Autor: Michał Przeperski
Tagi: Niemcy, Austria, Szwajcaria, 1945-1989, Sylwetki i biografie, Ciekawostki i rocznice, Europa
Opublikowany: 2015-11-10 17:42
Licencja: wolna licencja

Helmut Schmidt – kanclerz z Hamburga

„Ludzie którzy mają wizje, powinni iść do lekarza” – zwykł mawiać Helmut Schmidt, były kanclerz Niemiec Zachodnich. Ten niemiecki socjaldemokrata był wyjątkowo pragmatycznym politykiem. W wieku prawie 97 lat zmarł on dziś w swoim rodzinnym Hamburgu.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Helmut Schmidt – zobacz też: Konrad Adenauer – odnowiciel Niemiec

Helmut Schmidt, 1969 (fot. Bundeswehr/Archiv; Creative Commons Attribution 2.0 Generic license.)
Okoliczności w jakich Helmut Schmidt objął funkcję kanclerza RFN były nietypowe. Jego poprzednikiem był Willy Brandt – charyzmatyczny przywódca socjaldemokracji niemieckiej (SPD), architekt wielkiej koalicji chadecko-socjaldemokratycznej (1966 r.) i pierwszy lewicowiec w fotelu szefa zachodnioniemieckiego rządu (1969 r.). To właśnie rządom Brandta Niemcy Zachodnie zawdzięczały daleko idące reformy społeczne i – przede wszystkim – ułożenie stosunków z państwami komunistycznymi. W końcu 1970 r. Brandt odwiedził Moskwę, a następnie Warszawę, gdzie podpisał traktat o uznaniu przez RFN granicy polskiej na Odrze i Nysie Łużyckiej. Polacy czekali na ten krok od 25 lat. Były to bardzo ważne wydarzenia, stanowiące fundament pod politykę międzynarodowego odprężenia, jaka zdominowała lata siedemdziesiąte. Kolejne lata były już dla Brandta mniej łaskawe. Wielki kryzys naftowy z 1973 r. zachwiał niemiecką gospodarką. Gwoździem do trumny Brandta stała się jednak afera szpiegowska, która wybuchła wiosną 1974 r. Szpiegiem wschodnioniemieckiego wywiadu okazał się osobisty sekretarz Brandta – Günter Guillaume. I tak Brandta zastąpił Helmut Schmidt.

Schmidt to rodowity hamburczyk. W jednej ze swych książek Mieczysław Rakowski nazwał go spadkobiercą ducha hanzeatyckich kupców. Swoje pragmatyczne predyspozycje Schmidt pokazał najpełniej w początku lat sześćdziesiątych, jako członek władz miejskich Hamburga. Na miasto spadła wówczas niszczycielska powódź, z którą Schmidt walczył bezwzględnie, wyraźnie przekraczając swoje kompetencje i łamiąc niemieckie prawo. Zyskał tym wielki rozgłos. Taki pragmatyk i „mocny człowiek” był potrzebny również na fotelu kanclerza Niemiec Zachodnich.

Helmut Schmidt, Erich Honecker, Gerald Ford. Helsinki, 1 sierpnia 1975 r. (Bundesarchiv, Bild 183-P0801-026 / CC-BY-SA)

Kluczowe wyzwania lat siedemdziesiątych dotyczyły polityki międzynarodowej. Schmidt znalazł się wśród sygnatariuszy Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (lipiec-sierpień 1975 r.). Prawdziwą sensację wywołały wówczas jego zdjęcia ze swobodnej rozmowy z liderem komunistycznych Niemiec Wschodnich – Erichem Honeckerem. Schmidt robił dobrą minę do złej gry, bo lider wschodnioniemieckich komunistów nie robił na nim dobrego wrażenia. Po latach napisał: „Nigdy nie rozumiałem, jak ten przeciętny człowiek mógł tak długo utrzymywać się na szczycie Biura Politycznego”. Schmidta łączyły natomiast ciepłe stosunki z I sekretarzem PZPR Edwardem Gierkiem. Spośród przywódców świata zachodniego kanclerz RFN przyjaźnił się z kolei z prezydentem Francji Valérym Giscardem d’ Estaing, prezydentem USA Geraldem Fordem oraz amerykańskim dyplomatą Henrym Kissingerem.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Zaangażowanie Schmidta w dialog międzynarodowy nie było absolutne. Kiedy w drugiej połowie lat siedemdziesiątych sytuacja międzynarodowa zaczęła się zaostrzać, zmienił front. Chociaż do tej pory opowiadał się za postępami rozbrojenia, to po wkroczeniu wojsk radzieckich do Afganistanu w grudniu 1979 r., stał się orędownikiem dozbrojenia europejskich państw NATO. Z tego powodu zarzucano mu polityczną chwiejność i demagogię. Czy słusznie? Bez wątpienia traktował on wówczas politykę jako grę sił, w której emocje są jednym z czynników. Nad swoimi emocjami potrafił zapanować.

