Autor: Reinhold Heidenstein
Tagi: Artykuły, Metodologia i historia historiografii, Sylwetki i biografie, Ujęcia przekrojowe, Polska
Opublikowany: 2019-11-22 17:00
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Pisanie historii według Reinholda Hejdensztejna

Reinhold Heidenstein (Hejdensztejn) był historykiem, kronikarzem i dyplomatą żyjącym w XVI i XVII wieku. Pozostawił po sobie wiele dzieł, w tym monumentalne „Dzieje Polski”.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

Włodzimierz Spasowicz.

Petersburg, 30 Września 1856 r.

Powiernik Jana Zamojskiego, poufny Sekretarz Królów Szczepana i Zygmunta III, dyplomata, prawodawca i dziej opis Reinhold (inaczej Reginald) Hejdensztejn, jest jedną z ważniejszych i znakomitszych historycznych osób z końca szesnastego i początków siedemnastego stulecia, epoki pełnej ruchu, znaczenia i życia, którą otwiera śmierć Zygmunta Augusta, a zamyka rokosz Zebrzydowskiego i bitwa Guzowska. Pięknym pomnikiem jego prac obywatelskich jest Korrektura Pruska, równie pięknym a pono ważniejszym dla nas jego źródłowe, klassyczne dzieło historyczne — wieniec wawrzynu uwity przezeń dla największego z naszych Królów obieralnych. Szkoda że w naszych źródłach historycznych, tak mało przechowało się rysów do uwydatnienia szlachetnej i skromnej postaci Hejdensztejna, tak mało śladów jego pracowitego żywota, że ledwo ich stanie na bardzo niedokładną biografję.

Herb Heidensteinów

Ród naszego historyka wywodził się z Frankonji, z hrabiów na Hejdensztejnie, z czasów aż Karola Wielkiego; kiedy się przeniósł z Niemiec do Polski — niewiadomo. Dopiero Reinhold i brat jego Konrad, otrzymali w 1585 roku indygienat w Rzplitej, na mocy przedstawionych przez nich dowodów ich szlacheckiej pochodzistości. Indygienatu tego nie znaleść w archiwach i konstytucjach koronnych, ale wyjątek zeń przytacza Niesiecki, któren przytem tak herb ich Hejdensztejn opisuje: pole czarne na dwoje przedzielone; na jednej połowicy trzy piramidy, z których środkowa czarna, a boczne białe; na drugiej — skrzydło orle. Nad tarczą przyłbica otwarta, a nad nią trzy strusie pióra; z nich dwa białe, a trzecie, środkowe, czarne. Ojciec Reinholda Bernard, podług podania Janockiego człek gospodarny i zamożny, zamieszkały w Prusiech Królewskich, posiadał koło Gdańska wieś Solec czy Solecin (Solescium), zkąd i naszemu Reinholdowi oraz synowi jego Janowi, urosł przydomek Soleckich (Solescius). Bernard Hejdensztejn ożenił się z Anną Krokówną, ze szlacheckiej i znacznej rodziny na Pomorzu. Z tego małżeństwa spłodzeni: Konrad, który służył na dworach Królów polskich i pochowany w Żukowie, Urszula wydana za Michała Gissę Starostę Borzechowskiego i nasz Reinhold.

Rok urodzenia Reinholda niewiadomy; urodził się w Solcu; wychowany był w religji katolickiej, którą aż do śmierci zachował; za młodu podróżował po Niemczech, Włoszech i Francji i kończył studja w tamecznych uniwersytetach. Zdaje się że powrócił do kraju w czasach blizkich śmierci Zygmunta Augusta i tu się poznał z młodym Starostą Bełzkim Janem Zamojskim, występującym na ówczas w roli trybuna gromady szlacheckiej i obrońcy jej swobód, którego głos wymowny wiele już ważył w województwach ruskich. Być może że Zamojski, przejrzawszy rozum bystry, i niepospolite praktyczne zdolności Hejdensztejna, pociągnął go ku sobie, ujął i pozyskał, tak że odtąd Reinhold przylgnął całkiem ku niemu, stał się wiernym satellitą jego fortuny i te przyjaźń dla Zamojskiego przechował niezłomnie przez cale życie.

Zamojski rósł bystro w potęgę, i znaczenie od wstąpienia na tron Króla Szczepana. Kiedy na Sejmie koronacyjnym możnowładzkie partje Zborowskich i Tyczyńskich natrętnie dobijały się o pieczęć mniejszą, Szczepan, któren być nie chciał „malowanym Królem” oddał tę pieczęć Zamojskiemu, za co bezprzykładnym w dziejach dotąd trybem, posłowie ziemscy publicznie Królowi dziękowali. Odtąd Zamojski z Batorym razem układali plany reform krajowych i wojny moskiewskiej. Zapewne wtedy Zamojski jako Podkanclerzy, zaciągnął Hejdensztejna do Kancellarji koronnej, uczynił go Sekretarzem królewskim i otworzył mu zaufanie Króla Szczepana. Odtąd wciąż przy boku królewskim, we wszystkich wędrówkach sejmowych i obozowych kancellarji koronnej, Hejdensztejn przypatrywał się naocznie wszystkim wypadkom wojny moskiewskiej. Batory używał go do spraw ważnych. W 1592 r. zostając w otwartem nieporozumieniu z Szwecją, słał go do Księcia Kurlandzkiego, ostrzegając by Książe miał się z tej strony na baczności. Tegoż roku wyprawił go do Księcia Pruskiego, będącego w zatargach z szlachtą pruską, z zaleceniem Księciu łagodniejszego postępowania w kraju, gdzie wolność szlachecka tak wysoce była cenioną.

Stefan Batory (domena publiczna)

W 1585 r. Hejdensztejn zjeżdża, jako królewski Kommisarz do Gdańska i Elbląga, przeziera rachunki z cła portowego, i wdaje się w spór Magistratu Gdańskiego z cechem piwowarów. Potem wstępuje do Księcia Pruskiego i prosi go w imieniu Króla o wdanie się w sąd polubowny w zawiłym processie, toczonym naówczas między Rzplitą i Księciem Brunświckim, o spadek po Zofji Brunświckiej, siostrze Zygmunta Augusta.

W 1586 r. umiera Król Szczepan. Już sejmy z lat ostatnich jego panowania wskazują, że Batory tracił popularność tracił serca gminu szlacheckiego, któren w zachowawczych swoich tendencjach, obawiał się reform w duchu monarchicznym. Po śmierci Króla, wśród burzliwego bezkrólewia, zbrojno wystąpiła hukliwa rzesza osobistych nieprzyjaciół Batorego i Zamojskiego, przeciwko której Wielki Hetman i Kanclerz stawił dość szczupły, ale ściśle zwarty zastęp swych stronników, owe zgromadzenie czarne, tak zwane od żalu i żałoby po zmarłym, „Już za poprzednich bezkrólewiów, powiada Hejdensztejn, zdradzony został wielki sekret polityczny, że na elekcji to stronnictwo wygra i Króla zamianuje, które orężem będzie potężniejsze.” Będący wciąż przy boku Zamojskiego, sam w tem zgromadzeniu czarnem obecny, Hejdensztejn daje nam klucz do zrozumienia intryg i samolubnych rachunków możnowladzców, targów o koronę, wahania się i niepewności Zamojskiego, walki wewnętrznej która się odbywała w duszy wielkiego obywatela, wśród tej gry strasznej, w której przyszłość Rzplitej była stawką, a wygrana przy stronie wytrwalszej i śmielszej. Zamojski, sam siebie niepewny, otwierał ucho propozycjom Zborowskich, brał do namysłu warunki posłów austryjackich, aż gdy Prymas Karnkowski przerzuceniem się na jego stronę, przechylił szalę zwycięztwa, Zamojski odesłał przez Hejdensztejna Rakuszanom podawane przez nich warunki i tem stanowczo zerwał z niemi wszelkie stosunki.

Obydwie partje mianowały swoich elektów. Nim Zygmunt III przybył do Gdańska, już Maksymiljan oblegał Kraków, a poseł jego Herbersztejn przyjeżdżał z propozycjami do Zamojskiego. Widziemy znów Reinholda użytego do układów z Herbersztejnem.

W 1593 r. podczas pobytu Zygmunta III w Szwecji, Tatarzy Krymscy wpadli przez Pokucie do Węgier. Zamojski w przykrem był położeniu; wiedział że gromadzenia wojska uciążliwe dla szlachty, obawiał się niechęci, krzyków i wyrzekań przeciwko władzy hetmańskiej. Z listem do Zygmunta III wyprawił Reinholda Hejdensztejna, przekładając Królowi stan swój i namawiając do zaczepnego wkroczenia do Krymu podczas nieobecności Chana. Hejdensztejn zastał Zygmunta już wracającego, w Gdańsku. Król mile przyjął projekt Zamojskiego, układał bowiem wtedy ligę przeciwko Turcji z Cesarzem, ale tak ta liga, jako i wyprawa Krymska nie doszły do skutku, a Jazłowiecki któren się jej podjął na swoja rękę, prywatnemi siłami, przypłacił to przedsięwzięcie utratą fortuny i zgryzotami które zgon jego przyśpieszyły.

Ten tekst jest fragmentem książki Rejnolda Heidensteina „Dzieje Polski od śmierci Zygmunta Augusta do roku 1594 ksiąg XII”

Rejnold Heidenstein
„Dzieje Polski od śmierci Zygmunta Augusta do roku 1594 ksiąg XII”
126,00 zł
Wydawca: Graf_ika
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 868
Format: 148x210
ISBN: 978-83-953318-0-0

We wszystkich wyżej wzmiankowanych wypadkach Hejdensztejn występuje w rolach podrzędnych; może przez skromność poprzestał na prostej wzmiance o swoich czynnościach, nie chcąc ich podnosić, uwydatniać. Że jego rozum, doświadczenie i zasługi znane były powszechnie i jednały mu zaufanie i szacunek w kole obywatelskim, możemy wnosić ztąd że Stany pruskie włożyły na niego i na Mikołaja Niewieścińskiego, Sekretarzy królewskich, obowiązek zredagowania prawa swego ziemskiego, znanego pod imieniem Korrektury pruskiej. O ten miejscowy, prowincjonalny kodeks, dobijały się Prussy od przyłączenia ich do Polski, zwłaszcza że nie posiadały innego prawa pisanego, krom Chełmińskiego, które, jak wiadomo, było miejskie, a nie ziemskie, szlacheckie, i dobrze już przestarzało. Trzeba było ze zwyczajów prawnych i praktyki sądowej, ułożyć nową ustawę cywilną i dokładniejszemi formami procedury położyć kres , dowolności sądów. Hejdensztajn i Niewieściński wywiązali się należycie z poleconego im zadania. Projekt ich roztrząśnięty i przejrzany przez stany pruskie, otrzymał sankcję Króla i stanów koronnych Rzptej na Sejmie 1597 roku. Piękna ta ustawa obowiązywała w Prusiech aż do rozbioru kraju, dłużej aniżeli sądził sam jej autor, któren z niedowierzaniem tak się o niej odzywa: „tamdiu valitura, quamdiu nova appetere homines desierint.”

Prusy na mapie z 1576 roku autorstwa Caspara Hennenbergera

W 1611 r. Jan Zygmunt Margraf brandeburski Elektor, po długich a zręcznych układach, uzyskał od Zygmunta III inwenstyturę lenną na Księstwo Pruskie, których władzca Albert Fryderyk oddawna cierpiał pomięszanie zmysłów i z tego powodu rządów sprawować nie mógł. Dyplom inwestytury z dnia 16 listopada 1611 r. kontrassygnował Hejdentsztejn. W początkach następnego roku Król Zygmunt III mianował Kommissję z Szymona Rudnickiego Biskupa Warmińskiego, Stanisława Działyńskiego Wojewody Malborskiego, Wacława Kiełczowskiego Kasztelana Biechowskiego i Reinholda Hejdensztejna, dla wprowadzenia Jana Zygmunta w rzeczywiste władanie Księstwem Pruskiem imieniem Króla i Rzplitej. Kommisarze zjechali do Królewca i uskuteczniwszy dane im zlecenia, spisali reces ostateczny 29 maja 1612. Król zatwierdził 16 czerwca tegoż roku ten reces, wraz ze wszystkiemi aktami Kommissji Królewskiej. Jest to ostatnie ukazanie się Hejdensztejna w roli dyplomatycznej, urzędowej. Koniec życia jego mało wiadomy. Powiada Janocki że będąc obdarzony przez Królów Szczepana i Zygmunta dwoma królewszczyznami, Reinhold oddalił się z dworu i resztę dni swoich spędził w Solcu, na pracy dziejopisarskiej. Umarł w 1620 r. Żonę miał Erdmundę Konarską, z którą i pochowany w klasztorze Oliwskim, koło Gdańska, w grobowcu który za życia jeszcze sobie sporządził.

Z dzieci Hejdensztejna: Zofja była Ksienią w klasztorze Żarnowskiem; druga Zofja poślubiona Jakóbowi Oktawjanowi Konopackiemu Kasztelanowi Elblągskiemu; trzecia — Anna wyszła za Jędrzeja Sapiehę Kasztelana Wileńskiego, syna owego Jana Piotra Sapiehy Starosty Uświackiego, który takie rozgłośne imię zyskał w wojnach moskiewskich z epoki Samozwańców. Syn Reinholda Jan Hejdensztejn Solecki zajmował różne ziemskie urzędy, w końcu dostąpił Kasztelanji Gdańskiej, którą piastował aż do śmierci zaszłej w 1673 r.

Reinhold Hejdensztejn żył w przyjaźni i stosunkach ze wszystkiemi znakomitościami współczesnemi, z Tiedemanem Giese, Maciejem Piskorzewskim, Janem Orzelskim, Janem Kochanowskim, Szymonem Szymonowiczem; wielkie miał zachowanie u Wawrzyńca Gębickiego Wielkiego Kanclerza koronnego.

Spójrzmy na Hejdensztejna jako na dziejopisa. Był to człek pełen tych zalet nieświetnych ale gruntownych, do których taką wagę przywiązują mistrzowie w sztuce polityki. Przenikliwy w swych sądach, głęboko uczony, giętki w pożyciu, przyjaciel wierny, nadzwyczaj skromny w ocenianiu swych zasług, całem sercem oddany Zamojskiemu, a jednak nie tracący zaufania Zygmunta III, z niedowierzaniem patrzący na słowa, ale raczej przywykły wglądać w tajne pobudki działających osób, Reinhold jął się wcześnie za rylec dziejopisa i obrawszy sobie za wzór Cezara, zaczął spisywać wielkie czyny Batorego,

Wawrzyniec Gembicki
tryumf nowej taktyki wojennej, opartej na wojskach zaciężnych, regularnych, nad średniowieczną organizacja milicij moskiewskich. Nie wiem zkąd wnosi Wiszniewski, że opis wojny moskiewskiej pisany był z polecenia Króla Szczepana i że go sam Szczepan poprawiał. Nie widać tam nigdzie urzędowej ręki królewskiego historjografa; nie jest to panegiryk, ani urzędowe sprawozdanie, ale żywe i zajmujące opowiadanie wydarzeń, których Hejdensztejn był naocznym świadkiem, albo o których od bezpośrednich świadków powziął wiadomość. Wykład prosty i jasny, pragmatyczny, styl zwięzły i treściwy stawią ten utwór w pierwszym rzędzie prac historycznych XVI wieku. Widać w nim najdokładniej sposób ówczesny prowadzenia wojny i można mierzyć przestrzeń ogromną która dzieli te zaborcze, wyprawy Batorego, tak już podobne do wojen z epoki Samozwańców i rzucające krwawe nasiona późniejszej nienawiści między obydwoma narodami, od wojen jagiellońskich, prowadzonych w celu zjednoczenia ziem i zespolenia ich węzłem wspólnych swobód. Hejdensztejn wykończył swe dzieło w pierwszych latach po zawarciu pokoju w Kiwerowej Horce i wydał w 1584 r. w Krakowie, pod tytułem Kommentarzy o wojnie moskiewskiej. Wkrótce ukazało się tłumaczenie tej pracy na język niemiecki przez Rätela. Hejdensztejn przypisał te Kommentarze Zygmuntowi Batoremu, którego okrucieństw nikt naówczas nie przewidywał, na którego może patrzano jako na bujną latorośl, co się da do Polskiego drzewa przyszczepić. Dedykacja ta objaśnia nam pojęcia Hejdensztejna o historji i sposobie jej pisania; przytaczamy ja z pierwszego wydania:

Zygmuntowi Batoremu Z Somlio,

Księciu SIEDMIOGRODZKIEMU

REINHOLD HEJDENSZTEJN.

Sztuka dziejopisarska, w należytem znaczeniu tego słowa, niewypowiedzianie jest pożyteczna w pospolitem życiu ludzkiem; jest rzeczą trudniejszą niż ludzie zwykle sądzą i prawie niepodobna jej wymagać od człowieka, zaprzątnionego na dworze ciagłemi sprawami. Każdego wieku pracowało nad historją mnóstwo ludzi uczonych, mających poddostatkiem nie tylko nauki i rozumu, ale i czasu wolnego, że jednak bardzo mały jest poczet takich, którzy znakomite dzieła napisali, przyczyna tego loży zaiste w niezmiernej trudności przedsięwzięcia. Wiele jest bardzo rodzajów historji; nieskończona ich rozmaitość polega jedynie w sposobie traktowania dziejów i w ogładzie stylu, bo z resztą we wszystkich innych względach piszący o dziejach są do siebie podobni; przez to jedynie wielki historyk wyróżnia się od miernego, czyli właściwie historyk od prostego opowiadacza. Każda historja powiada, że opisuje rzeczy godne ludzkiej pamięci i sili się, aby jej opis był uważany za najbardziej prawdy bliski. Pięknie to bardzo jeżeli ten wykład przyozdobiony poważnemi sentencjami,

Zygmunt Batory
językiem wytwornym, poparty zdaniami i słowy wielkich ludzi, ale nie każdej to historji właściwe. Bo, że zamilczę o innych, ale oto co się tycze tego rodzaju historji, któren pod nazwą Kommentarzy wiadomy, przysługuje się tylko prawdziwemu dziejopisarstwu i opisuje nago i prosto to, co dziejopisarstwo prawdziwe okrasza i przystraja, — któż nie wie, że powszechnie przyjęto iż kommentarze powinny być bez wszelkich ozdób, poglądów i zdań, i tylko najprawdziwiej wypadki opisywać.

Szlę do Ciebie tego to ostatniego rodzaju pismo, w którem skreśliłem, nie jako historyk, ale jako zupełnie prosty opowiadacz, wojnę którą stryj twój Szczepan Król Polski, toczył z Janem Wielkim Księciem Moskiewskim. Aczkolwiek mi nie tajno że nawet i tego rodzaju kommentarze powinny mieć właściwą sobie wytworność i godną ukształconego człeka poprawność, przymioty niezmiernie rzadkie i niepospolite; aczkolwiek wiem że Cezar, którego za arcymistrza w tej gałęzi uważają, taką sławę nabył kommentarzami swemi, iż zdaniem powszechnem nikt takowych naśladować nawet nie potrafi: jednak, jeżeli się znajdzie ktokolwiek zarzucający niniejszym kommentarzom to, co i sam im zarzucam, niech zważy, proszę, nie tylko w jak krótkim przeciągu czasu, ale i wśród iluż przeszkód, zatrudnień i spraw, przyszło mi się je pisać, na dworze nie tylko niezmiernie czynnym, ale na żadnem miejscu stale nie konsystującym, a raz wraz w ustawicznych wyprawach będącym. Im mniej poprawności zauważają w opisie tych wydarzeń, tem chętniej wezmą się do ich przyozdobienia ludzie, którzy uczynić to są w stanie. Rzekłem powyżej że historja ma sobie założone dwa warunki: wagę treści i prawdziwość opowiadania. Nie wątpię że niniejsze kommentarze tym dwóm warunkom dostatecznie uczynią zadość. Sądzę że ludzie nie będą uważali za rzecz błahą wiadomość o tej wojnie z nieprzyjacielem, którego potęga straszną była nie tylko dla ościennych, ale i dla odleglejszych narodów i o którym ci nawet co go się nie lękali zanim zwyciężony został, wątpili czy zwyciężonym być może. Jestem pewny że ta wiadomość wielką ci przyjemność sprawi, Książe Zygmuncie. Obok wojennych masz tu i domowe sprawy, które ponieważ są współczesne i ściśle z wojną powiązane, rozdzielać ich nie uważałem za potrzebne. Jednak największa i najwłaściwsza pochwała dla każdej historji polega w jej prawdomówności. Tej nie mam potrzeby dowodzić, naprzód bowiem nie piszę o dawno zaszłych wypadkach, w których streszczeniu mógłbym łatwo pobłądzić, albo dowolnie co zmyślić, czemu by żaden żyjący świadek nie zaprzeczył; lecz ogłaszam i do wiadomości podaję niniejsze dzieło tym, którzy sami byli obecni wypadkom, o których piszę. Odwołuję się do pamięci żywych świadków, którzy sami brali udział w zdarzeniach za wojny tej zaszłych. Piszę o tem o czem łatwo mogłem powziąść wiadomość od mnóstwa bezpośrednio działających osób, a w żadnej materji nie mogłem od prawdy odstąpić, będąc świadomością tylu ludzi skrępowany. A przytem i to ważne, że miałem wciąż w mem rozporządzeniu akta publiczne, które stwierdzają większą część rzeczy przeżeranie w tych księgach opisanych. Miałem tedy pod ręką wszystkie środki zbadania prawdy, które nie zawsze razem każdemu bywają dostępne.

Tyle o komentarzach. Teraz pytanie: dlaczego je Tobie właśnie poświęcam. Naprzód J. O. Zygmuncie, pisząc o czynach Twego Stryja przesławnego Króla, nie znalazłem nikogo, komubym je właściwiej niż Tobie miał poświęcić, Tobie do którego prawem pokrewieństwa i niejako spadku, należy wielka część tej chwały, Tobie, o którym mają wszyscy nadzieję, że będąc żądzą podobnej chwały zażegnięty, do dopięcia jej dążyć będziesz po tej samej drodze, nie z mniejszą energją. Zawsze szczerze byłem Tobie oddany, a w cnotach Twoich wielkie pokładam zaufanie. To wylanie się dla wszelkich pięknych zamiarów, te zdolności, które w Tobie znamy, niepodobna aby w granicach jednego Siedmiogrodzia pozostały zamknięte. Ze zdroju chwały Twojej pozwól abym i ja też zaczerpnął nieco dla tej mojej pracy; przyjmij proszę łaskawie te oznakę szczególniejszego mego względem Ciebie poważania. Aczkolwiek nie wątpię, znając twą dobroć, że dobrowolnie to uczynić raczysz, jednak ja to uważać będę za największe z Twojej strony dobrodziejstwo.

Ten tekst jest fragmentem książki Rejnolda Heidensteina „Dzieje Polski od śmierci Zygmunta Augusta do roku 1594 ksiąg XII”

Rejnold Heidenstein
„Dzieje Polski od śmierci Zygmunta Augusta do roku 1594 ksiąg XII”
126,00 zł
Wydawca: Graf_ika
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 868
Format: 148x210
ISBN: 978-83-953318-0-0

Komentarze Hejdensztejna ukazały się w chwili gdy kaźń Samuela Zborowskiego, zamiast przytrzeć rogów bucie Zborowskich, jednała im owszem współczucie znacznej części narodu, - współczucie, którego ta samolubna familja zaiste nie była godna. W kraju tak wolnym jak Polska, gdzie opinja publiczna była wszechwładnym trybunałem, a kołysanie się jej niejako pulsem rządu, dzieło Hejdensztejnowskie musiało się przykładać znacznie do wyświetlenia prawdy, do podniesienia króla w oczach narodu, do spotężnienia stronnictwa królewskiego. Solą w oku były Zborowskim chwała królewska i wiernie skreślone zasługi Zamojskiego; bódł Sędziwoja Czarnkowskiego opis sejmowego nad nim sądu, zżymał się Krzysztof Radwiłł, że Hejdensztejn zbyt małą mu rolę oznaczył obok Zamojskiego, zbyt lekko traktował jego czyny wojenne, jego wyprawę aż na brzegi Wołgi.

Jan Zamoyski, wizerunek z pierwszych lat XVII wieku (aut. Dominicus Custos, domena publiczna).

Po śmierci Szczepana wrogowie jego osobiści podnoszą głowę, stawią się licznie na konwokację Warszawską, a czując się na siłach i chcąc upokorzyć Zamojskiego, nieobecnego na zjeździe, przesyłają mu poniżające do zgody warunki. W liczbie tych warunków było zniszczenie Komentarzy Hejdensztejna, o co najwięcej nalegali Czarnkowski i Radziwiłł. Żądanie bezrozumne i zdradzające partji tej wewnętrzną słabość. Pięknie odpowiedział w liście swoim Zamojski: „.Cierpiała by na tem wolność Rzeczypospolitej, gdyby jakiekolwiek pisma potępiono. Zresztą daremne to usiłowania i próżna z książkami wojna, bo im bardziej książki zakazane, tem więcej bywają poszukiwane. Jeżeli kto ma co przeciwko książce, niech pismem innem na nią odpowie, wszak nie wstydzili się tego sposobu i najwięksi na świecie monarchowie. Z resztą prawda sama z siebie się wyświeca, z dnia na dzień widoczniejszą się staje, a fałsz sam przez się upada.”

W późniejszym czasie Hejdensztejn snuł dalej wątek dziejów polskich, dorobił początek od śmierci Zygmunta Augusta do upokorzenia Gdańska przez Szczepana, opisał wstąpienie na tron Zygmunta III i dociągnął opowiadanie aż do 1602 r., do chwili kiedy zgrzybiały Zamojski schodzi już prawie z widowni politycznej. Tej historji Reinhold nie wydał, a może nie chciał wydać za życia, ponieważ otwarte wyznanie prawdy mogłoby go skompromitować w oczach Króla, którego był Sekretarzem, w oczach jezuickiego stronnictwa, którego Król był narzędziem, a to tem bardziej że w ostatnich latach Zamojski był w wyraźnej z Królem opozycji, a Hejdensztejn słuszność tej opozycji przyznaje i nie tai się z swojem dla niej współczuciem. Może z tej przyczyny Reinhold zatrzymał się na samym wstępie do wojny domowej i rokoszu Zebrzydowskiego i nie tknął się tych wypadków. Fatalna bitwa pod Guzowem 1607 r. oddała Rzeczpospolitą w ręce reakcji katolickiej, która mogła swobodnie odtąd roztaczać nad krajem swoje czarne skrzydła. Reinhold był człowiek światła i postępu; być może że sam sobie nie mógłby zdać sprawy z tego, czyja strona bardziej go obchodziła, czy zwycięzców czy zwyciężonych. Rękopis zawierający pomniejsze prace Hejdensztejna długo leżał w ukryciu, aż go wreszcie uporządkował i wydał Jan Hejdensztejn, zadedykowawszy Królowi Michałowi. Komentarze o wojnie moskiewskiej weszły całe do tego wydania i stanowią księgi 3, 4, 5 i 6. Z tego to wydania sporządzony został niniejszy przekład.

Pod względem talentu, prostoty i wykończenia formy, dwanaście ksiąg dziejów polskich. Reinholda Hejdensztejna zamykają chlubnie złoty Zygmuntowski wiek literatury. Po nim wyraźnie upada dziejopisarstwo; po nim legną się utwory historyczne, których znamieniem jest napuszoność i naśladownictwo formy starożytnej, bez przejęcia się duchem starożytności. To też dzieło Reinholda może być uważane za klassyczne, za wzorzec, przez pryzmat którego przypatrywały się późniejsze wieki najświetniejszym 30-leciom życia Rzeczypospolitej (1572 — 1602) i groźnym majestatycznym rysom Króla Szczepana, i olbrzymiej postaci Zamojskiego, podniesionej do potęgi ideału obywatela. Z Hejdensztejna, jako z głównego źródła czerpali wszyscy, którzy się tykali tej epoki w czasach Stanisławowskich lub w pierwszej ćwierci bieżącego stulecia, a to tem bardziej, że sposób zapatrywania się na dzieje Hejdensztejna,

Jan Zamoyski na obrazie Baciarellego
stronnika porządku, władzy królewskiej i jej sprężystego działania, odpowiadały pojęciom dynastyczno - monarchicznym ówczesnej szkoły dziejopisarkiej, która przyczyn upadku narodu dopatrywała w niesforności szlachty, w niewyrobieniu się stanu miejskiego, w niedojściu pierwiastku monarchicznego do pełnego rozkwitu.

Ścisłe węzły łączyły Reinholda z Zamojskim. Sam on powiada, że był względem Kanclerza „devinstus perpetua benevolentia multisque beneficiis”, a oprócz tego należeli do jednegoż stronnictwa, trzymali się jednych i tychże zasad. To też po śmierci Zamojskiego Reinhold płacąc dług wdzięczności, przekazał czyny jego pamięci potomnych w życiorysie na trzy księgi podzielonym, który dedykował synowi zmarłego Tomaszowi. Autograf tego szacownego rękopisu miał się znajdować, podług słów Janockiego, w Gdańsku w bibliotece Wäsberga, ale potem zaginął. Kilka odpisów posiadają biblioteka narodowa zakładu Ossolińskich i Ordynacka Zamojskich. Życiorys Hejdensztejnowski Zamojskiego czeka dotychczas na wydawcę. Ksiądz Franciszek Bohomolec trafiwszy nań w przeszłym wieku, przerobił go, obciął, skaził swojemi dodatkami w duchu panujących na ówczas idei i to przerobienie wydał pod swojem nazwiskiem, zataiwszy starannie główne źródło z którego czerpał. Nie poznano się na plagjacie w epoce niemowlęctwa u nas nauki historycznej, dopiero niedawno P. Aleksander Ratowski porównał Żywot Zamojskiego z oryginałem Hejdensztejna i udowodnił nieudolność pracy Bohomolca i jego złą wiarę.

Kończymy przegląd prac historycznych Hejdensztejna wzmianką o innych jego dziełach. W 1583 roku w Krakowie wyszła z druku jego broszura w formie listu do Markgrafa Brandeburskiego Jerzego Fryderyka z opisem wesela Zamojskiego, a w 1610 r. wydal Reinhold piękną prawniczą rozprawkę pod tytułem Kanclerz, poświęconą Wawrzyńcowi Gębickiemu, Biskupowi Chełmińskiemu i W. Kanclerzowi Koronnemu. W niej wywodzi początek urzędu kanclerskiego z najodleglejszych czasów starożytności, wymienia obowiązki Kanclerza, daje poznać skład kancellarji koronnej i jej urządzenie, na koniec proponuje pewne konieczne w tem urządzeniu reformy.

Ten tekst jest fragmentem książki Rejnolda Heidensteina „Dzieje Polski od śmierci Zygmunta Augusta do roku 1594 ksiąg XII”

Rejnold Heidenstein
„Dzieje Polski od śmierci Zygmunta Augusta do roku 1594 ksiąg XII”
126,00 zł
Wydawca: Graf_ika
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 868
Format: 148x210
ISBN: 978-83-953318-0-0

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Reinhold Heidenstein
(1553-1620) pochodzący z Prus Książęcych historyk, prawnik, dyplomata i sekretarz królów Stefana Batorego oraz Zygmunta III Wazy.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy