Autor: Anthony Everitt
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Historia społeczna, Starożytny Rzym
Opublikowany: 2020-04-30 17:09
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Romulus, legendarny założyciel Rzymu

Jak starożytni wyobrażali sobie początki miasta Rzym? Jakim władcą był Romulus, którego tradycja uważa za pierwszego króla Rzymu? Tu mitologia spotyka się z historią.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

Tyber bierze początek z dwóch źródeł w jednym z bukowych lasów Apeninów, łańcucha górskiego tworzącego skalisty kręgosłup Italii. Trzema wielkimi zakosami płynie około czterystu kilometrów przez równinę i wpada do Morza Śródziemnego. Mniej więcej dwadzieścia pięć kilometrów od ujścia wygina się w kształt litery S, torując sobie drogę przez grupę zalesionych, niekiedy urwistych wzgórz. Otaczają one pierścieniem rozległy, przecięty strumieniem bagnisty teren; na niektórych z nich rozłożyły się biednie wyglądające wioski, każda licząca raptem kilka chałup z plecionki obrzucanej gliną. Osiedla te, wolne od bagiennych wyziewów, były łatwe do obrony. Ich półkoczowniczy mieszkańcy zajmowali się głównie hodowlą trzody, prowadząc stada w górę rzeki na letnie pastwiska i zimą z powrotem na równinę.

To tu właśnie jeden z największych herosów i półbogów starożytnego świata, Herkules, zabił Kakusa, zionącego ogniem potwora, który żywił się ludzkim mięsem i mieszkał w pieczarze pod jednym z okolicznych wzgórz. Wyrastający ponad przeciętność Herkules miał liczne kochanki i kochanków. Jako syn Jowisza (Zeusa) i śmiertelniczki był obiektem nienawiści Junony (Hery), która nie zwykła powściągać swych uczuć. Owładnięty zesłanym przez nią szałem zamordował własne dzieci i dla odkupienia tej zbrodni podjął się dwunastu „prac”, czyli wyczynów wymagających nadludzkiej siły i odwagi.

Heros ten – w greckiej mitologii Herakles – słynął jako opiekun greckich kolonistów i kupców, którzy z narażeniem życia żeglowali po Morzu Śródziemnym, i tak zrodziła się opowieść o długiej wędrówce związanej z wykonywaniem kolejnych prac. Podróż Herkulesa rozpoczęła się w Gades (dzis. Kadyks), mieście, które założył w południowo-zachodniej Hiszpanii; była to osada Fenicjan, kupców, którzy konkurowali z Grekami i czcili herosa pod imieniem Melkarta. Stamtąd ruszył przez Hiszpanię i południową Galię (dzisiejszą Francję), przekroczył Alpy, przemierzył wzdłuż Italię, po czym przeprawił się przez morze na Sycylię, by w końcu dotrzeć do Grecji. Jak pisze Dionizjos z Halikarnasu:

Herkules, który był najwybitniejszym wodzem swoich czasów, przeciągnął na czele wielkiej armii przez wszystkie ziemie, które leżą po tej stronie Oceanu [to znaczy Atlantyku], niszcząc wszelkie tyranie, które uciskały swoich poddanych, państwa, które znieważały i krzywdziły sąsiadów, lub zorganizowane bandy, które żyły jak dzikusy i bezprawnie uśmiercały obcych. W ich miejsce ustanawiał sprawiedliwe monarchie, dobrze zorganizowane rządy oraz ludzkie i przyjazne obyczaje. Co więcej, mieszał barbarzyńców z Grekami, a społeczności żyjące w głębi lądu z tymi, które zamieszkiwały wybrzeża – grupy, które dotychczas odnosiły się do siebie nieufnie i wrogo.

Romulus i Remus karmieni przez wilczycę, mal. Rubens (1618)

Heros przybył na wzgórza nad Tybrem, pędząc bydło przerażającego trójgłowego olbrzyma Geriona, którego zabił w ramach swej dziesiątej pracy. Przekroczył rzekę i obciążony jedzeniem i winem, zasnął na porośniętym trawą brzegu. Kakus skorzystał z okazji i skradł kilka najpiękniejszych byków. Zaciągnął je do swojej groty za ogony, tak by ślady kopyt wskazywały niewłaściwy kierunek. Kiedy Herkules się obudził, zauważył brak paru sztuk, ale nie mógł odgadnąć, gdzie są (półbogowie najwyraźniej byli mniej błyskotliwi niż dzisiejsi zwykli śmiertelnicy). Gdy jednak stado ruszyło dalej, kilka jałówek zaczęło muczeć, a uprowadzone byki zaryczały w odpowiedzi, zdradzając kryjówkę. Kakus próbował stawiać opór rozwścieczonemu herosowi, ale padł pod ciosem jego maczugi. Herkules ufortyfikował wzgórze, nazwane później Palatynem, i ruszył w dalszą drogę.

