Wernher von Braun: SS-man podbija Księżyc

Mówi się, że mierzył do gwiazd, lecz strzelał w Londyn. Wernher von Braun urodził się na terenie dzisiejszej Polski, służył w SS, lecz to Amerykanom zapewnił kosmiczną potęgę i zwycięstwo nad Sowietami w walce o dominację w kosmosie.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Wernher von Braun w 1964 roku jak dyrektor NASA Marshall Space Flight Center, domena publiczna

Wernher von Braun: dzieciństwo i wczesna młodość

Wernher Magnus Maximilian von Braun – bo tak brzmiało pełne nazwisko przyszłego uczonego – urodził się 23 marca 1912 r. w arystokratycznej rodzinie luterańskiej w miejscowości Wirsitz, występującej od 1919 r. w granicach nowo odrodzonej Polski jako Wyrzysk. Ojciec Wernhera, Magnus Freiherr von Braun, był szybko awansującym urzędnikiem państwowym, ministrem rolnictwa w rządzie Republiki Weimarskiej oraz założycielem Niemieckiego Banku Oszczędnościowego. Matka, Emma von Braun z domu von Quistorp, posiadała wykształcenie muzyczne i wielkie zamiłowanie do nauki. Do tego stopnia, że w rodzinie określano ją często żartobliwie mianem „Madame Curie”. Obowiązujące ówcześnie wśród arystokracji normy społeczne oraz podział ról na męskie i żeńskie uniemożliwił kobiecie podjęcie kariery uczonej. Nie inaczej było też w małżeństwie, które, mimo iż udane, opierało się na konserwatywnych poglądach Magnusa, stojącego na straży tradycyjnego systemu wartości. Nie mogąc samodzielnie rozwijać zainteresowań, Emma pasją do nauki zaraziła młodszego z synów – Wernhera. Jak się niedługo okazało, ziarno nauki padło na podatny grunt.

Kilkunastoletni Wernher von Braun zapytany pewnego razu przez matkę, co chciałby robić w życiu, miał odpowiedzieć, iż chciałby „pomóc wprawić w ruch koło postępu”. Tak wzniosła deklaracja w ustach młodego chłopaka zdziwiła kobietę, ale i zwróciła uwagę na niecodzienne jak na wiek zainteresowania syna. Postanowiła rozwijać jego pasję. Dlatego też gdy nadszedł dzień konfirmacji luterańskiej Wernhera, podczas gdy chłopcy z wyższych klas społecznych w Niemczech otrzymywali zwyczajowo w prezencie złote zegarki, von Braunowie obdarowali swojego syna teleskopem. Prezent, mimo iż niecodzienny, okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Jak przyznał później Wernher von Braun: „W roku 1925, miałem wtedy 13 lat, dostałem w prezencie mały teleskop. Od tego czasu spędzałem z nim długie godziny, wpatrując się wieczorami w Księżyc i gwiazdy”. Tematyka rakiet, Księżyca i szeroko pojętego kosmosu całkowicie zawładnęła młodym von Braunem, sprawiając, że poświęcał jej każdą wolną chwilę.

Wernher von Braun: wczesne lata edukacji

Wernher von Braun od najmłodszych lat wykazywał ogromną pasję do nauki. Pomimo tego w szkole nie należał jednak do najlepszych uczniów. Największe problemy paradoksalnie sprawiały mu fizyka i matematyka – do tego stopnia, że z racji ich niezaliczenia był nawet zagrożony powtarzaniem klasy. Do tego jednak nie doszło – rodzice przenieśli przyszłego konstruktora do słynącej z nowatorskich metod nauczania szkoły Hermann Lietz w Ettersburg Castle koło Weimaru. Tutaj Wernher von Braun szybko znalazł motywację do nauki znienawidzonych przedmiotów. W 1925 r. w jednym ze szkolnych czasopism natknął się na wzmiankę o pionierskiej rozprawie Hermanna Obertha Rakieta w przestrzeni międzyplanetarnej. Książka ta wywarła na chłopaku ogromne wrażenie, kierując jego zainteresowania astronomią w stronę konstrukcji pojazdów umożliwiających odbywanie podróży międzygwiezdnych.

Co jednak ciekawe, pomimo rosnącej pasji do nauki, Wernher von Braun dopiero w wieku szesnastu lat podjął decyzję o poświęceniu jej swojej kariery. Do tego momentu równie poważnie rozważał także rozwój w kierunku muzycznym. W dokumentacji szkolnej zachowały się rękopisy trzech utworów fortepianowych autorstwa von Brauna, powstałych między 1927 a 1928 r., a więc w ostatnich latach nauki w szkole z internatem. Znajomi niejednokrotnie wspominali też obraz chłopaka pracującego po nocach nad kompozycjami utworów. W końcu jednak zainteresowania naukowe wygrały. Wernher szybko nadrobił zaległości w szkole i postanowił zrobić wszystko, aby zrealizować swoje marzenia o podbiciu kosmosu.

Wernher von Braun w Peenemünde, 1941 rok, fot. Bundesarchiv, Bild 146-1978-Anh.023-02, na licencji CC-BY-SA 3.0

Błyskawiczna kariera naukowa Wernhera von Brauna

Młody Wernher von Braun głęboko wziął sobie do serca swoje postanowienie. Nie tylko poprawił się w nauce, ale i znacząco wyprzedził rówieśników - do tego stopnia, że nauczyciele coraz częściej zaczęli powierzać mu prowadzenie zajęć w zastępstwie z uczniami z tej samej lub nawet wyższej klasy. Jednocześnie mocno angażował się też w działalność Towarzystwa Wypraw Kosmicznych VfR, gdzie zajmował się m.in. konstruowaniem małych, doświadczalnych silników rakietowych. Dzięki coraz bardziej błyskotliwym dokonaniom w dziedzinie matematyki i innych nauk ścisłych, ukończył szkołę przed terminem i z uwagi na „niezwykłe osiągnięcia” pruskie władze szkolne zezwoliły mu na wcześniejsze podejście do egzaminu dojrzałości. Z tego samego powodu zwolniły go również z obowiązku złożenia pracy pisemnej, wymaganej przed przystąpieniem do matury. Wernher von Braun zdał egzamin, po nim zaś kontynuował naukę w Instytucie Techniki Charlottenburg w Berlinie i w Zurychu, gdzie wstąpił do Stowarzyszenia Miłośników Podróży Międzygwiezdnych. Tam też poznał osobiście podziwianego przez siebie Hermanna Obertha. Przyszły konstruktor zrobił na profesorze tak silne wrażenie, że ten niemal bez namysłu wybrał go na swojego asystenta podczas prób z silnikiem rakietowym napędzanym paliwem płynnym.

27 lipca 1934 r. Wernher von Braun ukończył studia na Uniwersytecie Berlińskim, otrzymując tytuł doktora fizyki za pracę „Konstrukcja oraz rozwiązanie teoretyczne i eksperymentalne problemu rakiety na paliwo ciekłe”. Jego egzaminatorzy uznali rozprawę za tak wartościową, że przyznali jej status opus eximium – najwyższą z możliwych ocenę celującą. Praca naukowa zwróciła także uwagę Urzędu Uzbrojenia, który dostrzegając nowatorski charakter zawartych w niej tez, nadał jej klauzulę tajności, opatrując ją tajemniczym kryptonimem „Odnośnie do badań nad spalaniem”. Dzięki wsparciu kapitana artylerii Waltera Dornbergera, naukowiec rozpoczął pracę w wojskowym ośrodku badawczym w Kummersdorf. Tam też wkrótce odniósł swój pierwszy sukces. Udało mu się wysłać w powietrze dwie rakiety na paliwo ciekłe – „Max” i „Moritz”, które osiągnęły pułap od 2,5 km do 3,5 km. Tuż po zakończeniu eksperymentu postanowił uczcić sukces i udał się do Londynu. Spędzając w nim Boże Narodzenie zachwycał się miastem, nie wiedząc, że za kilka lat będzie ono niszczone pociskami, które sam skonstruuje.

Kariera Wernhera von Brauna w systemie nazistowskim

Zgodnie z oficjalnym dokumentem armii USA z 23 kwietnia 1947 r., Wernher von Braun wstąpił do NSDAP 1 maja 1937 r. Sam zainteresowany tłumaczył amerykańskiej opinii publicznej, iż jego akces do SS w 1940 r. był warunkiem kontynuowania pracy nad konstrukcją rakiet. W rzeczywistości jednak przygoda konstruktora z reżimem nazistowskim zaczęła się nieco wcześniej, bo już w 1933 r. Wtedy bowiem, jeszcze w czasie studiów w Berlinie, dobrowolnie wystąpił o przyjęcie do szkoły jazdy konnej SS, skutkiem czego 1 listopada został oficjalnie mianowany SS-Anwärter, a więc kandydatem pełnoprawnym SS. Co skłoniło młodego naukowca do przybrania czarnego munduru z opaską ze swastyką na ramieniu? Jako mieszkaniec majątku ziemskiego, miał już pewne doświadczenie jeździeckie. Niewykluczone więc, że do wstąpienia w szeregi SS zachęciły go względy rekreacyjne i dość wysoki prestiż społeczny, jakim cieszyły się ówcześnie konne oddziały SS. Równie prawdopodobną przyczyną mogła być jednak presja, jakiej poddawano studentów spoza NSDAP, do odbycia szkoleń paramilitarnych w organizacjach związanych z SA. Niezależnie od motywacji, tuż po otrzymaniu dyplomu w 1934 r. Wernher von Braun dostał odprawę, co na pewien czas zamknęło jego współpracę z reżimem nazistowskim. Wkrótce jednak los dopisał jej ciąg dalszy.

Rakieta V-2 w 1945 roku, domena publiczna

Jeszcze w 1933 r. Wernher von Braun wstąpił do Fliegerkorps i zdobył licencję pilota, zaś w 1936 r. dołączył do Luftwaffe. Od tej pory jego kariera nabrała zawrotnego tempa. Już w następnym roku został dyrektorem technicznym nowo powstałego rakietowego ośrodka doświadczalnego w Peenemünde na Wyspie Uznam. Marzenie zaledwie dwudziestoczteroletniego naukowca się spełniło – dostał szansę kierowania przedsięwzięciem o wysokim stopniu komplikacji i wielkiej skali. Ta zaś wraz ze zbliżaniem się wojny rosła w coraz szybszym tempie. Dzięki inwestycjom ze strony niemieckiej armii, załoga złożona początkowo ze 123 pracowników umysłowych i 226 fizycznych do wybuchu wojny co najmniej się potroiła, po 1939 r. zaś jeszcze bardziej urosła w siłę. Wszystko jednak miało swoją cenę – za realizację swoich naukowych marzeń i rosnącą pozycję von Braun musiał zapłacić powiązaniem z systemem. Dlatego też jeszcze w 1937 r. oficjalnie wstąpił w szeregi NSDAP. W poczynionym dziesięć lat później zaprzysiężonym pisemnym zeznaniu przed Armią Stanów Zjednoczonych w następujący sposób tłumaczył swoją decyzję:

Prace kierownicze, które tam wykonywałem (w Peenemünde - red.) budziły rosnące zainteresowanie kierowniczych gremiów państwa. Odmowa wstąpienia do partii równałaby się porzuceniu całego mojego życiowego dorobku, wobec tego zdecydowałem się przyjąć ofertę. Mimo członkostwa nie podejmowałem jednak żadnej aktywności politycznej. (M. J. Neufeld „Von Braun. Inżynier nazistów i Amerykanów”).

Polecamy e-book Marcina Sałańskiego „Wyprawy krzyżowe. Zderzenie dwóch światów”:

Marcin Sałański
„Wyprawy krzyżowe. Zderzenie dwóch światów”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 76
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-5-3

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

Wernher von Braun z rodziną w latach 50., domena publiczna

Mimo iż w oświadczeniu tym podał nieprawdziwą datę wstąpienia do NSDAP - 1939 r. -zachowane dowody wskazują, że przedstawione przezeń motywy dołączenia do partii nazistowskiej były rzeczywiście prawdziwe. Warto bowiem pamiętać, że zapisy do NSDAP zamknięto już wiosną 1933 r., a od tego czasu nowych członków pozyskiwano na zasadzie kooptacji, werbując osoby cieszące się popularnością czy autorytetem społecznym. Niezależnie jednak od tego, sam von Braun przyznał później, że choćby na krótki czas dał się uwieść kultowi Führera. W jednym z artykułów wspomnieniowych z 1952 r. napisał także – „w ustroju totalitarnym wiodło mi się raczej dobrze”.

Cudowna broń „tysiącletniej Rzeszy”

Kiedy ośrodek w Peenemünde w 1939 r. przejęło wojsko, Wernher von Braun ponownie skrzyżował swoje drogi z SS. Tym razem za zasługi dla obronności kraju otrzymał od razu stopień Untersturmführera, czyli podporucznika. W 1943 r. awansował natomiast na Sturmbannführera czyli majora. W eksperymentalnym ośrodku, w atmosferze ścisłej tajności wraz z innymi uczonymi pracował nad projektem pocisku balistycznego Aggregat 4 (A-4), przemianowanego później na szerzej znane V-2. Rakieta pełniła funkcję niemieckiej broni odwetowej i stanowiła pierwszy w historii udany konstrukcyjnie rakietowy pocisk balistyczny, który przekroczył linię Kármána (wysokość 100 km), wzbijając się tym samym w przestrzeń kosmiczną. Rozkaz uruchamiający produkcję A-4 Hitler podpisał 22 grudnia 1942 r., w następnym roku obejrzał zaś film obrazujący udane wystrzelenie pocisku. Od tego momentu niemiecki wódz stał się gorliwym entuzjastą nowej broni, żądając zwiększenie skali jej produkcji do kilku tysięcy pocisków rocznie i przyznając ośrodkowi w Peenemünde najwyższy priorytet. Oczywiście rozkaz ten był absurdalny i zdecydowanie nie do wykonania, niezależnie od tego postanowiono jednak zintensyfikować prace nad przełomowymi pociskami. Z tym też wiąże się niewątpliwie najbardziej ponury element historii pocisku rakietowego V-2.

Wobec rosnącej presji na wzmożoną produkcję Wunderwaffe – „cudownych broni”, które według hitlerowskiej propagandy miały odwrócić bieg wojny oraz uratować „tysiącletnią Rzeszę” przed widmem przegranej, a także w obliczu ogólnokrajowego braku siły roboczej, do pracy przy produkcji pocisków zaangażowano więźniów obozu koncentracyjnego Mittelbau-Dora. W tym podziemnym kompleksie od 1943 r. montowano rakiety V-2, po zbombardowaniu przez RAF ośrodka w Peenemünde. W późniejszych wypowiedziach von Braun zapewniał, że nie miał wpływu na los zatrudnionych więźniów i nie poczuwał się do odpowiedzialności za ich cierpienia. W rozmowie z pisarzem Arthurem C. Clarkiem na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych wyznał nawet: „Nie miałem pojęcia, co się naprawdę wyprawiało w obozach koncentracyjnych. Coś tam podejrzewałem, a gdybym się tym zainteresował, na pewno mógłbym dotrzeć do prawdy. Ale się nie zainteresowałem i dziś sobą za to gardzę”. Dość ciężko uwierzyć w tę deklarację, tym bardziej, że zachowały się świadectwa dowodzące o jego bezpośrednich spotkaniach z więźniami pracującymi na rzecz programu. Praca zaś przebiegała często w morderczych warunkach. Roboty trwały dniem i nocą, wszechobecny pył powodował choroby płucne, dyzenterię czy tyfus, dziesiątkujące niedożywionych i wyczerpanych pracą ponad siły więźniów. Przyjmuje się, że przy produkcji „cudownej broni” zginęło kilkakrotnie więcej więźniów, niż Anglików, na których domostwa spadły pociski.

Wernher von Braun z Johnem F. Kennedym w 1962 roku, domena publiczna

Kapitulacja III Rzeszy i przejście von Brauna na stronę USA

Ostatnie lata II wojny światowej były niewątpliwie najtrudniejszym i najniebezpieczniejszym okresem w życiu Wernhera von Brauna. O ile jeszcze w 1943 r. zatrudnienie więźniów do niewolniczej pracy przy budowie pocisków, poznanie demagogicznej siły Hitlera czy niesprzyjający Niemcom rozwój sytuacji na froncie mogły zasiać u uczonego ziarno wątpliwości co do tego, jakiemu reżimowi służy, o tyle już rok później przekonał się o tym na własnej skórze – sam stał się bowiem celem aparatu represji. 22 marca 1944 r. został zatrzymany przez agentów gestapo. Jak się później okazało, przyczyną aresztowania były słowa von Brauna, w których przyznał, że wojna przyjmuje zły obrót dla strony niemieckiej. Do takiego oskarżenia dodano zarzut sabotowania rozwoju rakiet balistycznych czy zamiar ucieczki z planami V-2 do Anglii, czego dowodem miała być posiadana przez uczonego licencja pilota. W wyniku interwencji ministra ds. gospodarki i uzbrojenia Alberta Speera Wernher von Braun po dwóch tygodniach został zwolniony z więzienia. Przebywając w szczecińskiej celi poznał jednak prawdziwe oblicze reżimu i widząc jego nieuchronnie nadchodzącą klęskę, podjął decyzję, aby ratować pracę, której poświęcił większość swojego życia.

2 maja 1945 r., wraz z gronem najbliższych współpracowników Wernher von Braun oddał się ręce Amerykanów, licząc na możliwość kontynuowania prac nad rakietami. Ci, zdziwieni niecodzienną postawą uczonych, szybko dostrzegli drzemiący w nich potencjał, a wraz z nim szansę na zwyciężenie rysującej się coraz wyraźniej konfrontacji z ZSRR. W 1945 r. Harry Truman zatwierdził więc operację „Paperclip”, mającą na celu przerzucenie do Stanów Zjednoczonych czołowych niemieckich naukowców. Wraz z nimi, w ręce Amerykanów trafiły także znaczne ilości cennej dokumentacji technicznej, pewna ilość rakiet V-2 i podzespołów. Wernher von Braun wraz ze współpracownikami z Peenemünde został umieszczony w Forcie Bliss w Teksasie, gdzie zajął się projektowaniem pocisku balistycznego średniego zasięgu Redstone. To na podstawie tej właśnie konstrukcji stworzono następnie rakietę Jupiter C, która 31 stycznia 1958 r wyniosła na orbitę okołoziemską pierwszego amerykańskiego sztucznego satelitę o nazwie Explorer 1. Wkrótce von Braun został zatrudniony w agencji kosmicznej National Aeronautics and Space Administration (NASA), stając się pierwszym dyrektorem Centrum Lotów Kosmicznych imienia George’a C. Marshalla w Alabamie.

Wernher von Braun przy silnikach rakiety Saturn V, ok. 1969 r., domena publiczna

Długi cień przeszłości

Sukces prac nad rakietami spowodował, że Wernher von Braun – były oficer SS - stał się niemalże bohaterem narodowym USA i jednym z głównych orędowników rozwoju amerykańskich lotów kosmicznych. Na sile przybrało to jeszcze bardziej w 1961 r., kiedy rakieta Mercury-Redstone , nad którą prowadził prace, 5 maja 1961 r. wyniosła pierwszego amerykańskiego astronautę Alana Sheparda na podorbitalny lot wokół globu. Zaledwie krok dzielił Amerykanów od wysłania człowieka na Księżyc. Do tego wiekopomnego wydarzenia, będącego spełnieniem największych marzeń Wernhera von Brauna, doszło 20 lipca 1969 r. Wówczas to zbudowana dzięki projektowi niemieckiego uczonego rakieta Saturn V, w ramach misji Apollo 11 wyniosła amerykańskich astronautów na Księżyc. Wernher von Braun stał się jednym z najsłynniejszych naukowców. Pisywał liczne artykuły i książki, rozpisywały się o nim gazety. To też w pewnym momencie obróciło się przeciwko niemu, przywołując widmo starannie wypieranej przez niego nazistowskiej przeszłości.

W jednym z numerów magazynu „Paris Match” ukazał się entuzjastyczny artykuł o von Braunie z zamieszczonym zdjęciem naukowca. Pomimo pozytywnego wydźwięku tekstu, do redakcji zaczęły napływać listy czytelników, którzy rozpoznali mężczyznę na fotografiach. Jak się okazało, byli oni byłymi więźniami obozu koncentracyjnego Mittelwerk, których w czasie wojny zmuszano do pracy przy budowie rakiet V-2. Nietrudno domyślić się, że ich wspomnienia i relacje o uczonym zasadniczo różniły się od narracji przybranej w artykule. Niektórzy z nich twierdzili wręcz, że Wernher von Braun osobiście wydawał rozkazy egzekucji więźniów. Mimo poważnych zarzutów, niemiecki konstruktor nie został postawiony przed żadnym trybunałem dla wyjaśnienia ich prawdziwości. Ostatnie lata życia upłynęły mu jednak na tłumaczeniu się z wojennej przeszłości.

W 1972 r. Wernher von Braun odszedł z NASA i podjął zatrudnienie w firmie lotniczej Fairchild. Niedługo jednak było mu dane tam pracować. Odszedł z niej już w grudniu 1976 r., gdy zdiagnozowano u niego raka trzustki. Mimo iż poddał się operacji, choroba okazała się silniejsza. Uczony zmarł 16 czerwca 1977 r., w Alexandrii w stanie Wirginia, zostawiając żonę, trójkę dzieci i dorobek całego życia – rozwój programu kosmicznego, pozwalającego dolecieć na Księżyc.

Bibliografia:

  • Jasiński K., Wernher von Braun: Celował w gwiazdy a trafiał w Londyn, [w:] Rzeczpospolita, [dostęp: 5 listopada2020 r.] https://www.rp.pl/Rzecz-o-historii/302209926-Wernher-von-Braun-Celowal-w-gwiazdy-a-trafial-w-Londyn.html.
  • Kruk J., Bohater dwóch narodów – 100-lecie urodzin Wernhera von Brauna, „Lotnictwo”, nr 3, 2012.
  • Neufeld M. J., Von Braun. Inżynier nazistów i Amerykanów, Świat Książki, Warszawa 2011.
  • Piszkiewicz D., Wernher von Braun. Z „Dory” na Księżyc”, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2002.

Redakcja: Mateusz Balcerkiewicz

Polecamy e-book Mateusza Kuryły – „Powaby totalitaryzmu. Zarys historii intelektualnej komunizmu i faszyzmu”

Mateusz Kuryła
„Powaby totalitaryzmu. Zarys historii intelektualnej komunizmu i faszyzmu”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 116
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-23-5

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Natalia Pochroń
Absolwentka bezpieczeństwa narodowego i dziennikarstwa. Rekonstruktorka, od wielu lat niezmiennie zakochana w historii Polski, szczególnie okresie wielkich wojen światowych i dwudziestolecia międzywojennego. Oprócz tego zainteresowana tematyką geopolityki i stosunków międzynarodowych

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy