Opublikowano
2014-04-27 17:44
Licencja
Wolna licencja

Jak Andrzej Bobola został świętym

Dziś w Rzymie odbyły się uroczystości kanonizacji błogosławionego Jana Pawła II. Porównać można je do wydarzeń z 17 kwietnia 1938 roku, kiedy to papież Pius XI ogłosił świętym Andrzeja Bobolę.


Św. Andrzej Bobola Andrzej Bobola, jezuita żyjący na przełomie XVI i XVII wieku, był postacią delikatnie mówiąc kontrowersyjną. Podobno jak jego współbrat Piotr Skarga przez wielu współczesnych uważany był bardziej za polityka niż kapłana i z tego powodu jego świętość była dla niektórych wątpliwą. Jednocześnie, czego nikt nigdy nie próbował podważać, Andrzej Bobola był męczennikiem. Większość swojego życia spędził na wschodnich rubieżach Rzeczpospolitej, gdzie nawracał prawosławnych na katolicyzm, czym zaskarbił sobie ich szczerą wrogość. W końcu 1657 roku został pochwycony przez bandę Kozaków, którzy licznymi i długotrwałymi torturami przyczynili się do końca ziemskiej drogi jezuity, zarazem w myśl nauki Kościoła otwierając mu drzwi do nieba.

Zobacz też:

Męczeńska śmierć nie okazała się być równoznaczna z natychmiastowym przyjęciem do oficjalnego panteonu świętych. Nie ustawano jednak w próbach jego kanonizacji, szczególnie, że w 1702 roku objawił się on rektorowi jezuitów w Pińsku i wskazał mu miejsce spoczynku swoich szczątków. Rychło stwierdzono, że ciało męczennika nie uległo rozkładowi, relikwie zaś słynęły z licznych cudów. W 1853 roku Andrzej Bobola decyzją Piusa IX został ogłoszony błogosławionym.

Szczątki jezuity szczęśliwie nie zostały zniszczone w okresie rewolucji bolszewickiej, z czym wiązała się kolejna cudowna historia – podobno podczas próby sprofanowania jego ciała drewniana belka miała spaść na głowę nadzorującego operację czekisty. Koniec końców niezniszczone szczątki Boboli zostały przewiezione do instytutu medycznego, gdzie podzieliły los innych relikwii wyciągniętych przez bolszewików z grobów. Inaczej jednak niż w większości przypadków, jego ciało zostało oszczędzone i w 1923 roku wróciło do Polski.

Przeczytaj również:

Kiedy wreszcie doszło do kanonizacji Andrzeja Boboli, cała Polska żyła tym wydarzeniem. Z okazji ogłoszenia nowego świętego pojawiło się wiele okolicznościowych jednodniówek, ponadto czytelnik mógł przeczytać w prawie każdym tytule prasowym skróconą historię życia świętego – stosowne artykuły pojawiły się nawet w takich czasopismach jak „Wiadomości Turystyczne”. Rzecz jasna starano się, aby wizerunek świętego był przedstawiany w odpowiedni, jednoznacznie pozytywny sposób. Prasa polska donosiła również o przygotowaniach w samym Watykanie oraz na bieżąco relacjonowała uroczystość i szczegóły jej realizacji.

Aby ułatwić wiernym dostanie się do Rzymu uruchomiono specjalne połączenia z Wiednia, Wenecji i Padwy. Oczywiście proponowano również możliwość odbycia pielgrzymki, jej koszt był jednak, jak na czasy II RP, spory – możliwość wzięcia udziału w kanonizacji kosztowała bowiem niebagatelne 149 złotych, co wynosiło dwukrotność średniej pensji. Niemniej chętnych nie brakowało, toteż z Katowic, które były zbiorczym punktem dla pielgrzymów z Polski, codziennie kursowało kilka pociągów do Rzymu.

Polecamy:

Sama msza kanonizacyjna odbyła się z wielką pompą. Uroczystości w katedrze zebrały 40 tysięcy ludzi, w tym 26 kardynałów, wśród których znalazł się Prymas Polski, metropolita warszawski Aleksander Kakowski, oraz 12 członków rodzin panujących, między innymi księżna małżonkę następcy trony włoskiego. W murach świątyni zabrzmiało też gromkie „Boże coś Polskę”.

Pius XI w czasie uroczystości kanonizacji św. Andrzeja Boboli, 17 kwietnia 1938 r. (fot. Felici G. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, 1-R-423-3).

Postulatorzy kanonizacji proszą Ojca Świętego o zaliczenie bł. Andrzeja Boboli w poczet świętych (fot. Felici G. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, 1-R-423-2).

Właściwą ceremonię poprzedzała uroczysta procesja dostojników kościelnych. Kiedy na swoim tronie przybył Pius XI, dotarli do niego adwokaci Boboli, czyli Jan Leonardii i Salvator da Horta i klęcząc prosili o wyniesienie jezuity do godności świętego. Papież wyraził zgodę i po odmówieniu litanii do Marii i Świętych Pańskich odczytał uroczystą formułę.

Trudno nie zaważyć w kontekście kanonizacji Andrzeja Boboli wątku politycznego. Polska prasa upatrywała w nim nie tylko świętego ale również męża stanu. Nie bez znaczenia był także kontekst tego gdzie i z czyich rąk zginął jezuita. W niespokojnym roku 1938 mógł być uznany za symbol bezpardonowej walki ze wschodem, zaś uznanie go za świętego było powszechnie uważane za wskazanie kierunku w którym powinna podążać Europa (zwalczenie komunizmu i ateizmu) oraz Polska (chrystianizowanie Rosji)

Redakcja: Tomasz Leszkowicz

[snippet369[/snippet]

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Turu |

Dlatego zostali ogłoszeni świętymi. 400 lat życia to niezły wynik, nawet w czasach starotestamentowych :)



Odpowiedz

Gość: Faddah |

"Kiedy na swoim tronie przybył Pius XI, dotarli do niego adwokaci Boboli, czyli Jan Leonardii i Salvator da Horta i klęcząc prosili o wyniesienie jezuity do godności świętego". Nie rozumiem tego zdania. Jak mogli klęczeć i prosić o kanonizacje Boboli skoro sami mieli być kanonizowani? Toż oni sami żyli gdzieś w XVI wieku



Odpowiedz

Gość: Ultor |

Wielki święty ponad 70 lat temu, i teraz wielki święty, dziś.



Odpowiedz
Paweł Rzewuski

Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org