Opublikowano
2012-09-01 17:37
Licencja
Wolna licencja

Krótka historia długiego karabinu. Karabin przeciwpancerny wz. 35 – przyczynek do tematu

We wrześniu 1939 roku swój debiut na polu walki miała jedna z najciekawszych broni, jakie trafiły kiedykolwiek w ręce polskiego żołnierza. Był to karabin przeciwpancerny wz. 35, którego historia stanowi do dziś źródło niekończących się kłótni i polemik.


15 września 1916 roku na polu bitwy po raz pierwszy pojawiły się czołgi. Były to brytyjskie Mark I, pojazdy mające za zadanie przełamanie linii niemieckich umocnień1. Niemiecka piechota zwalczała je tym, co miała pod ręką, odnosząc zresztą dość zaskakujące sukcesy2. Pierwsza prawdziwa broń przeciwpancerna piechoty, Tankgewehr, pojawiła się na froncie półtora roku później, 18 marca 1918 roku3. Wyścig pancerza z pociskiem wkroczył w nowy wymiar.

Brytyjski czołg Mark I C-15, 25 September 1916 (fot. Ernest Brooks, ze zbiorów Imperial War Museum, domena publiczna)

Karabin na słonie4

Polska, państwo tworzące swą gospodarkę zbrojeniową od podstaw, przez długi czas nie przystępowała do samodzielnych prac nad stworzeniem broni przeciwpancernej dla piechoty. Impulsem do zmiany tej sytuacji były artykuły w prasie niemieckiej omawiające pojawienie się niezwykłego karabinu produkowanego przez firmę Halger, a będącego efektem prac inżyniera Hermanna Gerlicha5. Według dziennikarzy pociski wystrzeliwane z tej broni miały osiągać prędkość wylotową rzędu 1100 m/s, co było sporym dokonaniem jak na tamte czasy6. Sekret tej broni tkwił w zwiększonej proporcji stosunku długości pocisku do długości łuski.

Do tej pory wszyscy konstruktorzy broni uważali, że w celu skutecznego rażenia dużych zwierząt, a szczególnie słoni i nosorożców, potrzebna jest broń o dużym kalibrze. Ich strategia polegała na użyciu dużego pocisku, przebijającego czaszkę zwierzęcia bardziej dzięki swej masie niż prędkości. Firma „Halger” postawiła na całkiem inne rozwiązanie. Ich karabiny strzelały pociskami o stosunkowo niewielkich rozmiarach, lecz łuski były znacznie większe niż w wypadku innych nabojów tego kalibru. Dzięki temu stosunek ilości materiału miotającego do wagi pocisku był znacznie korzystniejszy niż w wypadku starszych konstrukcji. Mały, szybki pocisk przebijał cel znacznie łatwiej niż duży, lecz powolny.

Karabin Halger, strzelający amunicją kalibru .2807, wywołał spore zainteresowanie nie tylko wśród myśliwych, lecz także i wojskowych z różnych krajów. Część niewielkiej produkcji została zakupiona przez Niemcy, Wielką Brytanię i Polskę w celu przeprowadzenia odpowiednich testów8. Sam konstruktor twierdził, że jego karabin nie ma sobie równych na dystansie do 450 metrów. Specjaliści od marketingu dodawali, że przy strzelaniu do samolotu lecącego na wysokości 2000 metrów nie trzeba odkładać poprawki, gdyż pocisk dotrze do swego celu w mgnieniu oka9.

Polska droga do karabinu przeciwpancernego

Polskie testy karabinu Halgera przeprowadzono w październiku 1931 roku. Ich wynikiem była decyzja o rozpoczęciu własnych prac nad tego typu bronią10. Już w lutym 1932 roku testowano w Toruniu eksperymentalny karabin kapitana Kapkowskiego. Nie został on przyjęty do produkcji, jednak testy dostarczyły wartościowych danych, zachęcających do dalszych badań11.

Podstawowym problemem, z którym musieli uporać się polscy konstruktorzy było wytworzenie odpowiedniej amunicji. Prace rozpoczęto w Fabryce Prochu w Pionkach, jako że to od ładunku miotającego zależały w dużej mierze osiągi projektowanej broni12. Pierwsze próby prowadzono na specjalnym stanowisku testowym, na którym zainstalowano lufę działka przeciwpancernego z osadzoną wewnątrz drugą lufą z komorą nabojową o właściwym kalibrze. Siła eksplozji ładunku była tak duża, że spłonki wyskakiwały z łusek, a pociski rozlatywały się przy wrzynaniu w gwinty lufy. Nie zraziło to jednak inżynierów, którzy w krótkim czasie wyprodukowali nową, eksperymentalna amunicję, zdolną do zniesienia olbrzymich naprężeń.

Nabój do karabinu przeciwpancernego wz 35 wraz z opakowaniem (fot. Halibutt, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Nawet najlepsza amunicja przeciwpancerna jest jednak bezużyteczna, jeśli nie istnieje odpowiednia broń. Do realizacji zadania jej stworzenia stanęło dwóch konstruktorów: inżynier Karczewski i młody inżynier Maroszek13. Karabin pierwszego z nich ważył 16 kilogramów i był wyposażony w sprężynowy oporopowrotnik14. Inżynier Józef Maroszek postanowił pójść inną drogą. W swej konstrukcji zastosował hamulec wylotowy, którego skuteczność usilnie poddawano w tamtych czasach w wątpliwość, posłużył się także eksperymentalną teorią o wytrzymałości luf na krótkotrwałe obciążenia15. Nie bez znaczenia było użycie przez niego zamka własnej konstrukcji, który stworzył podczas prac nad karabinem KP-32, ostatecznie niewprowadzonym do uzbrojenia16. Obydwa karabiny zostały poddane próbom porównawczym w październiku 1935 roku na poligonie w Brześciu nad Bugiem. Ryzyko podjęte przez Maroszka opłaciło się i w listopadzie 1935 roku Komitet do spraw Uzbrojenia i Sprzętu zatwierdził tę broń do użytku17.

Karabin przeciwpancerny wz. 35

Efektem kilkuletnich prac stał się Karabin wz. 3518. Strzelał amunicją 7.92X107, wykorzystującą pociski typu DS. W przeciwieństwie do innych konstrukcji tego rodzaju, pociski te nie posiadały utwardzanego rdzenia. Zjawisko przebicia pancerza przez miękki pocisk poznano jeszcze podczas testów karabinu Halger, a polscy inżynierowie dołożyli wszelkich starań, by maksymalnie je wykorzystać19. Pędzący z duża prędkością ołowiany pocisk przy uderzeniu w pancerz rozpłaszczał się, wybijając w nim otwór o średnicy około trzy razy większej niż średnica pocisku. Do wnętrza pojazdu wpadały zarówno fragmenty opancerzenia, jak i szczątki pocisku. Załodze zagrażała zatem cała chmura niewielkich, rozgrzanych metalowych odłamków. Trzeba przy tym pamiętać, że to właśnie żołnierze byli podstawowym celem dla broni przeciwpancernej niewielkiego kalibru, a nie mechanizmy pojazdu.

Aby ukryć powstanie nowej broni przed wrogimi agentami, proces wytwarzania jej elementów podzielono na kilka oddzielonych od siebie etapów. Pomysłodawcą całej operacji był pułkownik Pełczyński. Produkcję podzielono na część tajną i jawną. Do pierwszej z nich zaliczono lufy i amunicję, których wytwarzania nie można było w żaden sposób zamaskować. Każdy, kto miałby styczność z długimi lufami zakończonymi hamulcem wylotowym czy amunicją o niezwykle dużych łuskach wiedziałby, że ma styczność z elementami nowej broni, więc produkcja tych elementów musiała być utrzymywana w jak najściślejszej tajemnicy. Łatwiej natomiast było zatuszować produkcję elementów drewnianych, zamków, komór zamkowych i innych pomniejszych części. Przypominały elementy zwykłych karabinów na tyle, by wmówić robotnikom, że pracują przy produkcji nowej odmiany na rynek zagraniczny, w tym wypadku do Urugwaju. Ameryka Południowa była bardzo niespokojnym obszarem, więc zakup broni przez państwo z rejonu nikogo nie dziwił, tak samo jak niechęć Polski do afiszowania się z eksportem20. Przyjęty sposób maskowania pozwalał również na wytłumaczenie dużej skali produkcji. W literaturze podaje się różne liczby. Czasem mówi się o 3500 dostarczonych egzemplarzach21, choć pojawia się także liczba 4500 sztuk wręczonych żołnierzom22. Liczba wytwarzanych kolb i innych elementów mogła być wytłumaczona znacznym rozmiarem zamówienia.

Opis broni

Rekonstruktor z repliką karabinu przeciwpancernego wz. 35 (fot. Paweł Zdziarski, na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic) Karabin przeciwpancerny wz. 35 odznaczał się dobrymi, jak na swój czas, parametrami. Miał 1760 mm długości i ważył 9,1 kilograma23. Zastosowano w nim czterotaktowy zamek ślizgowo-obrotowy. Celowanie odbywało się za pomocą prostej muszki i szczerbinki, ze stałą nastawą na 100 metrów. Karabin zasilany był z magazynka umieszczonego pod bronią i zawierającego cztery naboje. Pociski opuszczały lufę (długość 1200 mm) z prędkością 1250 m/s, czyli o 405 m/s szybciej niż w wypadku kbk wz. 2924. Hamulec wylotowy, znajdujący się na wylocie lufy, zmniejszał odczuwalny odrzut o około 65%25. Dzięki prostej budowie z jego obsługą mógł sobie poradzić każdy żołnierz potrafiący obsługiwać zwykły karabinek systemu Mausera. Przedwojenne testy pozwalają ocenić zdolności przebijania pancerza na około 15 mm na dystansie 300 metrów26.

W walce

Do dnia dzisiejszego toczą się spory, ile karabinów trafiło na wrześniowe pola bitew i jak zachowywanie tajemnicy wpłynęło na zastosowanie ich w walce. Autorzy piszący w czasach minionego ustroju przyjmowali za pewnik tezę o znikomym użyciu tych karabinów, pozamykanych nawet po 1 września w skrzyniach i wydawanych żołnierzom kompletnie nie obeznanym z tą bronią. Obecnie można już, korzystając z lat badań polskich entuzjastów i historyków, z dużą dozą pewności całkowicie obalić tę tezę. Rozkaz o tajnym przeszkoleniu strzelców w obsłudze tej broni wydano jeszcze przed wybuchem wojny, a co ważniejsze, takie szkolenia rzeczywiście przeprowadzano w lipcu 1939 roku27. Przedwczesne rozdanie tych karabinów w koszarach i wystawienie jej na widok publiczny przyczyniłoby się do ujawnienia jej istnienia. Gdyby nie doszło do rozpoczęcia walk, informacja o istnieniu kb ppanc wz. 35 mogła by wyciec za granicę, co doprowadziło by na przykład do pogrubienia opancerzenia niemieckich czołgów, przez co broń stałaby się bezużyteczna.

Po ogłoszeniu „cichej” mobilizacji 23 sierpnia skrzynie rozdysponowano z centralnych składnic do jednostek, nie otwierając ich28. W literaturze brak zgody co do tego, kiedy wydano rozkaz wydania broni. Satora pisze, że stało się to już 24 sierpnia29, Gwóźdź i Zarzycki podają jednak, że takie polecenie wydano dopiero 26 sierpnia30. Nie wyjaśnia to jednak rozkazu z 27 sierpnia 1939 roku wydanego przez generała Rómmla, inspektora armii Łódź: „Otwarcie skrzyń tych nastąpić może bądź na rozkaz przełożonych, bądź też po pierwszym strzale”31.

W większości jednostek karabin trafił do rąk żołnierzy już 1 września32. Niestety, w niektórych wypadkach zajęło to znacznie więcej czasu niż wymagała tego potrzeba chwili. Według wspomnień Stanisława Maczka broń ta dotarła do jego jednostki dopiero 5 września, a skrzynie otwarto dopiero w dniu następnym33. W niektórych publikacjach można też znaleźć opisy drastycznych scen wywołanych odkryciem broni w skrzyniach dopiero w momencie rozbrajania jednostki podczas kapitulacji34.

Po zakończeniu walk w Polsce w ręce Wehrmachtu trafiło około 880 karabinów przeciwpancernych35. Niemcy, dążąc w ich mniemaniu do poprawy zdolności penetracyjnych, przeprowadzili wymianę polskich pocisków na niemieckie, stosowane w Patrone 318. Były to „klasyczne” pociski z twardym rdzeniem, wyposażone jednak w kapsułkę z gazem łzawiącym. Duża część zdobycznych karabinów trafiła w ręce Włochów, którzy wykorzystywali je przede wszystkim w Afryce i Rosji36.

Karabin przeciwpancerny wz. 35 w Imperial War Museum (fot. Łukasz Męczykowski)

Historia tej broni miała także swój dalszy ciąg na terenie kraju. Karabiny przeciwpancerne trafiające do partyzantów pozyskiwano zapewne bądź z odkrywanych leśnych składów (pozostawionych w 1939 przez wycofujące się jednostki WP) lub z rąk ludności cywilnej. Prawdopodobnie najsłynniejszym epizodem, w którym wziął udział karabin wzór 35, była bitwa pod Zaborecznem, kiedy to wystąpił w roli karabinu wyborowego. Celem stał się niemiecki oficer dowodzący atakiem na partyzanckie pozycje. Można sobie tylko wyobrazić, jak wyglądał efekt trafienia człowieka pędzącym miękkim kawałkiem ołowiu, rozpłaszczającym się przy uderzeniu. Atak załamał się, a Niemcy byli przekonani, że walczą z oddziałem alianckich spadochroniarzy uzbrojonych w broń nieznanego typu37. Karabin przeciwpancerny wz. 35 znalazł się także w rękach powstańców warszawskich, choć jego skuteczność w tym czasie była już znacznie ograniczona38. Ocenia się, że do 1 września 1941 roku w rękach podziemia znalazło się około 25 sztuk broni z 1406 sztukami amunicji39.

Czy była to skuteczna broń?

Trudno jest określić rzeczywistą skuteczność bojową tej broni40. Jej obsłudze rzadko kiedy udawało się spokojnie zbadać ostrzeliwany przez siebie czołg. Inaczej niż to się dzieje w filmach (szczególnie radzieckich), czołgi bardzo rzadko zapalają się po ostrzelaniu z rusznic czy karabinów przeciwpancernych. Strzelec prowadzący ogień w kierunku czołgu mógł nie zauważyć żadnych rezultatów nawet po kilku celnych strzałach. Większość relacji wspomina tylko o unieruchomieniu pojazdu czy zmuszeniu go do przerwania ognia. Tylko w nielicznych wypadkach, kiedy to Polacy zostawali panami pobojowiska, strzelcy mogli ocenić rezultat swych działań. A był on czasem dość drastyczny: „Jak stwierdziliśmy po walce […] od strzałów […] rusznicy, które wielokrotnie przebiły pancerz, legła cała załoga41.

W dyskusjach o kb. ppanc. wz. 35 pojawia się z dość dużą regularnością argument o nieufności żołnierzy do powierzonej im broni42. Niektórzy autorzy zapominają chyba o fakcie, że przedwojenne instrukcje nakazywały strzelanie do czołgów amunicją przeciwpancerną, a opublikowane wspomnienia pozwalają na stwierdzenie, że tak rzeczywiście postępowano43. Skoro w walce z czołgami żołnierze stosowali butelki z benzyną, granaty, karabiny powtarzalne i broń maszynową, to czy nie użyliby karabinu przeciwpancernego, na pierwszy rzut oka strzelającego znacznie potężniejszą amunicją niż ich kb, rkm-y i ckm-y? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

Podsumowanie

Karabin przeciwpancerny wz. 35 w Muzeum Militariów we Wrocławiu (fot. Łukasz Męczykowski)

Historia kb. ppanc. wz.35 do dziś pozostaje niepełna. Materiały archiwalne są niekompletne i rozproszone. Wielu weteranów Września zginęło w trakcie późniejszych walk, a po wojnie wielu z nich pozostało na emigracji. „Klimat” polityczny z lat 1945–1989 również nie sprzyjał podejmowaniu obiektywnych badań. Wszystkie te czynniki sprawiają, że dziś wiemy o tej broni zdecydowanie mniej niż byśmy tego chcieli. Jedno jest jednak jasne – broń ta spełniła pokładane w niej nadzieje, przyczyniając się do zadania nieprzyjacielowi znacznych strat.

Zobacz też:

Przypisy

1 D. Fletcher, British Mark I tank 1916, Oxford 2004, s. 21.

2 Załoga wozu oznaczonego symbolem C.47 została wystrzelana we wnętrzu swojej maszyny przez Niemców strzelających amunicją przeciwpancerną w szczeliny obserwacyjne, L. Furs-Żyrkiewicz, Zwalczanie samochodów pancernych, Warszawa 1932, s. 197.

3 Das 13-mm-Tankgewehr vom Mauser im 1. Weltkrieg, „Waffen Revue”, № 82 (1991), s. 12, 14.

4 Niniejsza praca ma na celu wyłącznie krótkie przypomnienie o historii tej broni, nie zaś całościowe jej opisanie ze wszystkimi zagadkami i niejasnościami. Czytelników pragnących pogłębić swą wiedzę w tym temacie zapraszam do zapoznania się z bibliografią niniejszego artykułu. Warto również odwiedzić stronę internetową: Karabin przeciwpancerny wz. 1935, [w:] Wielka Encyklopedia Uzbrojenia Ministerstwa Spraw Wojskowych 1918–1939, [dostęp: 30 sierpnia 2012], <http://www.weu1918-1939.pl/piechota/karabiny/ur/departament_piechoty_karabiny_ur.html>.

5 J. Moran, .280 Halger, „Rifle. The Magazine for Shooters”, Vol. 16, № 6, November–December 1984, s. 36.

6 T. Felsztyn, Polski karabin ppanc., „Kultura. Szkice, opowiadania, sprawozdania”, Février–Mars 1953, s. 198.

7 Kaliber .280, czyli 7 mm.

8 J. Moran, 280 Halger…, s. 36–37.

9 „Przegląd Piechoty”, r. 8 (1935), z. 2, s. 234.

10 K. Satora, Polski karabin przeciwpancerny wz. 35 (UR), „Wojskowy Przegląd Historyczny”, r. 40 (1996), nr 2 (156), s. 160.

11 Tamże.

12 T. Felsztyn, Polski karabin ppanc.…, s. 201.

13 Tamże, s. 206.

14 Z. Gwóźdź, P. Zarzycki, Polskie konstrukcje broni strzeleckiej, Warszawa 1993, s. 161–162; Autorem broni mógł być inżynier Karczewski lub inżynier Jurek, T. Felsztyn w przytaczanym artykule na s. 208 również wymienia Karczewskiego.

15 Sprawa wytrzymałości luf była bardzo istotna, gdyż podczas testów okazało się, że lufy ulegają spaleniu po zaledwie 40 strzałach. Nowe pociski były tak twarde, że błyskawicznie ścierały gwinty lufy. Dopiero po dwuletnich pracach, podczas których fabryka w Pionkach wyprodukowała nowy rodzaj prochu, polscy konstruktorzy wyprodukowali lufy o żywotności 250 strzałów; T. Felsztyn, Polski karabin ppanc.…, s. 208–209.

16 T. Felsztyn, Polski karabin ppanc.…, s. 208; K. Satora, Polski karabin przeciwpancerny…, s. 163.

17 K. Satora, Polski karabin przeciwpancerny…, s. 163.

18 Dodatek do instrukcji o broni piechoty, cz. 1, Karabin wzór 35; A. Konstankiewicz, Broń strzelecka Wojska Polskiego 1918–39, Warszawa 1986, s. 91.

19 L. Furs-Żyrkiewicz, Zwalczanie samochodów pancernych, Warszawa 1932, s. 182–186.

20 T. Felsztyn, Polski karabin ppanc.…, s. 211.

21 K. Satora, Polski karabin przeciwpancerny…, s. 165.

22 A. Smoliński, Kilka uwag do artykułu Kazimierza Satory o polskim karabinie przeciwpancernym wz. 1935, „Przegląd Historyczno-Wojskowy”, r. 3 (2002), z. 1 (191), s. 110. Smoliński podaje również, że całość produkcji mogła osiągnąć pułap 6000 sztuk.

23 9,1 kg bez amunicji, 9,5 kg po załadowaniu pełnego magazynka.

24 Z. Gwóźdź, P. Zarzycki, Polskie konstrukcje broni strzeleckiej…, s. 166.

25 Tamże, s. 163. Każdy karabiny większy od przeciętnego jest ogłaszany przez niektórych jako „łamacz obojczyków”. W rzeczywistości strzelca może poturbować każdy karabin, jeśli strzela z niego niedoświadczona osoba.

26 K. Satora, Polski karabin przeciwpancerny…, s. 167.

27 Wojna obronna Polski 1939. Wybór źródeł, pod kier. E.J. Kozłowskiego, Warszawa 1968, s. 316–17, E. Ginalski, Pierwsze polskie rusznice przeciwpancerne (wspomnienia z 1939r.), „Przegląd Piechoty”, r. 16 (1948), z. 6, s. 408–409, K. Satora, Polski karabin przeciwpancerny…, s. 165.

28 Wojna obronna…, s. 357.

29 K. Satora, Polski karabin przeciwpancerny…, s. 166.

30 Z. Gwóźdź, P. Zarzycki, Polskie konstrukcje broni strzeleckiej…, s. 164.

31 Wojna obronna…, s. 357.

32 A. Smoliński, Kilka uwag do artykułu Kazimierza Satory…, s. 115.

33 S. Maczek, Od podwody do czołga, Lublin–Londyn 1990, s. 75.

34 L. Siemion, Iłża pamiętna klęską, Lublin 1970, s. 147. W wypadku takich zapisów trzeba zadać sobie pytanie o prawdziwości danego stwierdzenia. Jak wykazuje to rozkaz gen. Rómmla, dozwolone było otwarcie skrzyń na „huk dział”, lub też na rozkaz dowódcy jednostki, jak to uczynił gen. Maczek.

35 T. Nowakowski, Karabin przeciwpancerny wz. 35 Urugwaj, „Nowa Technika Wojskowa”, r. 1995, z. 6, s. 13.

36 Skuteczność tej broni w spotkaniu z nowszymi modelami czołgów była praktycznie zerowa.

37 Bataliony chłopskie w obronie Zamojszczyzny. Bitwy pod Wojdą, Zaborecznem i Różą, opr. J. Markiewicz, Warszawa 1957, s. 146–147.

38 Prawdopodobnie były to 3 karabiny z 1000 sztuk amunicji, J. Kirchmayer, Powstanie Warszawskie, Warszawa 1984, s.162.

39 Polskie siły zbrojne w drugiej wojnie światowej, t. 3, Armia Krajowa, Londyn 1950, s. 324–325.

40 Proste porównanie znanych dzisiejszym badaczom grubości pancerzy czołgów niemieckich z osiągami kb. ppanc. wz. 35 pozwala stwierdzić, że za jego pomocą można było w realiach 1939 roku efektywnie zwalczać czołgi lekkie i zagrozić wozom średnim. Brakuje jednak odpowiedniej ilości relacji, by określić prawdziwą skuteczność tej broni.

41 K. Satora, Polski karabin przeciwpancerny…, s. 164.

42 Patrząc na nowsze publikacje: B. Łowczynowski, Nowocześni czy zacofani?, „Polska Zbrojna”, r. 2009, nr 32, s. 53, T.J. Drewnik, Kilka uwag w sprawie UR wz. 35 i PZL P 11C, „Przegląd Historyczno-Wojskowy”, r. 3 (2002), z. 4 (192), s. 130.

43 Regulamin piechoty, cz. I, Ogólne zasady walki piechoty, Warszawa 1933, s. 97; L. Bądkowski, Bitwa trwa, Gdynia 1966, s. 56; Walka polskich kwatermistrzów z czołgami (relacja żandarma), [w:] Żołnierz Polski w kampanii wrześniowej, dodatek do „Wiadomości Polskich”, 15 stycznia 1941 r., nr 17, s. 2 (reprint Warszawa 2004); Polskie siły zbrojne w drugiej wojnie światowej, tom 1, Kampania wrześniowa 1939, cz. 3, Przebieg działań od 9 do 14 września, Londyn 1959, s. 578.

Bibliografia:

Źródła

  • Dodatek do instrukcji o broni piechoty, cz. 1, Karabin wzór 35.
  • Furs-Żyrkiewicz Leonard, Zwalczanie samochodów pancernych, Wojskowy Instytut Naukowo-Wydawniczy, Warszawa 1932.
  • „Przegląd Piechoty”, r. 8 (1935), z. 2.
  • Regulamin piechoty, cz. 1, Ogólne zasady walki piechoty, Warszawa 1933.
  • Walka polskich kwatermistrzów z czołgami (relacja żandarma), [w:] Żołnierz Polski w kampanii wrześniowej, dodatek do „Wiadomości Polskich”, 15 stycznia 1941 r., nr 17, s. 2 [reprint Warszawa 2004].
  • Wojna obronna Polski 1939. Wybór źródeł, zebrali i oprac. Mieczysław Cieplewicz et al., pod kier. Eugeniusza J. Kozłowskiego, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1968.

Opracowania

  • Bataliony chłopskie w obronie Zamojszczyzny. Bitwy pod Wojdą, Zaborecznem i Różą 30 XII 1942–1–2 II 1943. Relacje uczestników i dokumenty_, zebrał i wstępem poprzedził Jerzy Markiewicz, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1957.
  • Bądkowski Lech, Bitwa trwa, Wydawnictwo Morskie, Gdynia 1966.
  • Das 13-mm-Tankgewehr vom Mauser im 1. Weltkrieg, [w:] „Waffen Revue”, № 82 (1991).
  • Drewnik Tadeusz Jan, Kilka uwag w sprawie UR wz. 35 i PZL P 11C, „Przegląd Historyczno-Wojskowy”, r. 3 (2002), z. 4 (192), Warszawa 2002.
  • Felsztyn Tadesz, Polski karabin ppanc., „Kultura. Szkice, opowiadania, sprawozdania”, Février–Mars 1953.
  • Fletcher David, British Mark I tank 1916, Osprey Publ., Oxford 2004.
  • Ginalski Edmund, Pierwsze polskie rusznice przeciwpancerne (wspomnienia z 1939 r.), „Przegląd Piechoty”, r. 16 (1948), z. 6.
  • Gwóźdź Zbigniew, Zarzycki Piotr, Polskie konstrukcje broni strzeleckiej, Warszawa 1993.
  • Karabin przeciwpancerny wz. 1935, [w:] Wielka Encyklopedia Uzbrojenia Ministerstwa Spraw Wojskowych 1918–1939, [dostęp: 30 sierpnia 2012], <http://www.weu1918-1939.pl/piechota/karabiny/ur/departament_piechoty_karabiny_ur.html>.
  • Kirchmayer Jerzy, Powstanie Warszawskie, Książka i Wiedza, Warszawa 1984.
  • Konstankiewicz Andrzej, Broń strzelecka Wojska Polskiego 1918-39, Wyd. MON, Warszawa 1986.
  • Łowczynowski Bartosz, Nowocześni czy zacofani?, „Polska Zbrojna”, r. 2009, nr 32, s. 53.
  • Maczek Stanisław, Od podwody do czołga, TNKUL–Orbis Books, Lublin–Londyn 1990.
  • Moran John, .280 Halger, „Rifle. The Magazine for Shooters”, Vol. 16, № 6, November–December 1984.
  • Nowakowski Tadeusz, Karabin przeciwpancerny wz. 35 Urugwaj, „Nowa Technika Wojskowa”, r. 1995, z. 6.
  • Polskie siły zbrojne w drugiej wojnie światowej, t. 1, Kampania wrześniowa 1939, cz. 3, Przebieg działań od 9 do 14 września, Instytut Historyczny im. gen. Sikorskiego, Londyn 1959.
  • Polskie siły zbrojne w drugiej wojnie światowej. t. 3, Armia Krajowa, Instytut Historyczny im. gen. Sikorskiego , Londyn 1950.
  • Satora Kazimierz, Polski karabin przeciwpancerny wz. 35 (UR), „Wojskowy Przegląd Historyczny”, r. 40 (1996), nr 2 (156).
  • Siemion Leszek, Iłża pamiętna klęską, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1970.
  • Smoliński Aleksander, Kilka uwag do artykułu Kazimierza Satory o polskim karabinie przeciwpancernym wz. 1935 [w:] „Przegląd Historyczno-Wojskowy”, r. 3 (2002), z. 1 (191).

Redakcja: Roman Sidorski

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Łukasz Męczykowski

Doktor nauk humanistycznych, specjalizacja historia najnowsza powszechna. Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego. Miłośnik narzędzi do rozbijania czołgów i brytyjskiej Home Guard. Z zawodu i powołania dręczyciel młodzieży szkolnej na różnych poziomach edukacji. Obecnie poszukuje śladów Polaków służących w Home Guard.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org