Opublikowano
2013-10-06 18:23
Licencja
Prawa zastrzeżone

Apokalipsa. Bitwa o Berlin

Bitwa o Berlin rozpoczęła się na wzgórzach Seelow nad Odrą 16 kwietnia 1945 roku. To właśnie tutaj regularne wojsko Hitlera stoczyło swój ostatni bój z Armią Czerwoną. Linia wzniesień na zachodnim brzegu Odry stanowiła ostatnią naturalną przeszkodę na drodze Rosjan do niemieckiej stolicy.


1 2 3 4 5 6

Wehrmacht podjął zatem próbę utworzenia swoistej tarczy na przedpolach Berlina — tyle że rozpaczliwie brakowało mu żołnierzy, amunicji i sprzętu, a ponadto Rosjanie posiadali też miażdżącą przewagę w powietrzu. Führer raz jeszcze nakazał swoim wojskom walkę do ostatniego żołnierza.

Niemiecki dowódca generał pułkownik Gotthard Heinrici, dowódca Grupy Armii „Wisła”, był mistrzem wojny obronnej, a swoje umiejętności wypracowywał w trakcie długich lat walk na froncie wschodnim. Mimo bardzo ograniczonych możliwości zdołał w znaczący sposób umocnić wzgórza Seelow, czego Armia Czerwona najwyraźniej nie doceniła. „To straszliwe starcie na zawsze pozostanie w mojej pamięci — wspominał kapitan Anatolij Mierieszko — Niemcy walczyli z olbrzymią determinacją, a my ponieśliśmy znaczne straty. Śnieg już się topił, więc teren był grząski i mocno nasiąknięty wodą. Nasz plan przewidywał frontalne uderzenie na nieprzyjaciela i zmiażdżenie jego sił zgromadzonych za Odrą w ciągu jednego dnia. Okazało się jednak, że złamanie oporu Niemców zajęło nam trzy kolejne dni ciężkich walk”.

Sowiecka artyleria ostrzeliwująca Wzgórza Seelow (fot. ze zbiorów Bundesarchiv, Bild 183-E0406-0022-012, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Niemcy).

Generał porucznik Wasilij Czujkow, dowódca 8 Armii Gwardyjskiej, a także marszałek Gieorgij Żukow, dowódca 1 Frontu Białoruskiego, wspólnie obserwowali rozwój sytuacji na polu bitwy ze stanowiska dowodzenia Czujkowa na wzgórzu Reitwein. Wcześniej Czujkow wysłał do Żukowa właśnie Mierieszkę z zadaniem przywiezienia go do swojej kwatery głównej. Podróż tę Mierieszko wspominał następująco: „Wyjechałem i wkrótce natknąłem się na kolumnę ciężarówek jadących drogą jedna za drugą. To był Żukow i jego sztab. Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłem, było to, że wszystkie pojazdy miały włączone reflektory. Poprosiłem Żukowa, by je zgaszono, ponieważ był to obszar regularnie ostrzeliwany przez niemieckie działa dalekiego zasięgu — a w dwóch przypadkach dokładnie na ten odcinek drogi uderzyli oni nawet swoimi rakietami V-2. Żukow był niewzruszony. «Wkrótce oślepimy faszystów naszymi reflektorami, a potem ostatecznie ich wykończymy» — oświadczył. I właśnie w tym momencie niemiecka artyleria otworzyła ogień, trafiając dwa samochody sztabowe Żukowa. Wówczas reflektory pozostałych błyskawicznie wyłączono”. [...]

Żukow wiedział, że pozycje nieprzyjaciela nie zostały w wystarczającym stopniu rozpoznane. Mimo to liczył na zdławienie wszelkiego oporu samą przewagą ognia. Duże nadzieje pokładał zwłaszcza w zmasowanym ataku artyleryjskim, który miał zastraszyć żołnierzy Heinriciego i odebrać im wolę walki. 16 kwietnia o godzinie 5.30 salwa z trzystu dział rozpoczęła operację na odcinku frontu zajmowanym przez 8 Armię Gwardyjską. W ślad za tym zmasowanym ostrzałem pojawiło się dramatyczne zaskoczenie — Rosjanie włączyli 142 olbrzymie reflektory przeciwlotnicze, które nie tylko oślepiały już mocno oszołomionych ogniem artyleryjskim żołnierzy nieprzyjaciela, ale także doskonale oświetlały teren idącym do ataku czerwonoarmistom.

„Cóż mogliśmy w tej sytuacji zrobić? Absolutnie nic! — oceniał niemiecki kapral Antonius Schneider. — Sowiecki ostrzał artyleryjski był tak intensywny, że dosłownie przeorał cały teren przed nami, pokrywając moich ludzi tak wielką ilością ziemi i błota, że niektórych z nich nie byłem w stanie wręcz rozpoznać. A kiedy włączono reflektory, uniemożliwiło to nam dostrzeżenie jakichkolwiek celów, do których mielibyśmy strzelać — wyglądało to tak, jakby cały zachodni brzeg Odry stał się jedną wielką ścianą ognia”.

