Opublikowano
2015-05-12 19:46
Licencja
Prawa zastrzeżone

Józef Piłsudski – terrorysta mimo woli

Piłsudski był przeciwny terrorowi, co nie przeszkodziło mu stać na czele Organizacji Bojowej PPS. Setki zamachów i napadów rabunkowych w dużym stopniu sfinansowały początki drogi do niepodległości Polski.


Strony:
1 2 3 4

Zobacz też: Józef Piłsudski i przewrót majowy

Józef Piłsudski w 1899 r. (w domenie publicznej). Wiosną 1887 r. Józef Łukaszewicz budował piękną bombę. Z zewnątrz miała postać grubego i elegancko wydanego tomu słownika medycznego Grunberga, jednak w środku zamiast pożytecznej wiedzy lekarskiej kryła spory ładunek dynamitu, szczelnie otulony kilkoma setkami sześciennych kapsułek ze strychniną.

Łukaszewicz miał 23 lata i studiował w Petersburgu chemię, co ułatwiało mu dostęp do materiałów wybuchowych, zwłaszcza że za stosowną łapówkę zawsze można było kupić dynamit choćby od żołnierzy. Ze strychniną miał jednak kłopot. Jako powszechnie znana trucizna była praktycznie nieosiągalna dla młodego spiskowca w Petersburgu, a jednocześnie niezbędna – Łukaszewicz chciał mieć pewność, że ofiara, car Aleksander III, nie ujdzie z życiem nawet lekko zraniona. Być może więc sam chemik, a może współpracujący z nim we Frakcji Terrorystycznej Narodnej Woli Bronisław Piłsudski, pomyśleli o mieszczącym się w Wilnie składzie aptecznym Tytusa Paszkowskiego – również spiskowca. Trop okazał się dobry i już wkrótce kolejny z członków organizacji, Michał Kanczer, wracał z Wilna ze stosowną działką strychniny.

Członków Frakcji Terrorystycznej przypadkiem namierzyła i wkrótce aresztowała ochrana, a sama bomba okazała się majstersztykiem raczej z estetycznego niż pirotechnicznego punktu widzenia. Gdy ciśnięto ją na podłogę policyjnego posterunku, nie wybuchła.

Zapadły wyroki. Zasądzono kilka kar śmierci, kilka wieloletnich zsyłek. Wśród tych ostatnich znalazła się bodaj najbardziej pechowa ofiara bomby Łukaszewicza, młodszy brat Bronisława Józef Piłsudski, którego jedyną winą był spacer z Kanczerem po Wilnie.

Czy bojowcy PPS to żołnierze wyklęci?

Czytaj dalej...

Trzeba jednak przyznać, że carskie służby policyjne wykazały się w tym przypadku niezwykłą intuicją. Dziewiętnastoletni Ziuk odbył prewencyjną karę za działalność terrorystyczną na długo przed tym, zanim zaczął ją rzeczywiście prowadzić.

Wrzenie ulicy

Ignacy Mościcki (1867-1946) - Prezydent RP od 1926 „Masy lubią zamachy, nawet jeśli te ostatnie są głupie” – mawiał współzałożyciel partii Proletariat Stanisław Mendelson. „Bojowcy domagali się bomb, o których tyle było w gazetach” – potwierdzał działacz socjalistyczny z Grodna Bronisław Szuszkiewicz. O terrorze jako skutecznym narzędziu walki z caratem dyskutowano w kręgach polskich socjalistów od dawna, w latach 90. XIX w. planowano nawet co najmniej dwa zamachy, z czego jednego, samobójczego, miał dokonać przyszły prezydent Ignacy Mościcki. Przeważnie były to jednak spory czysto akademickie, niemające żadnego przełożenia na praktykę. Piłsudski, który po powrocie ze zsyłki wyrastał powoli na pierwszoplanową postać Polskiej Partii Socjalistycznej, nie kwapił się do terroru, co w jego przypadku można wytłumaczyć dodatkowo traumą osobistą. Przyznawał później z pewną skruchą: „Byliśmy zbyt teoretyczni”.

Impuls jednak szedł z dołu. Krwawo tłumione strajki robotnicze, surowe represje już choćby za samo czytanie prasy socjalistycznej czy po prostu poniżające traktowanie robotników przez przełożonych wywoływały masową potrzebę odwetu. Tym większą, im głośniejsze stawały się wyczyny rewolucjonistów-terrorystów rosyjskich. Jeden z ówczesnych socjalistów Józef Uziembło opowiadał później, że po jednym ze spotkań agitacyjnych podszedł do niego młody robotnik. „Trzeba przysięgać, będę przysięgał, trzeba próby – poddajcie mnie, jakiej chcecie, ale dajcie mi sztylet czy rewolwer i wskażcie, kogo trzeba zgładzić” – prosił. Na tłumaczenie, że jeszcze nie czas, że najważniejsze to uświadamianie mas, miał odpowiedzieć: „Jam kawaler, nie mam nikogo, umiem tylko buty szyć… mówić nie potrafię, a broni bym z ręki nie wypuścił, bo mam już taką zawziętość”.

Z Browningiem na carat. Bojownicy Organizacji Bojowej PPS

Czytaj dalej...

Atmosfera robiła się gorąca. W końcówce XIX w., kiedy nikt jeszcze nie myślał o stworzeniu regularnej bojówki, już padały trupy. Z dość upiorną dosłownością opowiadał o tym późniejszy szwagier Marii Dąbrowskiej Józef Dąbrowski: „Żadna siła nie mogłaby się wówczas sprzeciwić pewnego rodzaju karykaturze terroru, tzw. laniu. Było to wręcz żywiołowe, potężne swoiście: gwałt niech się gwałtem odciska. Polegało zaś ono na biciu majstrów, fabrykantów, łamistrajków, podejrzanych o zdradę osobników i wreszcie prowokatorów. Lanie to kończyło się bardzo często śmiercią”.

Tekst pochodzi z Pomocnika historycznego „Polityki” Biografie "Józef Piłsudski":

Pomocnik historyczny Polityki Biografie "Józef Piłsudski"
Oprawa klejona
Liczba stron 148
Format 176 × 250 mm
Rok wydania 2015
Cena: 15,99 zł
Do nabycia w dobrych punktach sprzedaży prasy i w sklepie internetowym www.sklep.polityka.pl

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Gość |

WK Oksymoron w wypowiedzi do potęgi ! Sam nie życzysz sobie tego, aby twe dzieci zostały zastrzelone przypadkiem na ulicy, a mi złego życzysz, tak aby odejść z tego świata. Na jedno wychodzi, tu śmierć i tu śmierć. Zastanów się co piszesz, bo coś spójność między 3 zdaniami należy widocznie do problemów.



Odpowiedz

Gość: WK |

Nie, Panie, nie dawaj Polsce terrorystów. Nie chcę, żeby moje dzieci "składały ofiarę na ołtarzu wolności ojczyzny" zastrzelone przypadkiem na zatłoczonej ulicy. Przedmówcę proszę, by rozpędził się i wyrżnął głową w ścianę. Z całej siły.



Odpowiedz

Gość |

Piłsudski powiedział kiedyś Myślałem już nieraz, że umierając przeklnę Polskę. Dziś wiem, że tego nie zrobię. Lecz gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę go prosił, aby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi”. I tak jest. Nie ma u nas wielkich ludzi teraz. Takich terrorystów, jak on daj Polsce Panie !



Odpowiedz

Gość: wp88 |

a w gruzji dokazywał wówczas nie mniej przebiegły mistrz zorganizowanego terroru - josif wissarionowicz dżugaszwili. ech, organizacja bojowa pps i grupy bojowe młodego stalina połączone w jedno mogłyby wykończyć resztki feudalizmu i kapitalizm w europie szybko i skutecznie... jedna wszecheuropejska republika rad.



Odpowiedz

No nie, porównanie mocno nie na miejscu.



Odpowiedz
Wojciech Lada

Diennikarz i historyk. Autor książki „Polscy terroryści”, Znak, 2014.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org