Opublikowano
2015-01-16 10:30
Licencja
Wolna licencja

Słowiańscy niewolnicy żydowskich kupców

Żydzi w dziejach średniowiecznej Europy odegrali ogromną rolę – jako znawcy spraw finansowych i świetni kupcy łączyli świat chrześcijański z muzułmańskim oraz cieszyli się uznaniem władców. I ta historia ma jednak swoje ciemniejsze oblicze: wczesnośredniowieczna działalność kupiecka Żydów wiąże się bowiem z zyskownym i ważnym dla rozwoju państw w tym okresie handlem niewolnikami pochodzenia słowiańskiego.


1 2 3

Zobacz też: Chrzest Polski i początki państwa polskiego

Średniowieczne przedstawienie Żydów w charakterystycznych, spiczastych czapkach (domena publiczna). Żydzi zarówno w antyku, jak i średniowieczu, stanowili szczególną grupę w europejskich miastach. W czasach imperium rzymskiego gminy żydowskiej były rozrzucone wzdłuż całego Morza Śródziemnego. W ciągu kolejnych wieków Żydzi zaczęli osiedlać się w Hiszpanii, na ziemiach francuskich i niemieckich, aż w końcu i w Europie Wschodniej. Stosunek do ludności żydowskiej w krajach europejskich był bardzo złożony. Ich działalność jako znawców świata finansów cieszyła się uznaniem możnych. Jednakże żydowscy lichwiarze udzielający pożyczek na wysoki kredyt budzili jednocześnie niechęć, która owocowała często rozpuszczaniem niepochlebnych plotek, a te prowadziły do krwawych wystąpień przeciwko ludności żydowskiej. Podobne negatywne emocje wywoływało też to, że we wczesnym średniowieczu Żydzi handlowali niewolnikami. Nie zmienia to jednak faktu, że jako kupcy, bankierzy i specjaliści w zakresie stosunków finansowych byli szczególnie chronieni przez władców, a dla samych miast w IX-XII w. byli niezastąpieni jako handlarze łączący Wschód z Zachodem, Północ z Południem, świat chrześcijański z muzułmańskim.

Ogromne znaczenie mieli oni także dla wciągnięcia wczesnośredniowiecznych organizmów państwowych Europy Środkowowschodniej do systemu międzynarodowej wymiany handlowej. Żydowscy kupcy docierający m.in. z Hiszpanii na Wschód obsługiwali szlaki biegnące przez ziemie wczesnośredniowiecznych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Owe trasy handlowe i działalność kupiecka opisali nam zresztą sami świadkowie i bohaterowie tych wędrówek tzn. Ibrahim ibn Jakub czy Chasdaj ibn Szapruta z Kordoby.

Zobacz też:

Ważnym sektorem tej wymiany był handel niewolnikami, co znajduje nawet odzwierciedlenie semantyczne w ówczesnej literaturze żydowskiej. W hebrajskich pismach z X-XI w. Słowianie byli bowiem nazywani Kananejczykami. Mieli oni wywodzić się od Chama i zamieszkiwać Palestynę, gdzie po przybyciu Hebrajczyków zostali sprowadzeni do roli niewolników. Samo pojęcie Kanaan stało się synonimem hebrajskiego odpowiednika słowa niewolnik. Analogiczne zjawisko spotykamy zresztą w łacinie, gdzie sclavus oznaczał zarówno Słowianina, jak i niewolnika. Żydowski handel niewolnikami załamał się dopiero po XIII w. wraz z rozwojem struktur kościelnych i zmianą stanowiska samego Kościoła do niewolnictwa, ale do tego czasu stanowił zyskowny biznes.

Niewidzialna ręka rynku

Najwcześniejszą wzmianką typu prawnego o handlu niewolnikami w Europie Środkowo-Wschodniej jest passawska taryfa celna z 906 r., która wzmiankowała Żydów, podróżujących na Wschód w celu zakupu niewolników. Zakupionych na Słowiańszczyźnie niewolników Żydzi głównie wywozili na dwory kalifów lub do Hiszpanii szlakiem prowadzącym przez Niemcy do Verdun, a potem przez Lyon na Półwysep Pirenejski. Wedle niektórych źródeł tylko ok. 960 roku w samej Kordobie mieszkało jakieś kilkanaście tysięcy słowiańskich wojowników.

Sam sukces handlu niewolnikami wynikał z rosnącej podaży w Europie Środkowej i Wschodniej oraz niemalejącego zapotrzebowania na nich w krajach arabskich. Od VIII wieku przeżywały one niedostatek siły roboczej, jednocześnie zamożność wielu grup społecznych arabskich państw sprzyjała korzystaniu z usług niewolnej ludności całkowicie zależnej od swoich wschodnich panów. Od końca VIII w. w krajach islamu rosło również zainteresowanie tzw. niewolnictwem wojskowym, kalifowie bowiem chętnie otaczali się nielojalnymi, ale zależnymi od siebie niewolnymi wojownikami. W toku licznych podbojów Arabowie wielu niewolnych, przyłączanych potem do armii, zdobywali jako jeńców wojennych, ale wraz z zahamowaniem ekspansji nowym źródłem niewolników stał się handel. I tu swoje pięć minut wykorzystali żydowscy kupcy.

Wnętrze meczetu w Kordobie - symbolu tego miasta (fot. Hans Peter Schaefer, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

Ważnym aspektem rozwoju handlu niewolnikami był też rozwój zachodnich monarchii i struktur kościelnych, który wpływał jednocześnie na stopniowy zanik zainteresowania niewolnikami w Zachodniej Europie. Już w VIII/IX w. na ziemiach państwa Franków zanika realne niewolnictwo ludności tubylczej na rzecz wytworzenia się relacji feudalnych. Dawni servi stali się przypisanymi do ziemi chłopami, których pan mógł sprzedać, ale włącznie z ziemią. Żydowscy kupcy tym chętniej zaczęli na ziemiach słowiańskich nabywać żywy towar.

E-book: Marcin Sałański – „Wyprawy krzyżowe. Zderzenie dwóch światów”

Autor: Marcin Sałański
Tytuł: „Wyprawy krzyżowe. Zderzenie dwóch światów”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
ISBN: 978-83-934630-5-3
Stron: 76
Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Czy wielowiekowy konflikt, który położył fundament pod dzisiejszy antagonizm miał swój początek właśnie w 1095 r.? Czy walka krzyżowców rzekomo w obronie grodu Chrystusa zawsze była walką religijną? Czy krucjaty są zjawiskiem dobrze nam znanym i nieskrywającym już żadnych tajemnic? Na powyższe pytania postara się odpowiedzieć ta właśnie publikacja oddawana w Twoje ręce, Szanowny Czytelniku.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3

Gość: tolek |

Nie rozumiem dlaczego Państwo w bibliografii wymieniacie stare wydania pozycji książkowych, a są przecież nowe wydania, które łatwiej znaleźć na rynku księgarskim, np.1) Gall Anonim "Kronika polska" Ossolineum DeAgostini Wrocław 2003, czy 2) Kronika Thietmara Universitas Kraków 2002.



Odpowiedz

Gość: MS |

Autor spieszy z tłumaczeniem. Otóż podaje to co realnie miałem i korzystałem pisząc tekst.



Odpowiedz

Gość: Karpen |

Swoją drogą, czy to oznacza, że Autor korzystał opracowując temat z tłumaczeń tekstu łacińskiego? Doprawdy, dziwię się - wedle biogramu jest on doktorantem na IH UW, gdzie od studentów wciąż wymaga się znajomości łaciny... ;)



Odpowiedz

Gość: Rem |

Tak, powinien walnąć analizę każdego słówka i konstrukcji na trzy strony - profesjonalizm i mediewistyczny warsztat przede wszystkim ;)



Odpowiedz

Gość: MS |

Karpen - jeśli chciałby Pan/Pani sprawdzić na ile autor zna łacinę polecam zakup i lekturę moich e-booków. Są w pełni oparte o własne tłumaczenie i analizę źródeł. Zresztą nie tylko łacińskich, ale i starofrancuskich ;)



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Czy kupcy żydowscy i kupcy chazarscy to nie to samo?



Odpowiedz

Gość: Turu |

To to samo jak kupcy polscy i hiszpańscy :)



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Ale o Ibrahimie ibn Jakubie nie pisze się, że to kupiec hiszpański. W średniowieczu nie określano ludzi ich narodowością, lecz przede wszystkim wyznaniem; w dalszej kolejności dopiero krajem pochodzenia i jego władcą, czasami językiem. I bardzo wątpliwe, aby średniowiecznego kupca krakowskiego określano kupcem polskim.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Tyle, że Ibrahim ibn Jakub akurat był, o ile pamiętam, nawrócony na islam. Zatem powinno się go nazywać "kupcem muzułmańskim"? A'propos- nie wszyscy kupcy z państwa Chazarów byli Żydami...Bardzo ruchliwą w handlu nacją podległą Kaganatowi byli np Bułgarzy kamscy i to jeszcze setki lat po upadu kaganatu.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

Być może dla najświatlejszych i w X w. Ibrahim mógł być "kupcem hiszpańskim". Nazwa Hiszpania jest bardzo stara a nieoceniona Wikipedia tak podaje: "Fenickie Iszaphanim zlatynizowało się do Hispania już w czasach starożytnych. Stąd mamy współczesne określenia Hiszpanii, które wyewoluowały od tej właśnie nazwy. Inna teoria pochodzenia nazwy wskazuje na preromańską nazwę Sewilli – Hispalis."



Odpowiedz
Marcin Sałański

Historyk, doktorant w Zakładzie Historii Średniowiecznej Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracował m.in. z portalem Historia i Media, Wydawnictwem Bellona i Muzeum Niepodległości w Warszawie. Był również członkiem redakcji kwartalnika „Teka Historyka”. Interesuje się historią średniowiecza, popularyzacją historii i rekonstrukcją historyczną.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org