Opublikowano
2011-10-30 14:28
Licencja
Wolna licencja

Goralenvolk: podhalańscy wasale III Rzeszy

(strona 2)

500-złotowy banknot, tzw. „góral”, jest jednym z symboli życia codziennego w czasie okupacji. Hitlerowcy bez wątpienia fascynowali się góralami i to na tyle, że próbowali przekonać ich, że bliżej im do Niemców niż Polaków.


Strony:
1 2 3 4 5

Funkcjonariusze NSDAP podczas szkolenia na Gubałówce, 1939-1945 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-4839)

Miejsce polskich turystów zajęli pod Tatrami niemieccy rekonwalescenci ranni w kolejnych kampaniach Wehrmachtu. Swoje sanatoria otrzymała kolej i poczta, chętnie zjeżdżali tu także pracownicy okupacyjnej biurokracji oraz aparatu represji wraz z rodzinami. Z czasem Zakopane stało się jednym wielkim niemieckim szpitalem. Chętnie wysyłano tu także dzieci i młodzież, szczególnie od 1943 roku, gdy alianckie bombardowania Rzeszy stały się codziennością miast na zachodzie kraju. Na Podhale ewakuowano w związku z tym około dwudziestu tysięcy młodych ludzi. Rabkę, uzdrowisko na północ od Nowego Targu, planowano przekształcić w miasteczko młodzieżowe i nazwać „Hitlerjugend Stadt”. Miało ono pomieścić około ośmiu tysięcy niemieckiej młodzieży. Obecność tak dużej liczby ludności napływowej, pozostającej pod mocnym wpływem ideologii nazistowskiej, ciążyła oczywiście mieszkańcom tych ziem.

Żołnierze niemieccy podczas wypoczynku w Tatrach, październik 1940 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-4241) Żołnierze niemieccy podczas gry w koszykówkę na górskiej polanie, październik 1940 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-4242)
Żołnierze niemieccy rozmawiają z góralskim rzeźbiarzem w Zakopanem, październik 1940 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-4243) Żołnierze niemieccy z nartami, luty 1941 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-11796)

W takich właśnie warunkach, na zamkniętym terytorium w górskiej kotlinie, gdzieś na obrzeżach wielkoniemieckiego kurortu, rodził się Goralenvolk.

Krzyżyk niespodziany czy hakenkreuz?

Do udowodnienia pokrewieństwa górali z Niemcami zaprzęgnięto naukowców, przede wszystkim historyków, antropologów i etnografów. Instytucją kierującą tymi pracami był Instytut Niemieckich Prac na Wschodzie, który podobne badania przeprowadzał na Sądecczyźnie, w rejonie Rzeszowa i Łańcuta oraz na wsiach łemkowskich. Ich celem było wyłowienie elementów germańskich spośród ludności Generalnego Gubernatorstwa.

Jedną z inspiracji do badań nad związkiem Podhalan z Germanami była książka polskiego naukowca. W 1928 roku prof. Włodzimierz Antoniewicz opublikował pracę pt. Metalowe spinki góralskie, w której przedstawił ich podobieństwo do spinek używanych przez barbarzyńskich Gotów. Według jego teorii, przedstawiciele tego plemienia, spychani około 375 roku przez Hunów, mieli zawędrować między innymi w rejon Beskidów oraz Kotliny Nowotarskiej i tam się osiedlić. W IX wieku ludność ta miała zostać wchłonięta przez Słowian.

Młodzież z obozu szkoleniowego dla przywódców Hitlerjugend w drodze na święto wiosny w Zakopanem, 1940-1944 r. (fot. zakład fotograficzny Otto Rosnera, obecnie w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-5370)

Druga fala wpływów germańskich na Podhalu miała pojawić się w późnym średniowieczu (w szczególności po najazdach tatarskich) wraz z kolonizacją niemiecką tych terenów. Naukowcy prowadzili wykopaliska na terenie zamku w Szaflarach, badali także historię lokacji tutejszych wsi – nazwy niektórych z nich (Harklowa, Grywałd, Krauszów, Szlembark, Szaflary, Waksmund) wskazywały na niemieckie pochodzenie. Dowodów poszukiwano także w sztuce ludowej, budownictwie, obrzędowości czy ornamentyce – góralski „krzyżyk niespodziany” to nic innego, jak jedna z wersji swastyki.

Występ taneczny górali dla żołnierzy niemieckich, październik 1940 r. (fot. zakład fotograficzny Otto Rosnera, obecnie w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-6092)

Niemieccy antropolodzy prowadzili na Podhalu badania terenowe, w czasie których dokonywali badań medycznych i pomiarów antropometrycznych zamieszkującej te tereny ludności. W 1942 roku gruntownie przebadano wszystkich mieszkańców Szaflar oraz dorosłych z Witowa. W pierwszej z tych miejscowości wykonano ponad dwa tysiące sześćset zdjęć, z których większość ilustrowała badania rasowe – każdej osobie robiono między innymi fotografie en face, z obydwu profili oraz z zadartą głową. Wśród ludności góralskiej przeważał typ dynarski (wysoki wzrost, ciemnobrunatna cera, ciemne lub jasne włosy), chociaż odnotowano także przedstawicieli rasy nordyckiej.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4 5
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Let |

Stary artykul a powtarza stare bzdury. KRZYŻYK NIESPODZIANY nie ma nic wspólnego ze swastyką. Autor powtarz bzdury po innych matołkach. Jesli do czegoś porównywać krzyzyk niespodziany to do krzyza maltanskiego. Krzyzyk niespodziany byl nabijany na krokwi obuchem siekiery. Mial ksztalt trójkątny kazde z czterech ramion. Odsylam do Matlakowskiego i jego dziela " Zdobienie i sprzet ludu



Odpowiedz

Gość: Beobachter |

Posiadam w swoich zbiorach mosiężny nóż do papieru z tamtego okresu,przyozdobiony swastyką.Kupiła go moja babka jako pamiątkę z Zakopanego.



Odpowiedz

Gość: nix |

Zdrajcy pozostaną zawsze zdrajcami!!!!!!!!!!!



Odpowiedz

Gość: zdrowo myślący |

A ja uważam, że idea Goralenvolku była bardzo fajna, a jej twórcy byli prawdziwymi lokalnymi patriotami starającymi się zrobić wszystko, co w ich mocy, aby ich lokalnej społeczności żyło się jak najlepiej.



Odpowiedz

@Gość: zdrowo myślący To znaczy, że popierasz zdradę. Mówiąc wprost.



Odpowiedz

Gość: szyderca z Goralenvolku |

@ kazzz Wypowiedzenie w Galicji posłuszeństwa władzom z Warszawy - rządowi państwa, które istniało raptem 20 lat i bez większych sukcesów - żadną zdradą nie jest. Galicja, Podhale, Spisz czy Orawa to nie Kongresówka...



Odpowiedz

Gość: wp88 |

to miłe, że autor wybiela kolaborantów z podhala. jakby po wojnie, w prl "góralszczyzna" był jakoś specjalnie prześladowana... nikt po wojnie nie tępił gwary góralskiej, jako elementu "niepolskiego" językowo. ba, promocja "polskości" góralszczyzny w prl (co z tego, że na poziomie "cepeliady") sięgała szczytów absurdu równego zachowaniom młodopolaków. a tymczasem, w czasach prl, powiedzenie o sobie "jestem mazurem/kaszubą/ślązakiem/kujawiakiem/warmiakiem/poleszakiem", tudzież posługiwanie się językiem/gwarą związaną z tymi regionami - równało się zdradzie stanu i przyznaniu się do bycia "hitlerowcem/rewizjonistą/niemcem/rezunem z upa/ukraińcem". za "jestem góralem" i góralską gwarę nikt nie represjonował - ba, darzyli szacunkiem.



Odpowiedz

Gość: Locas |

@ Gość: Gość: wp88 zapomnieliscie o Wilamowianach w prlu.



Odpowiedz

Gość: |


Prawdopodobnie Niemcy mieli wobec Goralenvolku szerzej zakrojone plany na przyszłość. Według informacji z Niemiec od niektórych Niemców, jednym z zamysłów Niemców wobec górali do zastosowania po wygranej przez Niemców wojnie ze Związkiem Radzieckim był plan skolonizowania Kaszub częścią górali jako ludem zaszczepionym germańskością i uodpornionym na żydowskość Kaszubów. Żydowskość Kaszubów i coraz intensywniejsze oddzielanie Kaszubów się od pnia słowiańskiego jest ewidentnym faktem, już pierwszy kaszubski pisarz Florian Ceynowa ogłosił ją światu w dziełku pod tytułem "Rozmowa Polaka z Kaszubem", teoretycznie stylizowanym na utwór z literatury polskiej pod tytułem "Rozmowa między panem, wójtem a plebanem". Z kolei wracając do tego utworu Floriana Ceynowy to utwór ma ewidentny wydźwięk zarówno polityczny jak i religijny, widać w nim ewolucję Kaszubów właśnie w kierunku żydowskości, bardzo symptomatycznym faktem jest powoływanie się przez Floriana Ceynowę w tym utworze na Kaszubski Talmud. Taka informacja nie jest w zasadzie żadną sensacją, przed Kaszubami zrobili tak na przykład Karaimi, lud spokrewniony z Turkami i Tatarami, Karaimi są ewidentnie żydami w sensie religijnym, choć przez Żydów ogólnie są uznawani za sektę, ze względu na różnice widoczne zwłaszcza w podejściu do tak podstawowej w religii mojżeszowej Tory. Karaimi też nie byli jedyni, bowiem doszło do przejścia na wyznanie mojżeszowe innego narodu mówiącego językiem należącym do tej samej tureckiej rodziny językowej, chodzi tu oczywiście o Chazarów, których państwo, Kaganat Chazarski można traktować jako spore jak owe czasy imperium na terenie Europy Wschodniej. Kaszubi obrali w tym dryfowaniu w kierunku żydowskości nieco inną drogę, niż Karaimi czy Chazarzy, ale między Chazarami i Karaimami też była fundamentalna religijna różnica, Chazarzy wyznawali judaizm rabiniczny, identycznie jak Żydzi, i również byli mocno byli zantagonizowani z judaizmem Karaimów. Inną fundamentalną różnicą odróżniającą Karaimów od reszty narodów judaistycznych jest całkowite odrzucanie przez Karaimów Talmudu. Z kolei Florian Ceynowa wyraźnie powołuje się na Kaszubski Talmud.
Wracając do planów niemieckich zasiedlenia w przyszłości po wojnie terenów Kaszub koloniami góralskimi, były one też uzasadniane silnym niemieckim antysemityzmem, dryfowaniem Kaszubów w kierunku żydowskości, co było dla silnie nastawionych antyżydowsko Niemców absolutnie nie do przyjęcia. Według wypowiedzi Niemców, mówimy tylko o planach, które miały być zrealizowane w przyszłości, miały te zamiary być nieco podobne do niemieckiej kolonizacji Zamojszczyzny. Na pewno jedną z przyczyn były, to mówię jako znawca tematu, niezbyt zadawalające Niemców wyniki niemieckiej kolonizacji Kaszub za czasów pod zaborem pruskim, a potem w okresie II Rzeszy, czyli Rzeszy bismarckowsko-kajzerowskiej, wysiłek germanizacyjny Niemców na Kaszubach dawał nieco mierne wyniki. Według informacji od Niemców w szczególności i na początku Niemcy nastawiali się na usuwanie Kaszubów z terenów najwyżej położonych, czyli z obszaru ówczesnego Landkreisu Karthaus, chodzi o powiat kartuski, na terenie, którego znajduje się masyw Wieżycy. Zresztą tam właśnie znajduje się Szymbark, po niemiecku zwany Schoenberg, była to chyba najbardziej niemiecka wieś w rejonie Górnych Kaszub. Coś jest zresztą na rzeczy i po dziś dzień, do obecnego mocno skaszubionego Szymbarku, dawniej czysto niemieckiej wsi zasiedlonej przez starostę kościerskiego w dawnych wiekach niemieckimi kolonistami, zaprasza Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku, czyli CEPR w Szymbarku, nazwa jest ewidentnie antypodhalańska, na Podhalu cepr, a w zasadzie ceper (Kaszubi zawsze połykali "e" ruchome) to ktoś, kto nie jest góralem, podobnie jak na Górnym Śląsku gorol, (nie mylmy z góralem) czyli nie-Ślązak dla Hanysów, czyli Ślązoków, dla nich ma wydźwięk pełen pejoratywności.
Niemcy podali również informację, że po wygranej wojnie miedzy innymi przy pomocy górali stopniowo zamierzano całkowicie oczyścić z ludności kaszubskiej tereny kaszubskich powiatów, zostawiając jedynie ludność zweryfikowaną przy pomocy systemu Volkslist, jako zdatną do zniemczenia. Informatorzy niemieccy, mający oczywiście nazistowską przeszłość, nie byli w stanie podać informacji, być może nie było jej wtedy jeszcze w planach, czy całą nie wciągniętą na Volkslisty ludność kaszubską miano poddać eksterminacji, czy też tylko część, a część być może spotkałby los Żydów, jak w operacji "Nisko-Plan", autorstwa SS-Obersturmbannfuehrera Adolfa Eichmana. Być może niewymordowana część narodu kaszubskiego zostałaby podobnie jak Żydzi w rejon Niska, gdzieś przesiedleni, ale to już są tylko dywagacje uzupełniające. Ogólnie te niemieckie plany dania kaszubskich wzgórz góralom na pastwiska, są patrząc na to jedynie osadniczo i bez polityki, już na pierwszy rzut oka bardzo podobne do kolonizacji obszaru Beskidów i Podhala przez małopolską szlachtę i polskich władców ludnością wołoską podczas trwającej kilkaset lat tzw. kolonizacji wołoskiej polskich gór. Etnogeneza górali jest w dużej mierze zasługą tej wielkiej, prowadzonej z wielkim rozmachem przez kilkaset lat, szeroko zakrojonej, konsekwentnej inicjowanej przez czynniki królewsko-szlacheckie akcji kolonizacyjnej polskich gór i pogórza.



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org