Autor: Mateusz Kuryła
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Historia filozofii i idei, Sylwetki i biografie, 1945-1989, Polska
Opublikowany: 2016-06-20 13:46
Licencja: wolna licencja

Adam Schaff – portret marksistowskiego filozofa

Adam Schaff to największy guru powojennej polskiej filozofii marksistowskiej. Jednocześnie człowiek, który od połowy lat 60. był w Polsce regularnie opluwany, a po 1989 roku o wiele większą sławą niż w ojczyźnie, cieszył się za granicą. Mało jest postaci o tak skomplikowanej biografii i osobowości jak Adam Schaff.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

Adam Schaff to zdeklarowany „radykalny socjalista”, który nazywał PRL „komunofaszyzmem”, a jednocześnie zawzięcie bronił osiągnięć tego systemu w wielu aspektach polityki społecznej czy naukowej. Polak żydowskiego pochodzenia, który czuł rozdarcie między oboma członami swej tożsamości, choć w swych decyzjach osobistych pokazywał nieraz przywiązanie do Polski. Postać ze wszech miar pasjonująca, a nieposiadająca wciąż – mimo 10 lat od swojej śmierci – własnej biografii czy nawet rzetelnego opracowania. Ten artykuł jest tylko próbą bardzo oględnego szkicu tego wielowymiarowego człowieka i myśliciela.

Adam Schaff (domena publiczna)

Adam Schaff: młodość

O młodości Schaffa wiemy całkiem sporo dzięki jego wspomnieniom Czas na spowiedź. Chociaż są one mocno fragmentaryczne oraz wybiórcze (czego sam autor nie ukrywa), to rzucają jednak sporo światła na kształtowanie się osobowości młodego filozofa.

Adam Schaff urodził się 10 marca 1913 roku we Lwowie w inteligenckiej rodzinie – jego ojciec był prawnikiem. Już w wieku niecałych dwóch lat (najprawdopodobniej jesienią 1914 roku) odbył swoją pierwszą daleką podróż, czasową przeprowadzkę do Wiednia, dokąd ewakuowali się jego rodzice wobec nadchodzącej ofensywy rosyjskiej. Do Lwowa powrócił w 1917 roku, gdzie zamieszkał wraz z rodziną najpierw przy ulicy Ochronek 8, a następnie na Skarbkowskiej 15. Jak się później okazało, był to tylko początek długiego cyklu podróży Schaffa, a Wiedeń miał się stać dla niego ważnym miejscem także w przyszłości.

Tymczasem młody Schaff mógł doświadczyć wyjątkowego momentu – odzyskania przez Polskę niepodległości. Z tym okresem wiązało się jednak u niego inne, o wiele silniejsze, wspomnienie. W listopadzie 1918 roku polscy żołnierze doprowadzili we Lwowie do rozruchów antyżydowskich, znanych jako pogrom lwowski. Żołnierze ci zawitali też do domu Schaffa, jednak matka Adama skłamała, że w domu nie ma żadnych mężczyzn. Młody chłopiec słuchał tego ze „ściśniętym gardłem”. Niedługo potem odkrył w schowku ojca zdjęcia pomordowanych Żydów oraz spalonej synagogi. Wtedy rodzic opowiedział mu o pogromie.

Można sobie wyobrazić wpływ tych informacji na psychikę dziecka, dla którego odzyskanie niepodległości nierozerwalnie złączyło się z poczuciem strachu, a także przekonało je, że Polacy są narodem o tendencjach antysemickich. Musiało to budzić alienację w stosunku do tworzącego się państwa polskiego i mogło już w tamtym momencie przyczynić się do wzbudzenia sympatii dla ideologii, która akcentuje równość wszystkich ludzi, niezależnie od ich religii czy rasy.

Synagoga Beit Chasidim po pogromie lwowskim, 1918 rok (domena publiczna)

Pogrom lwowski przyniósł jednak także efekt o wiele bardziej praktyczny i bezpośredni – mianowicie miejscowa inteligencja żydowska postanowiła utworzyć w mieście laicką szkołę żydowską, z wykładowym językiem hebrajskim. To właśnie do niej przez 12 lat uczęszczał Adam Schaff. Poziom nauczania był w niej na bardzo wysokim poziomie, co przygotowało go intelektualnie na późniejsze studia. W konsekwencji w 1931 roku Schaff zdał maturę i dostał się na Uniwersytet im. Jana Kazimierza we Lwowie.

Adam Schaff: Nauka i kariera

Na uniwersytecie Schaff studiował prawo oraz ekonomię polityczną. Ukończył oba te kierunki i podwójne magisterium uzyskał w 1935 roku. Dokładnie w tym samym roku wstąpił do Komunistycznej Partii Polski, co w tamtych czasach stanowiło wyraz znaczącej odwagi, mogło bowiem wiązać się z represjami czy aresztowaniem.

Adam Schaff chciał jednak kontynuować pracę naukową, dlatego po uzyskaniu zgody partii komunistycznej wyjechał na roczny pobyt do Paryża, aby napisać tam rozprawę doktorską pt. Polska emigracja robotnicza we Francji. Po powrocie z zagranicy, w marcu 1937 roku, został jednak aresztowany, a jego praca doktorska przepadła. Będąc więzionym w lwowskich Brygidkach, wykładał swoim współwięźniom ekonomię polityczną, ale nie z prac Marksa, których wówczas praktycznie nie znał, tylko... z podręczników swojego promotora, prof. Stanisława Grabskiego, zdeklarowanego endeka! Po wyjściu z więzienia Schaff wstąpił do Polskiej Partii Socjalistycznej (KPP została zlikwidowana), w której pozostał aż do jej rozwiązania, po wkroczeniu Armii Czerwonej do Lwowa w 1939 roku.

Stanisław Grabski (fot. ze zbiorów NAC, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, sygn. 1-A-2658)
Jeszcze wiosną 1941 roku udało mu się obronić w Moskwie w Instytucie Filozofii AN ZSRR swoją pracę doktorską na temat marksistowskiej teorii poznania. Młody naukowiec mógł to sobie poczytać za prawdziwe szczęście, jako że już za parę miesięcy miała się rozpocząć jego azjatycka odyseja.

Po podejściu wojsk hitlerowskich pod Lwów w 1941 roku, Schaff został zmuszony do ucieczki na Wschód. Razem ze swoją żoną przedostał się drogą przez Kijów, Dniepropietrowsk i Charków, do egzotycznej Samarkandy położonej w dzisiejszym Uzbekistanie. Tam dostał pracę na Akademii Rolniczej im. Timiriazewa oraz został dyrektorem pierwszego polskiego gimnazjum na terenie ZSRR. Jak wspominał, był to dla niego okres skrajnej nędzy, groziła mu wręcz śmierć głodowa. Mimo tych ciężkich warunków udało mu się napisać pracę habilitacyjną pt. Pojęcie i słowo, którą jesienią 1944 roku obronił w Moskwie.

Po zakończeniu wojny Schaff powrócił do Polski, co nie wydawało się wcale rzeczą oczywistą. Równie dobrze mógł wyjechać na Zachód, przed czym nic go nie powstrzymywało, i gdzie na pewno mógł liczyć na o wiele lepsze warunki materialne niż w Polsce. Mimo to, przyjechał do swojego kraju ojczystego i właśnie tam zaczął rozglądać się za pracą na wyższej uczelni. Początkowe próby zakończyły się fiaskiem, jako że odmówił mu ówczesny wiceminister oświaty, Władysław Bieńkowski. Dopiero po spotkaniu z prof. Tadeuszem Kotarbińskim, wybitnym polskim filozofem, z którym znał się od lat młodzieńczych, dostał katedrę na Uniwersytecie Łódzkim. Doszło do tego po podwieczorku w domu Kotarbińskiego, swoistym egzaminie wstępnym, który Schaff zdał śpiewająco.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Tomasz Leszkowicz
„Oblicza propagandy PRL”
Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron: 116
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-05-1

Problematyczny okazał się kierunek badań Schaffa. Nie posiadał on formalnego wykształcenia filozoficznego, był pod tym względem stuprocentowym samoukiem. Jego dotychczasowe studia prawnicze oraz ekonomiczne nie wiele tutaj dawały. Mimo to, dzięki samozaparciu, radom prof. Leona Chwistka oraz pomocy prof. Kotarbińskiego mógł realizować się w Polsce w obszarze swojej prawdziwej pasji – filozofii.

Pałac Staszica w Warszawie, siedziba Polskiej Akademii Nauk (domena publiczna)

Od samego początku Schaff wziął się ochoczo za odbudowywanie zrębów polskiej kultury naukowej. Był pomysłodawcą i autorem pisma „Myśl Współczesna”, które od 1946 roku toczyło polemiki i dyskusje wokół kluczowych dla polskiej humanistyki zagadnień, a w 1951 roku został redaktorem naczelnym powstałego na jego miejsce pisma „Myśl Filozoficzna”, w którego radzie redakcyjnej znajdowali się m.in. Kazimierz Ajdkukiewicz, Nina Assorodobraj, Roman Stanisław Ingarden, Tadeusz Kotarbiński, Tadeusz Kroński, Oskar Lange czy Stanisław Ossowski.

W latach 50. Adam Schaff stał się nieformalnym „koryfeuszem” polskiej propagandy, marksizmu oraz filozofii – był autorem i stał na czele czołowych instytucji naukowych tego czasu. Brał udział w posiedzeniu, które zdecydowało się powołać do życia Polską Akademię Nauk i stanął na czele Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, w 1949 zabrał się do tworzenia Instytutu Filozofii UW (przed wojną takowy nie istniał) , a w końcu został szefem Instytutu Nauk Społecznych przy KC PZPR, który miał być kuźnią dla przyszłych elit PZPR-owskich. Będąc na czele trzech kluczowych instytucji posiadał ogromną władzę, którą pożytkował dla pożytku polskiej humanistyki. Jego pozytywną rolę w tym względzie zaświadczają nawet ideologiczni oponenci.

Adam Schaff od początku uczestniczył w bieżących konfliktach ideologicznych. W 1947 roku, na łamach „Odrodzenia”, Schaff przekonywał, że droga do socjalizmu przez rewolucję i dyktaturę proletariatu nie jest w marksizmie koniecznością, możliwe jest przejście łagodne. Nie musiała to być jednak opinia szczera, jako że w trakcie plenum KC PPR w kwietniu 1947 roku został zrugany za mówienie otwarcie o „dyktaturze proletariatu” przez samego Jakuba Bermana, który wymagał większej dyskrecji.

Ksiądz Tischner przywołuje przykład sporu na temat parowania wody, które miało być jakoby dowodem na to, że – zgodnie z marksowska dialektyką – ilość przechodzi w jakość. Adam Schaff miał rzekomo przyznać się do błędu dopiero po dłuższym czasie i uznać, że parowanie wody to wyłącznie zmiana stanu skupienia (co samych zasad dialektyki jednak nie naruszało). Schaff blisko trzymał się także towarzystwa z marksistowskiej „Kuźnicy”, na łamach której podważał „tabu obiektywnej nauki” oraz w redakcji której utrzymywał przyjacielskie kontakty ze Stefanem Żółkiewskim oraz Janem Kottem.

Kongres Intelektualistów w Obronie Pokojowej Przyszłości Świata w Hotelu Victoria w Warszawie. Pierwszy od prawej Adam Schaff (fot. ze zbiorów NAC, Barchacz Włodzimierz, Archiwum Fotograficzne Włodzimierza Barchacza, sygn. 44-34-19)

Były też jednak epizody, któremu polskiemu filozofowi chluby nie przyniosły, takie jak chociażby książka Narodziny i rozwój filozofii marksistowskiej z 1950 roku, w której Schaff miesza z błotem polską tradycję marksistowską. Kazimierz Kelles-Krauz jest jego zdaniem „wielkomocarstwowym szowinistą”, Edward Abramowski to „reakcyjny utopista”, który głosi poglądy „antymarksistowskie, w swych praktycznych konsekwencjach wrogie interesom klasy robotniczej”, a Stanisław Brzozowski jawi się wręcz jako „wróg socjalizmu, nacjonalista i prekursor idei faszystowskiej w Polsce”. Chodziło tu nie tylko poglądy, ale też o język – na wskroś zsowietyzowany, aż do brutalnych inwektyw włącznie.

Po okresie „sowietyzacji” Schaff szybko jednak powrócił na stanowisko jednego z krytycznie myślących polskich intelektualistów. Na X Plenum KC PZPR z października 1957 roku, wespół ze Stefanem Żółkiewskim, jako praktycznie jedyny opowiedział się za autonomią sztuki wobec polityki. Ostrzegał tam przed „polowaniem na czarownice”, których ofiarami mogliby paść rzekomi „rewizjoniści”, postulował też radykalne zerwanie z okresem „kultu jednostki”. Władysław Gomułka pochwalił to wystąpienie za pojawiające się w nim wątpliwości, co należało traktować jako dosyć nietypowy komplement z jego strony.

Adam Schaff był krytycznie nastawiony do dysydenckich grup w PRL-u, np. do Klubu Krzywego Koła – mimo to wygłosił tam wykład pt. Konflikt humanizmów w lutym 1962 roku. Podobnie, zaopiekował się Klubem Poszukiwaczy Sprzeczności Adama Michnika, aprobując pomysł i zalecając założycielowi zwrócenie się do uczelnianego Związku Młodzieży Socjalistycznej. W końcu to on odpowiadał za „okrągły stół” w Jabłonnie, który stanowił formę spotkania intelektualistów z Polski i USA oraz wymiany między nimi myśli w 1962 roku.

Gmach KC PZPR, 1980 rok (fot. ze zbiorów NAC, Archiwum Fotograficzne Grażyny Rutowskiej, sygn. 40-W-67-3)

Prawdziwa afera wybuchła w 1965 roku, kiedy to profesor Schaff wydał swoją książkę Marksizm a jednostka ludzka. Zawierała ona mało odkrywczą tezę, że w krajach socjalistycznych alienacja również jest możliwa, autor zastanawiał się tam też nad przyczynami antysemityzmu w Polsce. Kierownictwo partii zostało rozjuszone – nie chodziło o samą treść pracy, tylko o fakt, że jej autorem był największy w Polsce autorytet marksistowski, uchodzący za ostoję marksistowskiej ortodoksji. Sam Schaff twierdził, że w tamtym momencie wsparli go Bolesław Piasecki i ambasador ZSRR Aristow oraz, że... chciano tą książkę wydać w Związku Radzieckim i trzykrotnie w tym celu Rosjanie przyjeżdżali do Moskwy. Jest to informacja, którą należałoby bliżej zweryfikować.

Dziękujemy, że z nami jesteś! Chcesz, aby Histmag rozwijał się, wyglądał lepiej i dostarczał więcej ciekawych treści? Możesz nam w tym pomóc! Kliknij tu i dowiedz się, jak to zrobić!

Od tego czasu profesor Schaff stał się jednak osobą podejrzaną i nielubianą w partii. W trakcie śledztw Marca 1968 jego nazwisko przewijało się w notatkach; widać że próbowano go skompromitować i uważnie śledzić. 8 kwietnia 1968 odbyły się wewnętrzne konsultacje na najwyższym szczeblu MSW, w efekcie których powstała notatka Ponownie u tow. Płatka. Zgodnie z jej treścią, MSW powinno przeanalizować rzeczy takie jak: Rola takich osób, jak Zawadzki „Puchatek”, prof. Kalecki, prof. Schaff, prof. Żółkiewski, Matwin. 9 kwietnia 1968 przyniósł kolejną obszerną Notatkę (kierunki śledztwa) autorstwa wicedyrektora Biura Śledczego, płk Stefana Miszewskiego. Tym razem kazała ona zwrócić uwagę na naukowców takich jak Bauman, Brus, Baczko, Kołakowski i Schaff.

Siedziba Instytutu Filozofii przy Krakowskim Przedmieściu 3 w Warszawie (fot. Patryk Korzeniecki, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution 3.0 Unported)

W końcu 9 listopada 1968 roku, na XIII Plenum KC PZPR, zarówno Stefan Żółkiewski jak i Adam Schaff wydaleni zostali z Komitetu Centralnego. Co ważne jednak – zachowali swoje miejsce w partii.

Adam Schaff nie wyemigrował po 1968 roku, ale „częściowo” wydostał się z kraju. Został mianowicie szefem w Europejskim Centrum Koordynacji Badań i Dokumentacji Nauk Społecznych w Wiedniu, co traktować należy jako prestiżową pozycję, ale jednocześnie kontynuował pracę w Polskiej Akademii Nauk. W praktyce wyglądało to tak, że Schaff dwa tygodnie spędzał w Wiedniu, a dwa tygodnie w Warszawie, samodzielnie podróżując w obie strony. Było to męczące ale pozwoliło Schaffowi na rozwinięcie skrzydeł w sferze międzynarodowej.

Połowa lat 70. to zarówno pewne sukcesy Schaffa (tytuł honoris causa na Sorbonie) jak i ogromna tragedia – w 1975 roku zmarła jego pierwsza żona. Później ożenił się jeszcze z drugą kobietą, z którą spędził już resztę swojego życia.

Wprowadzeniu stanu wojennego towarzyszyła obszerna korespondencja jaką kierowali do siebie Adam Schaff oraz Andrzej Walicki, zastanawiając się nad sytuacją w kraju oraz swoim położeniem. Schaff krytycznie wyrażał się o Solidarności, uważał że część opozycji zwariowała, albo świadomie zdradza Polskę swoim radykalizmem. Doradzał Walickiemu, by póki co nie wracał do Polski. Sam po swojej wizycie w kraju stwierdził, że sytuacja nie jest ani tragiczna, jak chce tego opozycja, ani zbyt dobra, jak chciałaby władza. W tym czasie pośredniczył też w nieudanych pertraktacjach między papieżem Janem Pawłem II a władzą w Polsce. Z Walickim znajdował wspólny język, mimo różnicy środowisk i poglądów.

Ostatnim aktem w relacjach Schaff–PZPR był czerwiec 1984 roku. Wtedy właśnie partia postanowiła wykluczyć profesora ze swoich szeregów, oficjalnie za publikację prac na Zachodzie. W praktyce wydaje się, że chodziło przede wszystkim o jego niezależność intelektualną oraz o fakt, że był prawdziwym marksistą i radykalnym socjalistą. W ówczesnym czasie stanowiło to ogromne obciążenie – partia faworyzowała ludzi pragmatycznych, odideologizowanych i – można by rzec – „zdekomunizowanych”. Idee komunistyczne tymczasem płonęły cały czas w sercu Schaffa. Wyrzucenie z partii nie zmartwiło go, a nawet w pewnym stopniu uszczęśliwiło. Jak napisał w jednym z listów:

reżym nam się „kładzie” haniebnymi akcjami typu proces w sprawie mordu dokonanego na Przemyku, tak, że jest dzisiaj wstyd należeć do tej partii. Uwolniłem się od tego i nie żałuję.

Grób Adama Schaffa na warszawskich Powązkach (fot. Mzungu, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution 3.0 Unported)
Pod koniec życia Adam Schaff obstawał twardo przy swoich radykalnie socjalistycznych poglądach. Do końca wierzył, że kapitalizm skazany jest na porażkę i zwycięży socjalizm. Zmieniała się jednak jego definicja socjalizmu – był przeciwnikiem dogmatyzmu, uważał że system ten może przyjąć formy jakie trudno nam sobie dzisiaj wyobrazić. W poglądach zbliżył się do alter czy antyglobalistów – apelował o zaprzestanie wytwarzania broni atomowej, przestrzegał przed tragedią ekologiczną, zwracał uwagę na groźbę przeludnienia oraz na rosnące w skali globalnej nierówności. Był też przekonany o nieuchronności strukturalnego bezrobocia i o konieczności przejścia od „cywilizacji pracy” do „cywilizacji zajęć”. Aprobował Marksa, ale odrzucał marksizm-leninizm i rewolucję rosyjską uważał za z góry skazaną na niepowodzenie. Podobnie polski „komunofaszyzm”, który uważał za skazany na niepowodzenie przez fakt narzucenia go Polakom siłą.

Mimo to twardo bronił pewnych osiągnięć tego systemu, takich jak reforma rolna czy osiągnięcia w zakresie sztuki i nauki, które sam współtworzył. W socjalizmie widział realizację podstawowej idei chrześcijaństwa – agape, czyli miłości bliźniego. Za najważniejsze wartości w życiu uznawał: honor oraz tolerancję.

Zmarł 12 listopada 2006 roku – w wieku 93 lat. Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Bibliografia:

  • Friszke Andrzej, Anatomia buntu. Kuroń, Modzelewski i komandosi, Znak, Kraków 2010.
  • Michnik Adam, Tischner Józef, Żakowski Jacek, Między Panem a Plebanem, Znak, Kraków 1998.
  • Rakowski Mieczysław F., Dzienniki polityczne 1958-1962, Iskry, Warszawa 1998,
  • Schaff Adam, Korespondencja, MAG, Warszawa 2010
  • Schaff Adam, Moje spotkania z nauką polską, Polska Oficyna Wydawnicza BGW, Warszawa 1997.
  • Schaff Adam, Pora na spowiedź, Polska Oficyna Wydawnicza BGW, Warszawa 1993.
  • Sowa Andrzej Leon, Historia polityczna Polski 1944-1991, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011.
  • Walicki Andrzej, Od projektu komunistycznego do neoliberalnej utopii, Universitas, Kraków 2013.
  • Wojtczak Mieczysław, Wielką i mniejszą literą. Literatura i polityka w pierwszym ćwierćwieczu PRL, Studio Emka, Warszawa 2014,

Redakcja: Michał Woś

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Tomasz Leszkowicz
„Oblicza propagandy PRL”
Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron: 116
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-05-1

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Mateusz Kuryła
Absolwent filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim, prywatnie pasjonat historii. Interesuje się szeroko pojętą „późną nowoczesnością” (od Wielkiej Rewolucji Francuskiej po historię najnowszą), ze szczególnym uwzględnieniem historii idei, prądów intelektualnych oraz zaangażowania intelektualistów. Obecnie prowadzi szczegółowe badania nad historią Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy