący,którzy posługują się polską mową mieszkają w Polsce są do niej wrogo nastawieni powinni szukać wolnej przestrzeni bez Polaków i oczywiście bez Górali.Właśnie tacy ludzie utworzyli kiedyś u nas Goralenvolk.



Odpowiedz

Gość: TTT |

Artykuł jest niezły, ale operuje trochę plotkami i legendami. To co wyłapałem: Krzętowski został zastrzelony a nie powieszony, pozostawiono go zabitego w bacówce na Krzętówce gdzie się ukrywał a raczej przebywał bo kryjówka to marna. Co prawda Niemcy go szukali ale nie aż tak żeby angażować jakieś specjalne do tego środki. Podobnie akowcy którzy wykonali wyrok na kilka miesięcy przed wyzwoleniem. Sam Krzetowski widząc swoich oprawców z AK powiedział, że czekał na nich tak jakby chciał smierci. Jest też dobra strona Krzętowskiego: wielu górali powyciągał z niemieckich więzień w których siedzieli głównie za przemyt, w tym akowców. Było kilkunastu których trzymało gestapo, Krzętowski wstawił się za nimi twierdząc, że to to tylko przemytnicy a nie kurierzy.



Odpowiedz

@Gość: TTT Chyba trochę pomieszałeś słownictwo. Na kolaborancie z Goralenvolk to wykonany został wyrok za zdradę, więc nie ma mowy o "oprawcach".



Odpowiedz

Bardzo proszę o bardziej wyważone komentarze niż te, które zmuszony byłem usunąć.



Odpowiedz

Gość: Necrotrup |

Widzę, że Goralenvolk stał się ostatnio popularnym tematem. W ciągu ostatniego kwartału ciągle gdzieś się natykam na teksty dotyczące tego epizodu w dziejach Podhala. Dobry temat dla historyka i socjologa - czemu teraz, czemu tak dużo?



Odpowiedz

Gość: mac ap |

Bo tak się zdarza tematom, wcześniej latami zamiatanymi pod dywan.



Odpowiedz

Gość: wieś hubala-kieleckie |

To nie jest epizod,zdrada jest zdradą-za zdradę kara ....a wy bez wstydu !!!



Odpowiedz

Gość: J. Szymona |

W książce pt. \"Pięć mostów i inne akcje\" (Wyd. Literackie 1992, s. 328-337) jej autor Tadeusz Studziński (\"Jędrzejewski\", \"Kurzawa\") opisuje szczegółowo schwytanie Wacława Jana Krzeptowskiego w dniu 20.01.1945 r., rozmowę z nim i przebieg egzekucji. Krzeptowski został powieszony tegoż dnia przy drodze łączącej wieś Kościelisko z Krzeptówkami.



Odpowiedz

Gość: 80. -letni staruszek |

Czy ze współczesnej perspektywy, gdy naród, głosując w referendum za UE, wyrzeka się suwerenności, nie chodzi głosować, wybiera wysoce kontrowersyjne władze, wyzbywa patriotycznych postaw, nie należy współczuć, zarówno Bronkowi Czechowi jak i Wacławowi Krzeptowskiemu? Ja boleję nad ich tragicznym losem. Gloria victis!



Odpowiedz

Gość: ABC |

Krzeptowski został powieszony. Robiłem film telewizyjny z człowiekiem z Piekielnika, późniejszym żołnierzem Ognia, wcześniejszym żołnierzem słowackim, który był przy wieszaniu.Zastrzegał, że sam nie wieszał, ale chwytał Krzeptowskiego i trzymał go za nogi. ABC



Odpowiedz

Gość: ABC |

Gdy idzie o góralski Waffen-SS to autor nie ma racji, wymienając liczbę 300 ochotników. Pierwotnie było ich 900, po selekcji 300 w Zamościu. Na front pojechało także około 300, tyle że nie w zwartych oddziałach, ale w rozproszeniu w oddziałach niemieckich. Znałem (znam) Spiszaka ze wsi Rzepiska Bryjów, który w niemieckich oddziałach walczył na Krymie. Najpierw zdobywał Krym, później wycofywał się - uciekał się z Krymu - jak twierdzzi - \"cały obesrany ze strachu\" (oficerowie niemieccy strzelali sobie w głowę, gdy Ruscy wpadali do okopów).



Odpowiedz

@Gość: ABC To jest grubo przesadzona liczba. Zresztą spośród tych kilkuset , którzy zostali zwerbowani, wielu z nich nieświadomie bo zostali upici przez Niemców, przy najbliższej okazji zdezerterowało. I na koniec zostało ich tylko 12. Zresztą cała ta idea Goralenvolku to był na Podhalu wyjątek.



Odpowiedz

Gość: walther |

Chwała bohaterom aus dem Goralenvolk



Odpowiedz

Gość: pesel |

Książka Wojciecha Szatkowskiego \"Goralenvolk - historia zdrady\" (Wyd. Kanon czerwiec 2012). Artykuł \"Spadek\" Pawła Smolińskiego w Gazecie Wyborczej 7-8 lipca 2012, w którym jednak mowa o powieszeniu Krzeptowskiego a nie rozstrzelaniu.



Odpowiedz

Gość: Zakopiańczyk |

Krzeptowski był góralem i kochał prócz srebrników Podhale też i przede wszystkim uratował je przed pacyfikacją wystarczy popatrzeć dziś na Ukrainę jaki opór mogli stawić górale Niemcom i czym by się to skończyło każdy zasługuje na sąd a to co zrobili AK i ten testament rzekomy wydaje mi się mocno naciągnięty zwłaszcza ze władze w Polsce wymieniono z Hitlera na Stalina z perspektywy czasu uważam go za bohatera i męczennika a dokumenty którymi się posługują do pisania książek pochodzą z IPN Tworzone przez SB i władze komunistyczne czy mogą być one wiarygodne? trzeba zapytać Niemców jakimi sposobami nakłonili ich do współpracy i nie zapominajmy ze mieli oni rodziny a Niemcy mieli sposoby i argumenty trzeba by i tak spojrzeć na tę sprawę...



Odpowiedz

Gość: a ja tolach |

@Gość: Zakopiańczyk zrob ze zdrajcy bohatera



Odpowiedz

Gość: wp88 |

to miłe, że autor wybiela kolaborantów z podhala. jakby po wojnie, w prl "góralszczyzna" był jakoś specjalnie prześladowana... nikt po wojnie nie tępił gwary góralskiej, jako elementu "niepolskiego" językowo. ba, promocja "polskości" góralszczyzny w prl (co z tego, że na poziomie "cepeliady") sięgała szczytów absurdu równego zachowaniom młodopolaków. a tymczasem, w czasach prl, powiedzenie o sobie "jestem mazurem/kaszubą/ślązakiem/kujawiakiem/warmiakiem/poleszakiem", tudzież posługiwanie się językiem/gwarą związaną z tymi regionami - równało się zdradzie stanu i przyznaniu się do bycia "hitlerowcem/rewizjonistą/niemcem/rezunem z upa/ukraińcem". za "jestem góralem" i góralską gwarę nikt nie represjonował - ba, darzyli szacunkiem.



Odpowiedz

Gość: zdrowo myślący |

A ja uważam, że idea Goralenvolku była bardzo fajna, a jej twórcy byli prawdziwymi lokalnymi patriotami starającymi się zrobić wszystko, co w ich mocy, aby ich lokalnej społeczności żyło się jak najlepiej.



Odpowiedz

@Gość: zdrowo myślący To znaczy, że popierasz zdradę. Mówiąc wprost.



Odpowiedz

Gość: nix |

Zdrajcy pozostaną zawsze zdrajcami!!!!!!!!!!!



Odpowiedz

Gość: Beobachter |

Posiadam w swoich zbiorach mosiężny nóż do papieru z tamtego okresu,przyozdobiony swastyką.Kupiła go moja babka jako pamiątkę z Zakopanego.



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor naczelny Histmag.org, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesują go też dzieje Niemiec i historia wojskowości. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl” oraz „Dziejach Najnowszych”. Stały współpracownik tygodnika polonijnego „Monitor” z Chicago. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org