Helmut Schmidt i Valery Giscard d' Estaing ( Bundesarchiv, B 145 Bild-F051012-0010 / Schaack, Lothar / CC-BY-SA)

Polityka wewnętrzna Schmidta stanowiła, co do zasady, kontynuację linii rządu Brandta. Rozbudowie podlegał system opieki socjalnej, w górę szły emerytury i inne świadczenia socjalne. Poważnym problemem dla rządu Schmidta stała się terrorystyczna działalność drugiej generacji Frakcji Czerwonej Armii (niem. Rote Armee Fraktion). Szczytowy moment jej nasilenia przypadł na 1977 r., gdy z rąk terrorystów zginęli prokurator generalny Siegfried Buback, bankier Jürgen Ponto, oraz przemysłowiec Hanns Martin Schleyer. Wydarzenia te przeszły do historii pod nazwą „niemieckiej jesieni” (niem. Deutscher Herbst). Schmidt przyjął wobec RAF bezkompromisową strategię, choć musiał zdawać sobie sprawę z głębszych przyczyn działalności tej grupy. Wspierani przez wywiady krajów komunistycznych, lewaccy terroryści domagali się m.in. pełnego rozliczenia z nazistowską przeszłością, czego Niemcom nigdy do końca nie udało się dokonać.

h4, Zobacz też:

Schmidtowi udało się dwukrotnie wygrać wybory: w 1976 r. i 1980 r. Dzięki temu, aż do jesieni 1982 r. był on kanclerzem koalicyjnego rządu socjaldemokratów i partii liberalnej. Późnym latem 1982 r. w koalicji pojawiły się jednak wyraźne rozdźwięki. Liberałowie nie chcieli już popierać socjalnych rozwiązań w polityce ekonomicznej, a gwałtowny zwrot w polityce zagranicznej – wymuszony agresją ZSRR na Afganistan oraz wprowadzenie stanu wojennego w Polsce – poczytywano za porażkę polityczną Schmidta. W połowie września ministrowie z ramienia FDP podali się do dymisji, a 1 października uchwalone zostało konstruktywne wotum nieufności – pierwsze i jak dotychczas jedyne w historii Niemiec. Nowym kanclerzem został chrześcijański demokrata Helmut Kohl.

Schmidt pozostawał obecny w życiu politycznym Niemiec, pomimo swojego zaawansowanego wieku. Swoją sławę zawdzięczał nie tylko karierze politycznej, książkom i odczytom. Nie mniej istotne jest to, że na przekór wszystkim i wszystkiemu był nałogowym palaczem - palił nawet podczas programów telewizyjnych. To chyba naprawdę ostatni taki kanclerz...

Tekst opublikowano pierwotnie 16.05.2014 r.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Michał Przeperski
Pasjonat historii i słowa pisanego. Absolwent historii w Instytucie Historycznym UW oraz prawa na Wydziale Prawa i Administracji UW; doktorant Instytutu Historii PAN i pracownik Instytutu Pamięci Narodowej. Od stycznia 2012 r. do czerwca 2014 r. redaktor naczelny portalu „Histmag.org”. Publikował m.in. w „Polityce”, „Znaku”, „Frondzie LUX”, „44 / Czterdzieści i Cztery. Magazynie Apokaliptycznym” i „Nowych Książkach”. Przygotowuje rozprawę doktorską o działalności politycznej Mieczysława F. Rakowskiego. Autor książki „Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku” (2016).

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy