Ulysses S. Grant - żołnierz, który ocalił Unię

W lutym 1862 r. prasa obwołała Granta bohaterem Unii, dwa miesiące później cały kraj dowiedział się o jego nie do końcach jasnych przyczynach odejścia z armii. Człowieka, którego ochrzczono z dumą „Bezwarunkową Kapitulacją” Grantem, nazywano teraz jedynie pijakiem. A to wszystko z powodu kwietniowego ranka nad rzeką Tennessee...
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4

Czytaj też: Ulysses S. Grant - narodziny bohatera

Generał Ullyses S. Grant (autor nieznany, domena publiczna)
Po upadku Fortu Donelson Grant, po otrzymaniu posiłków, szykował się do uderzenia na południe wzdłuż rzeki Tennessee, w czym po raz kolejny mieli pomóc matrosi kmdr. Andrew Foote’a. I pomimo chwilowego nieporozumienia z gen. Henrym Halleckiem (Grant nie meldował się dowódcy, ponieważ jego telegrafista okazał się konfederackim szpiegiem) wsiadł na okręty i wraz z sześcioma dywizjami rozłożył się obozem w rejonie Pittsburg Landing.

„Od strony Pittsburg Landing rozległa się gęsta palba karabinowa…”

Konfederacki dowódca Departamentu Zachodu, gen. Albert Sidney Johnston, postawił wszystko na jedno kartę, koncentrując wszystkie dostępne konfederackie oddziały w Corinth. Stamtąd zamierzał wyruszyć z 44 tys. żołnierzy i gnieść wojska Granta, odwracając tym samym koleje losu.

Szybka i decydująca ofensywa nie rozegrała się jednak według założonych planów. Zamiast skrytego i sprawnego podejścia, doszło do zatorów i bałaganu. Przynajmniej dwa dni przed bitwą niektórzy unioniści zaczynali mieć złe przeczucia. Z lasów otaczających federalne pozycje coraz częściej wybiegała przepłoszona zwierzyna (pikiety korpusu gen. Williama Hardee’go biwakowały dwie mile od pierwszych federalnych obozowisk), co wpływało deprymująco na rekrutów z dywizji generałów Williama Shermana i Williama Wallace’a. Szczególnie nerwowo reagował 54. Ochotniczy Pułk Piechoty z Ohio, co i rusz stawający w szyku w trybie alarmowym i informujący o zagrożeniach. Zdenerwowany takim zachowaniem Sherman po kolejny alarmie kazał:

„powiedzieć płk. Applerowi, żeby zabrał swój cholerny pułk do Ohio. Najbliższe siły nieprzyjaciela są w Corinth.”

Dzień później, czyli 6 IV 1862 r., okazało się, że są one bliżej, kiedy federalny patrol natknął się w lesie na gęste linie wrogich tyralierów oraz rozwijające się do natarcia masy szarej piechoty.

W rejonie kaplicy metodystów zwanej Shiloh Church rozległo się osławione Wycie Rebelianckie i 40 tys. konfederatów rzuciło się na zaskoczoną dywizję Shermana, która momentalnie podała tyły. Napór konfederatów opóźniały twardo broniące się dywizje generałów Benjamina Prentisa oraz Williama Wallace’a. Jednakże sytuacja stawała się być krytyczna.

Przeczytaj też:

Dzień wcześniej Johnston skromnie stwierdził, że „zaatakowałby federalnych, nawet gdyby było ich milion”, a wszelkie protesty swoich generałów uciszył lakonicznym „Panowie! Jutro napoimy nasze konie w rzece Tennessee!”. Uległ jednak swojemu entuzjazmowi w czasie walk i zamiast nimi kierować, zajmował się głównie jeżdżeniem po polu i zachęcaniem żołnierzy do walki. Nic dziwnego, że otrzymał kulę w tętnicę udową, a ponieważ wcześniej odesłał swojego chirurga do opatrywania rannych federalnych, umarł z wykrwawienia.

Grant udał się na spotkanie z dowódcą nadchodzącej Armii Rzeki Ohio gen. Don Carlosem Buellem, więc minęło trochę czasu zanim zorientował się w sytuacji, czego nie ułatwiała poobijana kostka po upadku z konia dzień wcześniej. Mimo wszystko wrócił do swoich zuchów, którzy stawiali rozpaczliwy opór, pozwalając tym samym na ściągniecie posiłków i opanowanie chaosu na tyłach. Ostatecznie natarcie konfederackie zamarło, gdyż Południowcy skupili się na rabowaniu obozów federalnych i konsumpcji pozostawionych na stołach niedzielnych posiłków. Następnego dnia żołnierze Granta, wsparci przez kolegów z dywizji gen. Williama Nelsona ruszyli do przodu, zajmując opustoszałe obozowiska – dowodzący konfederatami Pierre Beauregard postanowił się wycofać.

„Byłem jedynie obserwatorem”

Generał William T. Sherman (fot. Mathew B.Brady, domena publiczna)
Shiloh Church, czy jak kto woli Pittsburg Landing, kosztowało obie strony 23 741 zabitych, rannych i zaginionych – więcej od sumy poległych Amerykanów we wszystkich poprzednich konfliktach zbrojnych razem wziętych (nie uwzględniając zmarłych z chorób). Miejsce zaciętego oporu żołnierzy Prentisa określono mianem Gniazda Szerszeni od gwiżdżących dookoła kul, zaś w powojennych dyskusjach amerykańskich oficerów Sherman nie raz podkreślał weteranom innych bitew, że „nigdy żaden z was nie był pod tak ciężkim ogniem jak my pod Shiloh”

Po tej bitwie bitwy Grant porzucił „wszelkie inne sposoby uratowania Unii prócz całkowitego podboju” Konfederacji. Jednak na realizację tej koncepcji musiał poczekać.

Horrendalne straty spod Shiloh, zaskoczenie armii (nie tylko z winy Granta) i szok jaki wywołała lista strat zmieniła całkowicie obraz Granta w prasie. Przywołano procentowe okoliczności jego odejścia z armii, oskarżano go o niewykonanie rozkazów Hallecka o umocnieniu obozu (a była to sugestia), pojawiły się też „potwierdzone” informacje o powrocie Granta do butelczyny. Przynajmniej część tych oskarżeń wynikała z delikatnych sugestii Hallecka, zazdrosnego o powodzenie podwładnego.

Ostatecznie Grant nawet awansował – na zastępcę Hallecka. Problem polegał na tym że Halleck, koncentrując potężne zgrupowania federalne pod swoim dowództwem (Armię Rzeki Tennessee pod Johnem McClernandem, Armię Rzeki Ohio Buella oraz Armię Missisipi Johna Pope’a), nie zostawił swojemu zastępcy wielkiego pola do manewru. Grant zaczął nawet rozważać rezygnację, od której odwiódł go Sherman.

Kup książkę: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Mateusz Będkowski
„Polacy na krańcach świata: XIX wiek”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 422 Wymiary: 145 x 210
Format: 145 x 210
ISBN: 978-83-66022-39-3 Oprawa: miękka

Książka dostępna również jako e-book, w trzech częściach: Część 1 Część 2 Część 3

Jest to nietypowa przyjaźń jak na kłębowisko żmij stworzone przez federalnych generałów. Sherman na początku wojny dowodził Dystryktem Paducah w Kentucky i wsławił się panikarskimi wprost meldunkami o ogromnej przewadze wroga. Uznano, że oszalał i odwołano go ze stanowiska. Po pół roku wrócił do służby i pomimo starszeństwa w stopniu bez wahania zgodził się służyć pod komendą Granta. Sherman najlepiej wiedział jak to jest znosić wyolbrzymione oskarżenia. Po latach przyjaźń z Grantem podsumował to słowami: „Wspierał mnie gdy byłem szalony, a ja go wspierałem kiedy był pijany”, nawiązując tym samym do prasowych doniesień, a raczej plotek.

Miesięczna kampania Hallecka zakończyła się czymś w rodzaju powodzenia. Zdobyto cel operacji, węzeł drogowy w Corinth, jednak 50 tys. konfederatów wycofało się bez większych strat. Nie przeszkodziło to jednak Abrahamowi Lincolnowi awansować Hallecka na Naczelnego Dowódcę Armii Lądowej USA. Dzięki temu Grant odzyskał swoją Armię Rzeki Tennessee i – co najważniejsze samodzielność.

„Vicksburg miał dla przeciwnika duże znaczenie”

Po powrocie na dawne stanowisko Grant rozpoczął marsz w dół Missisipi, a jego celem był Vicksburg – „pierwsze miasto w dole rzeki na południe od Memphis położone na wysokim gruncie” co oznaczało, że blokowało ono ruch rzeczny. Dlatego jesienią 1862 r. Grant przeprowadził szereg działań mających zapewnić mu swobodę w walce o miasto. Po zajęciu północnej części stanu Mississippi, zebrał zapasy w mieście Holly Springs i szykował się do dalszej kampanii. Jednak 20 XII śmiały wypad teksaskich kawalerzystów Van Dorna zniszczył wspomniane magazyny. Radość konfederatów była ogromna, jeden z uczestników rajdu stwierdził, że ”był gotów zaatakować samego diabła w piekle”, jednak sukces obrócił się przeciwko konfederatom.

Przeczytaj też:

Grant postanowił bowiem z naddatkiem odebrać żywność od okolicznych mieszkańców. W tym momencie radość tych ostatnich znacząco osłabła, a unioniści nie omieszkali poinformować obywateli Mississippi, że zawdzięczają to „swoim przyjacielem w szarych mundurach”. Spalenie Holly Spring przy okazji pomogło Grantowi zrozumieć, że dla wyżywienia wojska wystarczy rozkaz wysłania:

„wszystkich dostępnych wozów pod odpowiednią eskortą, z poleceniem zebrania paszy i żywności z obszaru 15 mil na wschód i zachód od Grand Junction do naszej linii frontu. Zaskoczyła mnie ilość zaopatrzenia, jakiego dostarczono. Okazało się, ze mogliśmy żyć z terenu działań przez dwa miesiące, zamiast dwóch tygodni, bez przekraczania nakazanych limitów.”

Następne pół roku Grant poświęcił na zdobycie Vicksburga. Parafrazując konfederacką piosenkę Richmond is a Hard Road to Travel podjął on „blisko pół tuzina prób” aby zdobyć uparte miasto (znaczy się Vicksburg). Było to m.in. budowanie kanałów w dorzeczu Missisipi i Yazoo, osuszanie bagien oraz inne zajmujące czas przedsięwzięcia. Grant utrzymywał w swoich pamiętnikach, że chodziło mu o zajęcie czymś żołnierzy oraz zamaskowanie prawdziwych intencji. Niezależnie od tego, czy była to prawda czy nie – próba nr 6 okazała się skuteczna.

Oblężenie Vicksburga (fot. Kurz and Allison, domena publiczna)

Polegała ona na marszu wojsk w dół Missisipi luizjańskim brzegiem, przeprawa na wschodni brzeg poniżej Vicksburga, odcięcie miasta od posiłków (ideałem było rozbicie wojsk konfederackich w polu) oraz zdobycie miasta. Część zaopatrzenia nocą przewiozły okręty, przekradające się obok vicksburskich baterii, część (głównie amunicję) wojsko miało ze sobą – ale podstawą wyżywienia miała być żywność dostępna na terenie operacyjnym. Operacja wydawała się ryzykowna, ale to ryzyko się opłaciło – w ciągu miesiąca unioniści wygrali pięć bitew i 18 maja 1863 r. znaleźli się tam, gdzie Grant chciał – przed umocnieniami Vicksburga.

Oblężenie trwało 47 dni, aż w końcu Vicksburg się poddał. Jedynie co się udało wytargować konfederackiemu dowódcy – a był nim gen. mjr John Cliford Pemberton, ten sam który przyniósł dla Granta pochwałę od gen. Wortha pochwałę w czasie walk o Chapultepec 16 lat wcześniej – to zgoda na wyjście garnizonu z miasta z bronią osobistą. Choć Grant podkreślał, że zgodził się na to tylko w celu nie obciążania swoich linii komunikacyjnych wysyłką jeńców na Północ. Zresztą część żołnierzy z jednostek sformowanych w rejonie walk samorzutnie zakończyło wojnę, wracając do domów.

„Thomas, czy to Pan dał rozkaz do ataku?”

O ile Dolina Missisipi od 9 VII 1863 r. (kapitulacja Port Hudson) znajdowała się całkowicie pod kontrolą Unii, to w Tennessee od trwające od czerwca manewry nie przyniosły rozstrzygnięcia, Ostatecznie federalna Armia Cumberlandu oraz konfederacka Armia Tennessee stoczyły ze sobą dwudniową krwawą walkę nad potokiem Chickamauga (19-20 IX 1863). Dzięki błędom gen. Williama Rosecransa Południowcy mieli w końcu szansę na wielkie zwycięstwo na Zachodzie, jednak zachowawczość Braxtona Bragga zniweczyła tę szansę. Pobitych federalnych uratował upór gen. George’a Thomasa na Sondgrass Hill.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Mimo to konfederaci oblegli federalnych w Chattanoodze, jednak tym ostatnim dzięki pomysłowości gen. Williama „Łysonia” Smitha udało się zaopatrzyć unionistów w żywność. Pozostała sprawa zwinięcia oblężenia. Znieść je miał świeżo mianowany gen. mjr Armii Regularnej USA U.S. Grant na czele nowo sformowanego Wojskowego Okręgu Missisipi. Przy wsparciu posiłków ze wschodu udało się w serii kilku natarć (23-26 XI 1863 r.) nie tylko zdjąć blokadę ale i pobić Bragga. To ostatnie wyszło, szczerze powiedziawszy, zupełnym przypadkiem.

Kluczem do pozycji konfederackich był tzw. Grzbiet Misjonarski, broniony przez trzy linie okopów konfederackich. Unioniści mieli rozkaz zajęcie jedynie pierwszej linii okopów jako pozycji wyjściowej, jednak rzęsisty ogień z drugiej wymusił spontaniczny szturm czterech dywizji w stronę szczytu. Atak zaskoczył wszystkich – i konfederatów i dowództwo federalne. W ten sposób Grant znów się odznaczył.

Springfield Model 1863, najpowszechniej używana broń wojny secesyjnej (fot. Antique Military Rifles, udostępniono na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic)

Dowództwo obejmuje Grant!

2 III 1864 r. Kongres przegłosował specjalną uchwałę, w której mianowano Ulyssesa S. Granta generałem porucznikiem Armii USA oraz Naczelnym Dowódcą Wojsk Lądowych. Podobno Lincoln przyspieszył pracę nad nowym prawem po upewnieniu się, że Grant nie zamierza być prezydentem. Niezależnie od tego po raz pierwszy od Jerzego Waszyngtona amerykański generał miał trzy gwiazdki na dystynkcjach.

Nowy dowódca natychmiast opracował agresywny plan zakończenia wojny. Polegał w skrócie na natychmiastowym i nieprzerwanym uderzeniu na wszystkich frontach. W samej Wirginii miały nacierać trzy armie: Potomaku, James i Shenandoah; dochodziły również do tego trzy armie Wojskowego Okręgu Missisipi pod dowództwem Shermana: Rzek Tennessee, Ohio i Cumberland maszerujące na Atlantę. Dodatkowo nad rzeką Red w Luizjanie trwała ofensywa wojsk gen. Nathaniela Banksa – akurat nieplanowana i wynikająca z ambicji politycznych tego oficera oraz krzyżująca plany federalne. Plan połączonej operacji przeciwko Armii Północnej Wirginii spodobał się Lincolnowi, który stwierdził, że : „ci, którzy nie będą obdzierać ze skóry, potrzymają nogi”, trafnie oceniając rolniczym porównaniem role wyznaczone wojskom w Dolinie Shenandoah i na Półwyspie Yorktown.

Przeczytaj też:

Informacje o przybyciu Granta dotarły również do konfederatów. O dziwo Robert Edward Lee niewiele o nim wiedział, ale informacji udzielił mu jego zaufany zastępca, gen. por. James Longstreet (jak pamiętamy, uczestnik wesela Granta): „Ten człowiek będzie z nami walczył każdego dnia, o każdej godzinie, aż do końca wojny.”

Z kolei innego zdania byli żołnierze Armii Potomaku. Od czasów Pope’a dość mieli bohaterów z Zachodu, którzy przybyli aby odwrócić losy wojny. Grantowi nie pomogła nawet reorganizacja Armii Potomaku, polegająca na konsolidacji jej w trzy korpusy – II, V i VI (rozformowano I i III). Na pierwszym przeglądzie wojsk żołnierze z rozformowanych korpusów wciąż mieli przypięte do czapek stare odznaki korpuśne, zaś żeby pokazać Grantowi nowe, musieli się odwrócić o 180° i schylić – co też jedna brygada uczyniła…

„Nawet jeśli zajmie to całe lato…”

Generał Benjamin F. Butler (fot. Brady-Handy, domena publiczna)
Plan Granta w Wirginii od początku napotykał problemy. W Dolinie Shenandoah wojska federalne Franza Sigla pobiła zbieranina rezerw, partyzantów, milicji i kadetów gen. Johna Breckinridge’a pod New Market. Uderzający z Fortu Monroe gen. Benjamin Butler i jego Armia James zostali zablokowani przez kilkukrotnie mniej liczne oddziały Południowców w rejonie Bermuda Hundred.

Zaś Armia Potomaku weszła do kompleksu tzw. Dziczy (The Wilderness) i w dniach 5-7 V 1864 r. stoczyła krwawą walkę z zuchami gen. Lee. Zakończyła się ona jak zwykle, czyli odparciem unionistów. Stąd Grant nie zrobił na nich wrażenia, dla nich bitwa skończyła się jak zwykle – nierozstrzygniętą walką i odwrotem. Zmienili zdanie, kiedy okazało się, że maszerują traktem nie w stronę mostów na Rapidan i Rappahannock (już rozmontowanych) ale na Południe. „To nie było Chancellorsville, kolejna ucieczka (…) Nasze morale rosło, maszerowaliśmy wolni, żołnierze zaczęli śpiewać.”

Polecamy e-book Michała Przeperskiego „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”:

Michał Przeperski
„Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 86
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-3-9

Co ciekawe najbardziej zdemoralizowani byli oficerowie Armii Potomaku. Kiedy namawiali do kolejnego odwrotu, Grant miał wściekły krzyknąć:

„Mam dość słuchania o tym co zrobi gen. Lee. Niektórzy z was wierzą, że zrobi podwójne salto w powietrzu i wyląduje na naszych skrzydłach i tyle. Wracajcie do swoich jednostek i lepiej pomyślcie co my zrobimy Lee, a nie co Lee zrobi nam.”

Przed rozpoczęciem kampanii Grant zapewnił Lincolna, że „cokolwiek się stanie, nie będzie odwrotu”. Po bitwie zaproponował prezydentowi „kontynuowanie działań wojennych, nawet jeśli zajmie to całe lato”. Zajęło o wiele dłużej…

„Bałem się, że jak się pewnego dnia obudzę, to Lee tam nie będzie”

Tak rozpoczęła się blisko ponad 40-dniowa kampania, którą znaczyły zwały trupów w niebieskich i szarych mundurach w rejonach Spotsylvania Court House (9-21 V), rzeki North Anna (23-26 V), czy Cold Harobour (31 V-12 VI). W tym szaleństwie była pewna metoda, jak to ujął Longstreet:

„Gen. Grant nie miał szczegółowego planu kampanii prócz idei obejścia silnej linii umocnień gen. Lee za Mine Run oraz znalezienia sposobu wciągnięcia nas w otwartą bitwę.”

Ostatecznie Grant przekroczył rzekę James oraz ruszył w stronę węzła kolejowego w Petersburgu. Lee przewidział ten manewr i pospiesznie przerzucił tam swoje wojska. Ostatecznie obie strony okopały się, i rozpoczęły blisko 10-miesieczny okres zaciętych walk pozycyjnych, przerywany okresowo kolejnymi szturmami wojsk federalnych.

Działania pod Petersburgiem nie odbywały się w próżni. W Dolinie Shenandoah unioniści podjęli dwie ofensywy, w Georgii Sherman tańczył wojennego menueta z Josephem Johnstonem. Nie próżnowali też konfederaci – na Missouri spadło uderzenie wojsk gen. Sterlinga Price’a, w Mississippi i Tennessee szalał Nathan Bedford Forrest, zaś Jubal Early uderzył latem 1864 r. na forty broniące Waszyngtonu (tzw. bitwa o Fort Stevens 11-12 Vii 1864). Rok 1864 r. z pewnością obfitował w dramatyczne wydarzenia.

Dzięki zdobyciu Atlanty i błędzie demokratów, Lincoln wygrał wybory w 1864 r. – oznaczało to, że wojna będzie trwać dalej. Zaś po klęsce w Tennessee pod koniec 1864 r. Południowcy nie mieli już nadziei na zwycięstwo. Wiedział o tym Lee (od stycznia 1865 r. Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Konfederacji), który planował wymknąć się z Petersburga i połączyć się z Johnstonem walczącym z Shermanem. Tego właśnie obawiał się Grant – inicjatywy w rękach Szarego Lisa. Postanowił nie dać mu szansy – 2 IV Armia Potomaku, wykorzystując ostatni sukces w postaci rozbicia dywizji gen. George’ Picketta pod Five Forks, przeszła do generalnego natarcia i w końcu przełamała konfederackie pozycje.

Generał Robert E. Lee (fot. Edward Caledon Bruce, domena publiczna)
Lee musiał szybko ewakuować swoje wojska i rozpocząć odwrót. Jego celem była jakakolwiek linia kolejowa, którą wysłałby wojsko do Karoliny Północnej. Jednak Grant czuwał – wysłał kawalerię Philipa Sheridana (jednego z bohaterów z Grzbietu Misjonarskiego) w celu odcięcia marszu Południowców. Poszarpani po starciu nad Sayler’s Creek, głodni i zdesperowani rebelianci szli w stronę Appomattox Court House. 8 IV dotarła do nich propozycja kapitulacji. Lee podał kartkę Longstreetowi, który zmiął ją i odpowiedział „Jeszcze nie teraz.”. Jednak dzień później Lee musiał już włożyć galowy mundur aby udać się na tak odwlekane spotkanie z Grantem.

Obaj panowie udali się do domu Wilmera McLeana w Appomattox Court House. McLean mawiał, że wojna w Wirginii „zaczęła się i skończyła” na jego podwórku – 4 lata wcześniej posiadał dom w Manassas, gdzie znajdowała się kwatera Beauregarda w czasie I bitwy nad Bull Run (21 VII 1861). Grant ofiarował Południowcom wspaniałomyślne warunki – zwolnienie na słów, możliwość powrotu do domów ze zwierzętami i rzeczami osobistymi oraz to, co rebelianci tak potrzebowali – 25 tys. racji żywnościowych dla wygłodniałych wojsk.

Choć Lee poddał tylko 28 tys. jego decyzja była sygnałem dla innych rebeliantów w polu. Do połowy czerwca poddawały się kolejne zgrupowania i oddziały. 6 XI poddała się ostatnia południowa jednostka, CSS Shenandoah. Wojna skończyła się.

W kapitulacji Lee było coś symbolicznego. Otóż udał się on na spotkanie w najlepszym mundurze. Grant z kolei był ubrany w zakurzony i zabłocony mundur polowy, na którym spod brudu ledwo widziano trzy generalskie gwiazdki (podobno zgubił swój kufer podróżny w trakcie zmiany miejsca postoju…). Lee był synem Henry’ego „Lekkokonnego” Lee, towarzysza walk Jerzego Waszyngtona. Jak pamiętamy Grant był synem drobnego przedsiębiorcy. Jest w tym coś symbolicznego – można powiedzieć, że 9 IV 1865 r. stara Ameryka poddała się nowej.

Dziękujemy, że z nami jesteś! Chcesz, aby Histmag rozwijał się, wyglądał lepiej i dostarczał więcej ciekawych treści? Możesz nam w tym pomóc! Kliknij tu i dowiedz się, jak to zrobić!

Bbibliografia

  • Źródła:
  • Battles and Leaders of the Civil War, Vol. I-IV, New York, 1887-1888
  • Longstreet J., From Manassas to Appomattox, Philadelphia 1896
  • Meade G.G., The Life and Letters of George Gordon Meade Major-General United States Army, Charles Scribner's Sons 1913
  • Meade's Headquarters 1863-1865. Letters of Colonel Theodore Lyman from the Wilderness to Appomattox, Boston 1922
  • Personal Memoirs of P. H. Sheridan, New York 1888
  • Personal Memoires of U. S. Grant, Dover Publications 1995
  • Porter H., Campaigning with Grant, New York 1897.
  • Memoirs of General William Tecumseh Sherman, New York 1875
  • The War of the Rebellion: a Compilation of the Official Records of the Union and Confederate Armies, Washington 1881-1901, vol.,
  • Opracowania:
  • Badeau A., Military History of Ulysses S. Grant, from April, 1861 to April, 1865, New York 1881
  • Bonekemper E.H. A Victor, Not a Butcher: Ulysses S. Grant's Overlooked Military Genius. Washington DC 2004
  • Catton B., Terrible Swift Sword, New York 1967
  • Catton B., Never Call Retreat!, New York 1969
  • Clay S. E.. King, C.S., Robertson W.G., Staff Ride Handbook for the Overland Campaign, Virginia, 4 May to 15 June 1864 A Study in Operational-Level Command Fort Leavenworth 2006
  • Dyer F.H., A Compendium of the War of the Rebellion, Des Moines 1908
  • Fiske J., The Mississippi Valley in the Civil War, New York 1901
  • Foote Sh., The Civil War : A Narrative. Fort Sumter to Perryville, New York 1986
  • Foote Sh., The Civil War : A Narrative. Fredericksburg to Meridian, New York 1986
  • Foote Sh., The Civil War : A Narrative. Red River to Appomattox, New York 1986
  • Force M.F., From Fort Henry to Corinth, New York 1881
  • Fuller J.F.C., The Generalship Of Ulysses S Grant, New York 1929
  • McPherson J. M., Battle Cry of Freedom. The American Civil War, Penguin Books 1988.
  • Smith J. E., Grant, New York, 2001,
  • Wojtczak J., Vicksburg 1862-63, Warszawa 2004

Redakcja: Przemysław Mrówka

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy