Opublikowano
2017-04-20 09:00
Licencja
Wolna licencja

Mirosław Wlekły – „Tu byłem. Tony Halik” – recenzja

Podróżnicy uwielbiają zmyślać. Nie jest to zresztą trudne: brakuje źródeł i mało kto jest w stanie zweryfikować ich opowieści. Czy Mirosławowi Wlekłemu udało się przedstawić fakty i mity dotyczące życia słynnego obieżyświata - Tony’ego Halika?


Autor: Mirosław Wlekły
Tytuł: „Tu byłem. TONY HALIK”
Wydawca: Wydawnictwo Agora
Rok wydania: 2017
ISBN: 978-83-268-2467-8
Liczba stron: 486
Format: 18 × 24 cm
Cena: 49,99 zł

Ocena naszego recenzenta: 7/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych

Łatwiejszy dostęp do wielu źródeł historycznych, a także postęp technologiczny, ułatwiają obecnie obiektywne opisanie słynnych podróżników, reporterów, filmowców, znanych do niedawna głównie z ich własnych relacji. Przykładem takiej pracy w ostatnich latach jest głośna książka „Kapuściński non-fiction” autorstwa Artura Domosławskiego. W podobnym, demitologizującym stylu, napisana jest praca „Tu byłem. Tony Halik”.

Jej autorem jest Mirosław Wlekły (ur. 1978) absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. Swoje artykuły publikuje on w dodatkach do „Gazety Wyborczej”: „Dużym Formacie” i „Wysokich Obcasach”. Jest autorem książki poświęconej Dominikanie pt. „All inclusive. Raj, w którym seks jest bogiem” (Warszawa 2015), opublikowanej, podobnie jak recenzowana pozycja, przez Wydawnictwo Agora.

Bohater książki - Tony Halik (a właściwie Mieczysław Sędzimir Antoni Halik) - był słynnym polskim podróżnikiem i operatorem filmowym, przez lata zatrudnionym przez amerykańską stację NBC. Znaczną część życia mieszkał i pracował w Ameryce Łacińskiej. W Polsce znany jest przede wszystkim z cyklu filmów podróżniczych i programów realizowanych dla TVP wspólnie z Elżbietą Dzikowską, również podróżniczką (m.in. „Tam, gdzie pieprz rośnie”, „Tam, gdzie rośnie wanilia” i „Pieprz i wanilia”).

„Tu byłem. Tony Halik” składa się z czterech części, każda z nich poświęcona jest innemu okresowi z życia podróżnika. Są to kolejno: lata 1974-1998 (od poznania Elżbiety Dzikowskiej do śmierci Halika), 1944-1974 (od końcowej działalności podczas drugiej wojny światowej - według wersji samego bohatera - do poznania Dzikowskiej), 1921-1942 (od narodzin do początku drugiej wojny światowej) i 1942-1945 (faktyczna działalność zbrojna podczas wojny, czyli w wersji odtworzonej przez autora biografii).

Chronologia zdarzeń w książce została celowo pomieszana. Wlekły chciał w ten sposób rozpocząć swą publikację od pokazania nam Halika najbardziej znanego współczesnemu odbiorcy - z okresu, który chyba najłatwiej było także opisać. Następnie, stopniowo coraz bardziej demaskuje przed czytelnikiem prawdziwy życiorys bohatera.

O ile umiejscowienie prawdziwych wydarzeń z lat wojennych na końcu publikacji wydaje się jak najbardziej uzasadnione w biografii reporterskiej, o tyle mam pewne wątpliwości odnośnie do całej reszty. Po pierwsze, w moim odczuciu, wprowadzony został przesadny chaos. Autor odwołuje się czasem do wydarzeń, które co prawda miały miejsce wcześniej, ale nie zostały jeszcze omówione w książce. Po drugie, w kilku miejscach dochodzi do powtórzeń. Może to być kłopotliwe zwłaszcza dla czytelnika, która słabo albo w ogóle nie zna życiorysu Tony’ego Halika. Korzystniej byłoby chyba, gdyby większość wydarzeń w książce ułożona została w standardowy dla biografii sposób, czyli chronologicznie: najpierw przedstawiając wersję (albo wersje) życiorysu wymyśloną przez samego Halika, a następnie ich krytyczne omówienie. Inną możliwością mogłoby też być, po prostu, skonstruowanie całej pracy tematycznie.

Mirosław Wlekły biografię Halika przygotowywał przez ponad dwa lata (2014-2016). W tym czasie przeanalizował materiały źródłowe pozostawione przez podróżnika (książki – różne wydania, także obcojęzyczne, filmy, fotoreportaże, zdjęcia i eksponaty z wypraw), zebrał też od wielu ludzi relacje opisujące bohatera swego dzieła. W tym celu odwiedził różne miejsca w Polsce i na świecie (Francja, Argentyna, Stany Zjednoczone i Meksyk). Autor rozmawiał z rodziną i przyjaciółmi podróżnika (m.in. Elżbieta Dzikowska, Ozana Halik, Kazimierz Kaczor i Ryszard Badowski), starał się dotrzeć także do jego dawnych znajomych, współpracowników i ich potomków. Docenić więc trzeba ogrom pracy, którą Wlekły włożył w powstanie swej książki.

Inna rzecz, że nie wszystkie umieszczone wypowiedzi są tak samo wartościowe. Najwięcej wnoszą te, które przekazane zostały przez osoby bardzo dobrze znające Halika (uwzględniając ich subiektywizm). Natomiast wielu z cytowanych dawnych znajomych i współpracowników Polaka, a tym bardziej ich potomków, niewiele wnosi do tej pracy, poza uzmysłowieniem czytelnikowi, że omawiana postać była bardzo sympatycznym i energicznym mitomanem (autor umieścił nawet komentarze z internetu dotyczące jego wywiadu z Ozaną Halikiem – synem Tony’ego). Nie jest to wina autora, biorąc pod uwagę wszystkie czynniki (m.in. dystans czasowy) innego rezultatu raczej nie można się było spodziewać. Niemniej jednak część z komentarzy w tej książce można by opuścić bez szkody dla niej.

Moim zdaniem niepotrzebnych jest także sporo fragmentów dotyczących współczesności i samego autora książki, które w niewielkim - lub zgoła żadnym - stopniu nie są związane z Halikiem. Dla przykładu podać można opis spożywania przez Wlekłego byczych jąder w knajpie dla torreadorów – choć uczynił to naśladując Tony’ego (w tym samym lokalu).

Choć niemała część informacji o Haliku zebrana w tej książce publikowana była już wcześniej, zwłaszcza z jej pierwszej części m.in. w autobiografii Elżbiety Dzikowskiej pt. „Tam, gdzie byłam” (do chwili obecnej ukazały się dwa tomy; także sporo faktów o tej podróżniczce pochodzi stamtąd), to jednak recenzowana przeze mnie biografia wnosi dużo nowego do życiorysu jej bohatera. Przede wszystkim odziera ona Halika z legendy stworzonej przez niego samego, dotyczącej okresu dzieciństwa i młodości (aż do końca drugiej wojny światowej). Są to na tyle istotne fakty, że właściwie wszystkie biogramy i hasła poświęcone Halikowi trzeba napisać od nowa.

Książka została bardzo atrakcyjnie wydana, zawiera też sporo zdjęć wykonanych przez bohatera (pochodzą z kolekcji prywatnych, m.in. Elżbiety Dzikowskiej, a także m.in. z Muzeum Etnograficznego w Warszawie). Tekst, jak na biografię reporterską przystało, napisany jest przystępnym językiem; książkę czyta się szybko. Mam kilka drobnych uwag dotyczących redakcji pracy. Zauważyłem co najmniej kilka literówek związanych z odmianą imienia Tony (np. „Tony’go”), a także dwie wersje imienia psa Halików („Willy” i „Wally” – chyba, że obie wersje są poprawne i stosowane były zamiennie). Istotne jest, że autor przy omawianiu dziejów bohatera starał się możliwie szeroko przedstawić także kontekst historyczny, dzięki czemu czytelnik lepiej wyrobić sobie może zdanie odnośnie opisywanej osoby.

„Tu byłem. Tony Halik” to ciekawie napisana biografia, bardzo potrzebna dla ostatecznego ustalenia prawdziwego życiorysu podróżnika. Zresztą, kto wie, może zachęci ona kolejnych autorów do zmierzenia się z innymi fascynującymi polskimi obieżyświatami, o których tak naprawdę niewiele wiadomo? Zdecydowanie najbardziej wartościowe są w niej informacje o młodości Halika, w tym jego wojenne losy (to także zasługa samej Dzikowskiej, która przekazała Mirosławowi Wlekłemu dokumenty z tego okresu potwierdzające tezę opisaną przez autora – na szczęście, wbrew woli Tony’ego, podróżniczka nie zniszczyła ich). Również z późniejszego okresu życia tego podróżnika dowiedzieć się można ciekawych i zaskakujących faktów, które do tej pory nie były ujawniane.

Polecam tę książkę wielbicielom filmów i książek Tony’ego Halika i Elżbiety Dzikowskiej, a także wszystkim zainteresowanym losami słynnych polskich podróżników. Jak udowadnia to książka Wlekłego, pozostawiają one jeszcze wiele do odkrycia.


Regulamin komentarzy

Właśnie skończyłem lekturę książki Wlekłego. Mam podobne do autora recenzji refleksje po jej przeczytaniu. Przyznam nawet, że książka trochę mnie rozczaorwała. Halik wydaje się postacią na tyle barwną i nietuzinkową, obdarzoną tak bogatym życiorysem, że można mu było stworzyć dużo lepszą biografię. Ta napisana przez Wlekłego składa się dobrze przygotowanej warstwy faktograficznej (choć napisanej dość chaotycznie, więc czasem trudno umiejscowić w czasie konkretne wydarzenia) i wspomnień rodziny i znajomych. Mimo że właśnie one mogłyby stanowić największą wartość książki, są jej najsłabszym ogniwem - większość osób które się w książce wypowiadają mówi to samo lub nie ma do powiedzenia nic istotnego. Nie wierzę, by taki ktoś jak Halik nie zostawił w pamięci znajomych zabawnych anegdot czy historyjek ze swojego życia. Z powodzeniem można byłoby nimi wypełnić książkę, zamiast do znudzenia serwować czytelnikowi wypowiedzi w stylu "Halik był pozytywnie zakręconym obieżyświatem".
Ppdobnie jak autorowi recenzji mnie też denerwowała pisarska maniera autora (zaczerpnięta chyba z amerykańskiej szkoły dziennikarskiej) budowania tła dla historii poprzez wplatanie weń informacji tak mało istotnych dla książki jak choćby przytoczona wizyta w restauracji serwującej bycze jaja. Książka jest na tyle obszerna (ok. 500 str.), że można było sobie te wycieczki osobiste w zupełności odpuścić.
Mimo tych słabych stron, również polecałbym książkę Wlekłego wszystkim znającym i chcącym poznać Halika. Jego życiorys jest tak interesujący, że warto się dowiedzieć kim naprawdę był.
W kontekście tej książki ciekawi mnie też jedno. Po opublikowaniu biografii Kapuścińskiego, na autora, Artura Domosławskiego, spadły gromy za to że odważył się wyjawić kilka kompromitujących faktów z życia dziennikarza. Można śmiało powiedzieć, że Wlekły pokazał Halika w dużo gorszym świetle (dość powiedzieć o wyborach dokonywanych przez Halika w czasie II WŚ, przypisywaniu sobie autorstwa artykułów pisanych przez żonę etc.), ale jakoś nie widać w mediach dyskusji, czy to słusznie, czy nie. Zastanawia mnie, dlatego...



Odpowiedz
Mateusz Będkowski

Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Interesuje się losami polskich podróżników i odkrywców z XIX wieku. W 2011 roku obronił pracę magisterską pt. „Wyprawa Stefana Szolc-Rogozińskiego do Kamerunu w latach 1882–1885”. Publikował w czasopismach „Mówią Wieki” i „African Review – Przegląd Afrykanistyczny”. Na co dzień współpracuje z Oficyną Wydawniczą Volumen i przygotowuje słownik poświęciony polskim podróżnikom i odkrywcom.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org