Tadeusz Kościuszko: obywatel świata?

Tadeusz Kościuszko, wybitny generał, naczelnik insurekcji 1794 roku i demokrata z przekonania, to ważna postać polskiej historii. Jego biografia wyróżnia się też pod innym względem – był być może jednym z pierwszych Polaków, których nazwać można było mieszkańcem świata.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4

Co oznacza słowo „obywatel”? Co mogło ono znaczyć dla człowieka takiego jak Tadeusz Kościuszko? Jego etymologia – w przeciwieństwie do wielu pojęć z zakresu nauk prawnych i politycznych – jest czysto słowiańska. Słowo to pochodzi od czeskiego czasownika „obývati” oznaczającego tyle co mieszkać. Forma ta przeniknęła także do języka staropolskiego. Nasi przodkowie zatem „obywali się” lub byli „obyci” w jakimś miejscu. Z czasem utworzono od niego także słowo „obywatel”, który oznaczał jednakże coś więcej niż „mieszkaniec”.

Pomnik Tadeusza Kościuszki na Wawelu w Krakowie (fot. Poeticbent, domena publiczna).

Obywatel w Rzeczpospolitej

Aby móc być nazwanym przez staropolaków obywatelem, trzeba było być w pierwszej kolejności osobą wolną. Poza obywatelski nawias wyrzucony był zatem stan włościański. Bycie obywatelem wiązało się także z posiadaniem praw publicznych, czyli współtworzenie res publici – Rzeczpospolitej. Pojęcia tego nie stosowano jednakże wobec wszystkich, którzy takowe prawa posiadali. Głównie kierowano je do średniej i drobnej szlachty. Wynikało to ze szlacheckiego egalitaryzmu, w ramach którego starano się bezustannie podkreślać, że różnice majątkowe pomiędzy poszczególnymi warstwami rycerstwa nie wpływają bezpośrednio na ograniczenie lub pozbawienie praw wynikających ze szlacheckości. Obywatelami nazywano niekiedy także wolnych mieszczan z dużych miast królewskich, chcąc niewątpliwie podkreślić ich prawo do samorządności.

Widać zatem, że obywatelskość w okresie staropolskim kojarzyła się z wolnością oraz posiadanymi prawami i obowiązkami politycznymi. Obywatelem był ktoś kto mógł kreować rzeczywistość, miał na nią wpływ. Słowo „obywatel” zrobi szczególną karierę w ostatnich latach istnienia Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Bardzo często będzie go w oficjalnych pismach używał Tadeusz Kościuszko zwracając się do różnych osób i grup społecznych oraz manifestując chęć zerwania z dziedzictwem stanowym. Nazywając obywatelami chłopów czy wszystkich mieszczan, zrównywał ich ze szlachtą i sugerował, że winni mieć takie same prawa jak dotychczas uprzywilejowany stan. Wielka siła tkwiła i tkwi nadal w słowie „obywatel” Miało ono charakter upodmiatawiający człowieka, dodający mu znaczenia, definiujący poprzez prawa i obowiązki.

Tadeusz Kościuszko pod Racławicami (aut. Juliusz Kossak, domena publiczna).
Opowiadając na pytanie, czy Kościuszko był obywatelem świata, trzeba powrócić zatem do pierwotnego znaczenia tego słowa zastanawiając się czy był on nie tylko obieżyświatem, który pod różną szerokością geograficzną odnajdywał dla siebie dom, ale także czy był kreatorem rzeczywistości, która wokół niego powstawała.

Tadeusz Kościuszko: mieszkaniec

Mieszkańcem świata był z pewnością. Tylko pobieżne spojrzenie na jego biografię ukazuje różnorodność miejsc związanych z pobytem Tadeusza Kościuszki. Polesie, Warszawa, Galicja, Francja, Martynika, Stany Zjednoczone, Szwajcaria, Rosja, to miejsca, w których nasz bohater pozostawił swój trwały ślad. A jeszcze przecież na krótko – choćby przejazdem – odwiedzał kraje niemieckie oraz Anglię. Uhonorowany został wysokimi medalami amerykańskimi, a rewolucyjne francuskie Zgromadzenie Prawodawcze uhonorowało go godnością obywatela Francji. Wspólnie z nim tytuł ten otrzymali m.in. Jerzy Waszyngton, wybitny pedagog i prekursor nauczania początkowego Szwajcar Jan Henryk Pestalozzi oraz niemiecki poeta Fryderyk Schiller.

Sława Kościuszki przekraczała więc polskie opłotki. Był kimś więcej niż tylko lokalnym bohaterem. Był międzynarodową personą cenioną za kunszt wojskowy i republikańskie poglądy. Jego nazwisko nie było anonimowe. Wśród jego bliskich przyjaciół znaleźli się Thomas Jefferson i Adam Jerzy Czartoryski. Naczelnik nie wstydził się także zawierać bliższych znajomości z ludźmi mniej znaczącymi. Nieco egzotyczną z punktu widzenia ówcześnie żyjących była jego przyjaźń z czarnoskórym Agrippą Hullem – osobistym ordynansem Kościuszki w czasie amerykańskiej wojny o niepodległość. Pod koniec życia w szwajcarskiej Solurze zaprzyjaźnił się zaś z anonimowymi dla wielkich tego świata kupcem Bettinem, katechetą Schmidtem i lekarzem Schürerem.

Tuż przed śmiercią miał szansę osiedlić się na stałe w USA. W liście Jeffersona do Kościuszki możemy przeczytać: „Najchętniej rzekłbym: przyjedź do Monticello i bądź członkiem naszej rodziny […] Ale jeśli tak będzie prościej przyjedź i wybuduj albo najmij sobie dom tak blisko, by co dzień z nami wieczerzać. Mamy tu zdrową okolicę i znakomite towarzystwo w sąsiedztwie”. Kościuszko z tej kuszącej propozycji nie skorzystał, pozostając w górzystej Szwajcarii.

Tadeusz Kościuszko: kosmopolita?

Trudno Kościuszkę nazwać jednak kosmopolitą. W odpowiedzi na wspomniany list Jeffersona generał odpisał z przekąsem: „Jestem jedynym prawdziwym Polakiem w Europie, wszystkich innych okoliczności uczyniły poddanymi różnych mocarstw”. Cytat ten można potraktować jako żart, acz będący wyrazem rzeczywistej sytuacji w jakiej znaleźli się Polacy na początku XIX wieku. Europa wychodziła dopiero z feudalnego rozumienia państwa, w którym społeczeństwo dzieliło się na rządzących i poddanych. O ile ludzi łączyła religia i wyznanie, to etniczne pochodzenie nie miało dominującego znaczenia. Dużo istotniejsze były stosunki zależności. Dużo prościej było w takim świecie odnaleźć się z daleka od domu rodzinnego i wpisać w nową tożsamość. System władzy państwowej tworzył więc wspólnotę, jednoczył wokół monarchy lub instytucji.

Szczęsny Potocki (aut. Jan Chrzciciel Lampi, domena publiczna).
Po upadku Rzeczpospolitej zasadnym wydawało się zatem pytanie, czy istnieje naród bez państwa. W jednym z listów Szczęsny Potocki pisał do Seweryna Rzewuskiego: „Mówię już o przeszłej Polszcze i Polakach. Znikło już to państwo, i to imię, jak znikło tyle innych w dziejach świata”. Sam Szczęsny Potocki zresztą już po II rozbiorze prosił carycę Katarzynę, aby ta uznała go za Rosjanina i swojego poddanego. Jednakże o ile Potockiemu zarzucić można zdradę, o tyle próżno jej szukać u takich postaci jak Stanisław Staszic czy Hugo Kołłątaj. W ich pracach też znajdziemy natomiast przekonanie, że koniec państwa jest też końcem narodu. U Kołłątaja upadek Rzeczpospolitej porównywany był nawet z końcem Troi czy Rzymu. Przykłady historyczne dawały wystarczającą ilość argumentów, aby stwierdzić, że „finis Poloniae” jest aktem trwałym i nieodwołalnym, jest końcem nie tylko państwowości, ale wszystkiego co było z nią związane.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Romantyzm, na fundamencie Oświecenia, przyniósł jednak zupełnie inne rozumienie wspólnoty narodowej, oddzielonej już od państwa jako takiego. Naród miał być ponadstanową wspólnotą opartą na wzajemnym doświadczeniu historycznym, wspólnej kulturze i języku. Państwo nie było konieczne do istnienia narodu, choć niewątpliwie mogło być ważnym elementem jego kształtowania.

Rękopis Mazurka Dąbrowskiego (domena publiczna).
Zdali sobie z tego sprawę zwłaszcza mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polacy, w których silna była przecież pamięć o chwale upadłej Rzeczpospolitej. Dlatego też pierwsze dwie zwrotki Mazurka Dąbrowskiego niosły za sobą przekaz absolutnie szokujący i dobitny. „Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy...” funkcjonowało w zupełniej kontrze wobec przekonania, że Polski nie ma i nigdy jej nie będzie. Szło za tym kompletnie inne spojrzenie na naród, którego wyróżnikiem już jest nie tylko prawo obywatelskie ale coś jeszcze, coś co mają wszyscy żyjący niosący na siebie brzemię polskości. Tyle, że co tym brzemieniem można było nazwać? Druga hymnu zwrotka jest ostrożniejsza: „Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, będziem Polakami”. Pobrzmiewały więc w tekście Wybickiego wszystkie obawy i wątpliwości, które ówcześni pogrobowcy po Rzeczpospolitej nosili w swoich zawiedzionych sercach: czy naprawdę jesteśmy Polakami, czy może staniemy się nimi dopiero po powrocie do naszej Ojczyzny, czy będziemy nimi dopiero gdy ją odbudujemy ze zgliszczy?

Kościuszko na to pytanie odpowiadał jasno: „jestem jedynym prawdziwym Polakiem w Europie”, choć ze swoją sławą i osiągnięciami mógł być także Francuzem, czy Amerykaninem.

Grand Tour

Współczesny człowiek może być zaskoczony łatwością z jaką nasz bohater podbijał ówczesny glob. Traktowanie świata jako uniwersum w którym można się swobodnie poruszać nie było jednak dla tamtej epoki niczym szczególnym. Z łatwością przekraczano ograniczenia wynikające z technologii podróżowania, przemierzając setki kilometrów w poszukiwaniu szczęścia, wiedzy i nowych doświadczeń. Oczywiście te udogodnienia możliwe były wyłącznie dla tych, których osobista zamożność (lub hojny mecenas) pozwalały na ogrom wydatków związanych z poznawaniem świata.

Adam Kazimierz Czartoryski (aut. Józef Peszka, domena publiczna).
Sam Kościuszko pochodził z rodziny drobnoszlacheckiej, która z trudem potrafiła się utrzymać ze skromnego majątku ziemskiego. Doświadczył tego sam przyszły Naczelnik, który po objęciu gospodarstwa w Siechnowiczach wyraźnie w gospodarstwie sobie nie radził. Nie mógłby więc pewnie pozwolić sobie na podróże gdyby nie mecenat Adama Kazimierza Czartoryskiego – twórcy Szkoły Rycerskiej – który inwestując w młodych szlachciców z niezamożnych rodzin chciał wzmocnić i utrwalić swoje stronnictwo polityczne. Nie był to wzorzec obcy dawnej Rzeczpospolitej. Przynajmniej od czasów hetmana Zamoyskiego możnowładcy inwestując swoje pieniądze w edukację mniej zasobnych szlachciców budowali wokół siebie grupy zwolenników i ideowych kontynuatorów. Z jednej strony uzależniali ich od swoich funduszy, a z drugiej mogli kształtować ich wedle swojego uznania.

Czymś w gruncie rzeczy podobnym była Szkoła Rycerska. Miała co prawda kształcić światłych oficerów, którzy mogliby odbudować znaczenie polskie armii, ale jej funkcją było także kształcenie obywatelskie, zręcznie nadzorowane przez Czartoryskiego. W 1769 roku, z powodu wojny domowej jaka prowadzona była na ziemiach polskich po zawiązaniu konfederacji barskiej, Korpus Kadetów powołany przy Szkole Rycerskiej ulec musiał reorganizacji i zmniejszeniu. W skarbie brakowało pieniędzy na żołd wypłacany kadetom i kadrze oficerskiej. Liczba oficerów też zresztą została zmniejszona. Wśród urlopowanych (zwolnionym obiecano wszak powrót, gdy kondycja finansowa państwa się poprawi) był także Kościuszko. Za wstawiennictwem Czartoryskiego udało mu się uzyskać stypendium królewskie na wyjazd do Paryża. Sumy wpływały jednak na tyle nieregularnie, że często młody oficer prosić musiał o pożyczki księcia Adama Kazimierza.

Wyprawa paryska była jednak dla życia Kościuszki wydarzeniem kluczowym. To tu poczuć mógł przedrewolucyjną atmosferę, uczestniczyć w fermencie intelektualnym, obserwować upadający świat feudalny. Przesiąkać zaczął ideą, że nic co zastane nie musi być trwałe, a świat można zmienić jedynie radykalną rewoltą. We Francji poznał fizjokratyzm, który przekonał go, że wartość ziemi i ludzi na niej pracujących jest tak ogromna, że w pełni ekonomicznie uzasadnione jest nadanie im praw obywatelskich. Poznał wreszcie nowoczesną technikę fortyfikacyjną, która odchodziła od dominującej na przełomie XVII i XVIII wieku techniki bastionowej. Jej zasadniczą cechą była rezygnacja z ogromnych zabudowań bastionu i zastąpienie go różnorodnymi liniami obrony z minimalistycznymi budowlami osłonowymi. Ze względu na relatywnie niskie koszty budowy, a także dostosowanie do nowych form walki, fortyfikacje poligonowe i kleszczowe stały się wkrótce specjalnością Kościuszki.

Tadeusz Kościuszko w mundurze wojskowym (aut. Karl Gottlieb Schweikart, domena publiczna).
Kształcenie inżynieryjne uzupełniał zaś studiami z zakresu sztuki i malarstwa, które nie raz dawały mu wiele satysfakcji gwarantując nie tylko spełnienie artystyczne. W jednym z listów pisał: „Panie podeszły do mnie z bardzo uśmiechniętymi twarzami, pocałowały każda pół tuzina razy i poczęły błagać, abym namalował je jeszcze raz – nago. Ta nieoczekiwana zmiana przyprawiła mnie prawie o ekstazę”.

Od drobnego szlachcica do bohatera Ameryki

Po zakończeniu edukacji paryskiej Kościuszko chciał wrócić do kraju. Stan skarbu królewskiego połączony z sytuacją polityczną po I rozbiorze nie dawały jednak nadziei na etat w armii. Dodatkowo Kościuszko wplątał się w romans z Ludwiką Sosnowską, córką wojewody smoleńskiego i hetmana polnego litewskiego. Ich miłość była gorąca, choć krótka. „Czarną polewkę” wręczył mu ojciec dziewczyny, który rzec miał ponoć: „synogarlice nie dla wróbli, a córki magnackie nie dla drobnych szlachetków”. Przyszły Naczelnik – za namową kolegów – przygotować miał staropolskim zwyczajem porwanie potencjalnej Panny Młodej, ale ostatecznie zamiar ten zarzucił. Sytuacji w Polsce nie poprawiał także spór z bratem, Józefem, który winny był Tadeuszowi sumy należne ze względu na spadek po ojcu. To wszystko zmusiło Kościuszkę do emigracji.

Kup książkę: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Mateusz Będkowski
„Polacy na krańcach świata: XIX wiek”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 422 Wymiary: 145 x 210
Format: 145 x 210
ISBN: 978-83-66022-39-3 Oprawa: miękka

Książka dostępna również jako e-book, w trzech częściach: Część 1 Część 2 Część 3

Pomnik Tadeusza Kościuszki w West Point (fot. Ahodges7, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).
Szansą dla młodego wojskowego stała się Ameryka. Było to miejsce, które od dziesięcioleci było szansą dla przybyszów z Europy, którzy z różnych powodów nie mogli rozwinąć skrzydeł na Starym Kontynencie. Kościuszko mógł oczywiście starać się o angaż w różnych armiach ówczesnej Europy, ale tylko rodzące się Stany Zjednoczone były szansą na zrobienie błyskotliwej kariery. Armia amerykańska złożona z lokalnych milicji i ochotników jak tlenu potrzebowała wyedukowanych dowódców, którzy mogliby zamienić ją w profesjonalną siłę zbrojną mogącą stawić czoła Brytyjczykom. Być może wyjechał tam również zachęcony europejską propagandą, która wojnę o niepodległość przedstawiała jako bunt wolnych mieszkańców Nowego Świata z despotycznymi Anglikami. Niektórzy twierdzą, że już wtedy cnoty republikańskie przyświecały na tyle jego myśli o świecie, że czuł się w obowiązku spieszyć z pomocą uciśnionym.

Dla młodego wojskowego była to zatem szansą na sprawdzenie się, szybką karierę, a i pewnie łatwiejszy pieniądz. Wyprawa za morze była także okazją na zapomnienie o polskich kłopotach. Plan nieomal nie zakończyłby się tragicznie – okręt płynąc z Francji do Stanów Zjednoczonych rozbił się w trakcie sztormu na Atlantyku. Kościuszko i kilku innych śmiałków cudem (na dryfującym maszcie!) dopłynęło do wybrzeży Martyniki, skąd dopiero kilka miesięcy później wypłynęli ku Nowemu Światu.

Nadzieje Kościuszki nie były płonne. Dla władz amerykańskich stał się cennym nabytkiem, który bardzo szybko obrósł w legendę wybitnego generała, któremu mieszkańcy USA zawdzięczają wolność. W praktyce wykorzystał umiejętności zdobyte w czasie studiów w Warszawie i Paryżu. Był twórcą umocnień Filadelfii, pod Saratogą, oraz fortyfikacji West Point nad rzeką Hudson. Każda z jego inwestycji wzbudzała podziw i walnie przyczyniła się do sukcesu wojny amerykańskiej. Wśród Amerykanów stał się postacią znaną, chętnie przyjmowaną na salonach i powszechnie uwielbianą…także przez płeć piękną. Zachwycano się jego klasycznym europejskim wykształceniem i artystycznymi umiejętnościami. Kościuszko brylować miał znajomością gry na pianinie i recytowaniem poezji. Nie był jednak wyłącznie bawidamkiem. Nie stronił od fizycznej pracy. Nie był dowódcą skupiającym się wyłącznie na pracy sztabowej, ale także starał się aktywnie pomagać swoim żołnierzom w zagospodarowywaniu budowanych fortyfikacji.

Tadeusz Kościuszko wśród kosynierów, fragment obrazu Bitwa pod Racławicami (aut. Jan Matejko, domena publiczna).

Dał się też poznać jako doskonały obserwator życia społecznego. Dostrzegł m.in. ogromny problem czarnoskórych niewolników, których los do złudzenia przypominał mu dolę polskich chłopów. Wśród historyków panuje opinia, że amerykańskie doświadczenie angażowania niewolników do walki o niepodległość uzmysłowiło mu potrzebę większego wykorzystania militarnego ludności wiejskiej w Polsce. Zauważał wszak wyraźny związek pomiędzy zaangażowaniem wojennym, a wzrostem pozycji społecznej i integracją z pozostałą częścią społeczeństwa. Być może wtedy w jego głowie zaczął rodzić się pomysł powołania oddziałów kosynierów? Jak pisze wybitny historyk Stefan Kieniewicz, to na kontynencie amerykańskim w głowie Naczelnika powstała także idea wielkiego powstania ogólnonarodowego, które przerwie wszelkie istniejące bariery międzystanowe i doprowadzi do powstania zupełnie nowej Polski, opartej na radykalnie innych zasadach współistnienia.

Tadeusz Kościuszko rzucany w świat

Po klęsce insurekcji kościuszkowskiej Naczelnik trafił do rosyjskiego aresztu. Wypuszczony udał się na emigrację do Francji, która wydawała mu się ostoją wolności i rewolucyjnych ideałów. Niestety była to już inna Francja od tej, która istniała w wyobrażeniach Kościuszki. Rządzona przez Napoleona coraz bardziej przypominała mu ancien regime. Cesarzowi z tego powodu Naczelnik nie ufał i zachowywał dystans, który przez Bonapartego przyjmowany był jak kontestacja. Po upadku Napoleona, zniechęcony rządami Ludwika XVIIII wyjechał do Szwajcarii, gdzie zmarł.

Widać zatem, że większość podróży Tadeusza Kościuszki była przypadkiem, cudownym zrządzeniem losu, który miotał naszym bohaterem po świecie. Były i podróże bardziej zaplanowane – takie jak ta do Francji czy Stanów Zjednoczonych – jak i mniej, do których generała zmuszały okoliczności polityczne. Jak wynika z obfitej pozostawionej korespondencji Kościuszko zawsze jednak wracał myślami do Polski, która ciągle jawiła mu się jako jedyna jego Ojczyzna. Sam Kościuszko nie traktował się zatem jak pełnoprawny mieszkaniec świata. Owszem pomieszkiwał w nim, zbierał cenne doświadczenie i wiedzę, ale swojego miejsca i tak szukał w Polsce.

Szlachcic z Polesia

Tadeusz Kościuszko w sukmanie (aut. Kazimierz Wojniakowski, domena publiczna).
Zatem może był obywatelem-kreatorem, kimś kto swoją obywatelskość mógł realizować w pełni? Najbliżej było mu do tego ideału wbrew pozorom w Stanach Zjednoczonych, które szybko przygarnęły do siebie przybysza. Taka była zresztą cecha tego tworzącego się państwa, które pozbawione historycznych kontekstów i utrwalonych podziałów społecznych starało się dawać szansę każdemu. Kościuszko mógł tu rozwinąć skrzydła praktykując wiedzę nabytą w szkołach polskich i francuskich, trwale zapisując się w historii Ameryki.

Takich kreacyjnych możliwości nie miał nawet w Polsce. Jak wspomniano, pochodził z rodziny drobnoszlacheckiej, której pozycję niezwykle dobitnie pokazuje stosunek jaki do Kościuszki miał wspomniany wcześniej Józef Sosnowski, wojewoda smoleński. W istocie rodzina Kościuszków pochodziła z pogardzanego w Rzeczpospolitej Polesia, które uchodziło za miejsce nudne i wypełnione ubogą szlachtą. Kraina ta należąca do Wielkiego Księstwa Litewskiego, pokryta w większości bagnami, torfowiskami i terenami podmokłymi, nie należała do najatrakcyjniejszych miejsc do życia. Śmiano się nawet, że gdy na wiosnę przychodziły roztopy i deszcze, Polesie zmieniało się w potężne jezioro. Te niekorzystne warunki naturalne powodowały, że teren ten był słabo zaludniony i ubogi. Poleszuków – jak mówiono o mieszkańcach Polesia – uważano za prostaków, nazywano diabłami pińskich błot i obśmiewano za niewyszukane jedzenie. Część z tych określeń było oczywiście fałszywymi stereotypami, choć ukazującymi prowincjonalny charakter tych ziem.

Polecamy e-book Sebastiana Adamkiewicza „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Sebastian Adamkiewicz
„Zrozumieć Polskę szlachecką”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 82
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-4-6

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

Lokalna szlachta żyła zatem skromnie, skupiając się wokół niewielkich dóbr ziemskich, które z trudem przynosiły im niewielki dochód. Szlachcic mógł jednak handlować nie tylko plonami, ale także…swoim głosem. Na Polesiu kwitł więc klientelizm, z którego skrzętnie korzystały co zacniejsze litewskie rody. W takiej rzeczywistości spokojny żywot prowadziła rodzina Kościuszków. Ojciec Tadeusza – Ludwik Tadeusz, miecznik brzeski – ze względu na długi wygenerowane przez własnego ojca, zmuszony został do odstąpienia swoich niewielkich dóbr wujowi Faustowi Benedyktowi, sam zaś wziął w dzierżawę od rodziny Sapiehów folwark Mereczowszczyznę leżącą nieopodal Kosowa Poleskiego. Gospodarzył na tyle sprawnie, że pod koniec życia wziął jeszcze w dzierżawę majątek Ździtów koło Siechnowicz, a same Siechnowicze wykupił oddając w dzierżawę nijakiej Berentowej. Po śmierci Ludwika Tadeusza jego dobra w zarząd wzięła matka Naczelnika Tekla, kontynuując dzieło swojego męża.

Dwór w Mereczowszczyznie, lata 20. XX wieku (domena publiczna).

Dobra Kościuszków były zatem w niezłym stanie. Dochód wystarczył, żeby Tadeusz i jego starszy brat Józef uczęszczali do szkoły pijarów w Lubieszowie. Jednocześnie majątek był zbyt mały, aby obydwu synów mogło liczyć na podział dziedzictwa i spokojne gospodarzenie. Dla młodszego Tadeusza szansą była więc kariera wojskowa, jednak nie mógłby jej najpewniej rozpocząć gdyby nie wspomniany już wcześniej mecenat Adama Kazimierza Czartoryskiego, który – jak mówi legenda – miał poznać młodego Tadeusza w czasie inspekcji jednego ze swoich dóbr położonych w pobliżu Brześcia Litewskiego. Kościuszko miał zrobić ogromne wrażenie na magnacie, który bez zastanowienia postanowił wziąć go pod swoją kuratelę.

Choć opowiastka ta wydaje się być dość bałamutna, to niewątpliwie kontakty pomiędzy Czartoryskimi, a Kościuszkami musiały mieć miejsce. Mereczowszczyzna w 1761 roku wykupiona została od Sapiehów przez spowinowaconego z rodziną Czartoryskich Jerzego Detloffa Flemminga, ojca słynnej Izabelli Czartoryskiej, żony Adama Kazimierza. Flemming potwierdził dzierżawę Kościuszków na tych dobrach, dzięki czemu nadal mogli z nich korzystać zyskując jednocześnie dojście do jednego z zamożniejszych rodów w Polsce.

Choć Kościuszkowie posiadali wszelkie przywileje związane ze stanem szlacheckim, to widać wyraźnie, że możliwości kariery były ograniczone i uzależnione od protekcji zamożnych rodów. Poza tym wielkość dóbr była na tyle mała, że rodzinie ciągle groziło popadnięcie w nędze. Tak stało się zresztą po śmierci Tekli, kiedy majątek objął najstarszy syn Józef. Bardzo szybko popadł w długi, a skromne dziedzictwo doprowadził do ruiny.

Rodzina Kościuszków, ze względu na wątły majątek, nie miała wielkiego wpływu na politykę. Dotyczyło to także Tadeusza. Nawet w momencie, w którym sięgnął po godność Naczelnika i stanął na czele powstania, nie wszystkie jego decyzje traktowane były poważnie. Taki los czekał np. uniwersał połaniecki, który przez większość szlachty został zignorowany. Bardziej krytyczni wobec Kościuszki historycy twierdzą zresztą, że generał nie miał szczególnego posłuchu wśród podkomendnych, co wpłynąć mogło na ostateczną klęskę insurekcji.

Tadeusz Kościuszko: obywatel (nie)obywatel

Pomimo tytuły honorowego obywatela Francji, Kościuszko nie miał zbyt dużego wpływu na losy tego kraju. Gdy był tam po raz pierwszy był zbyt młody, przybył bowiem dla pobierania nauk. Kiedy trafił nad Sekwanę po upadku Rzeczpospolitej występował co prawda jako ikona wolności, o której względy zabiegano, ale starano się raczej o to, aby Naczelnik wspierał różne inicjatywy swoim nazwiskiem, niż miał na nie realny wpływ. Symptomatyczna była rozmowa Kościuszki z ministrem policji Fouchém, który skłonić miał naszego bohatera do współpracy z Napoleonem przed planowaną wojną z Prusami i Rosją. Kościuszko gotowy był do poparcia cesarza, ale za cenę daleko idących gwarancji, w tym obietnicy odbudowy w pełni niepodległego państwa polskiego. Fouché na te żądania odpowiedział: „cesarz nie zgodzi się nigdy na żaden warunek, trzeba mu się oddać ślepo i być posłusznym jego woli. On rozważa sam i tylko on, co mu jego własna mądrość i okoliczności podsuną. Jego geniusz i siła nie potrzebuje rady, zastrzeżeń i gwarancji. Mam nawet rozkaz żebyś pan podpisał proklamację, tę oto….a jeżeli nie zechcesz postąpić wedle tego, co mówię, zmusimy Cię i ogłosimy w Twoim imieniu”.

Generał Tadeusz Kościuszko (aut. Benjamin West, domena publiczna).

Tadeusz Kościuszko z jednej strony był zatem mieszkańcem świata, która pozostawił po sobie ślad pod niejedną szerokością i długością geograficzną. Z drugiej jednak jego wpływ na rzeczywistość była ograniczony, przynajmniej na kontynencie europejskim. Nie wszystkie ograniczenia epoki udało mi się przebrnąć, nie wszystkie przeskoczyć. W rzeczywistości, w której się urodził osiągnął jednak bardzo wiele, z pewnością próbując dobrnąć do ideału obywatela. Być może dlatego pozostaje w pamięci nie tylko Polaków, ale także mieszkańców USA i Białorusi, gdzie obecnie leżą dawne dobra Kościuszków. Ceniony jest też we Francji, a ostatnio tablicę upamiętniającą pobyt naszego bohatera umieszczono także na Martynice. Ponad 200 lat po śmierci pozostaje w zbiorowej wyobraźni, która czyni z niego prawdziwego obywatela świata.

Bibliografia:

  • Hapanowicz Piotr, „Najczystszy syn wolności”: przewodnik po życiu Tadeusza Kościuszki, Towarzystwo „Pro Museo”, Kraków 2017;
  • Jedynakiewicz Katarzyna, Kobiety w życiu Tadeusza Kościuszki, „Acta Universitatis Lodziensis, Folia Historica”, 57, 1996, s. 107-122;
  • Korzon Tadeusz, Kim i czem był Kościuszko, Gebethner i Wolff, Kraków 1907;
  • Kościuszko w kręgu mitologii narodowej, pod red. Alina Barszczewska-Krupa, Interdyscyplinarny Zespół Badań nad Dziejami Tradycji i Mitów Historycznych, Łódź 1995
  • Mościcki Henryk, Kościuszko – listy, odezwy, wspomnienia, Gebethner i Wolff, Warszawa 1917;
  • Nawrot Dariusz, Tadeusz Kościuszko, Wydawnictwo M, Kraków 2018;
  • Ordon Longina, Spory o Tadeusza Kościuszkę w polskiej historiografii i literaturze w latach 1792-2016, Polska Fundacja Kościuszkowska, Warszawa 2017;
  • Stawicki Robert, Dzieje Szkoły Rycerskiej – Korpusu Kadetów w latach 1765–1794, Kancelaria Senatu, Warszawa 2013;
  • Szyndler Bartłomiej, Tadeusz Kościuszko 1746–1817, Bellona, Warszawa 1991;
  • Wesołowski Janusz, Kościuszko: bohater dwóch kontynentów, Biały Kruk, Kraków 2017;
  • Żuraw Józef, Myśl filozoficzna i społeczna Tadeusza Kościuszki (Tradycje i współczesność), Wydawnictwo MON, Warszawa 1979.

Redakcja: Tomasz Leszkowicz

Pomóż nam zebrać fundusze na działalność i rozwój portalu Histmag.org!

<a href="https://histmag.org/>


Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Sebastian Adamkiewicz
Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy