Opublikowano
2017-04-25 18:08
Licencja
Wolna licencja

Żarnowiec-grobowiec. Opozycja ekologiczna w Polsce i kampania antynuklearna

Działania opozycji demokratycznej w PRL dotykały różnych obszarów życia społecznego. Z „komuną” można też było walczyć w obronie środowiska naturalnego. Przykład kampanii przeciwko elektrowni atomowej w Żarnowcu pokazuje jednak, że walka ta nie skończyła się w czerwcu 1989 roku.


1 2 3

Organizacje ekologiczne w Polsce ludowej rozwijały się w zasadzie od samego jej początku. Część starszych czytelników pamięta zapewne broszury czy kalendarze wydawane przez Towarzystwo Ochrony Zwierząt. Tego typu organizacje nie wyczerpują jednak obrazu polskiego kręgu obrońców środowiska naturalnego. Od lat osiemdziesiątych grupy zajmujące się tym tematem nabrały politycznego wymiaru, podobnie jak ich odpowiedniki w innych krajach bloku wschodniego, na przykład inicjatywa Krąg Dunajski, która od połowy lat osiemdziesiątych skupiała aktywistów z Węgier i Czechosłowacji protestujących przeciwko planom budowy zapory wodnej na Dunaju.

Komuniści przeciw przyrodzie

Ochrona środowiska nie była na liście priorytetów władz komunistycznej Polski. W latach intensywnej industrializacji, opartej o przemysł ciężki, temat zatruwania powietrza czy wody był znany tylko wąskiej grupie naukowców. Także w późniejszych dekadach nie było lepiej, poza bardzo lokalnymi konfliktami. Pierwszym wyłomem była sprawa tzw. „rowu poznańskiego”. W połowie lat siedemdziesiątych pojawił się pomysł stworzenia silnie uprzemysłowionej strefy z czterema kopalniami i dwoma elektrowniami, a przede wszystkim dużą odkrywkową kopalnią węgla brunatnego. Plany wywołały kontrowersje z powodu proponowanych inwestycji na obszarze Wielkopolskiego Parku Narodowego. Realizacja planu nie tylko obniżyłaby poziom wód podziemnych i zagroziła zaopatrzeniu w wodę pitną Poznania, ale także wiązałaby się z wymazaniem niektórych podpoznańskich miejscowości z map. W koalicji protestujących znaleźli się naukowcy z Uniwersytetu i Akademii Rolniczej w Poznaniu, Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk (PTPN) oraz przedstawiciele niektórych władz lokalnych, z którymi nie przeprowadzono konsultacji nad projektem. W końcu rząd ogłosił, że budowa kopalni w tym obszarze nie jest opłacalna i projekt odłożono do lamusa.

Reaktor 4 elektrowni jądrowej w Czarnobylu (fot. Ben Fairless, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0).

Przełomem dla rozwoju polskiego ruchu ekologicznego był wybuch w elektrowni atomowej w Czarnobylu. W wyniku nieudanego eksperymentu z awaryjnym zasilaniem układu chłodzenia reaktora 26 kwietnia 1986 roku doszło do jednej z największych katastrof ekologicznych w historii. Skażenie objęło cały świat, a oliwy do ognia dolały komunistyczne władze ukrywające wybuch przed opinią publiczną, ponieważ mogłoby to zaszkodzić frekwencji na pochodach pierwszomajowych. Jednak informacja o wybuchu i skażeniu zaczęła krążyć nieoficjalnymi obiegami i wkrótce władze nie miały innego wyjścia. Dla polskich grup obrońców środowiska oraz przeciwników energii atomowej było to wydarzenie, które nadało ich działalności nowej energii. Dla wielu badaczy kampania przeciwko polskim elektrowniom atomowym była narodzinami współczesnego polskiego ruchu ekologicznego, a wiele z jej elementów było wykorzystywanych w późniejszych konfliktach wokół obrony środowiska naturalnego.

Imperium wybucha: Czarnobyl

Czytaj dalej...
W latach osiemdziesiątych pojawiły się plany, według których Polska mogłaby wykorzystać energię jądrową dla rozwiązania problemów energetycznych. W tym celu planowano wybudowanie trzech elektrowni atomowych: w Żarnowcu, Klempiczu i Darłowie. Celem było osiągnięcie liczby dwunastu bloków, korzystających z technologii radzieckich. Od początku plany te wywołały sprzeciw dużej części społeczeństwa, w szczególności ludzi żyjących w pobliżu planowanych elektrowni. Pomimo sprzeciwu rozpoczęto jednak budowę w Żarnowcu. Wraz z pogłębiającym się kryzysem ekonomicznym, antykomunistyczne protesty społeczne zaczęły eskalować i się radykalizować, co znalazło odzwierciedlenie w postawie uczestników kampanii antynuklearnej.

Demonstracje przeciwko budowie elektrowni atomowej w Żarnowcu, 1989 rok (fot. Leonard Szmaglik / zbiory Europejskiego Centrum Solidarności).

„Lepszy traktor niż reaktor”

Pierwszą aktywną grupą w kampanii protestacyjnej był Franciszkański Ruch Ekologiczny, który od 1986 do 1988 roku zorganizował cykl wykładów przedstawiających potencjalne zagrożenia związane z wykorzystywaniem energii atomowej oraz cykl mini-konferencji w Gdańskim Towarzystwie Naukowym. Działacze FRE w późniejszym czasie aktywnie uczestniczyli w protestach.

Później powstało Gdańskie Centrum Ochrony Środowiska, które stanowiło jeden z głównych ośrodków zapobiegania rozwojowi energii jądrowej w Polsce od 1988 roku. Było też głównym organizatorem protestów publicznych, rozrzucając ulotki w Trójmieście, oraz animowało akcję przesyłania setek listów do władz. Grupa rozpoczęła falę protestów ulicznych przeciwko budowie elektrowni jądrowych, w których uczestniczyły organizacje ogólnokrajowe, takie jak ruch „Wolność i Pokój” (WiP) czy „Wolę Być", które wykorzystywały najbardziej radykalne formy protestów, w tym blokowanie dróg (przy pomocy lokalnych społeczności) oraz zorganizowanie 63-dniowego strajku głodowego. Na tym etapie wiele znanych postaci poparło kampanię przeciwko budowie elektrowni atomowej w Polsce.

Demonstracje przeciwko budowie elektrowni atomowej w Żarnowcu, 1989 rok (fot. Leonard Szmaglik / zbiory Europejskiego Centrum Solidarności).

24 lutego 1989 roku na Długim Targu w Gdańsku odbyło się spotkanie wielu grup – od Konfederacji Polski Niepodległej po anarchistyczny Ruch Społeczeństwa Alternatywnego. Na spotkaniu tym postanowiono spotkać się w każdy piątek, aż do utrącenia planów rządu. Wybór terminu nie był przypadkowy: według obowiązującego ówcześnie prawa milicja mogła zatrzymać protestujących na 48 godzin, później sąd musiałby im stawiać zarzuty. Z praktyki wynikało, że dochodziło do tego niezwykle rzadko, więc będąc zatrzymanym w piątek popołudniu wychodziło się w najgorszym wypadku w niedzielę wieczorem, bez problemu z nieobecnością w szkole, na uczelni czy w pracy.

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Opozycja w Polsce Ludowej 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności:

logo Europejskiego Centrum Solidarności

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3

I w ten sposób antykomuniści - pod płaszczykiem troski o środowisko - zapewnili Polsce kolejne dziesięciolecia rozwoju energetyki opartej niemal wyłącznie na węglu - za co w najbliższym czasie będziemy musieli bardzo drogo płacić (w kosztach emisji CO2). A przecież program budowy elektrowni jądrowych dawał Polsce możliwość bezbolesnego wyjścia z uzależnienia energetyki od węgla przez stopniowe zastępowanie elektrowni węglowych przez elektrownie jądrowe, bez masowych zwolnień górników z pracy. W ciągu tych prawie trzydziestu lat odeszło na emeryturę całe pokolenie górników. Ten naturalny ruch kadrowy umożliwiał stopniowe wyłączanie z ruchu części kopalń.
To nie jest jedyny przypadek wykorzystywania haseł ekologicznych do walki politycznej wbrew interesom państwa i obywateli. Warto przypomnieć akcję "Tama tamie", gdzie chodziło o zablokowanie budowy zapory na Dunajcu w Czorsztynie. Były wtedy przypadki, że młodzi ludzie kładli się na drodze, aby uniemożliwić przejazd ciężarówek na budowę. Jedna z wywrotek nie zdążyła zahamować i zmiażdżyła dziewczynie nogi. Finał nastąpił przy uruchamianiu zapory po zakończeniu jej budowy. Napełnianie zbiornika zbiegło się z "Powodzią Tysiąclecia" w roku 1997. Duża pojemność nowego zbiornika umożliwiła zatrzymanie części wód powodziowych i znaczne obniżenie fali powodziowej na odcinku Dunajca od Czorsztyna do Tarnowa. I to był dowód, że ta akcja "ekologistów" była idiotyzmem.



Odpowiedz

Są jeszcze inne przykłady "działalności" ekologistów - jak ich określił przedmówca. Zajmuję się po części kolejami linowymi i stąd osobiście miałem okazję zetknąć się z oględnie mówiąc, "nieszczerością" tego środowiska, czemu zresztą sprzyja obecne prawo. Co ciekawe, lecz i wytłumaczalne rozgłosem, ich tj. ekologistów działania skierowane są w zasadzie zawsze przeciw aktualnej władzy państwowej. Później już łatwiej przychodzi szantażowanie inwestorów prywatnych, np. przez zmuszanie do opracowania tzw. raportów przez profesorów takich a takich, za odpowiednie oczywiście pieniądze. W Krakowie mieliśmy kilka lat temu nagłe rozprzestrzenianie się motyla modraszka - tu ekspertyzę zawsze opracowywał pracownik UJ - pan W. Niedawno "propozycją nie do odrzucenia" była kwestia zasłonięcia tzw. tunelu widowego na klasztor na Bielanach przez projektowaną stację paliw przy zjeździe z A4 od strony Tyńca. Nawet nieskłonne do ostrych wypowiedzi ministerstwo, po odwołaniu określiło "tunel widokowy" dosłownie jako "bełkot urzędniczy". Inwestor był uparty i "propozycji nie do odrzucenia" nie przyjął. W końcu wygrał - po roku dalszej walki.



Odpowiedz
Grzegorz Piotrowski

Antropol, etnolog i filozof, doktor nauk humanistycznych, pracownik Wydziału Myśli Społecznej Europejskiego Centrum Solidarności. Zajmuje się problematyką społeczeństwa obywatelskiego, transformacji ustrojowej oraz radykalnych i oddolnych ruchów społecznych. Autor książki In the Shadow of the Iron Curtain: Central and Eastern European Alterglobalists (Peter Lang Verlag 2017) oraz współredaktor tomów Radical Left in Europe (wraz z Magnusem Wennerhagiem oraz Christianem Froechlichem, Routlege 2017) oraz Skłoting w Europie Środkowej i Rosji (wraz z Dominiką V. Polanską i Miguelem A. Martinezem, Bęc Zmiana 2017).

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org