Opublikowano
2011-03-01 00:54
Licencja
Wolna licencja

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Komentarz prof. Antoniego Dudka

Dziś po raz pierwszy obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, upamiętniający żołnierzy antykomunistycznej partyzantki z lat 1945–1963. Na nasze pytania związane z nowym świętem państwowym odpowiada prof. Antoni Dudek.


Zobacz też: Żołnierze Wyklęci – historia i pamięć

Tomasz Leszkowicz: Na ile działalność WiN-u, „Łupaszki”, „Zapory” i innych żołnierzy wyklętych miała realne skutki, na ile zaś była romantycznym oporem, symbolicznym sprzeciwem wobec systemu komunistycznego?

Antoni Dudek: Realne znaczenie partyzantki niepodległościowej – zwłaszcza od końca 1946 r. – było niewielkie. Jednak nie upatrywałbym w nim przejawu „romantycznego oporu”, bo ten dobrze wygląda tylko w strofach poezji, ale determinacji ludzi, którzy nie chcieli się pogodzić z jałtańskim dyktatem. Jedyną szansą dla Żołnierzy Wyklętych był wybuch wojny amerykańsko-sowieckiej, do czego jak wiadomo nie doszło.

Profesor Antoni Dudek – politolog i historyk. Pracownik naukowy Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Instytutu Pamięci Narodowej. Znany publicysta. Autor licznych książek m.in. Państwo i Kościół w Polsce 1945-1970 (1995), Walki uliczne w PRL 1956-1989 (1999, współautor Tomasz Marszałkowski), Komuniści i Kościół w Polsce 1945-1989 (2003 , współautor Ryszard Gryz), Reglamentowana rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1988-1990 (2004), Utopia nad Wisłą. Historia Peerelu (2008, współautor Zdzisław Zblewski).

Czy można obecnie mówić o konflikcie „romantyczno-narodowej” i „pozytywistyczno-realistycznej” pamięci o okresie powojennym?

Taki konflikt rzeczywiście istnieje, czego dobrym przykładem jest dyskusja wokół książki Romana Graczyka o inwigilacji środowiska „Tygodnika Powszechnego” przez bezpiekę pt. Cena przetrwania? Jednak wciąż jeszcze przesłania go inny: krytyków PRL-u i jego apologetów, próbujących relatywizować nawet masowy terror z lat 1944–1956 i jego autorów.

Czy w czasie 20 lat istnienia wolnej Polski udało się dobrze spopularyzować wiedzę o żołnierzach wyklętych?

W sferze literatury z pewnością tak, a największym dokonaniem jest tu wydany przez IPN Atlas Podziemia Niepodległościowego. Znacznie gorzej jest ze świadomością masową, kształtowaną dziś niemal wyłącznie przez seriale telewizyjne i filmy fabularne. Tych jest wciąż jak na lekarstwo.

Wokół postaci niektórych żołnierzy antykomunistycznego podziemia narosło wiele kontrowersji. „Ogień” na Podhalu czy „Bury” na Podlasiu nie są oceniani jednoznacznie. Czy pamięć o żołnierzach wyklętych może być w Polsce pamięcią uniwersalną?

Nie wolno zapominać, że żołnierze wyklęci nie byli aniołami i wielu z nich ma sporo na sumieniu. Zjawisko tzw. bandycenia się części partyzantki było faktem. Jednak pamiętając o tym, zawsze trzeba mieć na uwadze, że ci ludzie prowadzili nierówną, w istocie rzeczy beznadziejną walkę z uzurpatorami rządzącymi Polską z nadania Stalina i z pomocą jego armii. A kontrowersji nie budzą tylko te tematy historyczne, które tak naprawdę nikogo już nie obchodzą.

***

1 marca 1951 r. w więzieniu na warszawskim Mokotowie wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” (na czele z Prezesem ppłk Łukaszem Cieplińskim) – ostatniej niekontrolowanej przez UB. Pomysłodawcą ustanowienia Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” w tym dniu był śp. Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka.

Ppłk. Łukasz Ciepliński, ostatni Prezes Zrzeszenia „Wolności i Niezawisłość”

W 2001 r. Sejm RP podjął specjalną uchwałę oddającą hołd żołnierzom antykomunistycznego podziemia. W 2009 r. organizacje kombatanckie wystąpiły z inicjatywą ustanowienia 1 marca Dniem Żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia. 26 lutego 2010 r. śp. Prezydent RP Lech Kaczyński skierował do Sejmu prezydencki projekt ustawy ws. Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Po jego śmierci projekt podjął prezydent Bronisław Komorowski. Na początku 2011 r. Fundacja „Polska się Upomni” oraz organizacje kombatanckie sygnowały Porozumienie na rzecz obchodów dnia i roku Żołnierzy Wyklętych. 3 lutego 2011 r. Sejm niemalże jednomyślnie przyjął Ustawę o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, podpisaną przez prezydenta 9 lutego.

W hołdzie „Żołnierzom Wyklętym” — bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu – głosi początek preambuły ustawy.

Zobacz też:


Redakcja: Roman Sidorski

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: mbbaran |

Ech, coś Kolega zbyt przejęty jest ogólnoludzkim mesjanizmem i Piłsudski miał rację bo w ostatecznym rachunku to dopiero Hitler umożliwił Stalinowi działanie a temu pierwszemu skrzydeł zawsze dodawał traktat wersalski, jedna z większych pomyłek ludzkości w traktowaniu zwyciężonych.



Odpowiedz

Gość: Mercykiller |

Dla polskiej państwowości bolszewicy wydawali się wtedy lepsi. Dla świata ogółem zdecydowanie nie. Piłsudski przedłożył dobro własne nad dobro świata. Za to cenę płaci do dziś cały świat. Co do \"niewoli ideologicznej\" - obecna \"niewola ideologiczna\" opierająca się na ideałach masońskich (demokracja, równość, tolerancja, samowola, itp.) jest znacznie gorsza.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

Do MaTa: \"Zachód przerażony tym naciskał na Piłsudskiego by wspomógł on Białych\" - niby słuszne stwierdzenie lecz w owym czasie Piłsudski nie miał złudzeń co do Białych. Oni, podobnie jak i współczesna część nie zauważa potrzeby istnienia Polski niezależnej od Rosji. Ba, Biali stali twardo na gruncie niepodzielności Imperium i w tym kontekscie jednak lepsi byli Bolszewicy, przynajmniej deklaratywnie uznający istnienie Polski. Co do Króla i Papieża to jednak przesada i gotowa nowa niewola ideologiczna.



Odpowiedz

W mojej wypowiedzi niestety mogą znajdować się pewne uproszczenia, wiele rzeczy nie zostało w pełni wyjaśnionych, mnóstwo aspektów nie poruszonych. Trudno mi było jednak to zrobić, zwłaszcza że i tak mój post okazał się dosyć rozbudowany. Do upadku I Rzeczpospolitej istotnie doprowadzili nasi przodkowie, ale razem z wieloma niesprzyjającymi czynnikami geopolitcznymi (tak jak z ofiarą gwałtu, która oczywiście sama jest sobie winna, bo do niego sprowokowała... ale czy to usprawiedliwia sam fakt dokonania gwałtu?). Bynajmniej nie należę do osób, które sądzę, że Rosjanin \"obojętnie w jakiej postaci jest zły, wredny i podczłowiek\". Tak, zdaję sobie sprawę, że w polskim społeczeństwie - nie oszukujmy się - ogólnie jest takie przekonanie, a przynajmniej ewidentny brak sympatii do narodu rosyjskiego. No ale cóż - wynika to z tych 50 lat niewoli sowieckiej oraz wcześniejszych konfliktów. Dodatkowym czynnikiem jest dla mnie dysproporcja w rozróżnianiu, w traktowaniu równie zbrodniczych systemów, czyli nazizmu i komunizmu. Pierwszy od dawna jest potępiony, Niemcy wiele lat wstecz przyznali się do swoich win i za nie przeprosili. Natomiast komunizm do dziś jest przez wielu hołubiony. Próbuje się umniejszyć zło, jakie się wiązało z tym systemem. I proszę tu zauważyć, że to, co poddaję krytyce, to właśnie ten zbrodniczy system komunistyczny, a nie samych Rosjan. Trudno ich winić za to, że tak jak Niemcy poddali się hitlerowskiej propagandzie, tak oni poddali się propagandzie komunistycznej. Zgodnie z zasadą, że kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą. Zwłaszcza przy użyciu środków masowego przekazu dosyć łatwo jest manipulować ludźmi.



Odpowiedz

Gość: Mercykiller |

\"To właśnie stojąca na czele Królestwa Rada Regencyjna już 7 X 1918 r. ogłosiła niepodległość i nie wiem dlaczego nie pamięta się o tej dacie.\" - z prostej przyczyny - masoneria zamierzała wykorzystać efekty Wielkiej Wojny do likwidacji monarchii na rzecz swego ukochanego ustroju demokratycznego. Skutek ten osiągnęła. Nie można więc przypominać obywatelom, że mogło być inaczej. \"O wojnie 1920 warto jednak przypomnieć sobie kto ją wywołał a tworzenie konstrukcji myślowych typu \"bolszewicy byli tak źli iż na pewno chcieli na nas napaść, więc byliśmy szybsi\" niestety przypomina argumentację stosowaną przy okazji pewnej radiostacji. Czy na pewno ta wojna to był czyn patriotyczny czy tylko rozpaczliwa obrona własnego życia po szaleństwie, którym było wywołanie wojny?\" - Może więc jeszcze bardziej warto przypomnieć co się działo w Rosji przed 1920 rokiem i że Zachód przerażony tym naciskał na Piłsudskiego by wspomógł on Białych? Błędem zdecydowanym było, że tego nie uczynił, mimo zagrożenia utraty świeżo odzyskanej niepodległości, bo jednocześnie skazał świat na najgorszy i najbardziej zbrodniczy system społeczno-polityczny, jaki kiedykolwiek powstał. \"Wiem iż zwolenników tzw. patriotycznej a właściwie szlacheckiej historii Polski nie przekonam ale może przez moment mignie im w głowie myśl iż to ich przodkowie sami doprowadzili swego upadku.\" - Przecież jest oczywistym, że realnym powodem osłabienia Polski było wprowadzenie w ogóle idei wolnej elekcji. I jest tylko dowodem na to, że Król winien pochodzić z woli Boga (a nie ludu czy szlachty), czyli monarchia winna być dziedziczna i związana mocno z Rzymem w celu przyjmowania napomnieć (o ile bowiem obowiązkiem Króla jest dbać o ciała swych poddanych, to obowiązkiem Papieża jest dbać o ich dusze).



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org