Marek Teler – „Amanci II Rzeczpospolitej” – recenzja i ocena

opublikowano: 2023-02-13 08:09
wolna licencja
poleć artykuł:
Czarowali na srebrnym ekranie, fascynowali widzów i miłośników plotek, zapełniali sale kinowe. O filmowych amantach przedwojennego kina polskiego opowiada w swojej książce Marek Teler.
REKLAMA

Marek Teler – „Amanci II Rzeczpospolitej” – recenzja i ocena

Marek Teler
„Amanci II Rzeczpospolitej”
nasza ocena:
7.5/10
cena:
49,90 zł
Wydawca:
Bellona
Rok wydania:
2022
Okładka:
miękka
Liczba stron:
384
Premiera:
23.11.2022
Format:
13.5x21.5 [cm]
ISBN:
978-83-111-6683-7
EAN:
9788311166837


Autor dokonał subiektywnego wyboru filmowych amantów. Po prawdzie trudno byłoby tę listę wydatnie poszerzyć ze względu na fakt, że przedwojenne polskie kino nie było w stanie wydać liczby amantów porównywalnej Hollywood. Ale i tak – biorąc pod uwagę trudności i uwarunkowania naszych realiów – to aż nadto, by snuć barwną opowieść o prawdziwych gwiazdach srebrnego ekranu.

Jeżeli więc twórcy pragnęli zwrotu zainwestowanych pieniędzy, musieli się uciekać do ogranych (ktoś mógłby rzec: wyświechtanych) schematów. A te okazywały się po prostu skuteczne i systematycznie budowały popularność. Jednym z nich był dość typowy scenariusz. Nie oznaczało to bynajmniej, że wszystkie teksty wychodziły spod jednej sztancy, choć widzowie lubili proste, przyjemne historie. Filmowcy potrafili się jednak wyrwać z tego schematu i zaproponować widzom prawdziwie intrygujące produkcje. Wszystkie one – zarówno te lekkie, jak i te bardziej nieszablonowe – smakują dzisiaj wybornie ze względu na to, że na ekranie możemy przyglądać się światu, którego już nie ma. I po prostu zatęsknić.

Kino było jednak wysoko opodatkowane, a liczba sal kinowych, a co za tym idzie – liczba kopii dystrybuowanych filmów – nie była może najbardziej pokaźna, jednak producenci niejednokrotnie gotowi byli wykładać pieniądze na filmy ambitne, kręcone z rozmachem i po prostu nowoczesne.

Radio i prasa z lubością opisywały życie prywatne, związki, czasem skandale towarzyszące gwiazdom kina. Wiele w tym było kreacji, często z rozmysłem podejmowanych przez samych aktorów. Cóż, nieważne co się mówiło. Ważne, że się mówiło. Ale w tamtym czasie było to po prostu potrzebne i przyczyniało się do wzrostu popularności X Muzy. Zwłaszcza wraz z nadejściem ery dźwięku.

Podróż do świata międzywojennego polskiego kina, w którą zabiera nas Marek Teler, to również przygoda z ówczesną estetyką. To szansa zrozumienia upodobań i zainteresowań Polaków w krótkim, lecz przebogatym okresie dla polskiej kultury. Kino bowiem, jak bodaj żadna inna gałąź kultury, w tamtym okresie stanowiło dowód aspiracji społeczeństwa i państwa.

REKLAMA

Oglądając na ekranie Aleksandra Żabczyńskiego po wielu dekadach wiemy doskonale, że burzliwy wiatr historii rzucił go do Francji, Wielkiej Brytanii, na Bliski Wschód i w samo serce dramatycznej bitwy pod Monte Cassino, w której zresztą został ranny. Powrócił do zniszczonego kraju, ale nie zdecydował się na występy przed kamerą. Nie chciał firmować systemu swoją twarzą.

Niestety na życiorysy tych kilkunastu mężczyzn opisywanych w recenzowanej książce wpłynęła wojna. Nie wszyscy przeżyli ten dramatyczny okres, a ci, którym się to udało (jak wspomnianemu wyżej Żabczyńskiemu), nosili w sobie głębokie rany.

Autor potrafi opowiadać w sposób barwny i interesujący. Pomimo młodego wieku ma już duże doświadczenie i pokaźny dorobek. Coraz lepiej zna też materiały prasowe i archiwalne. Zapewne wkrótce podejmie decyzję o tym, by jednej lub kilku postaci wymienionych w „Amantach II Rzeczpospolitej” poświęcić osobną książkę. Byłoby dobrze, gdyby dzięki jego zapałowi i pasji udało się odkryć kolejne tajemnice z życia ludzi, do których wzdychały nasze prababcie.

Wróćmy jeszcze do recenzowanej publikacji. Sylwetki dwunastu aktorów podzielone zostały według trzech kategorii: amanci dojrzali (Junosza-Stępowski, Brodniewicz, Karewicz), amanci klasyczni (Żabczyński, Marr, Cybulski, Brodzisz, Staniewicz) i amanci nowocześni (Pośpiełowski, Łoziński, Rakowiecki, Zacharewicz). To podział według ich wieku, ale także sposobu eksponowania ich wizerunków i przerwanych nadziei na świetlaną przyszłość w branży. Niektórzy, jak pisałam wyżej, zasługują na pogłębione biografie, nie chciałabym więc wyrzucać autorowi pewnej skrótowości. Szkoda więc, że autor nie zebrał wniosków i nie zamieścił ich w formie podsumowania na końcu książki (ta niestety pozbawiona jest klasycznego zakończenia).

Niezależnie od tego otrzymaliśmy solidną pracę, która ożywia czarno-białe wizerunki niebanalnych, a często tragicznych postaci polskiego kina. Warto zapoznać się z „Amantami” Telera, a po lekturze zaparzyć dobrą herbatę i zrelaksować się przy seansie któregoś z urzekających przedwojennych filmów.

Zainteresowała Cię nasza recenzja? Zamów książkę Marka Telera „Amanci II Rzeczpospolitej” bezpośrednio pod tym linkiem, dzięki czemu w największym stopniu wesprzesz działalność wydawcy lub w wybranych księgarniach internetowych:

REKLAMA
Komentarze

O autorze
Ewelina Piątkowska
Absolwentka historii i socjologii. Interesuje się historią społeczną krajów Europy Środkowej. Zaczytuje się w powieści realistycznej i uwielbia spacery ulicami krakowskiego Kazimierza.

Wszystkie teksty autora

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści. Za darmo.
Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2023 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone