Opublikowano
2019-07-07 15:54
Licencja
Prawa zastrzeżone

Jan Kiepura – chłopak z Sosnowca

Jan Kiepura miał przed II wojną światową liczne grono wielbicieli w całej Polsce. Sława „chłopaka z Sosnowca" sięgała jednak znacznie dalej.


Strony:
1 2

Martha Eggert, małżonka popularnego śpiewaka, nie jest w pełni zadowolona:

„Wolałabym się w Warszawie inaczej zaprezentować, w Filharmonii lub Operze, ale jeżeli mi głos dopisze, zgodzę się przez wzgląd na FON” – mówiła w wywiadzie opublikowanym pod koniec czerwca na łamach „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”. „Bo przeziębiłam się trochę w drodze. Jeśli mi to minie do czwartku, zaśpiewam”.

Jan Kiepura, fotografia z 1933 roku

Czwartek wypada 29 czerwca. Wedle aktualnych prognoz z zachodu napłynęło właśnie kontynentalizujące się powietrze oceaniczne, co przełożyło się na zachmurzenie umiarkowane, z lokalnymi burzami i przelotnymi deszczami. Temperatura zbliża się do trzydziestu stopni. Przyda się parasolka do ochrony przed zwodniczym słońcem.
Mąż Marthy Eggert, Jan Kiepura, zajęty jednak jest czym innym.

Mam taki system lusterek, dzięki któremu dokładnie widzę moje struny głosowe, krtań, przełyk i tchawicę. Gdy dostrzegę na strunach jakie pęcherzyki lub wydzieliny, wpuszczam powolutku parę kropel specjalnej oliwy i jestem od razu znów w pełnej formie głosowej

– mówi w wywiadzie „Ilustrowanemu Kurierowi Codziennemu”.

* * *
Przeziębienie w lecie? System lusterek, przez które ogląda się gardło? Owszem. Te dwie stać na wszystko. Długo na takie luksusy pracowali, a ostatnie lata były pasmem sukcesów. Zwłaszcza jego, który oczarował nie tylko Nowy Jork i Los Angeles, ale również najznamienitszych słuchaczy z wysokich sfer europejskich. Dość powiedzieć, że jeszcze niedawno był wielbiony przez niemieckich widzów jako gwiazda tamtejszego kina.

* * *
„Jeszcze niedawno”, czyli jakieś cztery lata temu. Teraz sytuacja się diametralnie zmieniła. O Kiepurze nie pisze się już dobrze. W Rzeszy traktowany jest jak gwiazda niewdzięczna, która bezczelnie zarobiła krocie na berlińskim rynku, a teraz odwróciła się plecami i szerzy do Niemiec niechęć. Trudno powiedzieć, czy tak rzeczywiście jest. Z drugiej strony, w lecie 1939 roku prasa hitlerowska od dawna nie jest wiarygodna.

Prawdą jest natomiast, że czwartkowy koncert Kiepura zaplanował tak, by dochód z imprezy trafił do Funduszu Obrony Narodowej. FON powstał w 1936 roku na mocy dekretu Prezydenta Rzeczypospolitej „dla zasilenia środków, przeznaczonych na cele obrony Państwa”, jak stanowił pierwszy punkt specjalnego rozporządzenia. Wpływy na FON można było uzyskiwać poprzez sprzedaż nieruchomości i ruchomości, albo poprzez dary i zapisy. „Ilustrowany Kurier Codzienny” systematycznie podawał sumę, jaką udało się zebrać dzięki ofiarności czytelników. 1 lipca – 119 289 złotych i 9 groszy, 25 lipca – 125 650 złotych 88 groszy.

Ina Benita przeżyła! Tajemnica z Rhumspringe

Ina Benita przeżyła wojenną zawieruchę i znalazła schronienie w Dolnej Saksonii. Do tej pory najczęściej twierdzono, że jedna z najpiękniejszych przedwojennych aktorek zginęła w kanałach w drodze do Śródmieścia w czasie Powstania Warszawskiego.



Czytaj dalej...

* * *
Tego czwartku artysta rozpoczyna występy o godzinie 21.15. Obok śpiewaka pojawia się też Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia pod dyr. Czesława Lewickiego. Koncert jest transmitowany na falach radiowych. Jeśli więc do wielotysięcznego tłumu zebranego bezpośrednio na Rynku Starego Miasta w Warszawie doliczyć słuchających przed radioodbiornikami – można mówić o potężnej publiczności.

* * *
„Muzyczne manifestacje” – jak napisał następnego dnia reporter „IKaCa” – „rozpoczął Kiepura odśpiewaniem arii z Halki Moniuszki z towarzyszeniem orkiestry”. Zaraz potem pojawiła się żona artysty, Eggert. Ubrana w pelerynę z białych lisów wykonała „z wielką finezją i artyzmem” arie koloraturowe, które szczególnie się podobały

Atmosfera wśród widzów podnosiła się nieustannie, osiągając kulminacyjny punkt po przerwie, kiedy Jan Kiepura odśpiewał z nadzwyczajnym przejęciem arię ze Strasznego dworu, a potem słynną pieśń Umarł Maciek, ustępując znowu miejsca swojej żonie.

W końcu obydwoje wykonali marsz turecki Mozarta.

W rezultacie znowu zebrano „poważną kwotę”, jaka miała tym razem zasilić Ligę Morską i Kolonialną. Propagująca morze i wszystko co z nim związane Liga była w owym czasie potężną organizacją zrzeszającą prawie milion członków. Kiepura od pewnego czasu fascynował się jej działalnością. Jeśli czytał organ Ligii, „Polskę na Morzu”, magazyn publikujący opowiadania i artykuły, być może jako patriota podzielał wiarę publicystów Ligii w Wielką Polskę, a właściwie w świetlaną przyszłość, jaka rysuje się przed ojczyzną.

Jan Kiepura występuje na placu Piłsudskiego w Warszawie w 1936 roku (aut. Henryk Poddębski - Polona.pl)

Ale teoria i plany to jedno, a praktyka to drugie.

Na przykład podczas gdy w ciągu ostatnich lat wzrosły fundusze na zbrojenia i przekroczyły w sumie czterdzieści procent ogólnych wydatków państwowych, wciąż były niewielkie w porównaniu z innymi krajami, a zwłaszcza Trzecią Rzeszą.

W tym samym czasie, kiedy Polska wydała na cele wojskowe około 6,7 miliarda złotych (tj. od roku 1933/34 do chwili wybuchu wojny), Niemcy według oświadczeń Hitlera wydały na cele wojskowe 90 miliardów marek, to znaczy blisko 200 miliardów złotych, a więc prawie 30 razy tyle, co Polska – można przeczytać w 2018 roku na stronie internetowej o historii FON.

* * *
Wszędzie tam, gdzie pokazuje się artysta – czy to na Zagłębiu Karwińskim na Śląsku Cieszyńskim, gdzie prezentuje się przed górnikami w kopalni „Barbara”, czy to w Katowicach, gdzie podziwiają go przybyli z południowych stron kraju wielbiciele, czy to w Gdyni podczas obchodów Dnia Morza czy wreszcie w Poznaniu, gdzie występuje w „Carmen” pod dyrekcją Zygmunta Latoszewskiego, dyrygenta, który pełnił funkcję dyrektora Opery Poznańskiej – ludzie okazują serce i dzielą się przedmiotami oraz pieniędzmi. To budzi zawiść jeszcze niedawno przyjmujących z honorami Kiepurę Niemców i autentyczny podziw Polaków, przynajmniej sporej większości obywateli.

Na wszelki jednak wypadek artysta „prosił – jak pisze w swojej książce biograficznej Wacław Panek – by o jego przyjeździe [do Poznania] nikt wcześniej nie wiedział. Żadnych tłumów pod dworcem, żadnych powitań. Dochód z występu śpiewak przeznaczył na Fundusz Obrony Narodowej. W tym czasie podszczypywacze Kiepury jakoś ucichli, widząc z jaką pasją zaangażował się w nasze sprawy, które co tu ukrywać, latem 1939 roku nie stały najlepiej”.

Nie tylko Smosarska. Osiem słynnych polskich aktorek dwudziestolecia międzywojennego

Były wśród nich komediowe amantki, femme fatale i prawdziwe piękności. Publiczność je kochała, a krytycy doceniali. Oto osiem niezwykłych kobiet – polskich aktorek z dwudziestolecia międzywojennego.



Czytaj dalej...

* * *
Urodzony na początku XX wieku chłopak z Sosnowca przez pierwsze lata ledwie wiązał koniec z końcem. Rodowity Ślązak, utalentowany po matce-Żydówce, grającej na skrzypcach, z trudem odnajdywał się w wielkim świecie. Od początku wyróżniał się ambicją i determinacją. Gdy już na dobre rozkręcił karierę, pojawiał się na największych scenach z La Scalą i Metropolitan Opera na czele. Szybko stał się też osobą zamożną, właścicielem nieruchomości – w tym supernowoczesnego hotelu Patria w Krynicy. Nie szczędził przy tym grosza potrzebującym, wspierał ubogich, pomagał rodzinie, nie odmawiał udziału w społecznych akcjach. Powodzenie – które potem dzielił z żoną, węgierską aktorką i śpiewaczką Marthą Eggerth, nakręcał oryginalnym sposobem bycia, nonszalanckim stylem.

Popularność artystycznego małżeństwa wśród społeczeństwa polskiego, sympatia, jaką darzy szary człowiek ulicy swego rodaka i jego uroczą towarzyszkę życia, posiada istotnie charakter nie spotykany w stosunkach artystycznych. Jan Kiepura nie tylko mocą swego pięknego głosu tenorowego, nie tylko bajecznymi sukcesami światowej kariery koncertowo-operowej i filmowej wypracował sobie fenomenalny rozgłos u najszerszych sfer.

Co ważne, cenili go nie tylko przedstawiciele elity, ale również zwykli odbiorcy, tak zwany szary człowiek z ulicy, do którego serca Kiepura umiał podejść i który „mu tym samem sercem odpłaca”.

Tak było przynajmniej i jest w 1939 roku – bo wcześniej działo się różnie.

Ten tekst jest fragmentem książki Marcina Wilka „Pokój z widokiem. Lato 1939”:

Marcin Wilk - „Pokój z widokiem. Lato 1939” - okładka Tytuł: „Pokój z widokiem. Lato 1939”
Autor: Marcin Wilk
Wydawca: W.A.B., Grupa Wydawnicza Foksal
Rodzaj literatury: literatura faktu
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Rok wydania: 5 czerwca 2019
Język wydania: polski
ISBN: 978-83-280-6699-1
Liczba stron: 320
Wymiary: 135 × 202 mm
Cena: 39,99 zł
Kup ze zniżką w internetowej księgarni Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: |

Jan Kiepura uświetnił Światowy Zlot Śpiewaków z Zagranicy w której uczestniczył Chór "ECHO" z Zakrzewa pod dyr.nauczyciela Leona Malczewskiego.Materialna pamiątka po uczestnictwie Chóru "ECHO" z Zakrzewa pod dyr.Leona Malczewskiego to STATUETKA Fryderyka Chopina,która została wyeksponowana i jest nadal w Sali "RODŁA" Domu Polskiego. Statuetkę tę zdobył Chór "ECHO" na Zlocie Śpiewaków Polskich z Zagranicy 27 czerwca 1936 roku w Warszawie. Pisano o tym w wydaniu specjalnym gazety "Młody Polak w Niemczech" z okazji 15-lecia ZPwN, w artykule z dnia 20 grudnia 1937 r. pt. "Drużyny Śpiewacze Rodła".



Odpowiedz

Gość: |

Jan Kiepura Światowej Sławy Polski Tenor Uświetnił Światowy Zlot Śpiewaków Polskich z Zagranicy. 27.VI.1936 rok Warszawa



Odpowiedz

Gość: ska |

"Rodowity Ślązak" !!! Cóż to za bzdura!! Kto to puścił w tej książce, mają tam w wydawnictwie jakichś korektorów? I histmag także to puszcza! WSTYD!!!!



Odpowiedz

Gość: janko |

"Rodowity Ślązak, utalentowany po matce-Żydówce, grającej na skrzypcach,..." - Wielki i wspanialy Polak, a do tego 100% Zyd i jakos nikomu to nie przeszkadza ! Brawo !



Odpowiedz

Gość: Ral |

Rodowity Zagłebiak a nie Ślązak



Odpowiedz
Marcin Wilk

Dziennikarz, publicysta, krytyk, tłumacz, redaktor, konsultant programów literackich. Stały współpracownik miesięcznika Znak. Autor kilku książek.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org