Opublikowano
2012-12-06 16:21
Licencja
Wolna licencja

Tintin w ZSRR – początki słynnego komiksu

Seria komiksów o przygodach Tintina do dzisiaj cieszy się olbrzymią popularnością. Wśród jego miłośników są m.in. George Lucas, Steven Spielberg czy Peter Jackson. Czesław Miłosz zestawiał belgijskiego reportera z bohaterami Wiktora Hugo oraz Tolkiena. Niewielu jednak zna zaskakujące początki tego bohatera.


Okładka współczesnego belgijskiego wydania Tintin reporter du „Petit Vingtieme” au Pays des Soviets Wobec tak pozytywnych opinii wydawałoby się, że pierwsza odsłona serii powinna stać na wysokim poziomie i wywołać ogromne poruszenie wśród czytelników. Można by się tego spodziewać tym bardziej, że autor komiksu podjął popularny i kontrowersyjny temat przemian społecznych i ekonomicznych zachodzących w latach 20. XX wieku w ZSRR. Niestety, tak się nie stało. Twórca przygód Tintina, znany powszechnie jako Hergé (właść. Georges Prosper Remi), wręcz wstydził się swojego dzieła. Jego wznowienie nastąpiło dopiero po przeszło trzydziestu latach od premiery, zaś tłumaczenie na język angielski opublikowano dopiero w latach 90. XX wieku. Autor nie zgadzał się również na pokolorowanie swojego utworu czy nawet poprawienie rysunków.

Geneza: chrześcijaństwo, faszyzm i Kraj Rad

Pod koniec lat 20. XX wieku młody Georges Rémy oraz naczelny katolickiej gazety „Le XXe Siècle”, opat Norbert Wallez, postanowili przedstawić w obrazkowej formie ZSRR widziane z prawicowej perspektywy. Duchowny znany był ze swoich skrajnych poglądów i sympatii do Mussoliniego. Komiks miał być adresowany do młodego czytelnika i stanowić przeciwwagę dla ówczesnej komunistycznej propagandy. Powieść graficzna ukazywała się w odcinkach na łamach „Petit Vingtieme” – cotygodniowego dodatku do pisma Walleza.

Podczas tworzenia fabuły Hergé opierał się na wspomnieniach byłego belgijskiego konsula w Rostowie nad Donem, Josepha Douillet. Książka ta, pomimo pewnych przekłamań, dość dobrze oddawała sytuację panują w Rosji podczas rewolucji 1917 roku i późniejszej wojny domowej. Niestety, w komiksie to źródło inspiracji nie jest zbytnio widoczne.

Podróż na wschód

Fabuła Tintin reporter du „Petit Vingtieme” au Pays des Soviets zaczyna się obiecująco. Młody reporter Tintin przeżywa zamach zorganizowany przez bolszewickich agentów, a następnie przez Niemcy (w komiksie nie istnieje takie państwo jak Polska) dociera do ZSRR. Później jest już tylko gorzej. Mamy klasyczny zestaw stereotypów na temat Rosji: niedźwiedzie, śnieg oraz wódka. Do tego Kraj Rad zamieszkują prawie wyłącznie agenci GPU, wypadający przy tym żałośnie w starciu z głównym bohaterem. Do tego dramaty mieszkańców sowieckiego raju, jak aresztowania czy głód, zostały zestawione z kiepskiej jakości slapstickowym humorem. Tintin pokonuje agentów bezpieki przebierając się na przykład za ducha, zazwyczaj jednak stosuje wobec nich przemoc. Szczytem groteski są sceny, w których związany główny bohater pokonuje chińskiego kata pracującego dla wyznawców Lenina, wbijając mu rozpalony pręt w zadek. Jedynym plusem jest odejście od popularnych wówczas w narracjach o Związku Radzieckim wątków antysemickich.

Powyższe zabiegi fabularne nie tylko nie rozśmieszają czytelnika, ale również osłabiają napięcie, a także niwelują krytyczną wobec ZSRR wymowę utworu. Tintin pokonujący z łatwością radzieckich agentów ośmiesza nie tylko ich, lecz również udręczone społeczeństwo. Może gdyby humor był wyższych lotów, a komiks był bardziej skoncentrowany na problemach miejscowej ludności, a nie belgijskim herosie, dzisiaj stawialibyśmy utwór Hergégo obok Dykatora Chaplina.

Tintin pisze relację z ZSRR

Powyższe ułomności fabuły związane były z rewolucyjną próbą stworzenia jednolitego fabularnie komiksu, który byłby wydawany w odcinkach. Stąd liczne zwroty akcji kończące każdy odcinek tak zwanym cliffhangerem. Kolejnym błędem autora było skoncentrowanie się na postaci głównego bohatera. W odróżnieniu od następnych odcinków serii, zdecydowanie brakowało rozbudowanych postaci drugoplanowych. Jest to olbrzymia wada, tym bardziej, że również o samym Tintinie nie wiemy nic poza tym, że jest on jedynie belgijskim reporterem, który rozwiązuje większość problemów za pomocą pięści tudzież kopniaków. Taki bohater nie jest interesujący nawet dla młodego odbiorcy. Tej luki nie wypełnia nawet pies Tintina o imieniu Milou, którego rolą jest jedynie rozśmieszanie czytelnika. Również pod względem graficznym komiks nie zachwyca: jest czarno-biały, zaś rysunki są niewyraźne i schematyczne.

Pomimo pewnego sukcesu, jaki odniósł Tintin reporter du „Petit Vingtieme” au Pays des Soviets, Hergé nie chciał wracać do tego komiksu. W swoich następnych utworach, nawet w kontrowersyjnym, ocierającym się wręcz o rasizm Tintin au Congo, słynny rysownik rozbudował postacie drugoplanowe, rozwinął zdolności intelektualne swojego bohatera oraz wydatnie zmniejszył mu bicepsy. W kolejnych albumach zaczął również pokazywać przedstawicieli nieeuropejskich kultur w pozytywnym świetle. Wydaje się, iż autor zrozumiał swoje błędy.

Zobacz też:

Bibliografia

  • Farr Michael, Tintin: The Complete Companion, John Murray, London 2001.
  • Le Musée imaginaire de Tintin, [conception de l'album Michel Baudson], Casterman, Tournai 1980.
  • Hergé, Tintin reporter du „Petit Vingtieme” au Pays des Soviets, Casterman, Tournai 1999.
    Tegoż, Przygody Tintina, reportera „Petit Vingtieme”, w kraju sowietów. Tintin w Kongo, tłum., Marek Puszczykiewicz, Egmont Polska, Warszawa 2011.
  • Littell Jonathan, Suche i wilgotne. Krótka wyprawa na terytorium faszysty, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009.
  • Miłosz Czesław, Ogród nauk, Znak, Kraków 1998.
  • Świerkocki Maciej, Tintin, czyli kontrakt rysownika, [w:] Tegoż, Echa postmodernizmu. Szkice o współczesnej literaturze anglojęzycznej, Tygiel Kultury [Fundacja Anima], Łódź 2010, s. 271–277.

Redakcja: Roman Sidorski

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Bhavu |

Oczywiście zgadzam się z Panem, choć większość Polakf3w, albo grono Polakf3w nadal myśli w karotegii Rosja jest naszym wrogiem i te myśli się nie zmieniają. To raczej miałam na myśli. Rosja wg mnie zachowała się bardzo ładnie i poprawnie, osobiście nie mogę jej nic zarzucić, jedynie jedno Proszę zwrf3cić uwagę, że Rosjanie przyczepili się do Jarosława Kaczyńskiego o to, że nie chciał się spotkać z Premierem Putinem, pomijając Donalda Tuska Zatem Rosja nadal kąsa i pije do kontaktf3w politycznych, nawet w takiej chwili. W momencie Katynia była naszym wrogiem, obecnie nie jest, bo zjednoczyła się z nami w przypływie chwili, a wcześniej w dalszym ciągu kładła kłody pod nogi. Proszę nie patrzeć przez pryzmat tylko i wyłącznie Katynia i mordf3w.



Odpowiedz

Gość: Ja |

@ Gość: Gość: Bhavu Zbrodnie przeciw ludzkości są nieprzedawnialne.



Odpowiedz

Gość: Przemysław Damski |

Polecam sowiecką komedię propagandową "Niezwykłe przygody Mister Westa w kraju bolszewików", w których wyśmiewa się różnego rodzaju stereotypy.



Odpowiedz
Jan Ratuszniak

Student historii na Uniwersytecie Łódzkim, w 2010 r. obronił pracę licencjacką pt. „Obraz Rosji mikołajowskiej w pamiętnikach Amelii Lyons (1849–1854)”, a obecnie pisze pracę magisterską pt. „Piotrogrodzkie środowisko literackie wobec rewolucji rosyjskiej 1917 r.” – obie pod kierunkiem prof. Katarzyny Jedynakiewicz-Mróz. Od roku 2010 r. pełni funkcję wiceprezesa Studenckiego Koła Naukowego Historyków. Interesuje się historią powszechną XIX w., Rosji oraz historią społeczną i kulturalną.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org