Opublikowano
2017-03-16 15:04 (akt. 2019-10-04 08:04)
Licencja
Wolna licencja

Wiedźmin i mitologia słowiańska

(strona 2)

"Wiedźmin 3 Dziki Gon", polska gra video, która podbiła serca graczy na całym świecie, pełna jest odniesień do słowiańskich wierzeń i obrzędów. Przyjrzymy się, co dokładnie zaczerpnęli jej twórcy z mitologii naszych przodków.


Strony:
1 2 3

W wodnych głębinach

W pobliżu rzek, jezior czy innych zbiorników wodnych Geralt spotyka nieraz dużą liczbę utopców. Mają siny i zielonkawy kolor, ociekają śluzem, śmierdzą zgnilizną i szlamem – wyglądają jak trupy, który długo leżały w wodzie. I tak też właśnie powstają: z ciał tych, którzy zatonęli. Są to wędrowcy, którzy się zgubili, pijacy, którzy zboczyli ze ścieżki na bagnach, i dzieci, które zapomniały się w swojej zabawie i za bardzo oddaliły się od brzegu. Bardziej niebezpieczni są krewniacy utopców: wodniki, błotniki i topielce.

Słowianie wyobrażali sobie te stwory inaczej. Utopce żyły w głębinach pod wodą, a rodziły się z samobójców, którzy się utopili. Na brzegu można je było spotkać w księżycowe noce, na który wychodziły zwabione srebrzystym blaskiem. Nie stanowiły wówczas zagrożenia. Lubiły siadać na pomostach i palić fajki. Jeśli jednak ktoś wszedł do wody, którą zamieszkiwały utopce, mógł skończyć wciągnięty w głębiny, z których już żywy wyjść nie zdołał. Wierzono także, że utopcem stawał się nieochrzczony niemowlak, którego utopiła własna matka. Po siedmiu latach wracał pod postacią zielonego stworka z dużą głową, długimi włosami i wyłupiastymi oczami, by zemścić się na zabójczyni, wciągając ją w wodne odmęty.

W tych samych wodnych rejonach możemy w Dzikim Gonie natknąć się także na babę wodną. W wiedźmińskim bestiariuszu czytamy:

Niektóre opowieści mówią o tym, jak wodne baby i wodnice zwabiały podróżnych do swoich zbudowanych na bagnach chatynek, udając zbłąkane starowinki. W istocie tylko ktoś bardzo pijany lub ślepy mógłby pomylić jej śmierdzące szlamem i padliną leże z przytulnym schronieniem, a potwora z babcią. Pomarszczone i pokryte brodawkami ciało wodnej baby mierzy bowiem niemal dwa metry i cuchnie mułem i rybami. Z karku sterczą jej długie na dwie piędzi kostne wyrostki, a obrazu dopełniają włosy jak wiecheć wodorostów i szpony, których nie powstydziłby się sam wilkołak.

W Bestiariuszu Słowiańskim natomiast baba wodna to po prostu stara rusałka, która nago tańczyła nad brzegiem wody w blasku księżyca. W wątpliwości jednak poddawano jej umiejętność uwodzenia chłopców, którą przypisywano młodszym przedstawicielkom tego gatunku.

Nekropolie, duchy i demony

Cmentarze od zawsze postrzegane są jako mroczne miejsca, które napawają grozą. Według Słowian, ale także i w wiedźmińskim świecie, z bardzo konkretnych powodów. Wśród grobów można się było natknąć między innymi na cmentarną babę, demona, który nocą rozgrzebywał zmarłych i rozrzucał ich kości, a napotkanego człowieka łapał i zaciągał do mogił. W Dzikim Gonie cmentarna baba żeruje na cmentarzach, ponieważ żywi się ludzkimi zwłokami, a przede wszystkim zgniłym szpikiem kostnym. Jest o wiele gorsza od ghuli, gdyż – w przeciwieństwie do nich – po najedzeniu się wcale nie odchodzi. Zostaje w wybranym przez siebie miejscu i zabija ludzi, by ich pogrzebać i poczekać na ich rozkład.

Bies w grze Wiedźmin 3 (fot. CD Projekt RED)

Imponującą bestią, z którą mierzy się Geralt, nie tylko w zwiastunie, ale także samej grze, jest bies. Żyje w gęstych puszczach, na bagnach i moczarach. Unika ludzi, ale gdy ktoś zbłądzi i przypadkowo na niego trafi, jest to zwykle ostatnia rzecz, jaką w życiu zrobi. Biesy zabijają bez trudu i litości. W mitologii słowiańskiej przedstawiało się je bardzo podobnie, przy czym ich dodatkową cechą było zsyłanie na człowieka różnego rodzaju klątw, klęsk i tragedie. Wraz z nadejściem chrześcijaństwa bies został całkowicie utożsamiony z diabłem.

Za najbardziej odrażającego stwora, z którym musimy walczyć, wcielając się w postać wiedźmina, uważany jest poroniec. Powstaje z martwego, odrzuconego dziecka, którego nie pochowano. Wygląda jak zgniły, zdeformowany noworodek. Pełen nienawiści i złości żeruje na ciężarnych, które doprowadza do śmierci. W Bestiariuszu Słowiańskim poroniec to skrzydlaty demon powstały z martwego płodu – albo poronionego, albo zabitego. Żeruje nocą, nie tylko na kobietach w ciąży, ale również na położnicach, i wysysa ich krew.

Gdy w samo południe, mimo bezwietrznej pogody, kłosy na polu zaczynały delikatnie falować, oznaczało to, że człowiek znalazł się w ogromnym niebezpieczeństwie. Zbliżała się do niego południca, czyli duch kobiety zmarłej tuż przed lub po własnym ślubie. Chuda, pomarszczona z wielkimi kłami i długimi, ostrymi łapami, odziana zwykle w biały strój panny młodej. Napotkanym ofiarom łamała kończyny, dusiła lub urywała głowy. Porywała dzieci do lasu, gdzie je zabijała od razu lub zakopywała żywcem. Nie było na nią sposobu, jej pokłady okrucieństwa i złości były niewyczerpane. Czekano z niecierpliwością na koniec żniw, gdy zakopywała się w ziemi i zapadała w sen zimowy.

Geralt w walce z południcą (fot. CD Projekt RED)

Obraz południcy w grze jest podobny. To również duch kobiety zmarłej tuż przed lub po ożenku. Przed odejściem w zaświaty powstrzymuje go jakiś szczególny, osobisty przedmiot. Istota pojawia się na polach, zwykle w pobliżu miejsca swojej śmierci. Wbrew powszechnym przekonaniom, można ją spotkać także w nocy, jest ona jednak wtedy osłabiona.

Nie wszystkie stwory i duchy były niebezpieczne i sprawiały ludziom problemy. Niegdyś wierzono także w bożątka, czyli dusze zmarłych dzieci, które nie zdążono ochrzcić. Mieszkały wraz z ludźmi, jednak unikały ich wzroku. Za miskę jedzenia chroniły dom przed złymi duchami. W wiedźmińskim bestiariuszu możemy przeczytać ich obszerniejszy opis. Z wyglądu przypominają dzieci, lubią też ich towarzystwo. Bardzo łatwo je obrazić, ale gdy się je szanuje i daje coś do jedzenia, potrafią być bardzo pomocne, wyświadczając przysługi i dbając o ludzi oraz zwierzęta.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Antoniego Olbrychskiego – „Pojedynki, biesiady, modlitwy. Świat średniowiecznych rycerzy”:

Autor: Antoni Olbrychski
Tytuł: „Pojedynki, biesiady, modlitwy. Świat średniowiecznych rycerzy”

ISBN: 978-83-65156-07-5

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 71

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Anna Szczykutowicz

Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim i harcerka ZHR. Interesuje się historią lokalną, zwłaszcza świętokrzyską partyzantką. Miłośniczka pieszych wędrówek i gór.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org