Podróże z Histmag.org (1): Pabianice – miasto w cieniu Łodzi

Kiedyś nazwa tej osady miała brzmieć Pobawienice lub Popijanice. Jeszcze w XVIII wieku miasto przerastało wielkością sąsiednią Łódź. W XIX wieku stało się jednym z głównych ośrodków przemysłu włókienniczego. Tu dorastał Maksymilian Kolbe, a piłkę po raz pierwszy kopnął Paweł Janas. Histmag.org zaprasza na wycieczkę do Pabianic pod Łodzią.

Podróżując samochodem z Wrocławia do Łodzi nie sposób nie minąć tabliczki z napisem Pabianice. Miasto położone wzdłuż trasy numer 8, tuż przy szlaku kolei kaliskiej, jest jednym z głównych elementów tzw. aglomeracji łódzkiej. Rosnąc w cieniu Łodzi kryje jednak niezwykłą historię.

Wśród bagien i lasów

Początki Pabianic sięgają prawdopodobnie XI wieku, kiedy na bagnisto-lesistych terenach położonych nad rzeką Dobrzynką (dopływ Neru), zwanej wtedy Nercem, powstała osada książęca. W drugiej połowie jedenastego stulecia przekazana została przez Władysława Hermana kapitule krakowskiej jako wotum błagalne w intencji narodzin syna. To więc właśnie z tą darowizną miejscowa legenda chce łączyć narodziny Bolesława Krzywoustego do których doszło w 1086 roku.

Dwór kapituły krakowskiej w Pabianicach (fot. Sebastian Adamkiewicz)

Przechodząc w skład własności kapituły, Pabianice stanowiły teren słabo zagospodarowany, raczej służący jako miejsce do polowań i zbieractwa, niż uprawy. Stąd zapewne legendy o nazwie miasta, które twierdzą, że dawniej brzmiała ona Pobawienice, Popijanice lub Pobijanice, co świadczyć miało o jej łowiecko-biesiadnej przeszłości. Historycy bliżsi są jednak tezy, że miasto przyjęło swą nazwę od pierwszego założyciela osady Fabiana. Prawdą jest jednak to, że Pabianice były chętnie odwiedzanym miejscem łowów. Mieli je sobie szczególnie upodobać władcy z rodu Jagiellonów – Władysław Jagiełło i Kazimierz Jagiellończyk (który obdarzył miasto przywilejem urządzania targów we wtorki i czwartki). Mieszkańcy miasta żartują, że biesiadne tradycje pozostały w ich krwi do tej pory. Bardziej wścibscy wspominają, że z tej sławy w latach 70. chętnie korzystali piłkarze łódzkich klubów.

Ważną postacią dla rozwoju osady był biskup krakowski Jan Muskata, zwany także krwawym wilkiem z pastorałem. Prawdopodobnie to on uczynił z Pabianic centrum administracyjne dóbr kapitularnych w ziemi sieradzkiej i dał im impuls do rozwoju. Od niego pochodzi też zapewne obecny herb miasta – trzy złote korony na błękitnym tle. Jest on bezpośrednio inspirowany tożsamym herbem Kapituły. Stąd też pabianiczanie zwiedzający katedrę na Wawelu, poczuć mogą się jak w domu widząc otaczające ich dookoła znajome symbole. Muskata zapoczątkował też starania o nadanie Pabianicom praw miejskich. Choć według historyków mogło nastąpić to już w 1297 roku, przyjmuje się, że osada nabyła ich około 1350 roku.

Pod skrzydłami kapituły

Miasto pod skrzydłami kapituły szybko stało się jednym z najważniejszych w regionie. Stąd tenutariusze kapitularni zarządzali ogromnym kluczem dóbr, który jak wynika z pierwszego opisu tzw. ziemi pabianickiej, znajdującego się w Liber beneficiorum Jana Długosza, obejmowały - od północy – tereny dzisiejszego łódzkiego osiedla Retkinia i Ruda – od zachodu – wsie Żytowice i Dobroń – od południa – Dłutów – od wschodu zaś Rzgów, Wiskitno i Kurowice. W dobrach znajdowały się huty szkła, żelaza, kopalnia rudy, oraz liczne młyny. Rozwojowi sprzyjało położenie wzdłuż szlaku z Krakowa do Łęczycy (dzisiejsza ulica Warszawska).

Dwór kapituły krakowskiej i kościół św. Mateusza - zdjęcie z 1914 roku (ze zbiorów Muzeum Miasta w Pabianicach)

W 1565 roku na zachodnich obrzeżach miasta, tuż przy rwącym nurcie Dobrzynki (dziś ulica Zamkowa), powstawać zaczął murowany dwór obronny w stylu renesansowym, wzorowanym na ratuszu w Szydłowcu i Sandomierzu. Architektem i budowniczym został Wawrzyniec Lorek. Jego celem było stworzenie funkcjonalnego, trwałego i przestronnego budynku mającego charakter mieszkalny, administracyjny i obronny. Zastąpić miał dotychczasowy drewniany dworek, który w 1532 roku, z powodu pożaru, uległ częściowemu zniszczeniu. Budowa nowego dworu trwała 6 lat. Bez większych zmian przetrwał on do dzisiejszych czasów ciesząc oko jako jedna z największych pereł architektury renesansowej w Polsce. Dodatkową atrakcją dworu (zwanego przez mieszkańców miasta Zamkiem) są bogate polichromie z XVI wieku przedstawiające motywy kwiatowe. Duże koszty związane z ich odnową nie pozwalają jednak dziś dokonać renowacji. Wartym dostrzeżenia jest również napis widniejący nad jednym z okien na zachodniej ścianie dworu. Głosi on: SIC TRANSIT GLORIA MUNDI - "Tak przemija chwała świata". W przypadku Pabianic zdanie to wielokrotnie stanie się prorocze.

Kościół św. Matusza i św. Wawrzyńca (fot. Sebastian Adamkiewicz)

Naprzeciwko dworu w latach 1583-1586 powstała kolejna cenna budowla miasta – kościół pw. św. Mateusza i św. Wawrzyńca. Choć parafia erygowana była już w 1398 roku, przez prawie 200 lat jej siedzibą był mały i ciasny drewniany kościółek, który – jak pisał już Długosz w drugiej połowie XV wieku – był niewystarczający dla mieszkańców. Kontrakt na powstanie nowej, murowanej świątyni podpisano z Ambrożym Włochem. Wzorowana miała być na katedrze w Płocku, skąd pochodził architekt.

Nad tym wybudowanym na planie krzyża, trójnawowym kościele dumnie góruje ośmioboczna wieża na czworobocznej podstawie. Na jej szczycie znajduje się zaś działający do dziś dnia zegar. Na północnej ścianie zauważyć możemy zabytkowy portal z napisem: BEATI Q. HABITAT IN DOMO TVA DNE, czyli „Błogosławieni, którzy przebywają w domu Twoim Panie”. Tuż obok napisu zaobserwować możemy podpis Jakuba Fusskiego, zatrudnionego przy budowie świątyni, wraz z gmerkiem (sygnaturą autora dzieła). Współcześni na tej samej ścianie zobaczyć też mogą bogato zdobiony herb z wyraźnie zarysowanymi murami obronnymi, trzema aniołami i symetrycznie rozłożonymi literami P.C.C.C. (Pabianice Civitas Capitulae Cracoviensis). Niegdyś sądzono, że jest to fragment bramy przymostowej przedstawiającej, być może, pierwszy herb miasta. Obecnie historycy podważają jednak te przypuszczenia, nie stwierdzając istnienia bramy oraz uznając, że sama rzeźba powstała kiedy powszechnie stosowany był herb z trzema koronami.

Portal na ścianie północnej kościoła (fot. Sebastian Adamkiewicz)

Ciekawe jest również wnętrze świątyni z siedemnastowiecznym ołtarzem, licznymi obrazami, krucyfiksami, gotycką chrzcielnicą, oraz renesansowym epitafium ku czci zmarłej córki jednego z tenutariuszy dóbr – Anny Sułkowskiej, z wierszowanym napisem.

Od upadku do ośrodka przemysłowego

Pod koniec XVI wieku Pabianice miały około 1100 mieszkańców, przekraczając kilkakrotnie liczbę osadników w leżącej na północy Łodzi. Wydawało się, że miasto czeka spokojny i trwały rozwój. Życie mieszkańców upływało na pracy, kłótniach o ukradzioną kapustę, czy czapkę, bijatyki, pijatyki i modlitwy w nowym kościele. Niestety tragiczne wydarzenia XVII wieku – wojny, zarazy, kryzys gospodarczy, napaści niepłatnego wojska – spowodowały powolny upadek miasta. Doszło do tego, że pod koniec XVIII stulecia Pabianice utraciły na pewien czas prawa miejskie i stały się zrujnowaną wsią.

Dom Tkacza na ul. św. Jana (fot. Sebastian Adamkiewicz)

Po drugim rozbiorze Polski, Pabianice znalazły się w granicach Prus. Przestały tym samym wchodzić w skład dóbr kapituły krakowskiej. W 1807 roku miasteczko znalazło się w granicach Księstwa Warszawskiego, a po 1815 Królestwa Polskiego. Wtedy właśnie w dziejach Pabianic zaczął się nowy rozdział. Inwestycje zapoczątkowane przez Druckiego-Lubeckiego, mające na celu stworzenie w regionie centrum przemysłu włókienniczego dały miastu nowy impuls rozwoju. Wartkie nurty rzek, niewykorzystane pola uprawne, bliskość szlaków kolejowych, wszystko to sprzyjało planom „małego księcia”.

Już na początku lat dwudziestych dziewiętnastego stulecia do Pabianic zaczęli więc spływać osadnicy saksońscy, którzy dzięki udzielonym kredytom i wsparciu logistycznym otwierali tu pierwsze warsztaty tkackie. Dawny dwór kapituły zamienił się w manufakturę, a wzdłuż Dobrzynki wyrastać zaczęły folusze służące wstępnej obróbce tkanin. Niebawem na zachód od rzeki wznosić zaczęto domy tkaczy. Prawdziwy boom przemysłowy miał jednak dopiero nadejść.

Tkalnia firmy Kruche i Ender (fot. Tszwagrzak na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – na tych samych warunkach 3.0.)

W 1825 roku przybył do Pabianic tkacz Gottlieb Kruche. Przywiózł ze sobą 9 warsztatów tkackich i rozpoczął działalność stając się wkrótce jednym z najprężniejszych tkaczy w mieście. Jego syn Benjamin, w 1850 roku – zaledwie rok przed śmiercią ojca - sprowadził do Pabianic pierwszą maszynę parową, która zrewolucjonizowała lokalny rynek produkcji tkanin. W 1872 firmę Kruchego wzmocnił kapitał wniesiony przez jego zięcia – Karola Endera. Niebawem ich wspólna firma „Kruche i Ender” stała się jedną z najpotężniejszych w regionie zajmujących się produkcją bawełny. W Pabianicach zaczęła powstawać ogromna fabryka budowana w modnym wówczas stylu neogotyckim, imitująca średniowieczny zamek. Naprzeciwko niej wzniesiono zaś okazały pałac oraz kantor, którego dach wieńczy do dziś klasycystyczna rzeźba prząśniczek.

Jak wielokrotnie bywało w przypadku historii rodzin fabrykanckich, na piersi firmy Kruchego wychował się inny pabianicki potentat przemysłowy – Rudolf Kindler. Tuż po przybyciu do Pabianic w 1848 roku zajmował stanowisko dyrektora farbiarni u Benijamina Kruchego. W 1859 rozpoczął jednak własną działalność. Obawiając się, że nie podoła „bawełnianej konkurencji” uznanego w branży dawnego pracodawcy, zdecydował się na produkcję materiałów wełnianych. Decyzja ta w pełni się opłacała i niebawem jego następcy – synowie Juliusz, Ludwik i Oskar – wprowadzili firmę do grona potentatów przemysłu wełnianego w Królestwie Polskim. W przeciwieństwie jednak do fabryki „Kruche i Ender”, która przetrwała pierwszowojenną zawieruchę, biznes Kindlerów tej próby nie przeżył. Po śmierci Oskara Kindlera w 1918 roku, firma znalazła się na skraju bankructwa. Dopiero inwestycje dokonane w 1927 r.przez brytyjską firmę "F. Willey & Co. Ud" i Skarb Państwa pozwoliły na stworzenie Spółki Akcyjnej Pabianickich Zakładów Włókienniczych i uratowanie części dawnego imperium Kindlerów. Po tej rodzinie pozostał w Pabianicach zabytkowy pałac przy ulicy Zamkowej, który dziś zaadaptowany został przez Urząd Skarbowy.

Prząśniczki na pałacu i kantorze Enderów (fot. Sebastian Adamkiewicz)

Obok zakładów zajmujących się wyrobem materiałów włókienniczych w Pabianicach powstały również zakłady chemiczne Ludwika Schweikerta i Roberta Reisgera, papiernia założona przez Leonharda Fesslera, a następnie prowadzona przez Roberta Saengera, oraz fabryka maszyn Alexa Kruchego.

Pomimo tak prężnego rozwoju przemysłu Pabianice nie były wstanie przegonić pędzącej Łodzi, która – z powodu dogodniejszego położenia infrastrukturalnego – stała się absolutnym liderem regionu dystansując, starsze przecież od niej, okoliczne miasta. Pabianice zaczęły więc rosnąć w cieniu Łodzi. W 1901 roku obydwa miasta połączyła linia tramwajowa, a w roku 1902 – dzięki umieszczeniu Pabianic na szlaku kolejowym warszawsko-kaliskim – także kolej.

Mozaika narodów

Rozwój przemysłu wpłynął na rozwój osadnictwa. Obok Polaków i Żydów, którzy okolice miasta zamieszkiwali już wcześniej, w Pabianicach pojawiła się potężna społeczność niemiecka. Wśród napływowej ludność niemieckiej przybyła też spora grupa ewangelików.

Kościół ewangelicki pw. św. Piotra i Pawła (fot. Sebastian Adamkiewicz)

Już w 1803 roku, na terenie dworu kapituły, odprawiono pierwsze nabożeństwo ewangelickie, a wraz ze wzrostem populacji protestanckiej zaczęto poważnie zastanawiać się nad budową świątyni. Samodzielna parafia ewangelicka erygowana została już w 1818 roku, lecz próbę wzniesienia kościoła podjęto dopiero w 1827. Niestety, podmokły i niedogodny teren, na którym miał być wzniesiony zablokował inwestycję. W 1829, ks. Daniel Gottlieb Biedermann podjął się dokończenia budowli i zabezpieczenia świątyni przez ewentualną ruiną. Kościół pw. św. Piotra i Pawła otworzony dla wiernych został w 1830 roku i służy ewangelikom do dnia dzisiejszego.

Budowla ma prostą strukturę rotundy nad którą góruje wieża. Wnętrze świątyni jest surowe. Ciekawym elementem jest obraz ołtarzowy namalowany przez założyciela warszawskiej Zachęty – Wojciecha Gersona – przedstawiający modlitwę Jezusa w Ogrójcu. Warto też podkreślić doskonałą akustykę miejsca, dzięki której co roku w listopadzie na terenie kościoła organizowane są koncerty muzyki klasycznej z cyklu „Muzyka świata”.

Wraz ze świątynią ewangelicką powstał również cmentarz, umiejscowiony jednak daleko od centrum, przy drodze do Dłutowa. Jest on dziś jednym z ważniejszych zabytków miasta. Zobaczyć można na nim cenne zabytkowe dziewiętnastowieczne nagrobki twórców przemysłowych Pabianic, a wśród nich przedstawicieli rodu Kindlerów, rodziny Kruche i Enderów. Nad cmentarzem góruje majestatyczne mauzoleum i świątynia grzebalna wybudowana przez Zofię Kindler na część swojego męża Ryszarda.

Ulica Zamkowa na początku XX wieku (ze zbiorów Muzeum Miasta w Pabianicach)

Spacerując po alejkach cmentarza ewangelickiego warto też się zatrzymać przy grobie Eduarda Vorteila – pioniera kinematografii na ziemiach polskich. Był on nie tylko założycielem pabianickiego Teatru „Luna” – późniejszego kina Mazur (dziś budynek znajdujący się przy ul. św. Jana popada w ruinę) – ale także pierwszym człowiekiem w Rosji, który otrzymał certyfikat na obsługiwanie kamery filmowej.

W roku 1898 w Pabianicach rozpoczęła się kolejna wielka inwestycja. Narastająca liczba ludności wymusiła stworzenie nowej parafii katolickiej. Niemieccy katolicy we współpracy z Polakami rozpoczęli więc zbieranie funduszy i budowę kolejnej świątyni pw. Najświętszej Marii Panny. W 1904 roku zaczęły nad miastem górować dwie piękne wieże uzupełniające przepiękne kształty neogotyckiej świątyni. Wspólnie z bogatym wnętrzem, a zwłaszcza ołtarzem poświęconym Matce Boskiej Różańcowej dłuta Wincentego Bogaczyka, stanowi z pewnością przykład jednej z piękniejszych tego typu budowli w Polsce.

Kościół pw. Najświętszej Marii Panny w Pabianicach (fot. Tszwagrzak na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – na tych samych warunkach 3.0.)

O ile ludność niemiecka zamieszkiwała głównie nową część miasta położoną po zachodniej części rzeki Dobrzynki, o tyle ludność żydowska skupiona była raczej na prawym jej brzegu. W 1794 roku w Pabianicach mieszkało 15 Żydów, jednak ich liczba stopniowo wzrastała i sto lat później wynosiła już 5 tysięcy, natomiast przed wybuchem II wojny światowej w Pabianicach mieszkało od 8.500 do 9.000 osób pochodzenia żydowskiego. Życie tej potężnej grupy narodowej i religijnej skupiało się wokół synagogi na ulicy Bóźnicznej w starej części miasta. Zbudowana ona została w 1847 i odrestaurowana 33 lata później. Niestety jej budynek nie przetrwał do dzisiejszych czasów. Zdewastowany w czasie II wojny światowej (a nie jak możemy przeczytać na tablicy informacyjnej, przywieszonej na sąsiednim budynku, zburzony), w latach 60. XX wieku został całkowicie rozebrany.

Tragiczny los synagogi podzieliła również ludność żydowska. W roku 1940 na fali represji zamknięta została na w getcie stworzonym wzdłuż ulicy Warszawskiej i sąsiednich uliczkach. 16 maja 1942 do getta wkroczyły oddziały SS i nakazały natychmiastową ewakuację. Następnie nakazano Żydom marsz w stronę Nowego Miasta dzisiejszą ulicą Zamkową. Przy drodze stali żołnierze z psami dobijający upadających ze zmęczenia. Wśród nich starców, dzieci, chorych i kaleki. Ci którzy przetrwali marsz dotarli na miejscowy stadion przy zbiegu dzisiejszych ulic Konopnickiej i Zamkowej. Tam dokonano selekcji. Ponad 4 tysiące Żydów wywieziono do obozu w Chełmnie nad Nerem, gdzie zginęli uduszeni w samochodach – komorach gazowych. Tak zakończyła się historia pabianickich Żydów.

Jedynym świadectwem ich życia na terenie miasta jest pabianicki kirkut. Znajdujący się u zbiegu ulic Śniadeckiego i Jana Pawła II, jest jednym z najcenniejszych zabytków cmentarnych nie tylko w regionie, ale i w Polsce. Doskonale zachowany stan nagrobków, połączony z bogatymi kolorowymi polichromiami pozwala miłośnikom kultury żydowskiej odbyć niezwykłą podróż w przeszłość i przypomnieć o dawnych mieszkańcach tego miasta.

Wichry wojny

Historia – nawet ta najgorsza i najbardziej brutalna - nie omijała Pabianic. W 1914 roku w okolicach miasta odbywały się ciężkie walki w ramach bitwy łódzkiej. To tutaj po raz pierwszy wojsko rosyjskie użyć miał wozów bojowych, które ze względu na słabość wykonania, wyniesione miał być z pola walki. O działaniach wojennych z czasów I wojny przypominają porzucone w lasach Pawlikowic, Wymysłowa Francuskiego czy Chechła – cmentarze wojenne. Jeszcze przed II wojną podobny cmentarz był w Parku Wolności położonym na zachodnich rubieżach miasta. Po wojnie został on jednak zlikwidowany.

Nieistniejący cmentarz poległych w bitwie łódzkiej roku 1914 - Park Wolności w Pabianicach(ze zbiorów Muzeum Miasta w Pabianicach)

Stało się tak być może dlatego, ze sam Park stał się miejscem obrony Pabianic w 1939 roku. W dniach 6-7 września 1939 toczyła się tu krwawa bitwa, w której udział wziął 15. Pułk Piechoty „Wilków” oraz 72. Pułk Piechoty, które miały za zadanie odeprzeć atak pułku SS „Leibstandarte Adolf Hitler” i 17 Dywizji Piechoty z batalionem czołgów. Pomimo szczególnej odwagi i męstwa, pod naporem ostrzału artyleryjskiego oddziały polskie zostały zmuszone do odwrotu. Wycofując się z miasta w stronę Ksawerowa zostały ostrzelane przez oddziały dywersantów niemieckich i zdziesiątkowane. Ich ciała początkowo pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu w Parku Wolności, w pobliżu nekropolii z I wojny światowej. Po II wojnie światowej zdecydowano się na ich ekshumację i przeniesienie zwłok na miejscowy cmentarz gdzie spoczywają do tej pory. Wśród pochowanych znajduje się również kapral Józef Salwa – symbol obrońcy miasta – postać wokół której narosła legenda. Według relacji świadków miał on być jednym z członków obrony placówki w okolicach dworca. Kiedy polegli wszyscy żołnierze z jego oddziału sam miał obsługiwać działo przeciwpancerne niszcząc kilka czołgów i wozów pancernych. Zginął w wyniku wybuchu granatu rzuconego – jak chce legenda – przez niemieckiego dywersanta.

W czasie II wojny światowej Pabianice znalazły się w granicach Kraju Warty. Zostały więc wcielone wraz z całym regionem łódzkim do Rzeszy. Pociągnęło to za sobą falę represji wobec mieszkańców narodowości polskiej, przede wszystkim wywózki na roboty w głąb Niemiec. Nazwę miasta zmieniono na Burgstadt, a Niemcy planowali jego gruntowną przebudowę. Strach mieszkańców wzbudzało więzienie Gestapo na ulicy Gdańskiej w pobliżu dworu kapituły. Plany niemieckie nie zostały jednak zrealizowane. W nocy z 19 do 20 stycznia 1945 do Pabianic wkroczyły sowieckie wojska I Frontu Białoruskiego. Żołnierze radzieccy, którzy zginęli w czasie walki o Pabianice pochowani zostali na tutejszym cmentarzu. Rok temu ktoś na cokole z czerwoną gwiazdą postawił mały metalowy krzyż. Obok krzyża ktoś inny położył zdjęcie młodzieńca w mundurze Armii Czerwonej.

Areszt Gestapo i Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy ulicy Gdańskiej (fot. Sebastian Adamkiewicz)

Zakończenie wojny dało nadzieję, ale nie oznaczało końca represji. Dawne więzienie Gestapo zostało zaadaptowane przez nową władzę, która umieściła tam siedzibę Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Przetrzymywano tam aresztowanych żołnierzy Armii Krajowych czekających na przewiezienie do więzienia do Łodzi na ulicy Anstadta. 10 czerwca 1945 podziemny Ruch Oporu Armii Krajowej pod dowództwem Adama Trybusa i Aleksandra Arkuszyńskiego dokonał brawurowej akcji uwolnienia więźniów z pabianickiego aresztu. Udając żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, którzy przywieźli do siedziby UB rannych, wdarli się do wewnątrz, sterroryzowali załogę i uwolnili przetrzymywanych. Pomimo sąsiedztwa NKWD, koszar wojskowych i komendy milicji, zakończyła się ona powodzeniem. Nie oddano ani jednego wystrzału, a jedyną ofiarą był… kurczak, któremu poderżnięto gardło, aby uzyskać krew służącą do poplamienia „rannych”.

Zanim zakończę opowieść o wojennych losach Pabianic warto na chwilę wrócić do roku 1941. W przeddzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (14 sierpnia), w celi śmierci obozu Auschwitz zmarł św. Maksymilian Maria Kolbe. Męczeństwo świętemu zapowiedzieć miała Matka Boża, która ukazała mu się, kiedy kończył 12 lat. W czasie tego objawienia Maksymilian otrzymał od Maryi dwie korony – białą (oznaczającą czystość) i czerwoną (męczeństwo). Przyszły franciszkanin przyjął je z pokorą. Świadkiem tej niezwykłej sceny miały zaś być mury kościoła św. Matusza w Pabianicach, w których w tym czasie – wraz z rodzicami – mieszkał Kolbe. Dziś przed świątynią stoi pomnik świętego obrazujący tę scenę.

Nowa rzeczywistość

Po II wojnie światowej obraz Pabianic zmienił się. Po ulicach nie spacerowali już fabrykanci zatroskani o los swoich przedsiębiorstw, mniejszość niemiecka w większości uciekła na zachód, a szczątki pabianickich Żydów rozsypane były na polach w okolicach Chełmna nad Nerem. Tutejsze zakłady znacjonalizowano i ponownie uruchomiono. Na dawnym rynku Nowego Miasta powstał wielki betonowo-blaszany Spółdzielczy Dom Handlowy. Do miasta wkroczyła nowa socjalistyczna rzeczywistość. Przemysł włókienniczy pozwolił na dalszy rozwój miasta i rozwój zabudowy w kierunku południowego-wschodu. Powstały potężne blokowiska, a wraz z nimi nowa dzielnica miasta – Bugaj.

Pomnik Bojowników o Wyzwolenie Narodowe i Społeczne(fot. Sebastian Adamkiewicz)

Pomiędzy dworem, a kościołem św. Mateusza postawiono zaś pomnik „Bojowników o Wyzwolenie Narodowe i Społeczne”, który choć dziś budzi kontrowersje (niektórzy domagają się nawet jego zburzenia), stanowi niezwykłą pamiątkę po tamtych czasach. Pomnik ten to nie tylko betonowy obelisk, ale wspaniały wykład dziejów historiografii PRL i sposobu pojmowania dziejów przez ówczesnych propagandystów. Przestawia socjalizm jako efekt walki Polaków o niepodległość, której nieodzownym elementem jest rewolucja społeczna. Na pomniku pokazane są takie wydarzenia jak powstanie styczniowe, powstanie PPS i SDKPiL, rewolucja 1905 roku, protesty robotników pabianickich w 1933, kampania wrześniowa. Na froncie pomnika górują zaś zdobywcy Berlina i rycerze spod Grunwaldu zamykający klamrę dziejową.

Po 1989 roku Pabianice spotkał los podobny do innych ośrodków przemysłowych regionu łódzkiego. Nikt nie przejmował się losem upadających zakładów włókienniczych. Fabryki przestały produkować tkaniny i zaczęły popadać w ruinę. Dziś nie ma już w Pabianicach dawnej fabryki Kindlerów, a na jej miejscu stanęło Centrum Handlowe Echo. Dzięki tej inwestycji udało się jednak uratować zabytkową wieżę ciśnień, która odrestaurowana służy teraz jako dyskoteka. Zakłady Kruchego i Endera popadły w zupełną ruinę trawione przez pożary i kradzieże. Dziś powstać ma tam centrum rozrywkowe wzorowane na łódzkiej „Manufakturze”. Po starych fabrycznych Pabianicach pozostał jedynie komin widoczny z odległości 20 km od miasta. Niedługo jednak i on ma zostać zburzony. Tak Pabianice wkraczają w nowy etap rozwoju. Z trudem próbują się odnaleźć w nowej rzeczywistości, przypominając sobie od czasu do czasu o swojej niezwykłej przeszłości.

Rzeka Dobrzynka pomiędzy zrujnowanymi obiektami fabrycznymi firmy "Kruche i Ender"(fot. Sebastian Adamkiewicz)

Czy wiesz, że:

  • w Pabianicach w 1432 roku Władysław Jagiełło podpisał z czeskimi husytami umowę o współpracy i sojuszu wojskowym;
  • pabianiczanin – Stanisław Zając (1522-1602) - był w latach 1574-1602 proboszczem kaplicy zygmuntowskiej na Wawelu;
  • pod Pabianicami zebrać miała się szlachta województwa sieradzkiego i łęczyckiego wspierająca elekcję Stefana Batorego;
  • z Pabianic wychodzi jedna z najstarszych pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. Zgodnie z lokalna tradycją w roku 2011 wyszła ona z miasta po raz 543. (zaniepokojonych uspokajamy…wróciła);
  • w Pabianicach urodził się Stanisław Staszewski, poeta i bard, ojciec Kazika Staszewskiego, lidera zespołu Kult. Dziadek Kazika zakładał zaś w Pabianicach oddział Polskiego Towarzystwa Turystyki Krajoznawczej (PTTK);
  • w Pabianicach mieszkała lekkoatletka Jadwiga Wajsówna – brązowa medalistka IO w Los Angeles (1932) i srebrna medalistka IO w Berlinie (1936);
  • pabianiczaninem był kompozytor Henryk Debich. Wielokrotnie dyrygował orkiestrami w czasie festiwalów w Sopocie, Opolu, Kołobrzegu i Zielonej Górze;
  • w Pabianicach kręcono sceny do filmu „Ziemia obiecana” oraz serialu „Stawka większa niż życie”;
  • w Pabianicach urodzili się i zaczynali swoją karierę piłkarską Paweł Janas (reprezentant Polski, zdobywca trzeciego miejsca w MŚ w Hiszpanii, wybitny trener i selekcjoner kadry narodowej), oraz Piotr Nowak (reprezentant Polski, obecnie trener reprezentacji młodzieżowej USA). W ich ślady zamierza z pewnością iść też inny pabianiczanin Marcin Komorowski – obrońca Legii Warszawa i reprezentacji;
  • Pabianice były kiedyś stolicą damskiej koszówki
  • z Pabianic pochodzi znany rockowy zespół „Proletaryat”;
  • pabianiczaninem jest Janusz Tomaszewski, były minister spraw wewnętrznych i administracji i wicepremier w rządzie Jerzego Buzka, odpowiedzialny za obowiązującą dziś reformę samorządową;
  • pabianiczanką jest była posłanka SLD, Anita Błochowiak – członkini komisji śledczej ds. afery Rywina – znana ze swych wypowiedzi na temat „pionowych i poziomych korytarzy” oraz „kolorowych skarpetek”.
  • biskup diecezji warszawskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Jan Cieślar jest zarazem pastorem parafii pw. św. Piotra i Pawła w Pabianicach.

Zobacz więcej

Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Sebastian Adamkiewicz
Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wszystkie teksty autora

Polecane artykuły
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy