Opublikowano
2019-10-08 16:01
Licencja
Wolna licencja

Wielka Wojna jeńców

Podczas I wojny światowej miliony żołnierzy trafiały do niewoli państw z obu stron frontu. Nigdy wcześniej Europa nie zmagała się z tak wielką liczbą jeńców. Zarówno Ententa, jak i państwa centralne musiały jakoś uporać się z tym problemem.


Strony:
1 2 3

Francuscy żołnierze w okopach pod Verdun, źródło: Wikipedia, domena publiczna.

Wielka wojna nie bez powodu została nazwana pierwszym konfliktem „światowym”. Politycy, wojskowi i społeczeństwa spodziewały się, że rozpoczęty latem 1914 roku konflikt skończy się w ciągu kilku miesięcy, „zanim spadną jesienne liście”. Tymczasem wojna dłużyła się na skalę, której nikt żyjący w okresie fin de siècle (franc. „koniec wieku”) wcześniej nie doświadczył. Coś trzeba było zrobić z jeńcami. Tak jak nie myślano o długiej wojnie, tak i nikt nie przewidywał trzymania żołnierzy wroga przez lata. Konwencja haska o prowadzeniu wojen na lądzie z 1907 roku regulowała, co prawda, status jeńców w państwach, które ich pochwyciły, sposoby powiadamiania rodzin o losach ich bliskich w niewoli i inne zagadnienia. Jednak te wszystkie ustalenia wymagały znacznych nakładów państwa i były owocem myślenia o wojnie jak o sporcie – honorowym „meczu”, podczas którego trochę się zabija, jednak obowiązuje gentlemeńskie fair play, a po rozgrywce nie żywi się zbytniej urazy do przeciwnika. Wojna dość szybko z „meczu” przerodziła się w totalne starcie, angażujące całe społeczeństwa. Prawa jeńców znalazły się w wielkim zagrożeniu i mało kto miał głowę, by się nimi przejmować.

Snajperzy w czasie I wojny światowej [Video]

Czytaj dalej...

Początkowo to Niemcy wiedli prym w braniu jeńców. Podczas ofensywy w Belgii i północnej Francji w sierpniu 1914 roku wzięli do niewoli prawie ćwierć miliona cofających się Francuzów. Równocześnie w Prusach pod Tannenbergiem wojskom kajzera Wilhelma poddała się prawie cała 2 Armia rosyjska, niemal sto tysięcy ludzi. Rosjanie zrekompensowali to sobie na cofających się z Galicji w Karpaty Austriakach: z samego zdobytego w marcu 1915 roku Przemyśla Rosjanie wzięli do niewoli 120 tysięcy. żołnierzy c.k. monarchii.

To właśnie na froncie wschodnim pochwycono najwięcej jeńców w całej wojnie. Z walk toczonych na ziemiach polskich do obozów w Niemczech i Austro-Węgrzech trafiło 2,6 mln, a do niewoli w Rosji 2,4 mln ludzi. Różnica pomiędzy frontami wschodnim i zachodnim (skąd brano mniej jeńców) wynikała z bardziej dynamicznego charakteru wojny na wschodzie, gdzie dokonywano szeroko zakrojonych manewrów na wielkich obszarach i częściej zamykano w kotłach duże zgrupowania przeciwnika. Także braki w dyscyplinie, słabe wyszkolenie oraz niskie morale armii monarchii Habsburgów i Rosji sprawiały, że żołnierze łatwiej się poddawali. Liczne w tych armiach mniejszości narodowe nie czuły też zbyt dużej motywacji do walki za dominujące narody. Wielkie rzesze jeńców stawały się coraz poważniejszym problem. Początkowo kwaterowano ich w opuszczonych koszarach, twierdzach, czasem nawet po prywatnych mieszkaniach. Traktowano to jednak tylko jako rozwiązania doraźne.

Rosyjscy jeńcy po bitwie pod Gorlicami, źródło: Wikipiedia, domena publiczna.

Braki w barakach

Im bardziej wojna się przedłużała, tym więcej zaczęto myśleć o porzuceniu półśrodków w kwaterowaniu jeńców. Wszystkie państwa od przełomu lat 1914-1915 zaczęły organizować obozy jenieckie, złożone najczęściej z drewnianych baraków. Obozy umożliwiały izolację żołnierzy przeciwnika od społeczeństwa i dawały dogodniejsze możliwości kontroli. Osobne placówki tworzono dla szeregowych i dla oficerów – tym drugim zapewniano lepsze warunki, zwolnienie od prac fizycznych czy przepustki na wyjście poza obozowe druty. Izolacja na początku nie była tak ścisła – np. w Rosji na początku wojny jeńców umieszczano po domach. Pamiętnikarka z okupowanego przez Rosjan Tarnopola przytoczyła list, jaki ponoć dostał od żony jeden z żołnierzy cara w listopadzie 1914 r.:

Mieszka u nas żołnierz austriacki, bardzo porządny. Obsiał wszystko, dogląda bydła, domu pilnuje. Opiekuje się nami i sumiennie Ciebie zastępuje. Jak będziesz pisał do mnie, pozdrów go, bo wart tego.

Nawet gdy powołano do życia obozy, jeńcy mieli wciąż dość swobody i związki z miejscowymi kobietami trwały. Po rewolucji lutowej w 1917 r. Rząd Tymczasowy wydał nawet zgodę na żenienie się jeńców z Rosjankami. Większość pochwyconych żołnierzy do zakończenia niewoli nie miała jednak okazji do kontaktu z kobietami. W całkowicie męskim środowisku dochodziło do zbliżeń homoseksualnych. Młodzi żołnierze, wcielający się w kobiety w obozowych teatrzykach, dość szybko zyskiwali adoratorów.

Gazeta „Jeniec", wydawana w obozie w Gardelegen w Niemczech przez jeńców polskich z armii rosyjskiej, 1917 r., źródło: polona.pl, sygn. P.27593 Chr A, domena publiczna.

W obozach jenieckich nadal trwała walka, zmienił się natomiast przeciwnik – zamiast wrogiej armii trzeba było walczyć z nudą. Sposobem na nią były wspomniane teatrzyki, różne kursy zawodowe i naukowe, książki lub sport. Oficerowie mogli wydawać nawet własne gazety. Jeńcom pochodzącym z mniejszości narodowych dawało to okazję do podkreślenia swojej odrębności etnicznej. Polscy oficerowie z armii rosyjskiej, przetrzymywani w obozie w Gardelegen w północnych Niemczech, odbijali na powielaczu dwutygodnik Jeniec. Publikowano w nim teksty z okazji rocznic narodowych, przefiltrowane przez cenzurę wiadomości o sytuacji politycznej na świecie, ale też porady dotyczące uprawy roli i żarty. Podobne czasopisma wychodziły we Francji i Włoszech dla Polaków z armii niemieckiej i austro-węgierskiej. Mimo to w obozach oficerowie narzekali na wywołaną nudą apatię. W czerwcu 1917 r. we wspomnianym już Jeńcu pisano:

Uskarża się wielu naszych towarzyszów wspólnej niedoli na nudy i na niemożebność znalezienia sobie miejsca. Życie w obozie – to zaczarowane koło, jesteśmy w nim zamknięci, tonąc po uszy w monotonności, w „szablonie” i w „bezwładzie duchowym”. Panuje między nami choroba, którąby można nazwać „pracowstręt”.

Na Zachodzie problem ten ochrzczono mianem „choroby drutu kolczastego” (od drutu otaczającego obóz, nie od zasieków na froncie).

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Grzegorz Maculewicz |

Większość z nas jest tu chyba głównie ze względu na takie artykuły.



Odpowiedz

@ Gość: Grzegorz Maculewicz
Bardzo dziękuję za życzliwy komentarz!



Odpowiedz
Tomasz Słomski

Magister historii, absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Publikował m. in. w „Mówią Wieki” i „Pomocniku Historycznym Polityki”. Interesuje się historią I wojny światowej, szczególnie jej społecznymi aspektami, oraz historią Warszawy. W wolnych chwilach śledzi, co się dzieje na świecie i jeździ na rowerze.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org