Rzeka, wezbrana po obfitych deszczach, często wylewała, zmieniając wzgórza w wyspy. Podczas jednej z takich powodzi można było zobaczyć obijające się o stok drewniane koryto z nowo narodzonymi bliźniętami. Gdy wody opadły, koryto uderzyło o kamień i przewróciło się, wyrzucając niemowlęta, które kwiląc, taplały się w błocie. Leżały pod drzewem figowym, często odwiedzanym przez szukające cienia zwierzęta.

Nadeszła wilczyca, która niedawno się oszczeniła, z sutkami obrzmiałymi od mleka. Zlizała błoto i pozwoliła chłopcom ssać. Dzięcioł nadleciał z pomocą i stanął na straży. Suchą już drogą przechodzili właśnie pasterze, pędząc swoje stada na pastwiska, i osłupieli, nie wierząc własnym oczom. Nic nie robiąc sobie z obecności ludzi, wilczyca patrzyła na nich bez lęku, po czym odeszła spokojnie i zniknęła w obrzeżonej przez gęste zarośla jaskini, z której wypływał strumień.

Ta niezwykła scena wyznaczyła następny wielki krok w długim procesie, którego zwieńczeniem było założenie Rzymu. Od przybycia Eneasza do Lacjum minęły trzy wieki. Syn trojańskiego księcia, Askaniusz, niemal czterdzieści lat panował w mieście Alba Longa, które założył u stóp góry Albanus, wygasłego wulkanu (dziś noszącego nazwę Monte Cavo). Po nim było wielu królów, którzy nie dokonali niczego godnego uwagi, aż wreszcie w początkach VIII wieku władza przeszła w ręce dwóch braci: Numitora (starszego) i Amuliusza.

Amuliusz podstępnie pozbawił brata tronu. Nie skrzywdził ani nie uwięził samego Numitora, zabił jednak jego syna i postarał się uniemożliwić jego córce posiadanie potomstwa, które, gdy dorośnie, mogłoby odebrać mu władzę: zmusił ją, by została kapłanką Westy, zobowiązaną spędzić życie w dziewictwie. Nic to jednak nie dało, gdyż młoda kobieta przyciągnęła uwagę Marsa, boga wojny, i dziewięć miesięcy później urodziła dwóch zdrowych chłopców, Romulusa i Remusa. Amuliusz odebrał jej dzieci i polecił słudze pozbyć się ich przez wystawienie ich na pastwę żywiołów gdzieś na odludziu.

Ucieczka Eneasza z Troi, mal. Federico Barocci (1598)

To wtedy właśnie na chłopców natknęła się wilczyca. Jednym z przechodzących pasterzy był niejaki Faustulus, opiekun królewskich stad. Wziął bliźniaków na wychowanie, ci zaś z biegiem lat wyrośli na młodzieńców z charakterem – skłonnych do ryzyka, nieustraszonych i zapalczywych. Mieli ognisty temperament. Jak pisze biograf Plutarch:

Obaj odnosili się życzliwie do równych sobie i słabszych, pogardzali jednak królewskimi dozorcami, urzędnikami i zarządcami […]. Oddawali się wszelakim ćwiczeniom fizycznym, polowali, biegali, a także walczyli z rozbójnikami, chwytali złodziei i bronili pokrzywdzonych przed gwałcicielami.

Kiedy bracia mieli około osiemnastu lat, wdali się w spór z pasterzami Numitora. Obie strony oskarżały się nawzajem o wypasanie stad na swoich łąkach. Często dochodziło do bójek. Ludzie Numitora, z których wielu zostało mocno poturbowanych, stracili cierpliwość; postanowili pojmać Romulusa i Remusa i wydać ich władzom.

Spośród grupy wzgórz nad Tybrem położone w samym środku, Palatyn, miało strome zbocza, a w jednym z nich znajdowała się jaskinia, w której schroniła się wilczyca. Było to miejsce poświęcone bogu pasterzy i co roku w lutym odprawiano tam święto na jego cześć. Miejscowe wyrostki biegały po wzgórzu odziane tylko w przepaski biodrowe ze skór dopiero co złożonych w ofierze zwierząt, wśród wielkiej wesołości chłoszcząc rzemieniami kogo popadnie. Celem tego rytuału było oczyszczenie wioskowych stad, ale przynajmniej w późniejszych wiekach wierzono, że służy on także ludzkiej płodności: w czasach Warrona i Cycerona kobiety celowo stawały młodzieńcom na drodze w przekonaniu, że jeśli zostaną uderzone, unikną bezpłodności i będą miały lżejsze porody.

Tym razem w uroczystościach wzięły udział dwie grupy chłopców. Remus znalazł się w pierwszej, Romulus zaś w drugiej. Wściekli pasterze zaczaili się przy przewężeniu drogi; gdy pierwsza grupa nadbiegła, rzucili się na nią z głośnym wrzaskiem, miotając kamienie i oszczepy. Remus i jego towarzysze, kompletnie zaskoczeni, bez ubrań i broni, wkrótce ulegli i zostali pojmani. Romulus uciekł i zebrał grupę ludzi, zamierzając uwolnić brata.

Remusa i pozostałych doprowadzono przed oblicze króla, który postanowił uczynić z nich przykład. Chcąc przypodobać się bratu Numitorowi, który podzielał irytację pasterzy, jemu właśnie powierzył ukaranie winowajców. Numitor przyglądał się, jak jeńcy przechodzą, z rękami związanymi za plecami, i uderzyła go uroda Remusa oraz jego spokojna godność w nieszczęściu. Nie mógł uwierzyć, że ten młody człowiek jest zwykłym wieśniakiem, odprowadził go więc na bok i zapytał: „Kim jesteś? Kim są twoi rodzice?”.

Ten tekst jest fragmentem książki Anthony‘ego Everitta „Chwała Rzymu. Jak tworzyło się imperium”:

Anthony Everitt
„Chwała Rzymu. Jak tworzyło się imperium”
44,49 zł
Tytuł oryginalny: „The Rise of Rome”
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis
Tłumaczenie: Norbert Radomski
Rok wydania: 2020
Okładka: całopapierowa z obwolutą
Liczba stron: 464
Premiera: 02.06.2020
Format: 150x225
ISBN: 978-83-8188-031-2

Młodzieniec odpowiedział, że wie tylko tyle, iż człowiek, który go wychował, znalazł go i jego brata bliźniaka porzuconych w lesie tuż po urodzeniu. Numitor zaczął domyślać się prawdy i po chwili milczenia przypomniał Remusowi, że decyzja o karze dla niego jeszcze nie zapadła, a może to być kara śmierci. „Jeśli puszczę cię wolno, czy pomożesz mi w przedsięwzięciu, które może okazać się korzystne dla nas obu?” – zapytał.

Następnie opowiedział, jak Amuliusz ograbił go z dziedzictwa. Poprosił Remusa, żeby pomógł mu odzyskać tron. Remus, gotowy na wszystko, zgodził się skwapliwie. Usłyszał, że ma czekać na polecenia, a na razie wysłać wiadomość do brata, wzywając go, by dołączył do nich jak najszybciej. Kiedy Romulus przybył, potwierdził wersję Romusa o ich pochodzeniu.

Tymczasem Faustulus, obawiając się, że Numitor może nie dać wiary opowieści Remusa, postanowił pokazać mu na potwierdzenie koryto, w którym znalazł bliźnięta. Zaniósł je do Alba Longa ukryte pod ubraniem, ale kiedy przekraczał miejską bramę, wzbudził podejrzenia strażnika, któremu wydawało się dziwne, że starzec ukrywa tak banalny przedmiot. Na nieszczęście obecny był przy tym człowiek, który niegdyś wyniósł niemowlęta nad rzekę. Rozpoznał on koryto i Faustulusa niezwłocznie zawleczono przed króla, żeby się wytłumaczył.

Faustulus trzymający Romulusa i Remusa, mal. Nicolas Mignard, 1654

Pasterz ujawnił całą historię. Amuliusz zareagował podejrzanie przyjaźnie, tak więc kiedy zapytał, gdzie są chłopcy, Faustulus skłamał, że doglądają stad na pastwiskach. Król wysłał go, żeby odszukał ich i przyprowadził do pałacu, a zostaną życzliwie przyjęci. Staremu pasterzowi towarzyszyło kilku strażników, którzy otrzymali tajny rozkaz, by aresztować Romulusa i Remusa. Tymczasem król posłał po brata, by mieć na niego oko, dopóki sprawa bliźniaków nie zostanie należycie, i bez wątpienia ostatecznie, załatwiona.

Posłaniec jednak powiedział Numitorowi, co się szykuje, ten zaś ostrzegł chłopców, ich towarzyszy, a także własnych domowników i przyjaciół. Siłą wdarli się do kiepsko bronionego miasta. Bez trudu znaleźli Amuliusza i zabili go. Na tronie ponownie zasiadł jego brat.

Sceptycy, którzy, jak to ujął Dionizjos z Halikarnasu, uważali, iż „w dziejopisarstwie nie ma miejsca dla niczego, co graniczyłoby z legendą czy bajką”, opowiadali inną historię. Numitor podmienił bliźnięta; obawiał się, że Amuliusz każe je zabić, i tak rzeczywiście się stało. Prawdziwe wnuki przekazał Faustulusowi i jego żonie. Była ona kobietą lekkich obyczajów i nosiła przezwisko Lupa, czyli wilczyca, jak potocznie określano prostytutki. Chłopcy otrzymali dobre wykształcenie i byli przygotowani do życia publicznego, gdy dokonano udanego zamachu na Amuliusza.

Jakkolwiek było, historia jednej pary braci doczekała się satysfakcjonującego zakończenia, jednakże przyszłość drugiej rysowała się dość niepewnie. Co można było zrobić z tymi hardymi młodzieńcami? Rwali się do władzy politycznej, ale przywrócenie ich dziadka na tron oznaczało, że w Alba Longa nie mieli na to szans. Populacja królestwa jednak rosła i było w nim dość śmiałków, żeby założyć nowe miasto. Oto było odpowiednie zadanie dla Romulusa i Remusa (i to, jak możemy się domyślać, takie, które pozwoliło Numitorowi odetchnąć z ulgą). Bracia uznali, że grupa wzgórz nad Tybrem będzie idealnym miejscem na nowe miasto. Bród pozwoliłby tym, którzy go kontrolowali, regulować ruch przez równinę na zachodzie, wzgórza zapewniłyby łatwą obronę przed atakiem, Tyber zaś, żeglowny od tego miejsca, umożliwiłby handel oraz dostęp do nadmorskich solnisk; w późniejszych czasach szlak prowadzący do ujścia rzeki miał nosić nazwę via Salaria, „droga solna”. Cyceron, patrząc z perspektywy I wieku, nie miał wątpliwości, że lokalizacja miała decydujące znaczenie dla późniejszego sukcesu Rzymu:

Wszak rzeką tą miasto może sprowadzać z krajów zamorskich wszystko, czego potrzebuje, wywozić zaś to, co mu zbywa. Tą samą rzeką uzyskuje nie tylko najniezbędniejsze do wyżywienia się i ubrania zamorskie wytwory, lecz także otrzymuje towary przywożone z głębi lądu. Toteż narzucami się myśl, że Romulus już wtedy przewidywał, iż to miasto stanie się w przyszłości stolicą i ośrodkiem największego państwa […].

Bracia postanowili, że na początek ufortyfikują jedno ze wzgórz, nie mogli jednak się zgodzić które. Romulus opowiadał się za Palatynem, Remus zaś za sąsiednim Awentynem. Żaden nie chciał ustąpić, tak więc wrócili do Alby i poprosili dziadka o radę, jak rozstrzygnąć spór. Starzec zaproponował, żeby każdy z nich stanął na wybranym przed siebie wzgórzu i złożywszy ofiarę bogom, wypatrywał przelatujących ptaków; była to tradycyjna metoda poznawania boskiej woli. Decyzja miała należeć do tego, kto zobaczy ptaka będącego pomyślniejszą wróżbą.

Romulus i Remus na XV-wiecznym wyobrażeniu, Certosa di Pavia

Remusowi pierwszemu dopisało szczęście, nad jego punktem obserwacyjnym przeleciało bowiem sześć sępów. Romulus, chcąc być górą, skłamał, że zobaczył dwanaście tych ptaków. Remus mu nie uwierzył. Ale kiedy wspiął się na Palatyn i zakwestionował słowa brata, w zasięgu wzroku naprawdę pojawiło się dwanaście sępów. Sprawa pozostała nierozstrzygnięta, gdyż obaj widzieli ptaki tego samego gatunku. Remus uznał się za zwycięzcę, ponieważ pierwszy zobaczył sępy, Romulus zaś upierał się, że wygrał, ponieważ widział ich więcej.

Remus wpadł w złość i rzucił parę drwiących uwag na temat rowu obronnego, który Romulus zaczął kopać na Palatynie. Przeskoczył go lekceważąco, a brat, teraz również wściekły, rzucił się na niego. Ich przyjaciele i towarzysze przyłączyli się do bijatyki. Faustulus, który był przy tym, rzucił się bez broni w tę kotłowaninę, próbując rozdzielić walczących. W nagrodę za dobre chęci został powalony i stracił życie. Śmierć poniósł także Remus, z ręki własnego brata. W czasach Warrona i Cycerona wierzono, że stary kamienny lew na Forum wskazuje miejsce, gdzie znajduje się grób Faustulusa.

Kiedy emocje opadły, Romulus uświadomił sobie, co uczynił. Ufundował swoje nowe państwo na zbrodni. I to nie pierwszej lepszej zbrodni, popełniając bratobójstwo, złamał bowiem jedno z najświętszych tabu. Rywalizacja między braćmi była częstym motywem starożytnych mitów – synowie Edypa, Eteokles i Polinejkes, zadali sobie nawzajem śmierć w pojedynku – a w biblijnej opowieści Kain zabił Abla. Jednak nigdy wcześniej założycielski mit żadnego państwa nie odwoływał się do braterskiej nienawiści i przemocy. Dla Rzymian z ostatnich lat republiki była to budząca grozę zapowiedź bratobójczych wojen domowych, które zdziesiątkowały rzymską elitę.

Pełen żalu i skruchy Romulus stracił wszelką chęć do życia – przynajmniej na jakiś czas. Ambicja powróciła, i ostatecznie zbudował swoje miasto na wzgórzu. Był to akt nie tylko polityczny, ale i religijny. Na początek wykopano dół, mundus, symboliczne wejście do świata umarłych, w którym złożono grudy ziemi i pierwsze owoce. Następnie Romulus, jako przywódca, czyli król, pługiem zaprzężonym w byka i krowę wyorał głęboką bruzdę wokół granic. Wyznaczała ona pomerium, czyli obszar miasta; była święta i jedynie z jej wnętrza kapłani mogli obserwować lot ptaków, żeby odczytywać z niego życzenia bogów. Fortyfikacje oraz mury miejskie wznoszono wzdłuż tej linii, a przestrzeń po obu jej stronach pozostawiano pustą, jałową i niezabudowaną. (Ceremonię tę powtarzano w późniejszych czasach, ilekroć Rzym zakładał colonia, czyli miasto-kolonię).

Rzymianie z czasów późnej republiki starali się ustalić datę założenia Rzymu. Powszechnie zgadzano się, że nastąpiło to w VIII wieku, lecz konkretny rok pozostawał kwestią sporną. Podawano między innymi lata 728 i 751, jednak największe poparcie zyskała data zaproponowana przez najlepszego przyjaciela Cycerona, uczonego multimilionera Attyka, oraz Warrona: rok 753. Nawet dziś rok ten pojawia się w książkach historycznych jako tradycyjna data narodzin Rzymu. Warron był typem antykwariusza zafascynowanym zawiłymi obliczeniami; pewnego razu zlecił astrologowi, żeby wyznaczył na podstawie życiorysu Romulusa dzień jego urodzin. Sporządziwszy ten swego rodzaju odwrócony horoskop, człowiek ów oznajmił, że

matka poczęła Romulusa w pierwszym roku drugiej olimpiady 23 dnia egipskiego miesiąca Choiak, o godzinie trzeciej, podczas całkowitego zaćmienia Słońca. Urodził się on w miesiącu Thoyth, dnia 21 o wschodzie słońca.

Czyli, innymi słowy, w roku 772.

Ten tekst jest fragmentem książki Anthony‘ego Everitta „Chwała Rzymu. Jak tworzyło się imperium”:

Anthony Everitt
„Chwała Rzymu. Jak tworzyło się imperium”
44,49 zł
Tytuł oryginalny: „The Rise of Rome”
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis
Tłumaczenie: Norbert Radomski
Rok wydania: 2020
Okładka: całopapierowa z obwolutą
Liczba stron: 464
Premiera: 02.06.2020
Format: 150x225
ISBN: 978-83-8188-031-2

Pierwszy Rzym zasiedliła zalążkowa populacja nieco ponad trzech tysięcy Latynów. Jeśli Romulus zamierzał stworzyć samowystarczalną społeczność, zdolną nie tylko bronić swoich granic, ale także zapewnić fachowców z rozmaitych branż, jakich ludzie spodziewaliby się w mieście, potrzebował więcej obywateli. Wprowadził politykę oferowania cudzoziemcom daru rzymskiego obywatelstwa – gościnną postawę, która utrzymała się przez tysiąc lat.

Jego pierwszym posunięciem było stworzenie azylu, w którym mogli znaleźć schronienie wszelkiego rodzaju wyrzutkowie, wygnańcy, kryminaliści i zbiegowie, zarówno ludzie wolni, jak i niewolnicy. Wkrótce zebrały się rozmaite szumowiny. (Historia ta przypomina trochę początki Australii). Wtedy okazało się, że jest zbyt mało kobiet, by starczyło ich dla wciąż rosnącej liczby mężczyzn. Trzeba było szybko podjąć jakieś zdecydowane kroki, aby osiągnąć równowagę płci.

Król podał do publicznej wiadomości, że na torze wyścigów (Circus Maximus) odkryto podziemny ołtarz. Był on poświęcony Konsusowi, bogu dobrej rady. Romulus zaproponował odprawienie spektakularnej ofiary, z igrzyskami i widowiskiem, na które zapraszał wszystkich. Nie po raz pierwszy planował podstęp. Kiedy zebrała się spora publiczność, nie tylko Rzymian, ale także członków sąsiedniego plemienia Sabinów, król usiadł na swoim miejscu w pierwszym rzędzie. Był to sygnał dla wielkiego oddziału zbrojnych, którzy wtargnęli w tłum i porwali wszystkie niezamężne sabińskie kobiety, które przyszły ze swymi rodzinami, aby podziwiać widowisko. Ich ojcom i braciom nie wyrządzono żadnej krzywdy i poradzono, by czym prędzej uciekali.

Rzymscy historycy nie mogli się zgodzić co do tego, jak wiele kobiet uprowadzono w ten sposób: ich liczbę oceniano na 30, 527 lub 683. Ale jedno nie ulegało wątpliwości: wszystkie były dziewicami.

Sabinowie byli wojowniczym ludem, jednak zanim podjęli działania zbrojne, wysłali do Rzymu poselstwo, prosząc o zwrot kobiet. Romulus odmówił, proponując z kolei, żeby zgodzili się na małżeństwa między Rzymianami a Sabinkami. Doszło do trzech nierozstrzygających bitew, aż w końcu, pod dowództwem Tytusa Tacjusza, Sabinowie wtargnęli do Rzymu i zdobyli jego cytadelę, wzgórze Kapitolińskie (Kapitol). Pewna młoda Rzymianka, Tarpeja, zdradziła rodaków, otwierając nocą jedną z bram w zamian za „to, co Sabinowie noszą na lewym ramieniu”. Miała na myśli ich złote bransolety; oni tymczasem, ucieszeni zdradą, ale gardzący zdrajczynią, zarzucili ją tarczami, noszonymi na lewym ramieniu, miażdżąc ją na śmierć. Urwiste zbocze Kapitolu zostało nazwane od jej imienia Skałą Tarpejską; strącano stamtąd winnych morderstwa lub zdrady (a także ludzi z poważnymi upośledzeniami fizycznymi lub umysłowymi).

Porwanie Sabinek na obrazie Sebastiano Ricciego z ok. 1700 roku

W bagnistej dolinie między wzgórzami Rzymu (na dzisiejszym Forum) wywiązała się walka. Rzymianie, przytłoczeni przez wroga, cofali się w stronę Palatynu. Romulus padł uderzony kamieniem w głowę, wstał jednak i krzyknął do swoich ludzi, by nie ustępowali. Usłuchali go i stawili opór w miejscu przy via Sacra (Świętej Drodze), gdzie później wybudowano na znak wdzięczności świątynię Jowisza Statora („podpory wojsk”). Los bitwy odwrócił się i Rzymianie odepchnęli wroga aż do miejsca, gdzie dziś stoi świątynia Westy.

W tym momencie wydarzyło się coś niezwykłego. Do doliny ze wszystkich stron zaczęły się zbiegać sabińskie kobiety. Zostały porwane i poślubione siłą, ale zdążyły się już pogodzić z losem. Wciskając się między walczących, wymusiły zakończenie bitwy. Zawarto układ, na mocy którego rzymscy mężowie traktowali swoje sabińskie żony z należytym szacunkiem, a wszystkie, które tego chcą, mogą pozostać w tych związkach. Większość kobiet zdecydowała się na to.

Romulus (wierny swej dawnej polityce) oraz Sabinowie podjęli jeszcze bardziej radykalną decyzję. Zgodzili się na fuzję obu państw. Wszyscy Sabinowie mieli otrzymać rzymskie obywatelstwo oraz równe prawa. Tacjusz został współwładcą obok Romulusa.

Romulus był człowiekiem upartym i apodyktycznym. Jako król oczekiwał, że zawsze postawi na swoim. Jego kolega na tronie zmarł po pięciu latach. Od tej pory rządził samodzielnie. Jego dokonania były dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, stworzył podstawowy schemat administracji – król dowodził armią i przewodniczył sądom, korzystając z rad (przypuszczalnie zwoływanego ad hoc) komitetu, senatu (w ostatecznej wersji dwustuosobowego). Jego członków rekrutowano spośród arystokracji rodowej – patrycjuszy, ojców (patres) państwa. Cieszyli się oni ważnymi przywilejami religijnymi. Tylko oni mogli zostać kapłanami i przewodniczyli większości kultów. Mieli prawo konsultowania się z bogami (przez sprawowanie auspicjów) i ustalali doroczny kalendarz, który zawierał wielką liczbę dni świętych, kiedy to nie można było prowadzić spraw publicznych. Przejmowali też władzę w okresie bezkrólewia, po śmierci króla, organizując wybór następcy.

Ogół obywateli podzielony był na trzy wielkie grupy (tribus) o charakterze etnicznym, z których dwie składały się z Latynów oraz Sabinów. Każdy tribus wybierał trybuna, który reprezentował jego interesy i dowodził pospolitym ruszeniem w czasie wojny. Z kolei każdy tribus dzielił się na dziesięć kurii (curia), nazwanych imionami trzydziestu porwanych Sabinek. Tworzyły one zgromadzenie ludowe, comitia curiata, które głosowało nad propozycjami przedstawionymi przez króla lub senat. Każda kuria dzieliła się dalej na dziesięć rodów (gentes). Podczas głosowania każdy ród oddawał jeden głos; na zasadzie większości wyłaniano stąd wspólny głos kurii, większością głosów wszystkich kurii zaś ustalano decyzję comitia curiata.

Śródziemnomorskie miasta-państwa epoki wczesnoklasycznej były zwykle demokracjami bezpośrednimi, w których obywatele gromadzili się, by podejmować wszelkie istotne decyzje na zasadzie „jeden człowiek – jeden głos”, albo oligarchiami, gdzie władzę sprawowała nieliczna elita, albo też monarchiami bądź tyraniami (od tyrannos, greckiego słowa oznaczającego „autokratę”, niekoniecznie o negatywnym wydźwięku). Dość często przechodziły gwałtownie z jednego typu ustroju do innego. Interesujące w tej wczesnej rzymskiej formie ustroju jest to, że znalazła ona pomysłową, aczkolwiek skomplikowaną formułę łączącą wszystkie trzy typy rządów.

Romulus był nie mniej energiczny w polu niż na sali obrad. Nadał ton militarnej agresji, która cechowała zbiorową osobowość Rzymian przez całe ich dzieje. Ponad dwadzieścia lat toczył wojny z sąsiadami nowego państwa, rozszerzając jego terytorium i powiększając populację.

Wszystko to nie oznaczało bynajmniej, że wola króla nigdy nie spotykała się z oporem. Był hojny dla swych żołnierzy, nadając im ziemię i zapewniając udział w łupach wojennych, ale z upływem lat stawał się coraz bardziej despotyczny, zwłaszcza wobec senatu. Przy pewnej okazji, kiedy nie mogli dojść do porozumienia, stwierdził: „Wybrałem was, ojcowie, nie po to, abyście mną rządzili, ale – aby wam rozkazywać”. Publicznie pokazywał się z pełną pompą, w koronie na głowie, z berłem zwieńczonym figurą orła w dłoni; nosił szkarłatne buty i długi do ziemi biały płaszcz z purpurowymi pasami.

Romulus, zwycięzca Akrona, mal. Jean-Auguste-Dominique Ingresd, 1812

W trzydziestym siódmym roku panowania król udał się na Pole Marsowe, na północ od Kapitolu, by dokonać przeglądu wojsk w pobliżu Koziego Bagna (gdzie dziś znajduje się Panteon). Nagle rozpętała się burza z piorunami, huczały grzmoty, a jasne niebo okryła ciemność (być może zaćmienie Słońca). Gęsta mgła ukryła Romulusa przed wzrokiem obecnych. Gdy powietrze się oczyściło, tron był pusty, a król zniknął bez śladu. Senatorowie, którzy stali obok, twierdzili, że wzniósł się do nieba. Kilku mówiło, że bogowie przyjęli go do swego grona, i wkrótce wszyscy zgromadzeni okrzyknęli go bogiem.

Opowiadano też inną wersję śmierci Romulusa: senatorowie, oburzeni jego tyrańskimi zapędami, uknuli jakoby spisek na jego życie. Zamordowali go w trakcie posiedzenia senatu. Następnie poćwiartowali go i każdy z „ojców”, opuszczając zebranie, wyniósł jakąś część ciała pod szatą. Stąd zniknięcie.

Senat nie cieszył się sympatią zwykłych obywateli, przestali oni jednak zważać na pogłoski o spisku, kiedy, jak to ujął historyk Liwiusz, „wiara w tę właśnie wersję [o apoteozie] utwierdziła się dzięki zręcznemu pomysłowi jednego człowieka”. Człowiek ów, jeden z czołowych polityków, oświadczył na zgromadzeniu ludowym, że Romulus ukazał mu się, zstąpiwszy z nieba, i polecił, by oddawać mu cześć pod boskim imieniem Kwiryna, oraz zapowiedział, iż „taka jest wola niebian, by Rzym mój był stolicą świata. Niech więc [Rzymianie] pielęgnują sztukę wojenną i niech wiedzą […], że żadna siła ludzka nie może się oprzeć orężowi rzymskiemu”. Zdaniem jednego z najwcześniejszych historyków rzymskich było to cyniczne kłamstwo, ale niewątpliwie spełniło swoją rolę.

To właśnie ta oficjalna wersja o ubóstwieniu Romulusa zyskała największą popularność. Skłonny był dać jej wiarę nawet tak doświadczony i sceptyczny polityk jak Cyceron. Stwierdził on, że w odległej, niecywilizowanej przeszłości „posługiwanie się zmyśleniem było […] łatwiejsze, gdyż ludzie ciemni snadnie dawali się nakłonić do wierzenia w rzeczy zmyślone. Wiemy zaś, że czasy Romulusa odległe są od nas o mniej niż sześćset lat, kiedy od dawna kwitła już wiedza i nauka”.

Dziwnym zrządzeniem losu nieoficjalna relacja o śmierci króla zyskała niepokojące echo za życia samego Cycerona, gdy w roku 44 wielki tyran jego czasów, Gajusz Juliusz Cezar, zginął zamordowany przez kolegów podczas posiedzenia senatu. Cyceron był zresztą wówczas obecny na sali obrad i zapewne zwrócił uwagę na tę zbieżność. Później na niebie przez siedem dni widoczna była nowa kometa, którą prości ludzie uznali za duszę Cezara; podobnie jak Romulus, wstąpił on do nieba i dołączył do grona bogów. W końcu Rzymu tkwił jego początek.

Ten tekst jest fragmentem książki Anthony‘ego Everitta „Chwała Rzymu. Jak tworzyło się imperium”:

Anthony Everitt
„Chwała Rzymu. Jak tworzyło się imperium”
44,49 zł
Tytuł oryginalny: „The Rise of Rome”
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis
Tłumaczenie: Norbert Radomski
Rok wydania: 2020
Okładka: całopapierowa z obwolutą
Liczba stron: 464
Premiera: 02.06.2020
Format: 150x225
ISBN: 978-83-8188-031-2

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Anthony Everitt
Były wykładowca Nottingham Trent University, autor wielu prac poświęconych kulturze Europy oraz niezwykle poczytnych biografii Cycerona, Augusta i Hadriana. Pełnił funkcję sekretarza generalnego Rady Sztuki Wielkiej Brytanii. Mieszka w pobliżu Colchester, najstarszego miasta Anglii, założonego przez Rzymian.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy