Jak zekranizowano „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza?

20 lat temu na srebrnym ekranie zobaczyliśmy po raz pierwszy „Ogniem i mieczem” w reżyserii Jerzego Hoffmana. Film na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza to jedna z najdroższych, ale i najbardziej dochodowych polskich produkcji filmowych.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

Jerzy Hoffman (fot. Mariusz Kubik, domena publiczna)
118 dni zdjęciowych, 130 kilometrów taśmy filmowej do montażu, olbrzymi budżet i sukces kasowy, nowatorska forma sponsorowania, nowoczesny styl realizacji, a wszystko powstałe na bazie XVII-wiecznej historii Rzeczpospolitej – „Ogniem i mieczem” to niewątpliwie jeden z najgłośniejszych filmów w dziejach polskiej kinematografii. Co ciekawe, jest to ostatnia, po „Potopie” i „Panu Wołodyjowskim”, zekranizowana przez Jerzego Hoffmana części trylogii Sienkiewicza, choć pierwsza skreślona ręką noblisty (w 1884 r.).

Dzięki niestrudzonym, wieloletnim wysiłkom reżysera powstała audiowizualna epopeja narodowa. Filmowa opowieść łączy wątki batalistyczne z miłosnymi, eksponując barwne dzieje XVII-wiecznej Rzeczpospolitej targanej licznymi konfliktami zbrojnymi, w tym m.in. polsko-kozackimi i powstaniem Bohdana Chmielnickiego.

Oficjalna premiera ostatniej części sienkiewiczowskiej trylogii miała miejsce 12 lutego 1999 roku. Natomiast na małym ekranie, w domowym zaciszu, podczas pierwszej emisji telewizyjnej w Wielkanoc 2001 roku film obejrzało aż 10,3 mln widzów.

„Ogniem i mieczem” – z historii pracy nad filmem

Pierwsze pogłoski o zekranizowaniu „Ogniem i mieczem” pojawiły się już w 1980 roku. Jerzy Hoffman podczas spotkania filmowców z krajów demokracji ludowej przyznał, że jest to jego marzenie. Jednakże pierwsza wersja scenariusza powstała dopiero wtedy, gdy poruszono w Polsce temat likwidacji białych plam w historii stosunków polsko – ukraińskich.

Kolejnym krokiem do realizacji celu było powołanie w 1987 roku Studia Filmowego „Lauda”, które rozpoczęło prace nad wstępną produkcją. Było to możliwe dzięki dotacji otrzymanej z Ministerstwa Kultury i Sztuki. „Lauda” zajmowała się nie tylko sprawami organizacyjnymi, ale także gromadzeniem funduszy na realizację filmu. Zakładano, że konto zasilą m.in. „pieniądze społeczne”, na zasadzie udziałów, ponieważ planowano płacić dywidendy od spodziewanych zysków. Projekt ten jednak upadł, zmieniły się władze, dotacja ministerialna została cofnięta, a zakupione przez studio materiały trafiły do magazynów Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi.

W 1992 roku powstała Fundacja Wspierania Polskiej Sztuki Filmowej i to w niej upatrywano realnej pomocy przy zbieraniu funduszy pomocnych przy tworzeniu filmu. Zarejestrowano również spółkę Zodiak Jerzy Hoffman Film Production Sp. z o.o.

Sponsorzy okazali się kluczowi

Produkcja „Ogniem i mieczem” okazała się jednak tak droga, że postanowiono namówić sponsorów do jej współfinansowania. Niewątpliwie momentem przełomowym dla Hoffmana był rok 1996, kiedy zrezygnował ze stanowiska dyrektora państwowego Studia Filmowego „Zodiak”. Udało się też pozyskać licznych sponsorów. Projekt wsparły finansowo: Telewizja Polska S.A., Agencja Produkcji Filmowej przy Komitecie Kinematografii, Okocimskie Zakłady Piwowarskie S.A. Swoje wsparcie, czy to w formie pieniężnej, czy w formie usług udzieliły m.in. takie firmy jak: Ford Euro Car, PZU S.A., PLL LOT, Oriflame, Kawa Mag, czy Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Dodatkowo, po raz pierwszy w dziejach kina zaciągnięto kredyt bankowy w Kredyt Banku S.A. na realizację filmu. A sam reżyser zastawił mieszkanie, samochód i dom na Mazurach.

Zdjęcia trwały od 6 października 1997 roku do 28 czerwca 1998 roku. Poszczególne sceny nagrywano w Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu, na zamku w Lublinie, Warszawie, Krakowie, Ojcowie, w Spichlerzu SGGW w Wilanowie, Szuminie koło Łącka, na poligonie w Zielonce, Młocinach koło Warszawy, Biskupinie, Biedrusku koło Poznania oraz w Pieskowej Skale, w pobliżu Klimkówki nad rzeką Ropą, a także w Skansenie w Zubrzycy Górnej.

Zamek w Zbarażu, stan współczesny. Filmowcy nie zdecydowali się na kręcenie zdjęć na Ukrainie. (fot. plf16)

Problematyczne okazało się znalezienie w Polsce zamku, który mógłby imitować twierdzę w Zbarażu. Ograniczenia finansowe i inne względy formalne zaważyły na tym, że nie zdecydowano się na kręcenie zdjęć na Ukrainie. Postanowiono zatem na stworzenie cyfrowej wersji twierdzy. Ekipa filmowa przeniosła się na poligon w podpoznańskim Biedrusku i tam nakręcono oblężenie Zbaraża, a następnie firma Artlogic dodała komputerowe wizualizacje przedstawiające mury twierdzy oraz miasteczko, a także wielotysięczne armie.

Film nakręcono w kolorze, w systemie Super 35 na kamerach Arriflex na negatywach Kodaka. Montowano go w dwóch montażowniach. Pierwsza z nich mieściła się na Mazurach, a druga - w Centrum Symulacji i Wizualizacji Komputerowej Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Plejada gwiazd w obsadzie

"
":/grafika/articles2015/olbrychski/olbrychski1.jpg Daniel Olbrychski (fot. Ja Fryta, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic).

W role głównych bohaterów wcielili się młodzi aktorzy: Michał Żebrowski (Jan Skrzetuski), Izabella Scorupco (Helena Kurcewiczów), natomiast Aleksander Domogarow zagrał Bohuna. W pozostałych rolach wystąpiła plejada gwiazd polskiego kina. Postać Zagłoby wykreował Krzysztof Kowalewski, a w rolę księga Jeremiego Wiśniowieckiego wcielił się Andrzej Seweryn. Zbigniew Zamachowski zagrał Michała Wołodyjowskiego, Wiktor Zborowski - Longinus Podbipiętę, Wojciech Malajkat - Rzędziana, Gustaw Holoubek - Kisiela, a Marek Kondrat - króla Jana Kazimierza. W produkcji wziął udział także wybitny aktor ukraiński Bohdan Stupka, który wcielił się w postać Bohdana Chmielnickiego.

Z kolei Daniel Olbrychski, który wystąpił we wszystkich częściach trylogii (Azja Tuhajbejowicz – syn Tuhaj-beja w „Panu Wołodyjowskim”, Andrzej Kmicic w „Potopie”, Tuhaj-bej w „Ogniem i mieczem”), początkowo miał zagrać księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, ale odmówił, tłumacząc, że jest za stary do tej roli, gdyż ma 52 lata, a książę miał zaledwie 36 lat. Ostatecznie zgodził się przyjąć rolę Tuhaj-beja, bo ten miał w momencie trwania akcji ok. 48 lat.

Superprodukcja w liczbach

„Ogniem i mieczem” to jedna z najdroższych superprodukcji w dziejach polskiej kinematografii. Kosztowała około 24 miliony złotych. Jak podaje krakowski „Dziennik Polski” koszt produkcji szacowano na 6 mln dolarów, a to mniej więcej tyle, ile w roku 1990 wydano na realizację 30 filmów fabularnych. Więcej pochłonęły realizacje takich filmów jak „Quo Vadis” (76 mln), czy „Bitwa pod Wiedniem” (50 mln).

Wyliczono też, że aby twórcy mogli zwrócić bankowi pieniądze, film musi zobaczyć minimum 2,5 mln widzów. Faktyczne wyniki oglądalności przeszły oczekiwania realizatorów. Zgodnie z szacunkami serwisu boxoffice.pl „Ogniem i mieczem” zarobiło w sumie 105 089 363 zł, co pozwoliło mu na osiągnięcie najlepszego wyniku wśród filmów wyprodukowanych po 1989 roku w Polsce. Film zobaczyło 7 151 354 widzów, dzięki czemu pobił rekord kultowego „Titanica”, który w polskich kinach obejrzało 3 513 480 widzów, co przełożyło się na 49 115 575 zł zysku.

Ciekawostki i rozwiązania zastosowane po raz pierwszy w kinie

Jak każdy przebój srebrnego ekranu i „Ogniem i mieczem” promowała piosenka, która zapisała się w annałach popkultury jako jedna z najbardziej romantycznych ballad. Słowa do „Dumki na dwa serca”, bo o niej mowa, napisał Jacek Cygan, natomiast partie wokalne wykonali Mieczysław Szcześniak oraz Edyta Górniak.

Przed premierą po raz pierwszy przeprowadzono badania publiczności mające oszacować liczbę przyszłych widzów. Kolejną nowością było zatrudnienie rzecznika prasowego filmu. Została nim Irena Groblewska, pracująca wcześniej w dziale promocji w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, który zresztą sama stworzyła. Natomiast o promocję i akcję informacyjną dbała agencję PR na czele z Mirosławą Kubas-Paradowską.

Polecamy e-book: Paweł Rzewuski – „Wielcy zapomniani dwudziestolecia”

Paweł Rzewuski
„Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.1”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 58
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-0-8

A kiedy nadszedł czas premiery…

Oficjalny plakat filmu „Ogniem i mieczem”

Pokaz premierowy miał miejsce 8 lutego 1999 roku o godz. 19.00 w Teatrze Wielkim w Warszawie, a godzinę później w Sali Kongresowej. Ogólnopolskie premiery zorganizowano 11 lutego, także w kilku innych polskich miastach, w tym w gliwickim kinie „bajka”, w Poznaniu, Krakowie, Łodzi, Gdańsku, Szczecinie i Białymstoku. Towarzyszył im staropolski bankiet utrzymany w realiach sienkiewiczowskiej trylogii.

Warszawska premiera miała wyjątkową oprawę. Przed wejściem do Teatru Wielkiego ustawiono 300 palących się pochodni, ulicami przejechała nawet kawalkada wojsk kozacko-tatarsko-polskich, a Kozacy uderzali w olbrzymi siczowy bęben.

W gali uczestniczył m.in. premier Jerzy Buzek z żoną, wicepremier Leszek Balcerowicz, marszałek senatu Alicja Grześkowiak, Hanna Suchocka, Józef Oleksy, generał Wojciech Jaruzelski z żoną. Zabrakło natomiast prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który przebywał wówczas na wakacjach w Szwajcarii.

Premierowy pokaz obejrzał m.in. Juliusz Sienkiewicz, wnuk Henryka Sienkiewicza. Podczas wywiadu udzielonego dla „Głosu Pomorza” komentował:

Trylogia jest bardzo serialowa. Jeśli film robiony jest na podstawie powieści akcji, musi nastąpić zubożenie pierwowzoru literackiego, zawsze trzeba z czegoś zrezygnować.

„Ogniem i mieczem” cechują krwawe sceny oraz stworzenie barwnych postaci, które mówiły językami narodowymi. Mamy tu zatem Ukraińców mówiących po ukraińsku, czy Tatarów mówiących po tatarsku. Filmowi Hoffmana zarzuca się jednak brak punktów zwrotnych oraz nieumiejętne dawkowanie napięcia. Kiepsko też oceniono kreację Izabelli Scorupco. Wnuk twórcy trylogii, Juliusz Sienkiewicz, ocenia, że w filmie zabrakło mu scen wzruszających i prawdziwie dramatycznych.

H. Sienkiewicz w gabinecie warszawskim (Pałacyk Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku)

Jak zaznaczył:

Jedną z takich scen jest śmierć Podbipięty, ale została okrojona i łez nie wywołuje.

Joanna Karweta na łamach „Trybuny Śląskiej” tak relacjonowała pokaz prasowy:

W zapchanej po brzegi, zabrakło miejsc siedzących, sali kinowej pokazano wczoraj „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana. Tak gremialnego przybycia na jakikolwiek pokaz prasowy nie było już dawno, tym bardziej, że dystrybutor filmu, Syrena Entertainment Group wprowadziła nawet reglamentację zaproszeń, zazwyczaj żeby wejść na pokaz dla krytyki, wystarczyła tylko legitymacja prasowa. W kinie karnie stawiły się najprzedniejsze pióra – Zygmunt Kałużyński, Tomasz Raczek, Tadeusz Sobolewski – oni wszyscy przyjęli najdroższy film w historii polskiego kina (…) na stojąco.

Zygmunt Kałużyński napisał później:

Premiera "Ogniem i mieczem" stała się świętem narodowym, więc krytyka filmowa jest tu bezużyteczna; byłoby to coś w rodzaju zastanawiania się, czy kolory na fladze państwowej są właściwie dobrane. Opinia krytyczna brzmiałaby niestosownie, pozytywna jest bez znaczenia wobec rozdętych rozmiarów entuzjazmu.

Wymarsz Wiśniowieckiego z Łubniów według Juliusza Kossaka

Krytyk wyliczył także liczne niedostatki filmu jak brak bitwy pod Beresteczkiem, czy pokazanie Chmielnickiego, czyli przywódcy rebelii, nie jako oprawcy, ale jako bohatera narodowego Ukrainy. Film ocenił chłodno, pisząc:

Film jest bowiem nieudany. Nie posiada temperatury, nie przejmuje, wlecze się, akcja jest niejasna, postaci nie budzą wiary (…).

Film, zaliczany do najważniejszych filmów lat 90-tych, pomimo licznych głosów uznania i niekonwencjonalnych rozwiązań, które zastosowano podczas jego promocji, uznany został za najsłabszą część filmowej adaptacji sienkiewiczowskiej trylogii.

Źródła:

  • Małgorzata Kołowska, „Rozmowa z Juliuszem Sienkiewiczem, wnukiem autora trylogii H. Sienkiewicza” [w:] „Głos Pomorza”, nr 49/14407, z dn. 27-28 lutego 1999.

„Dziennik Polski”, Kraków, nr 107/13688 z dn. 8.V.1989 r.

  • Zygmunt Kałużyński, „Smutny tryumf na Dzikich Polach” [w:] „Polityka” nr 8/2181 z dn. 20.II.1999
  • „Biuletyn Stowarzyszenia Filmowców Polskich”, marzec 2007. Dostęp [online: www.sfp.org.pl ]
  • Zygmunt Kałużyński, „Ogniem, ale nie kinem” [w:] „Polityka”, nr 12/2185 z dnia 20.III.1999.
  • Maja Wolny, Anna Grużewska, „Niepospolite ruszenie ”[w:] „Polityka”, nr 10/ 2183, z dn. 6.III.1999.
  • Joanna Karweta, „Pospolite ruszenie” [w:] „Trybuna Śląska”, nr 31/18031, z dn. 6-7.II.1999 r.
  • Grażyna Adamowicz-Grzyb, „Jak promowano film "Ogniem i mieczem"”, Wydawnictwo FORTIMA Tłumaczenia - Edukacja – Media, Warszawa 2014.
  • www.filmpolski.pl

Polecamy e-book Kamila Kartasińskiego pt. „Henryk Sienkiewicz jakiego nie znamy”:

Kamil Kartasiński
„Henryk Sienkiewicz jakiego nie znamy”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 75
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-10-5

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Magdalena Mikrut-Majeranek
Doktor nauk humanistycznych, kulturoznawca, historyk i dziennikarz. Autorka monografii "Historia Rozbarku i parafii św. Jacka w Bytomiu" oraz współautorka książek "Miasto jako wielowymiarowy przedmiot badań" oraz "Polityka senioralna w jednostkach samorządu terytorialnego", a także licznych artykułów naukowych. Miłośniczka teatru tańca współczesnego i dobrej literatury. Zastępca redaktora naczelnego portalu Histmag.org.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy