Opublikowano
2013-05-03 16:47
Licencja
Wolna licencja

Referendum nad Konstytucją 3 maja

Procedura przyjęcia Konstytucji 3 maja wzbudzała uzasadnione kontrowersje. Krytycy zarzucali, że Ustawa Rządowa była dziełem spisku, że przy jej uchwalaniu złamano zasady sejmowania, a jej zapisy godzą w wolności obywatelskie będące fundamentem Rzeczypospolitej. W lutym 1792 roku odbyły się sejmiki, których opinia na temat Konstytucji mogła zaważyć na jej dalszych losach.


Strony:
1 2

Zobacz też: Staropolski parlamentaryzm - jak funkcjonował ustrój I RP?

Zobacz też: Konstytucja 3 maja - historia i dziedzictwo

Wbrew powszechnej opinii przyjęcie Konstytucji 3 maja nie było efektem ponadnarodowej zgody. Atmosfera tego majowego dnia daleka była od nużącej rzeczywistości obrad sejmowych. Jak zarzucali później krytycy, Ustawa Rządowa przyjęta została dzięki złamaniu procedur sejmowania lub z ich wyraźnym naruszeniem.

Spisek warszawskiego salonu

Jan Sucharzewski, poseł kaliski protestujący przeciw Konstytucji 3 maja, fragment obrazu Jana Matejki „Konstytucja 3 maja 1791” Zarzuty kumulowały się w trzech obszarach. Po pierwsze stwierdzano, że konstytucję przyjęto bez dyskusji nad jej zapisami, niemal gwałtem opuszczając ten ważny fragment staropolskiej kultury politycznej. Po drugie, twierdzono, że obrady toczyły się pod zbyt dużą presją mieszczańskich stronników obozu trzeciomajowego, którzy nie tylko otoczyli Zamek Królewski, ale też tłumnie zasiedli na widowni. Dodatkowo przypominano, że w pobliżu miejsca obrad stacjonowało wojsko. Wreszcie twierdzono, że wszystko to było możliwe dzięki wykorzystaniu przez zwolenników reformy przerwy świątecznej i zbyt wczesnym rozpoczęciu obrad sejmowych po jej zakończeniu. Przyjęcie Ustawy Rządowej w opinii krytyków miało być więc efektem spisku.

Pojęcie spisku przypisywano też zresztą samemu tworzeniu Konstytucji. Trzeciego maja jej tekst był dla wielu zaskoczeniem. Przygotowywana w tajemnicy, przez wąskie grono osób związanych z królem i Ignacym Potockim, była efektem nie gorących debat sejmowych, ale tworem idei i myśli kilku wybitnych jednostek życia parlamentarnego. W publicystyce przeciwników konstytucji określano ich jako „warszawski salon” lub „towarzystwo ludzi gotowych na wszystko”, którzy szyli ustawę zasadniczą nie dla narodu, ale przeciw niemu, służąc jedynie interesom rzekomej oligarchii. Elity warszawskie przeciwstawiano więc szlacheckiej prowincji, a twórców konstytucji całemu narodowi. Powoływano się tutaj przede wszystkim na nieuszanowanie przez twórców Ustawy Rządowej woli sejmików z 1790 roku, których większość opowiedziała się przeciwko wszelkim postanowieniom dotyczącym sukcesji tronu. Było to oskarżenie poważne, bo sięgające najgłębszych tradycji polskiego parlamentaryzmu, w których poseł był przede wszystkim przedstawicielem, wyrazicielem woli i mężem zaufania swoich współobywateli obdarzających go odpowiednimi instrukcjami, a nie reprezentantem całego narodu bądź też wolnym prawodawcą oderwanym od elektoratu.

Krytycy, podważając demokratyczność uchwały przyjmującej Konstytucję, stwierdzali, że była ona wybrykiem nielicznych, którzy licznym narzucili swoją wolę. Argumentacja ta mogła trafiać do szlachty nieuczestniczącej w obradach Sejmu Wielkiego. Stała za nią potężna moc podejrzeń, że za plecami rycerstwa toczy się brudna gra o ograniczenie ich wolności, co mogło być równe zamianie obywateli w poddanych. Propaganda przeciwników Ustawy Rządowej trafiała więc na prowincji na podatny grunt.

O rząd dusz

Przez pierwsze miesiące po jej uchwaleniu toczyła się więc walka o rząd dusz i przekonanie prowincjonalnej szlachty o zasadności reform ustrojowych i ich korzystnym charakterze. Niewystarczające były huczne manifestacje urządzane przez stronników Konstytucji w pierwszej połowie maja. Dobra atmosfera dla zmian, jaka panowała w Warszawie, nie musiała się przecież udzielać mieszkańcom dalekiej Rusi. Zdecydowano się więc na szeroką akcję informacyjną. W dalekie zakątki ówczesnej Rzeczypospolitej słano listy, omówienia i broszury dotyczące Ustawy Rządowej. Przedstawiano ją jako gwaranta niezależności i rozkwitu państwowości, a także brutalnie rozprawiano się z atakami opozycji.

Ta konfrontacja przeciwników i zwolenników Konstytucji nie była jedynie sporem ideowym. Chodziło o coś znacznie ważniejszego, co z punktu widzenia formalnego mogło mieć niebagatelne znaczenie. W lutym 1792 roku na terenie całej Rzeczypospolitej odbyć się miały sejmiki mające charakter zgromadzeń deputackich (ciążył na nich wybór deputatów do Trybunałów), gospodarskich oraz elekcyjnych (wybór sędziów i komisarzy). Początkowo termin sesji sejmikowych miał być różny dla Korony i dla Litwy: sejmiki koronne wyznaczone zostały na 15 lipca 1791 roku, litewskie na luty 1792. Ruch reform opowiadał się jednak za odbyciem zgromadzeń w jednym terminie – lutowym. Wynikać to miało zarówno z założeń Konstytucji, która zacieśniała związki Polski z Litwą, jak i z przyczyn czysto pragmatycznych. Obawiano się, że zbyt wczesny termin rozpoczęcia obrad sejmikowych będzie szansą dla opozycji na atak na nieugruntowaną jeszcze Ustawę Rządową. Słusznie dostrzegano, że opozycjoniści otrząsnęli się już po ataku stronnictwa reformatorskiego i są gotowi do rewanżu. Sejmiki były na to doskonałą okazją.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Sebastiana Adamkiewicza „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Autor: Sebastian Adamkiewicz
Tytuł: „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-4-6

Stron: 82

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Sebastian Adamkiewicz |

Przede wszystkim Rosji rozbiory Rzeczpospolitej zupełnie się nie opłacały. Dużo bardziej w cenie było kontrolowanie całego terytorium tak jak było chociażby w okresie rządów ambasadorskich. Nie można więc - moim zdaniem - twierdzić, że rozbiory były w interesie Rosji. Oczywiście nie były też z nim sprzeczne, ale korzystniejsza była sytuacja, w której caryca mogła swobodnie decydować o tym co działo się i nad Bałtykiem i na dalekim Podolu.



Odpowiedz

Gość: Karolina B. |

@Marek Rogowicz: bardzo śmiałe wnioski. Jakieś potwierdzenie w źródłach, czy tylko programowa nienawiść do króla?



Odpowiedz

Gość: Marek Rogowicz |

król chciał dobrze ... zrobić Katarzynie II umożliwiając jej rozbiory Polski i to niestety mu się udało



Odpowiedz

Gość: godfryd |

gość..ma racje,bo ówczesna Rzeczpospolita była w takim stanie jak teraz Ukraina co do rozwoju społecznego,nie było polityka przewidującego ,za "dużo demokracji" ale rozrzut pogladów olbrzymi .Król chciał dobrze, to nie jego wina,on przewidywał że nie damy rady Rosji ,chciał budować społeczeństwo świadome.Wszystko wówczas było zaniedbane szkolnictwo ,wojsko a najbardziej głupota szlachtybyła przerażająca.Konstytucja zlikwidowała wybory króla przez szlachtę,liberum veto..ale nie można było podnieść gospodarki w ciągu 1roku i zmobilizować 100tys. armię.To wszystko powinno się stać 80lat wczesniej.Tak że robienie z tego wielkiego święta ,do tego jeszcze kościelnego to świętowanie przegranej bitwy.Ale my lubimy chyba takie święta,niestety.



Odpowiedz

Gość: łukasz |

A mnie bardzo interesuje czy te "opozycyjne" sejmiki/zjazdy były jakoś konkretnie skupione geograficznie np. na Ukrainie?



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org