Opublikowano
2011-01-04 12:29
Licencja
Prawa zastrzeżone

«Воссоединение», czyli jak odbywała się sowietyzacja Białorusi Zachodniej po 1939 roku

Piszę ten tekst, słuchając muzyki z filmu „Polskie drogi”. Dobrze oddaje ona to, przez co przeszły narody polski i białoruski w XX stuleciu. Pokonały straszną i ciężką drogę, by żyć w swoich niepodległych państwach.


Wydarzenia września 1939 roku są bardzo dobrze przeanalizowane przez historyków różnych państw – przede wszystkim badaczy polskich. Dla większości Polaków data ta oznacza koniec państwowości i tragedię narodową, jednak na Białorusi wydarzenia te odbierane są niejednoznacznie. Z jednej strony Białoruś odzyskała połowę swego terytorium narodowego, z drugiej jednak fakty mówią, że tak naprawdę Sowieci traktowali te ziemie jako tereny, który można było łatwo obrabować.

Wiaczesław Mołotow podpisuje niemiecko-radziecki pakt o nieagresji. Z tyłu Joachim von Ribbentrop i Józef Stalin (23 sierpnia 1939 r.)

Czytając dokumenty zaczyna się rozumieć, przez co przeszli wówczas, siedemdziesiąt jeden lat temu, zwykli ludzie, mieszkańcy Zachodniej Białorusi. Nieważne, czy byli Polakami, czy też Białorusinami. Wszyscy przeżyli bardzo trudne czasy. Przeżyli? Nie, oczywiście, że nie wszyscy przeżyli. Wielu z nich na zawsze pozostało w dołach i grobach pod Baranowiczami, Pińskiem, Brześciem, Grodnem, Wilnem, Głębokim, Mińskiem, Mohylewem, Witebskiem, Bobrujskiem i innymi miastami białoruskimi.

Aliaksej Karpiuk, grodzieński pisarz i uczestnik Wielkiej Wojny Ojczyźnianej tak wspominał tamte czasy:

W 1939 roku radziecka administracja dopatrzyła się u mojego ojca Nikifora nadwyżki ziemi (według radzieckich przepisów 1930 roku), którą stanowiło trochę błot i kawałek lasu. Został uznany za „kułaka”. Jak to się mogło stać, że zasłużony człowiek, członek KPZB, który w polskich czasach siedział w więzieniu za udział w strajku, został potraktowany jak wróg?

[...] W 1940 roku po raz pierwszy usłyszano w domu radio białoruskie. Nadawał Mińsk. Prowadzący opowiadał o tym, że kołchoźnicy na Mińszczyźnie dali radę wypełnić obowiązek zebrania stu pudów ziarna. Ale to 17 cetnarów z hektara, zwykłe żniwa na Białorusi Zachodniej. Przechwałki były nie do pojęcia – przecież to nic niezwykłego!?

[...] Byłych komsomolców-zachodniaków traktowano jak wrogów. Mnie uznano za „byłego członka zachodniej organizacji politycznej”. Pewnego dnia, gdy byłem na studiach w akademii pedagogicznej w Nowogródku, złapał mnie kierownik, który usłyszał jak śpiewam białoruską piosenkę narodową „Люблю наш край, старонку гэту”, i zagroził, że jeśli jeszcze raz coś takiego dotrze do jego uszu, to zajmie się mną NKWD, bo to nacjonalizm.

Tak traktowano komunistów, komsomolców, Białorusinów o lewicowych poglądach, czyli największych zwolenników zjednoczenia Białorusi Zachodniej z BSRR. Co dopiero mówić o zwykłych obywatelach II RP, którzy nagle znaleźli się w innym państwie, i których traktowano jak wrogów władzy.

O co walczyliśmy?

Aleksiej Karpiuk wspominał, że na Białoruś Zachodnią zaczęli przyjeżdżać działacze ze wschodu, którzy nic nie wiedzieli o życiu na zachodzie kraju. Próbowali pognać całą republikę ku szczęśliwej przyszłości.

[...] Byłem negatywnie nastawiony do sanacyjnego reżymu. Nie lubiłem polskiej administracji. Muszę jednak powiedzieć, że u panów, jeśli człowieka aresztują w sprawie politycznej, następnego dnia są o tym artykuły we wszystkich gazetach. I, co najciekawsze, pisane z różnych punktów widzenia. Kiedy trwa proces, to są relacje z sądu. Gdy trwał proces Siarheja Prytyckiego (działacz KPZB), to wiedziano o tym wszystko z gazet. Cała Polska strajkowała. A czy mogło tak być po wrześniu 1939? W mojej wsi Straszewo aresztowany został wraz z rodziną działacz komsomołu BZ Siarhej Lebiadzinski. Zginął razem z krewnymi. Aresztowali i innych komsomolców. Może ich kości leżą w Kuropatach? Gdyby te aresztowania wydarzyły się „za polskich czasów” cała wieś by się zbuntowała. A tu nic. Wszyscy się bali. O co walczyliśmy?

Pochylony krzyż na uroczysku w Kuropatach, miejscu spoczynku tysięcy (a nawet setek tysięcy) Białorusinów (a także Polaków) pomordowanych przez NKWD w latach 1937–1941 (fot. Andrej Kuźniečyk, na licencji Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported)

Przytoczę jeszcze kilka wspomnień mieszkańców Białorusi Zachodniej. Anton Borysiewicz ze wsi Rubieżewicze wspomina, że za czasów polskich cała wieś sprzedawała kiełbasy i wódkę wschodnim sąsiadom. Polacy nie czepiali się „kontrabandzistów”, a gdy przyszli Sowieci, handel taki od razu stał się nielegalny. Jeśli chcesz coś kupić – musisz mieć pieniądze. Ale jak je zarobić? Ziemie zabrali dla kołchozu. A spróbuj powiedzieć, że w Związku Radzieckim złe życie? Od razu przyjedzie „czornyj woron” i po tobie.

Józefa Trościanka, inna mieszkanka Rubieżewicz, wspomina, że właściciel ziemi i majątku nieopodal jej wsi, tak zwany „pan”, mieszkał w Warszawie i przyjeżdżał latem. Dawał możliwość zarobku. Gdy przyszli Sowieci, spalili dom tego Polaka. Nastała straszna nędza.

Trwała granica

A teraz rzućmy okiem na dokumenty dotyczące tego, jak Sowieci „podnosili” Białoruś Zachodnią do poziomu ogólnoradzieckiego. Wpierw trzeba jednak powiedzieć, że po wrześniu 1939 roku granica między BSRR a Białorusią Zachodnią została zachowana. Wciąż istniały przejścia graniczne, a pogranicznicy dostali rozkaz przepuszczania na zachód tylko ludzi ze specjalnymi przepustkami. Ten stan rzeczy trwał aż do 1941 roku!

Białoruska Socjalistyczna Republika Radziecka w 1940 roku. Widoczna jest również przedwojenna granica II RP

„Wschodniacy” z Mińska, Mohylewa czy Bobrujska, zwykli Białorusini, nie mieli możliwości przekonania się, że na zachodzie tacy sami Białorusini żyli inaczej. Nie funkcjonowało tam pojęcie „deficyt”, tak dobrze znane obywatelom BSRR. Nie było kolejek do sklepów, po drogach jeździły amerykańskie i europejskie samochody, a ludzie chodzili w miastach w europejskich „ciuchach”. Takie życie skończyło się we wrześniu 1939 roku. Jednak aż do wybuchu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej nieliczni Białorusini ze wschodu mogli podziwiać resztki porządku społecznego, jaki panował wcześniej na terenach Zachodniej Białorusi.

Wysiedlenia

Sowietyzacja obwodów zachodnich zaczęła się od masowego przyjazdu radzieckiej nomenklatury partyjnej. Podczas gdy we wrześniu 1939 roku na terenie byłych „białoruskich” województw II RP znajdowało się 3000 dygnitarzy radzieckich, to na koniec 1940 roku ich liczba wynosiła już ponad 31 000. Ci przybysze musieli, oczywiście, gdzieś mieszkać. I tak na przykład w Baranowiczach organem zajmującym się zapewnieniem mieszkań dla funkcjonariuszy komunistycznych był Baranowicki Oblispokom. W 1940 roku wydano 1187 decyzji o wysiedleniu byłych obywateli polskich z ich mieszkań. 21 grudnia 1939 roku zapadła decyzja o przeprowadzeniu inwentaryzacji wszystkich „porzuconych” domów i mieszkań w mieście. Na sporządzonej liście znalazło się ponad 10 000 lokali, domów i majątków. W ciągu tylko jednego dnia, 17 grudnia 1939 roku, zostało wysiedlonych 770 mieszkańców Baranowicz.

Rabunki

W tym czasie rozpoczęły się też rabunki. Na obszarze Białorusi Zachodniej pojawili się emisariusze Moskiewskich i Leningradzkich muzeów. Szukali najciekawszych zabytków. Znaczną liczbę ciekawych przedmiotów dostało na przykład moskiewskie muzeum historyczne, co zanotowano w dokumentach z roku 1940. To był jednak tylko wierzchołek góry lodowej.

Centralne Muzeum Antyreligijne dostało dwa wagony starodruków i obrazów cerkiewnych z Pińska (około 30 000 przedmiotów), które wcześniej należały do Pińskiego seminarium katolickiego. Obrabowany został zamek Radziwiłłów w Nieświeżu. Część przedmiotów znalazła się w Mińsku, inne pojechały dalej na Wschód. Dziś w muzeum przy zamku Radziwiłłów w Nieświeżu można zobaczyć ciekawy dokument – wyciąg z protokołu nr. 42 o przekazaniu mienia byłego zamku Radziwiłłów. Według niego część wyposażenia magnackiej rezydencji znalazła się się w bibliotece i archiwum Akademii Nauk BSRR. Niektóre obrazy zostały przekazane galerii państwowej BSRR, kolekcja broni historycznej trafiła do muzeum historycznego i wytwórni filmów BSRR, kolekcja myśliwska do Białegostoku, zaś meble do teatru Opery i Baletu w Mińsku.

Zamek w Nieświeżu, stan z sierpnia 2006 roku (fot. Szeder László, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Do chwili rozpoczęcia wywózki na wschód wielu elementów wyposażenia w zamku już jednak nie było. W Narodowym Archiwum Historycznym w Mińsku przechowuje się sprawozdanie komisarza ochrony zamku sporządzone dla nieświeskiego NKWD, w którym zaznaczono, że większość mebli i innych przedmiotów znajdujących się w rezydencji była połamana,a znaczna ich ilość zniknęła. NKWD przeprowadziło dochodzenie w tej sprawie. Okazało się, że większość rzeczy została skradziona przez tego samego komisarza, który cały czas jeździł do Mińska i wywoził skradzione zabytki do stolicy Białorusi, aby je tam później sprzedać.

Trzeba zresztą powiedzieć, że bazary i targowiska mińskie były w tym okresie pełne „polskich” przedmiotów. Wyzwoliciele sprzedawali wszystko, co dawało się wywieźć z terenów byłej Wschodniej Polski. Do dnia dzisiejszego w Mińskim Teatrze Kupałowskim znajdują się dwa duże lustra z Nieświeża. Przetrwały II wojnę światową. Niedawno zapadła decyzja o ich powrocie do zamku. W tym samym teatrze zachowały się radziwiłłowskie meble, które również powróciły niedawno „do domu”.

Według podliczeń historyka Jana Grossa, w ciągu dwóch lat przedwojennego sowieckiego panowania straty kulturowe na terenie Białorusi Zachodniej wyniosły równowartość ponad dwóch miliardów. złotych.

Również w życiu gospodarczym Białoruś Zachodnia musiała przeżyć swój „1917 rok”. Polskie złote zostały unieważnione jako środki płatności prawie bez możliwości wymiany. Wprowadzono państwowy monopol handlowy, znacjonalizowano przemysł, zaczęły pojawiać się kołchozy. W 1941 roku zaczęto odbierać ziemie „jednodworowcom”, zostawiając im nie więcej niż 10–15 hektarów.

Chłop całujący na powitanie radzieckiego żołnierza - plakat propagandowy z 1939 roku Zmniejszyła się liczba gazet, natomiast z Mińska przywożono dużą ilość sowieckiej literatury politycznej. W Nowogródku do września 1939 roku wydawano dziesięć gazet, później zaś tylko jedną. Zrusyfikowano edukację średnią. Starych nauczycieli, głównie Polaków i Białorusinów, w większości aresztowano lub zesłano. Przyjeżdżali nowi, którzy nie znali białoruskiego. Zaczął się proces rugowania tego języku z powszechnego użytku.

To tylko niektóre fakty z historii tego, jak po 17 września 1939 roku odbywała się sowietyzacja Białorusi Zachodniej. Skutkiem tego było też zniszczenie setek tysięcy ludzi. Polaków, Białorusinów, Rosjan, Żydów. Prostych mieszkańców wschodnich województw II Rzeczypospolitej. Ale to już temat dla innego artykułu.

Piszę ten tekst, słuchając muzyki z filmu „Polskie drogi”. Dobrze oddaje ona to, przez co przeszły narody polski i białoruski w XX stuleciu. Pokonały straszną i ciężką drogę, by żyć w swoich niepodległych państwach. Musimy szanować nawzajem swoją historię i siebie samych. Nie mamy powodu, by się dzielić, ale mamy o czym pamiętać. Bowiem kto nie zna błędów przeszłości, ryzykuje, że powtórzą się w przyszłości.

Bibliografia

  • История имперских отношений: беларусы и русские 1772–1991 гг., Минск 2008.
  • Gross J.T., Revolution from abroad, Princeton 1988.
  • Вялікі А., На раздарожжы: Беларусы і палякі ў час перасялення (1944–1946 гг.), Минск 2005.
  • Каваленя А., Беларусь у выпрабаваннях вайны (1939–1945 гг.), Мінск 2001.
  • Касцюк М., Бальшавіцкая сістэма ўлады на Беларусі, Мінск 2000.
  • Ладысеў У., Шлях да свабоды: З гісторыі рэвалюцыйна-вызваленчага руха ў Заходняй Беларусі ў 1919–1939 гг., Мінск 1978.
  • Ладысеў У., Брыгадзін П. Паміж Усходам і Заходам: станаўленне дзяржаўнасці і тэрытарыяльнай цэльнасці Беларусі (1917–1939 гг.), Мінск 2003.
  • Станкевіч С., Русіфікацыя беларускай мовы ў БССР і супраціў русіфікацыйнаму працэсу, Мінск 1994.
  • Кузнецов И.Н., Возвращение памяти (Сб. документ. Очерков), Мінск 1997.
  • Татаренко А., Недозволенная память: Западная Беларусь в документах и фактах 1921–1954, Санкт-Петербург 2006.
  • Мазько Э., Заходняя Беларусь вачыма жыхароў усходу Беларусі, «ARCHE Пачатак», № 8, 2009.
  • Заерко А.Л., Кровавая граница (История белорусского приграничья), книга 1, 1918–1939, Мінск 2002.
  • Зенькович Н.А., Чья Белоруссия? Границы. Споры. Обиды, Москва 2002.
  • Полуян В.А., Западная Белоруссия в период экономического кризиса 1929–1933 гг.), Мінск 1991.
  • Протько Т.С., Становление советской тоталитарной системы в Беларуси (1917–1941 гг.), Мінск 2003.
  • Ершова Э.Б., Исторические судьбы интеллигенции Белоруссии (1917–1941), Москва 1994.


Redakcja: Roman Sidorski

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: doliwaq |

Komuniści Białoruscy dostali ciężką lekcję życia, nie ma co. Patrząc na to co się dzieje na Białorusi, wydaje mi się że sowietyzacja trwa tam nadal, tylko w wersji łukaszekowskiej.



Odpowiedz

Gość: basia |

dziękuje za artykuł ,teraz rozumiem dlaczego moi rodzice w 1941 roku uciekli z pod Lidy do Polski



Odpowiedz

Gość: Hubert |

Powinni ten tekst przeczytać Białorusini, przede wszystkim ci którzy w niedawnych wyborach głosowali na Łukaszenkę.



Odpowiedz

Gość: Ihar |

Dzięki za komentarze:)



Odpowiedz

Gość |

Fajny tekst. Białoruś raczej mnie nie interesuje, ale czytając go przypomniały mi się \"Zapiski oficera Armii Czerwonej\" Sergiusza Piaseckiego



Odpowiedz
Ihar Melnikau

Doktor nauk humanistycznych, współpracownik naukowy Białoruskiego Państwowego Pedagogicznego Uniwersytetu w Mińsku, absolwent tejże uczelni oraz Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się głównie wspólną białorusko-polską historią współczesną, jest autorem pracy doktorskiej pt. „Społeczno-ekonomiczna historia Białorusi okresu 1861–1914 w historiografii polskiej” i około 60 artykułów naukowych oraz publicystycznych opublikowanych na Białorusi, w Rosji i w Polsce.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org