Po pewnym czasie potężne sowieckie szperacze nie były jednak w stanie przebić się przez olbrzymią kurtynę kurzu i błota wyrzuconą w powietrze przez zmasowany ostrzał artyleryjski. Jak powiedział Mierieszko, „chmura kurzu powstała nad liniami niemieckimi odbijała snopy światła z powrotem do nas, oślepiając naszych własnych żołnierzy”.

Sowiecki medal za bitwę berlińską (fot. Grzegorz Chladek, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 Generic). Intensywne bombardowanie wcale też nie rozbiło Niemców w pył, na co tak liczył Żukow. Przeciwnie, nacierająca sowiecka piechota napotkała zdecydowany opór. O godzinie 9.00 rano Mierieszko dostał nagłe wezwanie na wzgórze Reitwein do Żukowa i Czujkowa. Obaj znajdowali się w najwyższym punkcie obserwacyjnym, górującym 40 metrów nad zalewowymi terenami nadodrzańskimi, skąd rozciągał się najlepszy widok na całe pole bitwy. Żukow miał do przekazania całą gamę rozkazów. Kabel telefoniczny został zerwany, a ze względów bezpieczeństwa zdecydowano się nie używać transmisji radiowej, wobec czego to właśnie Mierieszko miał osobiście dostarczyć dalsze instrukcje dowódcom poszczególnych korpusów i dywizji. „Żukow był wściekły — zapamiętał Mierieszko. — Używał skrótowych wyrażeń, wygłaszanych szorstkim tonem, a każdemu z nich towarzyszyła jakaś groźba. Miałem odszukać dowódcę 29 Korpusu Piechoty i nakazać mu, by najpóźniej do godziny trzeciej po południu szturmował wzgórza Seelow, o ile nie chce, by go zdegradowano i odebrano mu tytuł Bohatera Związku Sowieckiego. Także wobec dowódców 47 i 82 Dywizji Gwardyjskiej sformułowane zostały podobne groźby”.

„Wszystkie rozkazy oczywiście przekazałem — kontynuował Mierieszko — ale ich odbiorcy za każdym razem odpowiadali mi to samo. Nasz zwiad po niewczasie odkrył, że główne pozycje niemieckie znajdowały się po drugiej stronie wzgórz Seelow, wskutek czego nie ucierpiały one podczas naszego ostrzału artyleryjskiego. Linie obrony nieprzyjaciela pozostały więc nadal nienaruszone. Bez zmasowanych i kilkakrotnie powtarzanych nalotów powietrznych zajęcie wzgórz było zadaniem niemożliwym do wykonania”.

Powyższy fragment pochodzi z książki Michaela Jonesa „Wojna totalna”:

Autor: Michael Jones
Tytuł: „Wojna totalna”
Wydawnictwo Literackie
Wydanie: I
Przekład: Wojciech Tyszka
Oryginalny tytuł: Total War
Data premiery: wrzesień 2013
Format: 165×240 mm
Formaty ebook: EPUB MOBI
Zabezpieczenia ebook: watermark
Oprawa: twarda
Liczba stron: 440
ISBN: 978-83-08-05081-1
Cena: 49,90 zł
Kup ze zniżką na stronach Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3 4 5 6
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: eRPe |

Wzgórza seelowskie nad Odrą? hehehe! 20 km ktoś zgubił



Odpowiedz

Gość: Alvaro |

Ciekawe kiedy czeka nas kolejna wojna. Ruscy i Niemcy juz chyba gotowi znowu.



Odpowiedz

Gość: PGR |

@ Gość: Alvaro tak Ci prędko?



Odpowiedz

Gość: AWU |

Rosjanie przyznają się oficjalnie do straty 81tys zabitych w operacji berlińskiej z czego ponad 30tys poległych podczas walk w mieście. Gdzie są oni pochowani? Na Treptow spoczywa 5tys Sowietów a ok 2tys w Tiergarten. Jest olbrzymi cmentarz przy drodze Baruth-Zossen gdzie pogrzebano 20tys Sowietów ale zginęli oni w walkach o las Halbe starając się zatrzymać niedobitki 9 Armii i uchodzców którzy przebili się do pozycji amerykańskich nad Łabą. Wydawało mi się iż pod koniec wojny zwłaszcza w podbitych krajach raczej grzebali swoich poległych na cmentarzach wojskowych?



Odpowiedz

Gość |

W wywiadzie ze Zbigniewem Wawrem (Przegląd 20/2014) pada stwierdzenie, że Reichstagu broniły głównie cudzoziemskie oddziały SS. Czy wiadomo jakich narodowości byli to żołnierze?



Odpowiedz

Gość: Jaro |

Oddziały francuskiego SS



Odpowiedz

Gość: Polak |

Nie ma czegoś takiego jak "katjusza", "poznań", "berlin".



Odpowiedz
Michael Jones

Brytyjski historyk, autor książek poświęconych drugiej wojnie światowej, przede wszystkim na froncie wschodnim, m.in. Leningrad: State of Siege, The Retreat: Hitler's First Defeat, Stalingrad: How the Red Army Triumphed. W 2013 r. po polsku ukazała

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org