Opublikowano
2013-01-22 10:00
Licencja
Wolna licencja

Kedyw - elitarne oddziały Armii Krajowej

22 stycznia 1943 r., powołano do życia Kierownictwo Dywersji Armii Krajowej, znane szerzej jako Kedyw. Okryło się ono chwałą dzięki szeregowi brawurowych akcji wykonanych przez najbardziej elitarne oddziały armii podziemnej…


1 2 3

Geneza – zanim powstał Kedyw

Po klęsce 1939 r. na terytorium okupowanej Polski powstała rozbudowana konspiracja podlegająca legalnym władzom Rzeczypospolitej: Służba Zwycięstwu Polski. Niedługo później przekształcono ją wpierw w Związek Walki Zbrojnej (ZWZ) a potem w Armię Krajową. Celem istnienia tych organizacji było przeprowadzenie powstania powszechnego na ziemiach polskich w dogodnym do tego momencie. Dla AK dywersja i sabotaż stanowiła element tzw. walki bieżącej, czyli wszelkich tych działań skierowanych przeciwko okupantom, które nie były bezpośrednio związane z przygotowaniami do powstania.

Generał Stefan Rowecki - Komendant Główny Armii Krajowej W okresie od października 1939 r. do kwietnia 1940 r. dywersja była prowadzona w sposób doraźny. Sytuacja uległa zmianie w kwietniu 1940 r. kiedy to z rozkazu komendanta ZWZ płk. Stefana Roweckiego „Grota”, powołano do życia Związek Odwetu (ZO). W tym okresie dywersję starano się prowadzić tak, aby akty sabotażu i dywersji nie mogły być kojarzone z armią podziemną. Dla przykładu, najsłynniejszą akcję Związku Odwetu, akcję „Wieniec” – czyli uderzenie w infrastrukturę kolejową w rejonie Warszawy z października 1942 r., początkowo planowano synchronizować z sowieckim nalotem na Warszawę. Zakładano, że uda się w ten sposób stworzyć pozory, że akcja była dziełem sowieckich dywersantów.

Kolejną organizacją dywersyjną utworzoną przez ZWZ AK był „Wachlarz”. Został on stworzony latem 1941 r. w związku z wybuchem wojny niemiecko-radzieckiej. Celem jego powołania było prowadzenie akcji dywersyjnej na szlakach zaopatrzeniowych armii niemieckiej walczącej w ZSRR oraz organizowanie osłony dla planowanego powstania. Jak widać jeszcze przed utworzeniem Kedywu, ZWZ AK prowadziło szeroko zakrojoną akcję sabotażowo-dywersyjną.

W drugiej połowie 1942 r. sytuacja wojenna wymusiła na dowództwie AK wzmożenie akcji dywersyjnej. Aby podołać nowej sytuacji, pod koniec 1942 r. utworzono Kierownictwo Walki Konspiracyjnej (KWK), przekształcone później w Kierownictwo Walki Podziemnej. KWK miało koordynować kierunki działania w walce bieżącej, skupiając pod swoimi auspicjami struktury AK zajmujące się kontrwywiadem, propagandą i dywersją.

Powstanie i zadania

Kedyw powołano do życia rozkazem komendanta głównego Armii Krajowej z 22 stycznia 1943 r. Rozkaz gen. Stefana Roweckiego „Grota” ustanawiał komórki Kedywu na szczeblu Komendy Głównej (KG) oraz Okręgów AK – tworzono je przede wszystkim na bazie kadr Związku Odwetu i „Wachlarza”. Siły te wzmocniono innymi oddziałami, z których część dotychczas nie brała udziału w akcjach dywersyjnych. Faktycznie jednak prace organizacyjne trwały już od listopada 1942 r., kiedy to zaczęto tworzyć odpowiednie struktury przy komendach okręgów i obszarów AK. Kedyw dysponował własną, odrębną siecią łączności, co miało zabezpieczyć inne struktury ZWZ AK na wypadek wsypy w Kedywie.

Pociąg wykolejony przez oddziały Kedywu

Wraz z powstaniem Kedywu zmieniło się podejście AK do dywersji. Akcje te miały zostać zintensyfikowane i prowadzone w sposób jawny, „pod szyldem” AK. Jak wspominał komendant główny AK, gen. Tadeusz Komorowski „Bór”: Wiadomości o naszych akcjach odwetowych [dywersyjnych – G.R.] podawała prasa podziemna. Gestapo zawsze otrzymywało pocztą jeden egzemplarz takiego numeru.

Do zadań Kedywu należało:

  • planowanie i realizacja akcji dywersyjnych i sabotażowych,
  • studia nad metodami i sposobami organizowania akcji dywersyjnych, sabotażowych i partyzanckich, opracowywanie oraz wydawanie wytycznych i instrukcji,
  • szkolenie dowódców zespołów i patroli dywersyjnych oraz instruktorów technicznych (w okresie do lipca 1944 r. kursy dywersyjne organizowane przez Kedyw KG ukończyło 1200 słuchaczy!),
  • badanie i opiniowanie materiałów, sprzętu i pomysłów w zakresie akcji sabotażowo-dywersyjnej,
  • organizowanie oddziałów partyzanckich,
  • centralna produkcja środków walki sabotażowo-dywersyjnej (głównie granatów i zapalników).

Kadra

Działalność dywersyjna wymagała wykształcenia w oddziałach konspiracyjnych specyficznych metod walki oraz obsadzenia ich specjalnie przeszkoloną, doborową kadrą oficerską. W tym celu przerzucano do Polski z Anglii specjalnie przeszkolonych oficerów Polskich Sił Zbrojnych – cichociemnych. Oficerowie ci przechodzili wyczerpujące i wszechstronne wyszkolenie (m.in. 27 ukończyło kurs wyrabiania materiałów wybuchowych domowymi sposobami). O elitarności programu szkolenia cichociemnych niech świadczy choć fakt, że na 2413 kandydatów na cichociemnych, szkolenie ukończyło i zostało zrzuconych do Polski jedynie 316 osób. Nic więc dziwnego, że to właśnie takich patronów obrała sobie jedna z najlepszych na świecie jednostek specjalnych – Jednostka Wojskowa „Grom”. Po szkoleniu cichociemni byli przerzucani drogą lotniczą do Polski i otrzymywali przydziały w AK na różnych odcinkach walki (m.in. wywiad, łączność, dywersja). 27 skoczków trafiło do Kedywu z „Wachlarza”, a 6 cichociemnych ze Związku Odwetu. Przydział do Kedywu otrzymało także kolejnych 113 skoczków (z czego 20 bezpośredni do oddziałów partyzanckich). Oznacza to, że z 316 cichociemnych blisko połowa, bo aż 146, działała w Kierownictwie Dywersji. Cichociemni udowodnili swoje wysokie kwalifikacje nie tylko z bronią w ręku – stanowili oni znakomitą kadrę instruktorską szkoląc żołnierzy AK.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

1 2 3

Gość: Pietia |

"na 2413 kandydatów na cichociemnych, szkolenie ukończyło i zostało zrzuconych do Polski jedynie 316 osób" - nieścisłość, samo szkolenie ukończyło około 600 cichociemnych, skoczyło 316, kilkunastu chyba jeszcze do innych krajów.



Odpowiedz

Gość: Iwona |

Wyłapałam w tekście kilka błędów -pacyfikacja Michniowa nie nastąpiła w wyniku odwetu niemieckiego na pociąg pod Łączną.Odsyłam do C. Chlebowski "Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie" rozdział "Cios i odwet pod Michniowem" -odwet za pacyfikację nastąpił w nocy z 12/13 lipca a nie jak pisze autor 24/25 - Końskie zostały zdobyte w nocy z 31.08 na 1.09 a nie na 4.09. Poza tym bardzo ciekawy tekst.



Odpowiedz

Gość: Grzwegorz Rutkowski |

Do innych krajów skoczyło bodaj 45-47 skoczków, większość zrzuconych na terenie Francji i Jugosławii. Z mojej strony jawi się wątpliwość czy można ich nazywać cichociemnymi - skoczkami AK - przecież nie złożyli przysięgi ZWZ-AK. Szkolenie Oddziału VI/ "S" Sztabu NW ukończyło ponad 580 skoczków (piszę z głowy, więc z niczego ;) ). Nie zmienia to faktu, że "szkolenie ukończyło i zostało zrzuconych do Polski 316 osób" (w domyśle cc). Łącznie do kraju przerzucono 345 osób jeżeli wliczać do delegatów MSW, nie do końca precyzyjnie nazywanych kurierami. Jednak to nie byli cc (choć podział stosowany przez historyków nie jest jednoznaczny - przykład Jerzego Mara-Meyera). Zainteresowanych tematem odsyłam do książek J. Tucholskiego - Cichociemni (polecam wyd. 3 różni od wydania 4 jedynie szatą graficzną, ale jest znacznie tańsze na portalach aukcyjnych) oraz "Spadochroniarze". Potem do innych opracowań i wspomnień skoczków, jest tego trochę :) Co do opanowania Końskich, to literówka. W 1943 r. nie było nocy z 31 sierpnia na 4 września :) Chodzi to o 1 września (rocznicę wybuchu wojny). Co do Michniowa, to rzeczywiście mój błąd. Iwona ma rację. A co do powodów pacyfikacji należy przypuszczać, że działania Niemców były spowodowane akcją na pociągi niemieckie. Jest wysoce prawdopodobne, że lokalne struktury aparatu bezpieczeństwa GG po akcji ludzi "Ponurego" chciały zmniejszyć ich aktywność uderzając w wieś wspierającą partyzantów. Dziękuję za te uwagi. Możliwe, że wkrótce w tekście zostaną naniesione poprawki.



Odpowiedz

Daty zostały już poprawione.



Odpowiedz

Gość |

Mała nieścisłość co do akcji pod Łęczną, albowiem chodzi tu o Łączną (dzisiejszy pow. skarżyski, woj. świętokrzyskie)Poprawnie powinno być; akcja pod Łączną



Odpowiedz

Gość: Paweł Franciszek Niepokólczycki |

Ciekawy tekst. Zastanawia mnie tylko, dlaczego nie napisał, ani nawet nie wymienił Pan osoby mego dziadka płk. Franciszka Niepokólczyckiego. Z wiedzy, którą posiadam, odegrał on dość kluczową rolę w opisywanym przez Pana fragmencie naszej historii. Odnoszę wrażenie, że istnieje jakaś zmowa milczenia historyków na temat mojego dziadka.



Odpowiedz

Gość: Grzegorz Rutkowski |

@Gość: Paweł Franciszek Niepokólczycki - O żadnej zmowie milczenia nie wiem. F. Niepokólczycki nie znalazł się w tekście z prostego powodu - nie mogłem napisać o wszystkim i wszystkich. Wiele podstawowych wątków jest tu ledwie zarysowanych. Z tego powodu unikałem nazwisk. Po 2000 r. o F. Niepokulczyckim pisał J. Z. Sawicki, S. Liwoch, T. Balbus. Opublikowano "zeznania własne" w Zeszytach WiN. Skupiali się na powojennej działalności Pana dziadka. Pana dziadek jest wspominany w kilku pracach, więc nie uważam by było zasadne pisać o domniemanej "zmowie milczenia". Pozdrawiam,



Odpowiedz

Gość: Ewa Świętochowska |

Czytam te wpisy i nie znajduję odpowiedzi na komentarz P. Pawła Franciszka Niepokólczyckiego. Wygląda na prawdziwą zmowę milczenia. Może jednak autor artykułu odpowie? Z góry dziękuję z nią.



Odpowiedz
Grzegorz Rutkowski

Doktorant w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk. Członek Łowickiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Interesuje się historią wojskowości ze szczególnym uwzględnieniem drugiej wojny światowej. Prowadzi badania na zagadnieniami łączności lotniczej między ZWZ AK a PSZ na Zachodzie.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org