Opublikowano
2018-01-14 20:00
Licencja
Wolna licencja

Lech Kowalski – „Krótsze ramię Moskwy” – recenzja i ocena

Wydawać się mogło, że Lech Kowalski miał wszelkie dane po temu, by odnieść sukces i stworzyć naprawdę ważne dzieło, a przy okazji osiągnąć komercyjny sukces. Niestety ten potencjał został w znacznej mierze zmarnowany.


Strony:
1 2
Autor: Lech Kowalski
Tytuł: „Krótsze ramię Moskwy. Historia kontrwywiadu wojskowego PRL”
Wydawnictwo: Fronda
ISBN: 978-83-8079-012-4, 978-83-8079-325-5
Liczba stron: 912
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2017
Format: 230 × 160 mm
Cena katalogowa: 59,90 zł

Ocena naszego recenzenta: 2/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych

Upadek komunizmu stworzył nam niepowtarzalną możliwość. Obecnie badacze mogą sięgać po archiwa, które dotykają historii naprawdę nieodległej, takiej która wpływa niekiedy wprost na naszą rzeczywistość. W Polsce od kiedy tylko IPN rozpoczął proces udostępniania akt, głównym przedmiotem badań tych archiwaliów stało się funkcjonowanie UB oraz SB, czyli służb „cywilnych”. Jest to poniekąd zrozumiałe bo to właśnie one oddziaływały na życie codzienne społeczeństwa. To funkcjonariusze tych formacji byli bardziej zauważalni dla zwykłego obywatela.

Wojskowe służby pozostawały na uboczu. Jeżeli już wypływały, to dotyczyło to ich zbrodni z lat stalinizmu. Wtedy to, szukając spisków w wojsku potrafiły zagrozić najważniejszym osobom w komunistycznym państwie. Po przemianach roku 1956 ponownie było o nich ciszej. Pod zmienioną nazwą – Wojskowej Służby Wewnętrznej – funkcjonowały do końca PRL zajmując się (przynajmniej w teorii) łapaniem szpiegów i zabezpieczeniem „ludowego” wojska przed wrogami ustroju socjalistycznego.

To właśnie WSW poświęcił swoją najnowszą książkę Lech Kowalski, badacz znany głównie z wydania biografii generałów Jaruzelskiego oraz Kiszczaka. Wydawać się mogło, że już na starcie miał możliwości nieporównywalnie większe od innych historyków zajmujących się służbami specjalnymi PRL. Przez wiele lat (także w okresie PRL) pracował w wojskowych instytucjach historycznych, miał możliwość bezpośrednich rozmów z bohaterami swoich książek, co ułatwiało mu poszukiwania w archiwach. Niestety - efekt jego pracy jest dalece niezadowalający.

„Krótsze ramię Moskwy” – braki ewidentne, język pełen epitetów

Już na pierwszy rzut oka książka sprawia wrażenie niedopracowanej. Z jednej strony pozoruje – poprzez umieszczenie odwołań do źródeł w formie przypisów – naukowość opracowania. Jednak wystarczy przeczytać wstęp by przekonać się, że jest to publicystyka historyczna, momentami bardzo swobodnie podchodząca do przytaczanych źródeł. Zresztą sam autor już we wstępie przyznaje, że wykorzystana przez niego baza źródłowa jest nad wyraz skąpa. Nie może to dziwić, skoro odrzuca on m.in. takie źródła jak wewnątrzresortowe opracowania opisujące historię WSW („nie polecam tej lektury”). O ile teza o ich momentami nikłej wartości poznawczej wydaje się słuszna, o tyle ogrom zniszczenia akt (zwłaszcza operacyjnych) WSW, wprost zmusza do zapoznania się z nimi. Bez niej, nie sposób ustalić wielu faktów z historii komunistycznego kontrwywiadu wojskowego.

Bardziej wyrobiony czytelnik od razu zauważy, typowy dla książek Kowalskiego, brak bibliografii i indeksów osobowych. Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z obszerną, prawie tysiącstronicową pozycją, jest to zauważalny mankament. Byłby jednak do przełknięcia, gdyby przed oddaniem do druku maszynopis poddany został solidnej redakcji. Nie musielibyśmy wówczas czytać, że redaktor naczelny „Historii Do Rzeczy” Piotr Zychowicz jest doktorem, „super szpieg” PRL-u Zacharski ma na imię Mariusz, a Legia Warszawa była WKS-em a nie CKWS-em. Takich niedoróbek są dziesiątki i właśnie ich znaczna liczba (a nie ciężar gatunkowy) rzutuje na negatywnym odbiorze.

Znacznie poważniejsze są karygodne niekiedy błędy interpretacyjne i łatwość rzucania sensacyjnych tez bez podparcia ich dowodami. Autor, będący historykiem wojskowości, nie musi być oczywiście ekspertem od historii społecznej czy politycznej PRL. Wypada jednak oczekiwać, by znał podstawowe ustalenia historyków, a jeżeli się z nimi nie zgadza, by przedstawił przekonywujące kontrargumenty. W „Krótszym ramieniu Moskwy” dostajemy zamiast tego ogromny zbiór nic nieznaczących zdań-ozdobników oraz język przesycony emocjami.

Oceniając obawy funkcjonariuszy WSW przed możliwością uprowadzenia dopiero co nabytego od Sowietów Miga-29 autor pisze: „Gdyby któryś z pilotów uprowadził tej klasy samolot i uciekł za granicę, ziemia by zadrżała i to nie raz, a niebo spowiłaby wulkaniczna mgła”. Rzeczywiście, iście dogłębna analiza problemu! Podobnie jest przy niemal każdej ocenie kryzysu politycznego w PRL. Zmiana na stanowisku premiera z Messnera na Rakowskiego interpretowana zostaje następująco: „W akcie rozpaczy [Jaruzelski-G.W.] pośpiesznie wymienił premiera Zbigniewa Messnera na Mieczysława Rakowskiego, co i tak było bez znaczenia, gdyż rodzima łajba ledwo dryfowała, wody było już w niej po kolana”. Daleko w tych opisach do „szkiełka i oka” profesjonalnego badacza.


Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Pisi0r lez |

Szkoda ze nie napisał kto księży topił może by się lepiej sprzedawało



Odpowiedz
Grzegorz Wołk

Magister historii, pracownik Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej. Doktorant w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor monografii Ośrodki odosobnienia w Polsce południowo - wschodniej (1981-1982).

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org