Skandal w teatrze – o premierze „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego

Skandal to w teatrze nic nowego. Zanim kontrowersje wzbudzały _Do Damaszku_ Jana Klaty w Starym Teatrze czy _Śmierć i dziewczyna_ Eweliny Marciniak w Teatrze Polskim, niemałe oburzenie wśród publiczności wywołało _Wesele_ Stanisława Wyspiańskiego, dziś uznawane za arcydzieło polskiej dramaturgii.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Kazimierz Kamiński jako Stańczyk w prapremierze Wesela Stanisława Wyspiańskiego (fot. atelier "Zofia", domena publiczna)
Genezę dramatu znają chyba wszyscy. Ślub krakowskiego literata Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny, chłopki z Bronowic, stał się w Krakowie towarzyską sensacją, lecz prawdziwa afera wybuchła dopiero po wystawieniu Wesela. Sztuka znalazła się na ustach wszystkich. Pół miasta obraziło się na Wyspiańskiego, a Lucjan Rydel – Pan Młody – dzień po premierze biegał po Plantach, chcąc mu „pysk obić”. Co tak wzburzyło statecznych krakowskich mieszczan?

„Wesele” Stanisława Wyspiańskiego – dramat o zgubnych skutkach pijaństwa

O tym, że Stanisław Wyspiański napisał coś o weselu swojego przyjaciela, które odbyło się 20 listopada 1900 roku w bronowickim domu Włodzimierza Tetmajera, plotkowano już od dawna. Wiedziano też, że bohaterami są autentyczni goście weselni, snuto więc różne domysły. Reklamę dramatu zapewnili przyjaciele artysty i pierwsi słuchacze: Eliza Pareńska, żona wybitnego lekarza i profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego Stanisława Pareńskiego, Rudolf Starzewski, redaktor naczelny „Czasu”, oraz malarz Jan Stanisławski. Wesele powstało zaledwie w kilka tygodni; już w lutym autor Warszawianki przyszedł z gotowym tekstem do dyrektora ówczesnego Teatru Miejskiego (dziś Teatr im. Juliusza Słowackiego – przyp. aut.) Józefa Kotarbińskiego, który ponoć „zapalił się” do wystawienia sztuki, mimo że nie do końca wierzył w jej powodzenie. Pytany o to, jaką przyszłość jej wróży, odpowiadał: „taka sobie sztuka kostiumowo-ludowa, przyjęcie, coś tego – z wódką, samowar... może pójść parę razy”. Reżyserem został Adolf Walewski, który w późniejszych latach zrealizował również inne dramaty Wyspiańskiego, m.in. Wyzwolenie i Noc listopadową. Jan Spitziar specjalnie zaprojektował nową dekorację teatru.

Zobacz też: „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego, czyli koniec pewnej przyjaźni

Próby rozpoczęły się 3 marca 1901 roku i przebiegały w dość nerwowej atmosferze. Trudności interpretacyjne, jakie aktorzy mieli ze swoimi rolami, i brak wskazówek samego Wyspiańskiego, który – mimo że bywał na miejscu codziennie – odmawiał jakichkolwiek komentarzy, a nade wszystko brak wiary w powodzenie spektaklu sprawiały, że przetasowania w obsadzie miały miejsce niemal do samej premiery. Z roli Panny Młodej (którą ostatecznie zagrała Wanda Siemaszkowa) zrezygnowały wcześniej dwie aktorki. Pokpiwano sobie z dramatu, a sporą porcję żartów wypuszczali w miasto sami aktorzy, dowcipkując o tym, że Wesele to nic innego, jak komedia o zgubnych skutkach pijaństwa. Grający Gospodarza Włodzimierz Sobiesław z lubością powtarzał, że „w tej sztuce nawet może tygrys przejść przez scenę i nikogo to nie powinno dziwić”.

Plotka

Nic dziwnego, że dramat wzbudzał spore emocje, zwłaszcza, że były one co rusz podsycane przez „Czas”. 3 marca na łamach dziennika pisano:

Wczoraj artyści nasi odbyli próbę czytaną trzech-aktowego dramatu St. Wyspiańskiego, w którym grać będzie z małymi wyjątkami cały niemal personel sceny naszej. Ponieważ jednak sztuka ta wysoce oryginalna dla artystów przedstawia dużo trudności i potrzebuje w wykonaniu wielkiej subtelności, przeto nie będzie jeszcze graną w nadchodzącą sobotę, chociaż w niedługim bardzo czasie wejdzie w repertuar.

14 marca informowano z kolei:

Dramat St. Wyspiańskiego Wesele przedstawionym zostanie z całą wiernością inscenizacyi zewnętrznej (…). Kostiumy wszystkie będą oryginalne takie, jak są używane w Bronowicach, a muzyka wiejska będzie ilustrować niektóre sceny dramatu.

Natomiast następnego dnia, w przededniu premiery, relacjonowano:

Odbyły się dzisiaj pod kierunkiem p. Walewskiego w obecności autora dwie generalne próby 3-aktowego dramatu St. Wyspiańskiego, w którym autor wprowadził nader liczne grono figur realnych i fantastycznych. (…) pomniejsze role znajdują się w rękach artystów pierwszorzędnych.

Doniesienia prasowe i plotki mocno niepokoiły niektórych uczestników bronowickiego wesela, zwłaszcza Helenę Rydlową, matkę Lucjana Rydla, która poprosiła nawet Wyspiańskiego, by wykreślił ze sztuki Haneczkę, czyli jej córkę Annę Rydlównę, na co ten odparł, że może wycofać utwór z inscenizacji, ale na skreślenia się nie zgadza.

Taniec wokół chochoła (fot. Stanisław Kuczborski, domena publiczna)

Skandal zawisł w powietrzu, gdy w mieście pojawiły się afisze, zapowiadające długo wyczekiwaną premierę. Wśród osób dramatu widniały m.in. autentyczne postaci trzech panienek z zacnych krakowskich domów: Maryny i Zosi – sióstr Marii i Zofii Pareńskich oraz Haneczki – siostry Lucjana. Wówczas Helena Rydlowa wzięła sprawy w swoje ręce i zarządziła druk nowych plakatów na własny koszt ze zmienionymi imionami dziewcząt, których reputacja była już mocno nadszarpnięta. W ten sposób Maryna stała się Klarą, Zosia – Anielą, a Haneczka – Krzysią. Imiona, zgodnie z zamysłem pani Rydlowej, pochodziły rodem z komedii fredrowskich i sienkiewiczowskich powieści. W kasie teatru publiczność mogła więc kupić już nowe afisze, które na zawsze weszły do romantycznej legendy Wesela.

Polecamy e-book: Paweł Rzewuski – „Wielcy zapomniani dwudziestolecia”

Paweł Rzewuski
„Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.1”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 58
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-0-8

Skandal artystyczny i obyczajowy

Kazimierz Kamiński jako Stańczyk na pocztówce z reprodukcją zdjęcia z premiery Wesela (fot. atelier "Zofia", domena publiczna)
W końcu nadszedł ten długo wyczekiwany dzień. Sobota 16 marca 1901 roku. Sprzedano 720 biletów, co stanowiło całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę fakt, że teatr mógł pomieścić 936 widzów. 200 darmowych wejściówek dyrektor Kotarbiński, dbający o dobre układy w mieście, rozdał osobom, na których życzliwości mu zależało. Na prapremierę wybrali się uczestnicy bronowickiego wesela: Eliza Pareńska z córkami, Helena Rydlowa z Anną i Lucjanem, Rudolf Starzewski. Zjawił się cały Kraków: artystyczny, urzędniczy, naukowy. Nie zabrakło też krytyka literackiego i historyka literatury, prezesa Akademii Umiejętności, współautora słynnej Teki stańczyka profesora Stanisława Tarnowskiego, który ze swej loży uważnie lustrował publiczność.

Spektakl rozpoczął się o godzinie 19. Na scenie stanęli między innymi: Włodzimierz Sobiesław, Kazimierz Kamiński, Wanda Siemaszkowa, Gabriela Morska, Leon Stępowski i sam dyrektor Józef Kotarbiński w roli Czepca. Już po pierwszym akcie publiczność była zdezorientowana, a zdania podzielone. Jedni siedzieli jak skamieniali, innych ogarnęła gorączka. Pani Eliza Pareńska – jakby przeczuwając, że jej córki na zawsze wejdą do historii polskiej literatury – nie mogła ukryć zachwytu. Pani Rydlowa wręcz przeciwnie: paliła się ze wstydu, gdy Haneczka – jej własna córka! – prosiła na scenie do tańca drużbę weselnego, a podchmielone parobki mówiły o trzech podlotkach z miasta, że „te panny to nos chcom”! Lucjan Rydel znalazł się w rozterce. Nie chodziło mu już nawet o to, jak grający go Bolesław Zawierski chciał pokazać, „że pod spód więcej nic nie wdziewa”, ale o honor żony i siostry…

Niektórzy widzowie z wysiłkiem próbowali zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi – inni uważali, że mają do czynienia z arcydziełem. Jan Bartosiński wspominał:

W antrakcie wybiegłem i pędząc na pierwsze piętro, mijałem pędzącego w dół Nowaczyńskiego. Podając sobie dłoń, w przelocie usłyszeliśmy słowa wygłoszone przez znaną w mieście żonę kupca, p. Fenzową: »Ach, jakież to nudne!« – »Małpa!« – krzyknął jej w twarz Nowaczyński i zniknął.

O ile po pierwszym akcie wydawało się, że Wesele to komedia obyczajowa i źródło rozlicznych towarzyskich plotek na kolejne tygodnie, o tyle w drugiej odsłonie stało się jasne, że nie o zabawę tu szło, a o sprawy wielkie. Stanisław Tarnowski po scenie z Hetmanem – widzowie domyślili się, że jest nim zdrajca Franciszek Ksawery Branicki, dziadek żony Tarnowskiego – wyszedł ostentacyjnie z teatru. W trzecim akcie publiczność krakowska zamarła, gdy usłyszała zawodzenie Chochoła „miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór…”. O godzinie 22 kurtyna opadła. W teatrze zapanowała długa, pełna napięcia cisza. Dopiero po jakimś czasie rozległy się ogłuszające brawa, widzowie wstali z miejsc. „Wspaniałe, wspaniałe!” – wołał pobladły Lucjan Rydel. Wszyscy próbowali wywołać Wyspiańskiego, krzycząc „Autor, autor!”, ale ten ani myślał się pokazać – zniknął chyłkiem. Dostał za to od pani Elizy Pareńskiej bukiecik fiołków i czekoladki.

Po premierze

Pierwsze recenzje brzmiały podobnie: „myślą przewodnią tej sztuczki jest zachęcić inteligencję, aby się zbliżała da ludu, a choć nie brak przy tym małych dysonansów, ale całość się kończy pogodnie wesołym oberkiem”. Dopiero Rudolf Starzewski – ten sam, który w Weselu jako Dziennikarz otrzymuje od Stańczyka kaduceusz – dokonał interpretacji, która na długo nada ton wszelkim recenzjom, a później rozprawom naukowym. Wbrew słowom Henryka Sienkiewicza, który nazwał Wyspiańskiego grafomanem, potomni osądzili inaczej. Emocje w końcu opadły i o skandalu obyczajowym niemal zapomniano – w każdym razie po jakimś czasie puszczono w zapomnienie „afront” Stanisława Wyspiańskiego…

Autoportret Stanisława Wyspiańskiego (fot. domena publiczna)

A spektakl? Święcił triumfy. W samym tylko Krakowie zagrano go przeszło 35 razy. Wiele cytatów weszło do potocznego języka krakowian i stało się – jakbyśmy dzisiaj powiedzieli – „kultowymi”. „Co tam, panie, w polityce?” – witano się w kawiarniach. „Co się komu w duszy gra” – pytano o zamiary. „Kto mnie wołał, czego chciał?” – zagajali podjeżdżający na wezwanie dorożkarze. „Mus mnie woła, mus mnie woła...” – zdarzało się usłyszeć od spieszących do toalety.

„Tak się cały Kraków »rozweselił«” w 1901 roku.

Bibliografia:

  • Boy-Żeleński Tadeusz, Plotka o „Weselu” Wyspiańskiego, [w:] Wyspiański Stanisław, Wesele, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1983.
  • Śliwińska Monika, Muzy Młodej Polski. Życie i świat Marii, Zofii i Elizy Pareńskich, Iskry, Warszawa 2014.
  • Węgrzyniak Rafał, Encyklopedia „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego, Księgarnia Akademicka, Kraków 2001.

Redakcja: Michał Woś

Kup książkę: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Mateusz Będkowski
„Polacy na krańcach świata: XIX wiek”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 422 Wymiary: 145 x 210
Format: 145 x 210
ISBN: 978-83-66022-39-3 Oprawa: miękka

Książka dostępna również jako e-book, w trzech częściach: Część 1 Część 2 Część 3

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Justyna Skalska
Studentka filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Interesuje się historią i teorią literatury, kulturą i obyczajami II RP, historią kobiet, a także dziejami swojego rodzinnego miasta – Krakowa. Prywatnie miłośniczka książek i jazzu. Publikuje również w czasopiśmie i portalu studenckim „Drugi Obieg”.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy