Opublikowano
2016-12-26 21:05
Licencja
Wolna licencja

Paweł Kowal: Jaruzelski – karierowicz wysokiej klasy

Jaruzelski jako jedyny przywódca komunistyczny w Polsce, na każdym etapie swojego życia awansował. I jako jedyny przywódca w obozie sowieckim przetrwał proces transformacji na najwyższym stanowisku w kraju – z doktorem Pawłem Kowalem, historykiem i politykiem, byłym europosłem, o Wojciechu Jaruzelskim rozmawia Bartosz Bolesławski.


1 2 3 4

Bartosz Bolesławski: Dziadek Wojciecha Jaruzelskiego walczył w powstaniu styczniowym, ojciec w wojnie polsko-bolszewickiej, była to rodzina szlachecka o tradycjach endeckich, a młody Jaruzelski chodził do szkoły prowadzonej przez ojców Marianów na warszawskich Bielanach. Jak ktoś taki mógł zostać komunistą i twarzą PRL?

Paweł Kowal - historyk, politolog, ekspert w sprawach międzynarodowych, polityk, poseł na Sejm w latach 2005-2009, europarlamentarzysta w latach 2009-2014. Autor m.in. Koniec systemu władzy. Polityka ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego w latach 1986–1989 (2012) oraz Jaruzelski. Życie paradoksalne (2015) (fot. Plogi, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0). Paweł Kowal: Na postawie Wojciecha Jaruzelskiego odcisnęły w jakimś stopniu piętno dwa systemy. Pierwszy to system wartości patriotycznej endeckiej rodziny sprzed wojny, który nie pozostał u niego do końca życia w formie wyznawanych wartości, ale raczej jako zestaw pewnych form. Chodzi tu np. o sposób zwracania się do księży – bardzo charakterystyczne są jego listy do duchownych z lat osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych, a także dwutysięcznych. Widać, że jest to człowiek, który świetnie orientuje się w czymś, co moglibyśmy określić jako wewnętrzna kościelna kultura korporacyjna. On naprawdę potrafił rozmawiać z biskupami czy księżmi i to jest właśnie jedna z takich form. Inną, być może bardzo banalną, był sposób spędzania świąt. Tutaj Jaruzelski był bardzo przywiązany do tradycyjnego modelu.

Natomiast nie ma wątpliwości, że z Syberii wrócił innym człowiekiem. Przeszedł tam traumę związaną z nieszczęściami rodzinnymi, śmiercią ojca, która osobiście bardzo przeżył. Te wydarzenia spowodowały całkowitą, czy przynajmniej dużą, zmianę w jego osobowości. Odbijało się to potem w stosunku do jego własnej rodziny. Tym można tłumaczyć rzadkie kontakty z matką w okresie powojennym, ucieczkę w robienie kariery, ale też i decyzje polityczne, czyli wewnętrzną dyspozycję, by się w pełni podporządkować imperium. Właśnie przekonanie, że imperium jest silne i zawsze zwycięży, towarzyszyło mu do końca jego dni. Było to chociażby widać w jego poglądach na politykę wschodnią, już w latach dziewięćdziesiątych – Jaruzelski nie był w stanie traktować podmiotowo Litwy, Ukrainy czy Białorusi, czyli państw, które wychodziły z imperium. Było to dla niego nienaturalne.

W jego świecie punktem referencyjnym była Rosja – jako państwo, ale też jako imperium, które dominuje. To był jego stan świadomości, jego doświadczenie rodzinne ze wschodniej Polski, czyli podporządkowanie Imperium Romanowów. Potem miał krótkie doświadczenie niepodległości, przeformowane zresztą bardzo krytycznie przez marksistów, i znowu doświadczenie imperium, tym razem już Związku Sowieckiego. To wszystko spowodowało, że cała jego osobista geopolityka i myślenie podporządkowane było właśnie takiej mapie świata, a jego mentalność kształtowały opisane wyżej pojęcia.

B.B.: Do Polski Ludowej wrócił jako człowiek pogodzony z nową rzeczywistością. Jak jednak tłumaczyć jego błyskawiczną karierę w epoce stalinizmu? W wieku zaledwie 33 lat był już generałem brygady.

P.K.: Naprawdę niesłychana kariera, bo jest to jedyny człowiek w historii PRL na szczytach władzy, który tak naprawdę nigdy nie stracił, zawsze zyskiwał. Miał oczywiście bardzo ciężki moment w 1956 roku, bo wtedy źle obstawił, ale i z tego wyszedł obronną ręką.

Konstanty Rokossowski w mundurze Marszałka Polski, 1949 rok (domena publiczna). B.B.: Jako jedyny bronił wówczas marszałka Konstantego Rokossowskiego i był za jego pozostaniem w Polsce.

P.K.: On miał osobisty związek z marszałkiem Rokossowskim i generałem Stanisławem Popławskim, czyli z tymi, którzy wprowadzali stalinizm w polskim wydaniu. Bronienie Rokossowskiego dla mnie jest etycznie nie do przyjęcia, ale jeśli chodzi o osobowość Jaruzelskiego, jest to bardzo ciekawy wątek jego biografii. Być może jest to jedyny moment, kiedy on był w stanie z osobistej lojalności zrobić coś przeciwko głównemu nurtowi. Broniąc Rokossowskiego, w gruncie rzeczy był już w mniejszości – robił to jednak ze względu na przyjaźń czy jakieś osobiste zobowiązanie, tu oczywiście jest kilka możliwości. To ostatni moment, kiedy Jaruzelskiego stać było na nonkonformizm.

Cel polityczny w popieraniu Rokossowskiego był natomiast jasny. Obrona marszałka oznaczała opowiedzenie się niestety za systemem, w którym wielu jego przyjaciół, towarzyszy broni, siedziało, w kazamatach. Jaruzelski mieszkał wtedy niedaleko stąd [rozmowa odbywała się w biurze dr. Pawła Kowala przy ul. Flory 5 w Warszawie – przyp. red], przy Placu na Rozdrożu i wielokrotnie, może nawet codziennie, przechodził koło piwnic dzisiejszego Ministerstwa Sprawiedliwości. Wtedy mieściła się tam siedziba Urzędu Bezpieczeństwa, gdzie siedzieli jego towarzysze broni ze środowisk komunistycznych (np. gen. Wacław Komar).

Stan świadomości Wojciecha Jaruzelskiego w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych był stanem świadomości człowieka kompletnie zastraszonego. On też za chwilę mógł znaleźć się w tarapatach, a chciał robić karierę. Bał się chociażby tego, że zostanie użyte przeciwko niemu jego pochodzenie szlacheckie, dlatego w tym kontekście ważni byli dla niego Popławski i Rokossowski – w nich upatrywał ludzi, którzy dają mu parasol ochronny.

B.B.: W 1968 roku Wojciech Jaruzelski brał czynny udział w tłumieniu praskiej wiosny, dwa lata później „maczał palce” w krwawej rozprawie z robotnikami na Wybrzeżu. Dało się u niego wówczas zauważyć jakiekolwiek rozterki czy opory przed takimi działaniami?

Wojciech Jaruzelski w 1968 roku (domena publiczna). P.K.: On był już wtedy całkowicie częścią systemu, związanym z nim w stu procentach. Uważał, że jeśli np. w 1970 roku nie będzie aktywny, to może stracić swoją pozycję ministra. Tak samo uwiarygadniał się w 1968 roku, biorąc udział w pacyfikacji praskiej wiosny. To wynikało z jego mentalności, którą widać dobrze w jego wystąpieniach czy wywiadach pod koniec lat osiemdziesiątych.

Nawiasem mówiąc – badając historię, często zapominamy o tym, że bardzo dobrym źródłem są zwykłe wywiady prasowe. Kiedy piszę książki, zaczynam zazwyczaj od tego, że idę np. do biblioteki przy ul. Koszykowej w Warszawie i przeglądam sobie, co ktoś mówił w wywiadach.

Wracając do mentalności Jaruzelskiego – u niego wątek antysemicki pojawiał się już właściwie do końca lat osiemdziesiątych. To był człowiek, który na jakimś poziomie miał antysemickie przekonania. Nałożyły się tutaj pewne kalki pojęciowe sprzed wojny, później stałe napięcie na punkcie antysemityzmu w polityce sowieckiej po drugiej wojnie światowej i w końcu rok 1968. On przez lata prześladował także swoich przyjaciół żydowskiego pochodzenia w armii, to samo odnosiło się do ludzi kultury. W 1968 r. nie uchronił swojego przyjaciela, kompozytora Adama Wiernika, który musiał wyjechać do Szwecji.

Wywiad został przeprowadzony dla Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego. Więcej materiałów o stanie wojennym na stronie Ośrodka.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Autor: Tomasz Leszkowicz
Tytuł: „Oblicza propagandy PRL”

ISBN: 978-83-65156-05-1

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 116

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

1 2 3 4

Gość: mbbaran |

Zawiodłem się. Rzecz niestety dość płytka a tłumaczenie dosłownie wszystkiego słowem karierowicz nie przystoi doktorowi nauk historycznych. Tym słowem da się "odznaczyć" bardzo wielu, począwszy od Cezara i np. Jagiełły z punktu widzenia Litwinów, a skończywszy na większości obecnych przywódców państw. Jeszcze jedno. Niewielu odważa się rozważać losy Polski bez wprowadzenia stanu wojennego czyli domniemanego przejęcia władzy przez ówczesną Solidarność. Może i P.K. pokusi się kiedyś o to.



Odpowiedz

Gość: exp |

Dla USA była to część planu rozwalania Związku Sowieckiego i Jaruzelski zaczął to robić. Sympatycznie brzmi.



Odpowiedz

Gość: P.Z. |

Jaruzelski przede wszystkim był konfidentem Informacji Wojskowej, która była przybudówką sowieckiej NKWD. Był komunistycznym zbrodniarzem, który cudzymi rękoma, bo sam był tchórzem, wykończył wielu wybitnych żołnierzy podziemia niepodległościowego.



Odpowiedz

Gość: Session |

Więcej politykiera PISowskiego niż naukowca .



Odpowiedz

Gość: Jasio |

Czyli dalej pan Kowal usprawiedliwia Jaruzelskiego.
Jaruzelski nie zdecydował samodzielnie o wprowadzeniu stanu wojennego, Tylko Kreml (wcześniej Jaruzelski sam prosił Breżniewa o ,,bratnią pomoc").
Tak w ogóle, to zatroskany jestem panem Kowalem i tym co głosi dla ubogich duchem.



Odpowiedz

Gość: Historia jest trudna |

Gdyby nie dogodna sytuacja polityczna w Związku Sowieckim nie możliwe byłoby obalenie komunizmu. Nie zamierzam bronić Jaruzelskiego ale też trzeba mieć na uwadze to, że Jaruzelski musiał "pozornie utrzymywać komunizm/socjalizm w Polsce". Aby można było ten ustrój pokojowo obalić. Wszystko pod pozorem chęci utrzymania systemu.



Odpowiedz

Gość: Komar |

Dostrzegam całkowity brak informacji o udziale Jaruzelskiego w II wojnie światowej. A przecież to jest istotna część życiorysu Jaruzelskiego. Jaruzelski brał udział w walkach o przyczółki wiślane, o Kołobrzeg, wreszcie w operacji berlińskiej. Ta sytuacja także miała istotny wpływ na ukształtowanie jego sposobu myślenia. Ale te fakty nie pasują do szablonu Jaruzelskiego - karierowicza. Ten brak zauważam, ale on mnie nie zaskakuje. Od dawna stwierdzam, że dla polskich antykomunistów walka Polaków przeciwko Niemcom w czasie II wojny światowej jest sprawą wstydliwą. Zwłaszcza jeśli chodzi o działania ludowego Wojska Polskiego.



Odpowiedz
Bartosz Bolesławski

Pracownik Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org