Opublikowano
2016-08-29 11:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Nicolae Ceauşescu - ostatnie godziny tyrana

Nicolae Ceauşescu przez ponad dwadzieścia lat terroryzował swój naród. Jednak w grudniu 1989 r. udręczeni Rumuni obalili satrapę. Jak wyglądały ostatnie chwile krwawego dyktatora?


Strony:
1 2 3

Ceauşescu w areszcie

Rumuński znaczek pocztowy z 1988 r. upamiętniający 70 urodziny Nicolae Ceauşescu oraz 55-lecie jego działalności partyjnej (domena publiczna).

Dwudziestego drugiego grudnia Front Ocalenia Narodowego nie miał jeszcze pewności co do tego, jak postąpić z dyktatorską parą. Szef garnizonu w Târgovişte otrzymał jednak rozkaz strzec i za wszelką cenę bronić Nicolae i Eleny Ceauşescu. Nie wykluczało to możliwości zastrzelenia małżeństwa, w razie gdyby w wyniku jakiegoś ataku garnizonu nie udało się utrzymać. Nie wolno ich w żadnym razie – zgodnie z surowym nakazem ze stolicy – przekazać komukolwiek żywych .

Nicolae i Elena Ceauşescu siedzieli w pokoju prowizorycznie umeblowanym łóżkami, okna były całkowicie zaciemnione. Towarzyszył im major Boboc i znany im już podoficer milicji Constantin Paisie. Paisie nie opuści ich zresztą aż do śmierci. Uparł się, że będzie im towarzyszył w koszarach, a w natłoku zdarzeń wszystko było najwyraźniej możliwe.

W korytarzu przed pokojem straż trzymało czterech żołnierzy. Małżonkowie nie uświadamiali sobie powagi sytuacji. Nikt ze strażników, włączając w to komendanta, nie powiedział im wyraźnie, że są aresztowani, że są więźniami. Jako powód pobytu w koszarach i surowego nadzoru (nawet do toalety udają się w towarzystwie żołnierza) podawano im wymijająco, że w wyniku panującego w kraju powstania konieczne jest zapewnienie im bezpieczeństwa. Do Nicolae Ceauşescu nadal wszyscy zwracali się per „towarzyszu prezydencie” lub „towarzyszu głównodowodzący”. Nie mieli w pokoju telewizora, czyli nie docierały do nich aktualne informacje. Na ulicy demonstranci dawali głośno wyraz swojej radości z upadku pary, której przypisywali diaboliczne cechy. W garnizonie siedziało stare małżeństwo, które już niczego nie posiadało – i nie było tego świadome.

W niewielkim pokoju panował zaduch. Zabrano im cywilne ubrania i wręczono wojskowe uniformy z garnizonowych zasobów odzieżowych. Brzydzili się przynoszonym im jedzeniem. Biały ser, salami, ciemny chleb. Jemu? Taki chleb? Taki chleb w okolicy, gdzie wypieka się najlepszy chleb w Rumunii? Dostają posłodzoną herbatę. Ale Nicolae Ceauşescu był diabetykiem, nie wolno mu było jeść nic słodkiego. Ktoś przyniósł niesłodzoną herbatę, ale nie pomyślał o wodzie mineralnej. Strażnicy dawali prezydentowi do zrozumienia, że byliby szczęśliwi, mogąc codziennie jeść to, co on wyrzuca. Wódz miał napady histerii, pienił się w dosłownym znaczeniu tego słowa. Gdy się tak denerwował, że dzieje mu się krzywda, Elena głaskała go delikatnie i pocieszała jak dziecko. Tylko jej słowa, jej czuła litania, były w stanie go uspokoić. Pierwszej nocy spali w jednym łóżku, wtuleni w siebie, szepczący. Przez kolejne dni i noce Nicolae Ceauşescu niemal nie zmrużył oka. Ona drzemała od czasu do czasu. Strażnik stwierdził, że we śnie wyglądała, jakby nie żyła: otwarte usta, ręce złożone na brzuchu, skóra pożółkła i wysuszona. Gdy nie spała, jej czujnemu i podejrzliwemu spojrzeniu nie umknęło żadne poruszenie. Elena Ceauşescu martwiła się o swoje dzieci, pytała, co u nich .

Rzekomo ze względów bezpieczeństwa zabrano ich w ciągu dnia do zamaskowanego wozu wojskowego, który stał na terenie garnizonu. Niespokojny, ciągle spięty obalony szef państwa usiłował namówić swoich „obrońców”, żeby zabrali kilka wozów pancernych i pojechali do Bukaresztu. Tam miał przemówić znów do ludu, powiedzieć mu, że go zdradzono. Któregoś razu usłyszał okrzyki demonstrantów na ulicy: Ole, ole, ole Ceauşescu nu mai e! (Hurra, hurra, hurra, nie ma Ceauşescu!). Całkowicie błędnie ocenił sytuację i uznał, że demonstranci go przywołują. Rzucił się do okna, chcąc przemówić do ludzi. Strażnik z największym trudem powstrzymał go od otwarcia okna. W zamieszaniu Ceauşescu uderzył się o coś, nos mu krwawił. Raz znów wezwał komendanta (który ze wszystkich sił unikał spotkań z małżeństwem Ceauşescu) i poprosił go o pieniądze na nową koszulę i czystą bieliznę, bo już dłużej nie wytrzyma w brudnym ubraniu . Kemenici odrzucił jego prośbę. Potem będzie robił sobie wyrzuty, że nie oddał Ceauşescu tej przysługi i nie zdobył się na inne, drobne ludzkie gesty wobec więźniów. Mydło, ręcznik, filiżankę świeżego mleka, radio.

Tłumienie demonstracji w Bukareszcie przez wojsko (fot. Denoel Paris/„1989 Libertate Roumanie”, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

W opowieściach ludzi pilnujących Nicolae Ceauşescu i jego żony Eleny w tych ostatnich dniach powracają zgodnie dwie cechy zachowania tych dwojga . Po pierwsze, całkowity brak kontaktu z rzeczywistością, zadziwiająca sztywność poglądów. Podczas nieudanej ucieczki widzieli przecież, co się dzieje na ulicach i jak demonstranci reagują na ich widok, jednak w żadnym momencie nie dopuścili do siebie myśli, że to właśnie przeciwko nim zwraca się złość społeczeństwa. Zdaniem obojga ich sytuacja wynikała ze zdrady zainicjowanej przez obce mocarstwa i wspartej przez ludzi z własnych szeregów. Po drugie, Nicolae i Elena Ceauşescu do samego końca zdecydowanie odrzucali zarzut o wpędzenie kraju w głód i nędzę, wskazywali za to na osiągnięte przez nich „sukcesy” – kombinaty, bloki mieszkalne itd. To niezrozumienie, a raczej niezdolność do dostrzegania realnego świata, czyni z końca Ceauşescu tragedię.

Tekst jest fragmentem książki Thomasa Kunze „Ceausescu. Piekło na ziemi”:

Autor: Thomas Kunze
Tytuł: „Ceausescu. Piekło na ziemi”
ISBN: 978-83-8069-430-9
Format: 165 mm x 240 mm
Liczba stron: 448
Oprawa twarda
Cena: 55 zł
Kup ze zniżką w księgarni Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Thomas Kunze

Niemiecki historyk, absolwent uniwersytetów w Lipsku i Jenie. Wykładał m.in. na Uniwersytecie Owidiusza w Konstancy. Od 2002 r. związany z Fundacją im. Konrada Adenauera. Autor licznych publikacji historycznych o Niemczech, krajach Europy Wschodniej oraz Rosji.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org