Opublikowano
2014-12-29 16:01
Licencja
Wolna licencja

Pałac zmarnowanych szans

29 grudnia 1944 r. Niemcy skończyli wysadzanie Pałacu Saskiego w Warszawie. O mało którym z nieistniejących gmachów stolicy do dziś tak żywo się dyskutuje.


Strony:
1 2 3 4

Śledząc powracające z cykliczną regularnością dyskusje o odbudowie Pałacu Saskiego, nie sposób powstrzymać się od wrażenia, że to miejsce nas przerasta. Od bez mała trzech stuleci pałac jest obiektem szczególnej troski, wyzwaniem i ciężkim orzechem do zgryzienia dla kolejnych pokoleń decydentów, architektów i miejskich planistów. Materialne efekty tej imponującej pracy intelektualnej są mizerne, aczkolwiek możemy ją podziwiać do dzisiaj, utrwaloną na niezliczonych kartach papieru.

Warto przybliżyć czytelnikom zawiłe koleje dziejów pałacu, kładąc szczególny nacisk na niezrealizowane wizje przebudowy. Żadna bowiem budowla w naszym kraju nie może się pochwalić tak bogatą „historią alternatywną”.

Pałac mój widzę ogromny

Plan Osi Saskiej, jednego z najważniejszych warszawskich nowożytnych założeń urbanistycznych. Historia Pałacu Saskiego sięga jeszcze czasów wazowskich. W latach 60. XVII wieku na miejscu wcześniejszego dworu powstaje pałac dla Jana Andrzeja Morsztyna. Rzeczywisty architekt budowli pozostaje nieznany. Jej autorstwo często błędnie przypisuje się Tylmanowi z Gameren, który tylko nadzorował jego rozbudowę. Holender już u zarania istnienia pałacu zaczął dłubać przy jego architekturze, ostatecznie jednak ograniczył się do zmian wyłącznie kosmetycznych. Niemniej pałac uważany był przez współczesnych za jedną z bardziej okazałych rezydencji magnackiej Warszawy. W chaotycznym krajobrazie miasta wyróżniał się swoim położeniem, tworząc okazałą oś widokową.

Te walory zwróciły uwagę króla Augusta II, pragnącego wznieść w Warszawie siedzibę godną władcy absolutystycznego. W 1713 zakupił pałac i uczynił z niego punkt wyjścia dla olbrzymiego założenia parkowo-pałacowego, które przeszło do historii jako Oś Saska. Oczywiście, dawna siedziba Morsztyna była jak na potrzeby i ambicje króla zbyt skromna. Architekci Augusta II Carl Friedrich Pöppelmann (syn „tego” Pöppelmanna od Zwingeru), Joachim Daniel Jauch, Johann Christoph Naumann i inni kreślili zatem na polecenie króla coraz to nowe projekty wspaniałej budowli. Większość z nich było nierzeczywistymi fantasmagoriami, nie do zrealizowania nie tylko w naszych skromnych warunkach, ale chyba przerastającymi możliwości każdego europejskiego monarchy. Niektóre zakładały budowę od podstaw nowej rezydencji na miejscu Pałacu Morsztyna, inne przewidywały wzniesienie głównego pałacu w zachodniej części założenia. Nieliczne, bardziej zachowawcze opierały się powściągliwie na bryle istniejącego pałacu. Jak się jednak okazało, nawet na realizacje tych zamierzeń zabrakło funduszy i musiano się zadowolić znacznie skromniejszymi półśrodkami.

Fasada barokowego Pałacu Saskiego od strony ogrodowej, projekt J. C. Naumanna.

Najważniejszy element osi, czyli sam pałac, nie prezentował się zatem zbyt imponująco. Na tle warszawskim wyróżniał się co najwyżej wielkością. Główny korpus w zasadzie zachował wygląd wczesnobarokowy, wzbogacono go tylko lizenami i płycinami w duchu saskiego rokoka. Pałac uzyskał trzy nowe skrzydła: dwa po bokach od strony dziedzińca i jedno od strony ogrodu. Nie komponowały się one harmonijnie w całość z główną bryłą pałacu, raziły asymetrycznością i niepotrzebną komplikacją, tak kontrastującą z dostojną czytelnością planu morsztynowskiego korpusu głównego. Aż dziw bierze, że rozbudowę nadzorowali wybitni skądinąd architekci.

Klatka schodowa w pałacu barokowym, rysunek inwentaryzacyjny. Informacje o wnętrzach pałacu są wyrywkowe. Z rysunków inwentaryzacyjnych znamy dokładny wygląd zaledwie dwóch pomieszczeń: obszernej kaplicy pałacowej oraz reprezentacyjnej klatki schodowej. Obydwa reprezentują wysoki poziom.

Mimo wszystkich wymienionych wcześniej braków, bądź co bądź była to przez pewien czas oficjalna rezydencja saskiego dworu, a na rycinach z epoki wizerunki pałacu opatrzone są dumnym podpisem: palais royale. Krótki okres świetności zakończył się wraz ze śmiercią Augusta III. Pałac pozostał własnością elektorów saskich. Ulokowano w nim przedstawicielstwa dyplomatyczne i handlowe, część pomieszczeń przeznaczono na wynajem.

Drugie podejście w warunkach przywróconej stołeczności

W 1817 roku pałac wszedł w posiadanie rządu Królestwa Kongresowego. Przełomowym wydarzeniem było przeznaczenie budynku na siedzibę sztabu głównego armii Królestwa. Odtąd dzieje pałacu aż do końca jego istnienia nierozerwalnie związane będą z wojskiem. To właśnie na dziedzińcu pałacowym, wówczas już udostępnionym szerokiej publiczności jako Plac Saski, miały miejsce pamiętne przeglądy wojsk, w których tak się lubował wielki książę Konstanty Pawłowicz, naczelny dowódca armii Królestwa. Rezydujący po sąsiedzku w pałacu Brühla Konstanty z pewnością kręcił nosem na kiepski stan techniczny oraz wątpliwe walory estetyczne podupadłej budowli, noszącej niegdyś szumne miano pałacu królewskiego. To zapewne z jego inicjatywy opracowano plany nadania temu miejscu godniejszej oprawy.

Widok założenia z czasów Królestwa Kongresowego - od lewej Pałac Saski, Pałac Brühla, oficyny pałacowe.

W 1829 architekt Adam Idźkowski wykonał oficjalny projekt przebudowy pałacu na potrzeby sztabu. Gmach miał uzyskać spektakularną formę utrzymaną w duchu empirowym. Niebanalne rozwiązanie korpusu głównego, przeprutego potężną arkadą zdradza fascynację analogicznymi gmachami Petersburga, ale też utopijną francuską awangardą z przełomu wieków. Przed pałacem planowano wystawienie monstrualnych rozmiarów kolumny-pomnika Wskrzesiciela Polski, cara Aleksandra I (prywatnie brata Konstantego), uchodzącego za liberała i powszechnie poważanego w Królestwie. Gdyby zrealizowano te zamierzenia, Warszawa wzbogaciłaby się o gmach i przestrzeń publiczną nie ustępującymi splendorem wspaniałościom Petersburga. Na drodze zmianom stanął jednak wybuch powstania listopadowego.

Projekt przebudowy pałacu autorstwa Adama Idźkowskiego.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: H |

Odbudować pałac Saski, pałac Bruhla, kościół św. Aleksandra i filharmonię! To były perełki przedwojennej Warszawy.



Odpowiedz

Gość: Damian |

Wyborny artykuł!



Odpowiedz

Gość: uLTOR |

Piękny artykuł i czemu historia dla nas jest tak ,k*RWA okrutna....



Odpowiedz

Gość: Turu |

Mnie zawsze zastanawia postawa: "Pałac trzeba bezsprzecznie odbudować". To znaczy, że nawet jak nie mamy pomysłu co i po co tam zbudować, to mamy wyłożyć kilkaset milionów, a potem jakoś to będzie? Bez dobrego pomysłu co byśmy chcieli tam zlokalizować (magistrat tam się chyba nie pomieści, ministerstwa jakieś czy zrobić biurowiec?) i rozplanować (żeby nie poprzecinać głupio placu parkingami i podjazdami) to moim zdaniem nie ma co się wygłupiać i lepiej zostawić miejsce samemu sobie - do funkcji publicznych na uroczystości państwowe obecny wygląd jest odpowiedni. Po drugie nie do końca rozumiem tego pędu do zabudowywania każdego skrawka miasta. Już dziś Warszawa w wielu miejscach jest betonową pustynią blok w blok. Dziś na placu Piłsudskiego mamy ładny widok na park - fakt, trochę od tej strony zaniedbany. Ale wystarczy zadbać o ładną zieleń, zasadzić np. szpaler drzew, uporządkować i mamy ładny kawałek miasta - z trzech stron ulice i fasady zabudowań z najróżniejszych epok, a z czwartej drzewa i monumentalny i symboliczny w swej prostocie i skromności Pomnik Nieznanego Żołnierza (moim zdaniem genialny, dlatego chociażby nie wyobrażam sobie odbudowy tej kolumnady - pomnik do niej zupełnie nie pasuje i trzeba by go gdzieś przenieść - inaczej pochłonie go odbudowana dekoracja). Z powodu właśnie tego pomnika nie wyobrażam sobie odbudowy całości pałacu. Wypowiedź Przedmówcy o zbudowaniu barokowej atrapy w jakimś losowym miejscu Warszawy mnie zupełnie rozbroiła. Po co? Za co? I dlaczego na ten cel niszczyć akurat ogródki działkowe? Nie lepiej wyburzyć kilka mniej udanych biurowców np. na Domaniewskiej? ;)



Odpowiedz

Gość: Shuman |

Pałac Saski powinien być odbudowany podobnie jak to się stało ze Starym i Nowym Miastem oraz Zamkiem Królewskim. Nie przekonuje mnie wizja trwałej ruiny, już dość się na ten ogryzek napatrzyłem. Podobna koncepcja trwałej ruiny proponowana była w powojennej socjalistycznej Polsce w odniesieniu do Starówki. W miejscu Zamku też świeciła pustka przez ponad 30 lat z jedną sterczyną i jakoś nie tesknię za tym postapokaliptycznym widokiem.Przykładem rozsądnej odbudowy może być np. Barbakan, z którego jeszcze przed wojną zachowany był jedynie sam most. Uważam, że baszty murów obronnych także powinny zostać zrekonstruowane aby nadać Starówce więcej klimatu. Pałac Saski powinien być odbudowany w stylu klasycystycznym sprzed wojny z przebudowanymi z barokowych na klasycystyczne oficynami flankującymi plac Piłsudskiego. Jest to rozwiązanie monumentalne a jednocześnie nadające klimatu i ciepła dzisiejszemu wygonowi tylko przez omyłkę nazywanemu placem. Nie powinno się także obyć bez Pałacu Bruhla a także architektury ogrodowej takiej jak Glorietta (Wielki Salon) (Najbardziej monumentalnego założenia całej osi saskiej), także parkanu i Żelaznej Bramy ale nie zapominajmy również: o oficynach flankujących żelazną bramę, amfiteatrze, oranżerii, czy przepieknych wielobocznych barokowych altanach. Środkiem powinna przebiegać aleja z parterami kwiatowymi i strzyzonymi, gęstyni żywopłotami. Reszta parku powinna być w stylu romantycznym, nie powinno się wycinać ponad stuletnich drzew. Jeżeli chodzi o barokową wersję pałacu to nie zgadzam się z autorem, że było to niezbyt udane dzieło architektury. Nie można patrzeć na budowlę tylko przez pryzmat symetrii bryły. Takie a nie inne rozwiązania skrzydeł musiały wynikać z wygody i funkcjonalności wnętrza. Poza tym Pałac Saski wielkością dorównywał słynnemu Wersalowi różnił się głównie skromnijszym wystrojem elewacji ale Wersal też miał skromne początki a finalna wersja powstała po kilkukrotnej przebudowie. Warto odbudować również Pałac Saski i całą Oś saską w stylu barokowym ale nie koniecznie w tym miejscu. W pobliżu Parku Skaryszewskiego po drugiej stronie Alei Waszyngtona znajduje się olbrzymi teren ogródków działkowych oddzielających Gocław jak mur od Pragi Południe. Choć jestem całym sercem za działkowcami to ich los jest na pewno w bliższej lub dalszej przyszłości przypieczętowany, warto pomysleć o uratowaniu tak wielkich terenów zielonych w środku miasta przed zakusami deweloperów mieszkaniowych i zaplanować np. drugą Oś Saską, tym razem barokwą skoro nie da się jej odtworzyć w historycznym miejscu ze wszystkimi szczegółami ze wzgledu na bezmyślne decyzje włodarzy miasta. Tym bardziej, że na przedwojennych planach tereny te określane są jako tereny wystawowe. Czy rekonstrukcja barkowego pałacu przeznaczonego na cele kulturalne i częściowo handlowe z rekreacyjnym założeniem ogordowym nie wpisuje się w takie myślenie?



Odpowiedz
Łukasz Traczyk

Licencjat historii, obecnie student studiów magisterskich w Instytucie Historii Sztuki UW. Interesuje się w szczególności architekturą barokową, varsavianistyką, rekonstrukcją oraz architekturą niezrealizowaną.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org