Autor: Krzysztof Gońda
Tagi: Ciekawostki i rocznice, Historia wojskowości, Historia nauki i techniki, 1945-1989, Europa Wschodnia, Europa
Opublikowany: 2015-11-22 19:36
Licencja: wolna licencja

Moc zniszczenia – radziecka bomba wodorowa

22 listopada 1955 r. w Semipałatyńsku została zdetonowana pierwsza radziecka bomba wodorowa, oznaczona jako RDS-37. Perspektywa posiadania tego typu broni przez obie rywalizujące strony, w połączeniu z wciąż narastającym napięciem zimnej wojny, postawiła cały glob przed zagrożeniem zupełnie nowego typu.
REKLAMA

Nieokiełznana moc bomby atomowej

Groźba użycia broni atomowych była fundamentem istnienia zimnej wojny. By w pełni zrozumieć rolę owego wynalazku w rozwoju tego konfliktu, konieczne jest zestawienie broni jądrowej i konwencjonalnej, co pozwoli w pełni pojąć drzemiącą w niej energię. Jednostkami służącymi do opisu mocy bomby atomowej jest kilotona i megatona. Jedna kilotona (kT) odpowiada wybuchowi tysiąca ton trotylu (TNT – [trinitrotoluen]), natomiast megatona (MT), to wybuch o sile miliona ton trotylu.

Od połowy 1942 r. do końca 1945 r. lotnictwo amerykańskie zrzuciło ładunki o łącznej energii 700 kT. Dla porównania, w 1970 r. samolot General Dynamics FB-111, służący w zależności od wymagań jako bombowiec bądź samolot rozpoznawczo-szturmowy, był w stanie nieść sześć bomb wodorowych B61 o łącznej mocy 3MT. Podczas II wojny światowej największą jednorazową eksplozją ładunków konwencjonalnych był skład amunicji w Wielkiej Brytanii (w Hanbury w Staffordshire), gdzie wybuchło 4 kT pocisków lotniczych, ulokowanych 27 metrów pod ziemią. Efektem eksplozji był krater o wymiarach 274 m długości na 244 m szerokości, którego głębokość wynosiła 24 m. Relatywnie niska ilość ofiar (siedemdziesięciu zabitych i dwudziestu rannych) była efektem umieszczenia składu w słabo zamieszkanym obszarze. W latach 60. pojedyncza głowica nuklearna W33 kalibru 203 mm do haubicy miał już 10 kT mocy.

Test pierwszej amerykańskiej bomby wodorowej Ivy Mike , 1 listopada 1952 roku (domena publiczna).

W lecie 1945 r. Stany Zjednoczone zrzuciły bomby atomowe na dwa japońskie miasta. Ta, która spadła na Hiroszimę miała 15 kT mocy, zaś ładunek zrzucony trzy dni później na Nagasaki miał moc o 7 kT większą.

Ciąg dalszy wyścigu zbrojeń i test w Semipałatyńsku

Amerykański Projekt Manhattan nie wyczerpywał kwestii dążeń do uzyskania wydajniejszej broni. Po uzyskaniu przez Związek Radziecki pierwszej bomby atomowej w 1949 r., obie strony poczyniły starania, które zaowocowałyby jeszcze groźniejszym wynalazkiem. Pierwsze testy amerykańskiej bomby wodorowej odbyły się 1 listopada 1952 r., a zrzucona na atol Enewetak bomba miała moc 10 MT, będąc 700 razy mocniejszą niż ta, która spadła na Hiroszimę.

Odpowiedź Związku Radzieckiego nadeszła trzy lata później. Na terenie dzisiejszego Kazachstanu zdetonowali oni RDS-37, w której ładunek zmniejszono do 1.45 MT względem pierwotnego zamierzenia 3 MT. Bomba została zrzucona z powietrza i zdetonowana na wysokości 1,550 m. nad ziemią.

Radziecka bomba wodorowa – zobacz też:

Test nie odbył się jednak tak pomyślnie, jak naukowcy mogliby sobie tego życzyć. Ładunek wybuchł na niekorzystnej wysokości, będącej stykiem zimnej i ciepłej warstwy powietrza, co wbrew oryginalnemu zamysłowi skierowało sporą część energii w kierunku ziemi. Fala uderzeniowa doprowadziła do zawalenia się jednego z budynków w wiosce będące nieopodal zasięgu rażenia, doprowadzając do śmierci jednego dziecka. 42 ludzi zostało rannych przez niesione podmuchem tłuczone szkło, 36 km od tzw. strefy zero doszło do zawalenia okopów, powodując śmierć żołnierza oraz raniąc pięciu innych.

Morderczy potencjał bomby wodorowej

Żadna z testowanych broni nie była tak absurdalnie potężna jak testowana na Nowej Ziemi radziecka Car Bomba: zdetonowana 30 października 1961 r., ważyła 27 ton, a jej moc wahała się między 50 a 58 MT (w zależności od szacunków radzieckich i amerykańskich). Warto nadmienić, iż konstrukcja ładunku o tak niewyobrażalnej mocy planowana była jako sposób demonstracji siły przed XXII Zjazdem KPZR. Należy również pamiętać, iż Car Bomba początkowo planowana była jako pocisk trój-, a nie dwufazowy, co mogłoby zaowocować wybuchem o mocy 100 MT. Przedstawiona grafika, wygenerowana w serwisie NukeMap, obrazuje zasięg Car Bomby zbudowanej zgodnie z pierwotnym zamysłem, zrzuconej na Wrocław i zdetonowanej w powietrzu na wysokości 14,490 m, która byłaby optymalna dla efektu podmuchu.

Okręg o najmniejszym promieniu, z symbolem atomu w środku, to zasięg kuli ognia, której średnica wynosiłaby 6.1 km (117 km2). Środkowy okręg przedstawia zasięg podmuchu powietrza wynikający z nadciśnienia powyżej 5 psi (funt na cal kwadratowy), tj. 344.7 hPa. Efekt ten wystąpiłby w promieniu 32.6 km, co daje łączny zasięg 3,350 km2. Przy nadciśnieniu takiej skali zawali się większość budynków mieszkalnych, a rany ze skutkiem śmiertelnym będą zjawiskiem powszechnym. Ostatni okręg, o największym promieniu, to skala występowania poparzeń trzeciego stopnia. Poparzenia tej skali przenikają skórę i mogą zdawać się bezbolesne z powodu wypalenia komórek nerwowych na powierzchni ciała. Rany te mogą pozostawić na ciele liczne blizny, a nawet spowodować niedowład bądź amputację. Obrażenia te mogą występować w promieniu 73.7 km (17,080 km2).

Powyższa symulacja została przeprowadzona w dwóch wariantach: detonacji w jednym wybuchu, jak również podzielonej na trzy odpowiednio mniejsze. Na podstawie statystyk dotyczących zamieszkania poszczególnych regionów, silnik programu obliczył, iż w ciągu 24 godzin przez strefę przemieszcza się ponad 3.5 miliona osób – liczba ofiar śmiertelnych pojedynczego wybuchu szacowana jest na prawie 805 tysięcy, natomiast rannych byłoby blisko 990 tys. Trzy odpowiednio zsynchronizowane wybuchy raniłyby blisko dwa miliony osób, natomiast ofiar śmiertelnych byłoby ponad 1.6 mln.

Oczywiście, dane te należy traktować z pewnym przymrużeniem oka, lecz znakomicie obrazują one jakim arsenałem dysponowały mocarstwa pół wieku temu, oraz jak łatwo eskalacja takiego konfliktu przed ogólnoświatowymi rozbrojeniami mogłaby doprowadzić do globalnej katastrofy. Należy również zwrócić uwagę na fakt, iż grafika ta nie wizualizuje wszystkich efektów detonacji.

Odwilż

Układy rozbrojeniowe, takie jak SALT I i II oraz START I i II, doprowadziły do stopniowego zaostrzenia warunków testów owych ładunków, zmniejszały również ilość dopuszczalnych głowic. Obserwując przedstawioną powyżej grafikę i stojącą za nią liczby, łatwo dojść do zatrważającego wniosku, iż wystarczyłby jeden krytyczny punkt zapalny, by świat stanął u progu konfliktu, w którym ilość ofiar mogłaby przyćmić nawet II wojnę światową.

Bibliografia:

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Krzysztof Gońda
Student założonej w 2014 r. „Historii w przestrzeni publicznej” Uniwersytetu Wrocławskiego. Interesuje się historią Stanów Zjednoczonych, najchętniej dotyczącą dwudziestego wieku. Fan koszykówki, muzyki rockowej oraz serialu „South Park”.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy