Opublikowano
2009-02-25 21:35
Licencja
Wolna licencja

Józef Rogaliński SJ – reformator XVIII-wiecznej armii Rzeczpospolitej

W drugiej połowie XVIII wieku Rzeczpospolita Obojga Narodów była słaba i rozdarta między oświeceniowymi prądami budowy nowoczesnego państwa a nadal żywą tradycją i obyczajowością sarmacką. Na początku wieku kraj został rozgrabiony przez obce armie biorące udział w Wielkiej Wojnie Północnej (1700-1721) i stał się „przydrożnym zajazdem”. Kolejne konfederacje (np. tarnogrodzka z 1715 roku skierowana przeciw dominacji saskiej w kraju), powstania (takie, jak na Ukrainie pod wodzą Semona Paleja z 1702 roku) i samowola oligarchów szlacheckich Polski i Litwy wprowadzały zamęt i anarchię.


Strony:
1 2

Wojna domowa między zwolennikami dynastii Sasów a zwolennikami Stanisława Leszczyńskiego, w którą włączyły się obce mocarstwa, doprowadziła do osłabienia politycznego i militarnego kraju. Sytuacja był tak zła, że w 1776 roku regularna armia w Koronie liczyła 10 tys. żołnierzy i oficerów, na Litwie natomiast 4 400. W tym samym czasie armia Królestwa Prus liczyła ok. 180 tys. żołnierzy, a Rosji ok. 300 tys.! Nowo obrany po śmierci Augusta III król Stanisław August Poniatowski i jego zwolennicy („Familia” z ks. Adamem Czartoryskim na czele) wiedzieli, że coś z tym faktem trzeba zrobić, jeśli nie chcieli, aby rozbiór Polski z 1772 roku powtórzył się.

Ku zmianom w armii

Książę Adam Kazimierz Czartoryski, od 1768 r. Komendant Szkoły Rycerskiej. Pierwsze godne uwagi działania i reformy zostały podjęte w czasie działalności Komisji Edukacji Narodowej (1773-1775). Opracowano wiele projektów, które dotyczyły przede wszystkim większego upowszechnienia wychowania wojskowego w społeczeństwie. Z tymi projektami występowali: książę Adam Czartoryski, Ignacy Potocki, Adolf Kamieński oraz Hugo Kołłątaj. Ustanowiono, że należy otworzyć szkoły oficerskie w miastach, w których istniały szkoły wyższe. Kadeci obok wyszkolenia wojskowego mieli pogłębiać wiedzę w szkołach cywilnych. Interesujące było także przyjęte rozwiązanie dotyczące użycia wojsk. Armia Rzeczpospolitej miała być używany tylko do obrony granic i mieszkańców państwa. Przestrzegano także przed użyciem armii w sprawach wewnętrznych, do czego poprzednio nagminnie dochodziło. Postulowano także zreformowanie Szkoły Rycerskiej i ustanowienie takiego programu i regulaminu szkolenia wszystkich rodzajów wojsk, aby odpowiadały one wymaganiom nowoczesnego pola bitwy. Liczebność armii w uchwale sejmowej z 1776 roku miała się zwiększyć do 30 tys. (na taki stan zgodziła się caryca Katarzyna II!), a w czasie Sejmu Wielkiego (1788-92) uchwalono rozbudowę do stanu 100 tys.

Reformy wojskowe Władysława IV (cz. 1)

Czytaj dalej...

Starano się o wykształcenie wojskowe na takim poziomie, aby stanowiło podstawę do rozbudowy obecnej armii bez potrzeby ogłaszania dodatkowych poborów i bez uchwalania nowych podatków. W latach 70. i 80. zerwano kompletnie z systemem rozdziału płacy wojska na województwa i ziemie. Wojsko opłacane było przez Departament Skarbowy państwa. Zlikwidowało to praktykę egzekwowania należności od obywateli. Rozpoczęto porządkowanie sytemu rang wojskowych, wzorując się na przykładach zachodnich. Władzę nad wojskiem miała sprawować komisja wojskowa pod przewodnictwem hetmana, na którego w czasie reform wybrano Ksawerego Branickiego (1776). Była to nominacja tymczasowa, która miała ułagodzić opozycje magnaterii. Ustalono szczegóły nowej organizacji, szereg nowych ustaw i regulaminów. W wyniku rozgrywek między Branickim a królem zwycięstwo Stanisława Augusta spowodowało, że hetmani stali się figurantami. Mimo że cieszyli się dużym uznaniem społecznym, w rzeczywistości dąsali się na rząd i Ojczyznę, mieli niewielki wpływ na wojsko, stanowiąc obciążenie dla budżetu państwa. Uzyskano w zamian ciągłość działania bez oglądania się na indywidualne pomysły hetmanów. Czynnikiem fachowym, który wspierał te działania, była Wojskowa Kancelaria Królewska prowadzona przez gen. Komarzewskiego – zdolnego żołnierza, który zdobywał doświadczenie i szlify w służbie pruskiej. Zastąpił on gen. Alojzego Fryderyka Brühla, syna ministra Augusta III. Jego ojciec w czasie wojny siedmioletniej dysponował tak nikłymi siłami, że nie mógł przeciwstawić się samowoli armii pruskiej na ziemiach Korony (Fryderyk II czuł się tak bezkarny, że siłą wcielał do swej armii obywateli Rzeczpospolitej).

Franciszek Ksawery Branicki, w latach 1774-1793 hetman wielki koronny. Jednak reformy finansowania, odsunięcie hetmanów, zwiększenie liczby wojska nie załatwiały sprawy. Trzeba było rozwiązać inny palący problem: według jakich regulaminów i wzorów, jakiej taktyki nowa armia miała być szkolona? Król wraz z gen. Komarzewskim i wyższymi dowódcami postanowili sięgnąć i poprosić o pomoc najbardziej znanych teoretyków wojskowości.

Wojskowość według jezuitów

Spośród XVIII-wiecznych autorów zajmujących się problematyką wojskowo-techniczną w szczególności trzeba wspomnieć Ignacego Bogatkę oraz… jezuitów: Wojciecha Bystrzonowskiego, Faustyna Grodzieckiego i najbardziej znanego Józefa Rogalińskiego. Bystrzonowski zajmował się budową fortyfikacji i użyciem artylerii. Napisał dwa obszerne traktaty na ten temat. Bogatko w dosyć powierzchowny sposób zajmował się opisem budowy twierdz, więc i on nie wchodził w rachubę. Największym autorytetem w dziedzinie strategii wojskowej był jednak Faustyn Grodziecki, człowiek wszechstronnie wykształcony. Studiował teologię, retorykę, filozofię i matematykę. Przez sześć lat (1743-1749) był dyrektorem i wykładowcą na wydziale filozoficznym kolegium lwowskiego studium matematycznego. Owocem tej pracy była książka, która dotyczyła zagadnień wojskowych: fortyfikacji, artylerii, sporządzania ogni sztucznych i technik rakietowych, oblężenia punktów umocnionych, budowy obozów wojskowych i ustawiania szyków bojowych. Jego najzdolniejszym uczniem i godnym następcą był ojciec Józef Feliks Rogaliński.

Fortyfikacje w Hüningen nad Renem, zaprojektowane przez Sebastiana Vaubana - najwybitniejszego inżyniera wojskowego przełomu XVII i XVIII wieku. Pojawienie się problematyki wojskowej w polskich szkołach jezuickich XVII i XVIII wieku wiąże się ściśle z procesami zachodzącymi w całej Europie od początku XVI wieku w dziedzinie wojskowości, szczególnie w aspekcie artyleria oraz inżynierii. Artyleria i jej użycie stawały się wiedzą wykraczającą poza możliwości rzemieślników. Jej zastosowanie wiązało się ze sferą naukową, głównie matematyką uniwersytecką. W związku z tym zaistniała potrzeba powołania szkół artylerii. Pierwsza powstała w Wenecji w 1506 roku. Drugą założył w Burgos po 1516 roku ówczesny król hiszpański i późniejszy cesarz Karol V. Prawdziwy rozkwit szkół wojskowych nastąpił w ostatnich dziesięcioleciach XVII i początkach XVIII wieku. Któż mógłby najlepiej zająć się edukacją w tej dziedzinie, jeśli nie przedstawiciele najpotężniejszego i najbardziej rozwiniętego naukowo zakonu, który powstał jako szpica Kościoła katolickiego przeciwko ruchowi protestanckiemu? Byli to członkowie Towarzystwa Jezusowego (Societatu Iesu), zrgomadzenia założonego w 1547 roku, de facto przez byłego oficera armii hiszpańskiej Ignacego Loyolę. Zakon poprzez swoją działalność na całym świecie, od Europy po Chiny i Japonię włącznie, dysponował możliwością przepływu informacji i doświadczeń nie tylko z dworów władców europejskich.

Ksiądz, astronom, inżynier...

Jezuita, na którego traktatach i wykładach miała być utworzona nowoczesna armia polska, urodził się w 1728 roku w Jurkowie. Rogaliński wstąpił do zakonu w Krakowie w 1746 roku. Odebrał odpowiednie wykształcenie: studiował teologię w Rzymie, fizykę, astronomię i architekturę w Paryżu. Był pomocnikiem sekretarza Asystencji Polskiej w Rzymie, profesora fizyki, matematyki i architektury w Poznaniu. W czasie studiów filozoficznych był uczniem ojca Faustyna Grodzieckiego, od którego chłonął całą wiedzę z dziedziny wojskowości. Co ciekawe, zorganizował w Poznaniu pierwsze obserwatorium astronomiczne. W swych wykładach poruszał problematykę podniesienia poziomu gospodarczego kraju i rozwoju nauk doświadczalnych. Po kasacie zakonu w 1773 roku został wizytatorem szkół w Komisji Edukacji Narodowej. Właśnie w czasie pracy w KEN-ie zwrócił na siebie uwagę jako znawca problematyki wojskowej i autor czterotomowej pracy pt. Doświadczenia skutków rzeczy pod zmysły podpalających, którą zaczął pisać w Poznaniu w 1762 roku, a która została wydrukowana w 1776 roku. Tym samym rozpoczął pierwsze w Polsce wykłady z fizyki doświadczalnej. Za kadencji Rogalińskiego dwa razy w roku w poznańskim kolegium odbywały się uroczyste popisy jego uczniów w sztuce wojennej. Pierwsza taka demonstracja odbyła się w październiku 1765 roku. Była ona połączona z bardzo bogatym pokazem budownictwa i sprzętu wojskowego. Nikt pewnie nie zwróciłby na te popisy uwagi, gdyby nie publikacja uzyskujących właśnie dyplom wojewodziców poznańskich, Ignacego i Ksawerego Działyńskich.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: bzik13 |

Dobry tekst, zwłaszcza, że mimo wielu funkcjonujących w Polsce \"historyków wojskowości\" (nawet tych wymienionych w bibliografii) ma w \"głębokim poważaniu\" sam rozwój myśli militarnej. Jest ona wciąż niestety zapoznana, zwłaszcza jeśli chodzi o wiek XVIII. dość dodać, że podawane właśnie przeze mnie do druku \"Myśli o rzeczy wojennej\" Michała Kazimierza Ogińskiego niemal nie zostały zauważone. Jedną mam tylko wątpliwość. Otóż nie jestem pewny czy można z czystym sumieniem opublikować zdanie \"„Familia” z ks. Adamem Czartoryskim na czele\". Już od czasu elekcji stronnictwo było jednak podzielone. Wystarczy wspomnieć, iż przyjęcie wyboru Katarzyny II (sic!) nie było za nadto entuzjastyczne. Przecież w jej łożu starał się o koronę właśnie i Ogiński, w czym wspierała go... jego żona Aleksandra, córka \"wodzireja\" Familii Michała Fryderyka Czartoryskiego (brata Augusta). Sam Michał Fryderyk miał swego zięcia raczej - znowu ten sam nieładny zwrot - w \"głębokim poważaniu\".



Odpowiedz

Gość: Darek 781 |

Panie Piotrze, nie część twierdzy tylko aż 49% zważywszy na to że twierdza była używana do 1945 roku, a budynki garnizonowe do dzisiaj to można powiedzieć, że zachowało się około 55 do 60% budynków fortecznych



Odpowiedz

Gość: Pan Piotr |

W miejscowości Zamość też znajdowała się twierdza-gwiazda, zachowały się nie które części twierdzy. Twierdza nie została nigdy zdobyta.



Odpowiedz

Gość: Sebastian Adamkiewicz |

Wydaje mi się jednak Panie/Pani p.a.d.s., że ten jezuita nie żył i nie tworzył w rzeczywistości wirtualnej, ale miał do czynienia z konkretną sytuacją społeczną i polityczną, którą autor starał się zarysować. Uczynił to w pewnych elementach błędnie, więc warto pewne rzeczy wyjaśnić nieprawdaż?? No chyba, że historia to jeden wielki duperel...;)



Odpowiedz

Gość: p.a.d.s |

no właśnie Panie Adamkiewczic ten tekst jest o jezuicie a nie o innych duperelach :P



Odpowiedz
Leszek Molendowski

Doktorant, absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego. Poza historią wojskowości zajmuje się również historią Niemiec XIX i XX wieku oraz historią Pomorza Gdańskiego. W 2008 roku obronił pracę magisterską pt: „Dzieje Gimnazjum i Liceum Ojców Jezuitów w Gdyni”, teraz przygotowuje rozprawę doktorską na temat „Dzieje zakonów męskich na Pomorzu Gdańskim w XX wieku”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org