Opublikowano
2018-11-26 18:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Co wiemy o poprzednikach Mieszka I?

Lech? Popiel? A może Krak? Profesor Jerzy Strzelczyk opowiada o władcach Polski sprzed panowania Mieszka I.


Strony:
1 2 3

Mirosław Maciorowski: Wierzy pan w istnienie Popiela, pierwszego znanego z imienia władcy Polski?

Prof. Jerzy Strzelczyk: To nie jest kwestia wiary. Jestem przekonany, że go nie było. Nie ma żadnych poważnych argumentów za tym, że istniał.

A w oracza Piasta, który go obalił i założył nową dynastię?

Też za bardzo nie wierzę, choć w tym przypadku można by mieć pewne wątpliwości. W przeciwieństwie do Popiela chodzi tu bądź co bądź o protoplastę rzeczywiście panującego rodu. Trudno przyjąć, że ktoś go po prostu wymyślił.

Historię Popiela i Piasta opisał w XII w. Gall Anonim. Jego Kronika i czyny książąt czyli władców polskich traktowana jest jak źródło historyczne.

Gall (zm. po 1116) przybył na dwór księcia Bolesława Krzywoustego na początku XII w. i nie znał polskiej tradycji, był zatem zdany na innych. Jego informacje można traktować na ogół jako wiarygodne, choć nie musi to dotyczyć tego krótkiego okresu naszej „historii” sprzed Mieszka. Po prostu chciał coś o tych czasach opowiedzieć.

Zaprowadzenie chrześcijaństwa, obraz Jana Matejki (domena publiczna)

Streśćmy więc legendę o Popielu w wersji Galla Anonima:

W Gnieźnie książę Popiel wyprawia ucztę z okazji postrzyżyn dwóch synów. To w pogańskiej tradycji ważny rytuał: siedmioletnim chłopcom obcina się włosy, nadaje dorosłe imiona, a opiekę nad nimi od matki przejmuje ojciec. Na uczcie zjawiają się dwaj tajemniczy wędrowcy, ale zostają przegnani. Idą więc do chaty ubogiego oracza Piasta i jego żony Rzepki, gdzie znajdują gościnę. Podczas postrzyżyn ich jedynego syna dzieje się cud: pomnożenie jadła i picia, których jednocześnie ubywa na uczcie u Popiela. Za zgodą tajemniczych wędrowców Piast zaprasza na biesiadę także księcia, który przybywa do chaty kmiotka. Syn Piasta podczas postrzyżyn otrzymuje imię Siemowit, a potem rośnie w siłę i w końcu „król królów i książę książąt”, czyli Bóg, ustanawia go księciem Polski. Popiel zaś wraz z potomstwem zostaje przepędzony z księstwa, w dodatku prześladują go myszy. Ukrywa się przed nimi w drewnianej wieży na wyspie, ale to mu nie pomaga – ginie zagryziony.

Prawda to czy bajka?

Mieszko I - wiking, Słowianin czy przybysz z Moraw?

Czytaj dalej...

Przez długi czas w polskiej nauce i świadomości historycznej ta wersja uchodziła za jedynie słuszną. Naturalnie uważano, że jest w niej znaczny pierwiastek legendy, ale zasadniczo nie miało to znaczenia. Nawet historycy najbardziej krytyczni wobec źródeł tłumaczyli, że to niemożliwe, by na dworze Bolesława Krzywoustego zapomniano, kto panował przed Mieszkiem I. Tym bardziej że w średniowieczu dużą rolę odgrywała tzw. pamięć dynastyczna.
Skoro w polinezyjskich kulturach nieznających pisma potrafiono przechować pamięć kilkudziesięciu przodków wstecz, to zapamiętanie kilku prostych imion, i to zaledwie sześć pokoleń wstecz, a gdyby cofnąć się aż do Popiela, to tylko dziewięć, nie przekraczało w średniowieczu zdolności nikogo w Polsce, „chyba że jakichś matołków” – pisał wybitny mediewista prof. Karol Buczek.

Według Galla Anonima następcą Siemowita był Lestek, a po nim władzę miał przejąć jego syn Siemomysł, ojciec Mieszka I. Autorzy wielu opracowań tę listę trzech przedmieszkowych władców uznali za wiarygodną.

Oni mogli istnieć, ale nie musieli. Argumentem przeciw nim jest fakt, że te imiona nie pojawiły się w rodzie Piastów w kilku pokoleniach po Mieszku I. Pierwszy znany Lestek, czyli Leszek, panował dopiero w XII w., a Siemowit – w następnym stuleciu, co jednak może być efektem dość już wtedy znanej XIII-wiecznej Kroniki polskiej Wincentego Kadłubka (ok. 1150–1223), w której pojawiły się te imiona, bo mistrz Wincenty obficie korzystał z dzieła Galla.

Władcy Polski Popiel zjadany przez myszy na obrazie Aleksandra Guagniniego

Natomiast za ich istnieniem paradoksalnie przemawia to, że Gall Anonim nie pisze o nich wiele. Jego informacje – w zasadzie same imiona i ogólniki – mogłyby w gruncie rzeczy pasować do każdego władcy. A co szkodziło, żeby ich historię upiększyć, dodać parę chwalebnych czynów z zasłyszanej tradycji czy z własnej inwencji, wynieść bohaterów, a tym samym całą dynastię? Gall jednak tego nie zrobił, co może świadczyć o tym, że był uczciwy i pisał tylko to, o czym był przekonany. Co więcej, sam zastrzegł, że o czasach przedmieszkowych pisze to, co opowiadają „starcy sędziwi”. Jakby trochę się od tego odcinał.

Ale przecież Gall przebywał na dworze polskiego księcia i zdawał sobie sprawę, że powinien napisać panegiryk na jego cześć. Barwna opowieść o przodkach władcy byłaby jego ważnym elementem.

Taki panegiryk był Bolesławowi Krzywoustemu rzeczywiście wtedy bardzo potrzebny. Po krwawej rozprawie ze starszym bratem Zbigniewem, którego ok. 1113 r. kazał oślepić [niektórzy badacze datującą to wydarzenia na 1111 r.], duża część społeczeństwa stanęła przeciw niemu, a biskup gnieźnieński Marcin obłożył go klątwą. Książę potrzebował więc ideologicznego wzmocnienia.
Wracając do tematu, przyjmijmy, że Siemowit, Lestek i Siemomysł mogli być postaciami historycznymi, ale z Piastem bym nie zaryzykował. Już pochodzenie jego imienia wywołuje spory. Niektórzy uczeni twierdzą, że to wcale nie jest imię, tylko przydomek pochodzący od zajęcia: Piast, czyli piastun, opiekun dzieci władcy.

Gall Anonim był duchownym. Czy ten fakt wpływał na treść jego zapisków?

Musiał uwzględniać oczekiwania kościelnych zwierzchników, których punkt widzenia niekoniecznie był zbieżny ze zdaniem panującego. Na początku XII w. biskupi dobrze pamiętali, że kilkadziesiąt lat wcześniej, ok. 1038 r., zaraz po śmierci Mieszka II, wybuchło powstanie ludowe (…). Wstrząsnęło ono chrześcijaństwem w państwie piastowskim i niemalże zakwestionowało jego istnienie. Dopóki więc była możliwość recydywy, przypominanie czasów pogańskich nie leżało w interesie Kościoła, który starał się zatrzeć wszelkie przedchrześcijańskie ślady w Polsce.

Wielka Lechia nie istniała – baza artykułów

Czytaj dalej...

Jak historycy próbowali wyjaśnić albo interpretować legendę o Popielu i Piaście?

Rozmaicie. Przed laty wielu badaczy po prostu brało ją dosłownie, ale im bliżej naszych czasów, tym bardziej krytyczne stały się komentarze, za którymi stoją wnikliwe badania.
Najbardziej przekonuje nowoczesna interpretacja prof. Jacka Banaszkiewicza, który uznał legendę opisaną przez Galla Anonima za echo zjawisk typowych dla różnych ludów indoeuropejskich, do których przecież należą Słowianie (…). Prof. Banaszkiewicz umieścił ją w kontekście tzw. schematu trójfunkcyjnego, teorii sformułowanej przez francuskiego badacza Georges’a Dumézila (1898–1986). Mówi ona, że indoeuropejskie wspólnoty zorganizowane były wokół trzech dziedzin życia: kapłaństwa, wojowania i produkcji. To temat na wielogodzinny wykład, skupię się więc tylko na jednym, według mnie najbardziej prawdopodobnym elemencie teorii prof. Banaszkiewicza.
Otóż jedną z cech godziwego, dobrego i wskazanego przez Boga władcy, nawet pogańskiego, jest wielkoduszność i gościnność. Tymczasem książę Popiel (czy jego ludzie) przepędził wędrowców, którzy poszli od niego do prostego oracza. Podczas uczty doszło do cudu rozmnożenia pokarmów jak w Kanie Galilejskiej. Dzięki temu na biesiadzie Piast mógł podjąć mnóstwo gości, w tym także księcia Popiela z jego dworem. Nastąpiło odwrócenie ról: prosty oracz przejął funkcję władcy. Popiel nie mógł zaspokoić potrzeb wspólnoty, a zrobił to jego sługa. Godny był więc władzy.
Opowiadanie o Popielu i Piaście, ucztach i tajemniczych wędrowcach miało na celu wyjaśnienie, jak to się stało, że na trzy pokolenia przed Mieszkiem I doszło w Gnieźnie do zamachu stanu. Panującego władcę zastąpił nowy, z rodu Piasta, wybrany przez Opatrzność. Prawdopodobnie tej legendy Gall Anonim wcale nie musiał wymyślać, mógł ją usłyszeć od kogoś na dworze Bolesława.

Ten tekst jest fragmentem książki Beaty Maciejewskiej i Mirosława Maciorowskiego „Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana”:

Beata Maciejewska, Mirosław Maciorowski – „Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana” – okładka Tytuł: Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana
Autorzy: Beata Maciejewska, Mirosław Maciorowski
Wydawnictwo: Agora
Język wydania: polski
Liczba stron: 1264
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-11-28
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 235 × 165
Cena okładkowa: 90,00 zł
Kup ze zniżką!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: kermo |

To, że nie znamy swojej historii sprzed Mieszka I to zawdzięczamy tylko i wyłącznie kościołowi i chrześcijaństwu ... Zrobili wszystko, żeby zatrzeć historię. Tak jak robią to teraz ...



Odpowiedz

@ Gość: kermo

Wyczytałeś to w katechizmie sekty turbolechitów?



Odpowiedz

Gość: reader |

No tak, Gall Anonim wziął książkę telefoniczną i na chybił trafił wybrał sobie jakieś losowe imiona słowiańskie, no i wyssał z palca jakieś baśnie, to co mu akurat pasowało. Litości. W 1010 roku na dworze Piastów nikt nie znał imion dziadka, pradziadka i wcześniejszych antenatów Chrobrego? W mojej rodzinie nikt się nie zajmuje genealogiami, ale i tak znamy imiona i nazwiska na 4-5 pokoleń wstecz.



Odpowiedz

@ Gość: reader

Gall niczego nie wymyślał, bo sam zapewne nie umiał po miejscowemu, albo tylko jako język obcy wyuczony w wieku dojrzałym. Zapisał to, co mu podano do wierzenia.



Odpowiedz

Gość: |

Skromny uczniu profesora Lehra-Spławińskiego, nie było tak jak piszesz, że te imiona pojawiły się dopiero po Gallu. W dynastii tej którą znamy może tak, ale przecież nie możemy powiedzieć, że znamy imiona wszystkich krewnych Mieszka z X wieku, więc co takie stwierdzenie jest warte? Może wujowie, pradziadowie, kuzyni itd. mieli takie imiona? Mamy w Chorwacji Semiuitus, Semiuit już w 1070, 1072 r. Co do Sie(mo)mysła jest na zachodzie Cimusclo /839/, Zemuzil /1046/. Autentyczne imiona. Po co powtarzać, że Gall miałby wymyślać jakieś imiona, jakichś ludzi.



Odpowiedz

@ Gość:

Te trzy imiona Siemowit, Lścik i Siemimysł (tak rekonstruował A. Bańkowski, a nie Lehr-Spławiński) brzmią wiarygodnie, mieszcząc się w prapolskim systemie nazewniczym i posiadając niekiedy odpowiedniki w innych częściach Słowiańszczyzny. Imiona Piast i Popiel (Pąpyl?) są innego typu, przypominają raczej (legendarną) tradycję germańską, w której najdawniejsi protoplaści (np. u Wandalów) noszą imiona równe wyrazom pospolitym, co przemawia przeciwko autentyczności tych postaci.

Trzeba zakładać, że jeśli Mieszko rzeczywiście pochodził z wysoko postawionej rodziny (tzn. władzę odziedziczył, a nie uzurpował), imiona swojego ojca i dziada (a może i pradziadów) znał, i mógł je przekazać dalej, a nawet mu na takim przekazaniu tradycji zależało. Ale czy na pewno władzę odziedziczył? Pamiętajmy, że imiona dwuczłonowe w XI w. były jeszcze żywe, i mogły być tworzone przez Staropolaków ad hoc.



Odpowiedz

@ Gość: reader
Jakoś nikt nie chce zauważyć, że brzmiące słowiańsko imię Mieszko (lub jakiś jego wariant) pojawiło się po raz pierwszy dopiero u Galla Anonima na pocz. XII w. tylko dlatego, że być może wcześniej nosił on np. imię germańskie. Analogicznie do sytuacji na Rusi, gdzie w tzw. kronice Nestora - powstałej w tym samym czasie co kronika Galla Anonima - występują imiona Igora, Olega, Światosława lub Włodzimierza, podczas gdy w zachowanych dokumentach bizantyjskich z IX-X w. (lub ich wiarygodnych odpisach) występują odpowiednio imiona Ingvara, Helgu, Svena lub Waldemara. Ulubionym moim przykładem jest książę kijowski z XII wieku (zm. 1132), ochrzczony jako Teodor Harald (córki Ingeborga i Malmfrida), a który obecnie jest znany wyłącznie jako Mścisław. Dlatego też nie powinniśmy przywiązywać specjalnego znaczenia do imion użytych po wiekach przez naszego nadwornego dziejopisa, bo być może były przez niego zmyślone, lecz pasowały do ówczesnej poprawności politycznej.



Odpowiedz

@ bartensteiner

Najbardziej kompetentna i najnowsza zarazem (zbieżna z dawnymi propozycjami Fenikowskiego i Bańkowskiego) rekonstrukcja imienia funkcjonującego dzisiaj jako Mieszko jest tutaj:

https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&ved=2ahUKEwjRx_O1iPzeAhULElAKHX2vBI4QFjABegQICRAC&url=http%3A%2F%2Fapcz.umk.pl%2Fczasopisma%2Findex.php%2FKH%2Farticle%2Fdownload%2FKH.2015.122.2.01%2F12872&usg=AOvVaw3KDo5fSiJVoZbaeDHZY54s

W szczegółach trochę się z Sucharskim różnię. Np. nie jestem przekonany, że on musiał mieć chore oczy. Mało prawdopodobne jest, by ktoś ślepy od urodzenia przejrzał. Wystarczyło natomiast, aby w rodzinie zdarzył się taki przypadek choroby, by on (np. jako kolejne dziecko) otrzymał imię tzw. ochronne - nazwanie go wyrazem odnoszonym do człowieka chorego na jakąś chorobę oczu (albo samą nazwą choroby) miało go chronić przed zachorowaniem. On o tym wiedział, i dlatego się tego imienia trzymał do końca życia, ewentualnego drugiego imienia (chrzestnego) używając tylko w sytuacjach wyjątkowych (np. w piśmie dla papieża).
Sądzę, że Gallowi próbowano tłumaczyć znaczenie imienia, ale on zrozumiał z tego tyle, że chodziło o jakąś chorobę oczu czy ślepotę. Zresztą trudno byłoby mnichowi napisać, że protoplasta dynastii na całego hołdował pogańskim przesądom.



Odpowiedz

@ Skromny_uczeń_Profesora_Kostrzewskiego
Ja też jestem przekonany, że opisywana ślepota Mieszka nie była objawem medycznym, lecz eufemizmem, tłumaczącym początkową niemożność dojrzenia przezeń Prawdy Bożej, co przecież nie przynosiło chluby chrześcijańskiemu władcy. Nie możemy przy tym zapominać, że Gall Anonim był przede wszystkim dziejopisem nadwornym, którego głównym zadaniem było propagowanie chwały Bolesława Krzywoustego oraz znakomitości i starożytności jego rodu. Wydaje mi się wielce prawdopodobnym, że imiona przodków Mieszka I zostały przez naszego dziejopisa wymyślone na potrzeby wspomnianej polityki dynastycznej, na co wskazuje brak potwierdzenia ich w innych źródłach z epoki. Brak owych źródeł uniemożliwiał jednocześnie zdyskredytowanie starożytności rodu Piastów przez ewentualnych konkurentów politycznych - zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Nie przybliża nas to jednak do w miarę wiarygodnego określenia proweniencji Mieszka. Gdyby były możliwe zakłady - obstawiałbym jego pochodzenie od zamieszkałego od wielu wieków na terenie obecnej Polski ludu germańskiego (60% szans) lub importu z Danii (20%). Wszystkim innym koncepcjom przypisałbym najwyżej 20%.



Odpowiedz


Istotne jest to, że wspomniane w artykule Sucharskiego czasowniki słowiańskie nie znaczą 'być ślepym", a 'mrużyć oczy, migać powiekami, migotać (o świetle)'*.
Mogły się odnosić do charakterystyki objawów choroby takiej jak np. światłowstręt (lub innych, przy których światłowstręt występuje). Ślepi niekiedy mają trwale przymrużone oczy, ale *mieżka to nie jest po prostu 'ślepy'. Ślepy jest ślepy, dawny wyraz kontynuowany do dzisiaj w tym samym znaczeniu. Gdyby zresztą był w dzieciństwie ślepy, nie zostałby nazwany 'Ślepym', bo by go to w oczywisty sposób stygmatyzowało.

Dlatego uważam, że Gall albo źle zrozumiał, albo celowo zrozumiał, jak chciał, bo tak mu pasowało na potrzeby legendy, którą stwarzał. Czyli, mówiąc inaczej, został przez podane mu objaśnienie imienia zainspirowany (ukierunkowany).

* Np. słowo mżyk (dziś znane głównie jako nazwisko) w dawnej polszczyźnie (gdzieniegdzie po gwarach bodaj do dziś) oznaczało 'ciuciubabkę'.



Odpowiedz


Widzę, że Strzelczyk posługuje się tym samym argumentem co niegdyś ja na Histmagu.: że imiona przodków Mieszka pojawiają się w dynastii dopiero po spisaniu kroniki Galla.

No, no... Ciekawe, czy ktoś to dostrzegł jeszcze wcześniej.



Odpowiedz

@ Skromny_uczeń_Profesora_Kostrzewskiego

Uważaj, bo nasz (nie)Przyjaciel, takich co się przechwalają jak ja, nazywa tu bufonami!



Odpowiedz

Gość: Horus |

@ Skromny_uczeń_Profesora_Kostrzewskiego

Może właśnie dlatego, że Siemowit, Lestek i Siemomysł byli poganami i Piastowie-chrześcijanie nie chcieli przyjmować imion po Piastach-poganach?



Odpowiedz

Gość: ŁukaszM |

@ Gość: Horus
Całkiem możliwe.



Odpowiedz

Gość: Mieszko |

Na monecie, którą każdy widzi na banknocie 10zł, nie ma takiego imienia. Można odczytać kilka wariantów słowa : Mezko, Męzko, Mężko. Żeby mieć pewność jakie znaki zostały wybite, trzeba zrobić badanie monety np. rentgen. Ja stawiam na Mężko - od słowa mężny. Mieszko jako słowo wywodzi się od miecha lub mieszka (mały woreczek na monety i stąd rzezimieszek) i określa właściciela imienia na rozdmuchanego lub kupionego. Kolejne deprecjonowanie naszej przeszłości.



Odpowiedz

Gość: W.K |

@ Gość: Mieszko
Mnie tam mówiono, że to od "miszka" - "niedźwiedź" (słowo, od którego powstał nasze "miś").



Odpowiedz

Gość: Polanin |

Kilka faktów: Rzym miał swoje szlaki bursztynowe, ale nigdy nie podbił tych ziem, wręcz płacił komuś za ich utrzymanie i ochronę. Saraceni i Madziarzy również nie dotarli zbrojnie nad Bałtyk. Z drugiej strony wiele arabskich monet i broni sprzed X wieku znajduje się na podkarpaciu - zatem albo tam zostali rozbici, albo istniał handel. Słynny "szczerbiec" jest pochodzenia (lub na wzór) broni z bliskiego wschodu. Pismo runiczne, błędnie przypisywane wikingom, znajduje się w całej wschodniej europie, od Bałtyku poprzez obecne Włochy i Turcję aż do Zatoki Perskiej, Kaukazu i Uralu. Scytowie, Sarmaci, Etruskowie czy też państwo Samona... tych plemion było wiele, posługiwali się podobnym językiem i pismem, zmiennym oczywiście na przestrzeni wieków. Słowianie to nie jedno plemię czy narodowość - to dobrze zarządzany związek wielu plemion, który został pokonany nie przez wojnę, tylko przez religię. Dlatego Kościół Rzymski zatarł wszelkie możliwe ślady po Słowianach, gdyż ich się po prostu bał. Zauważcie, że to rzymianie dostosowali swoją religię do obyczajów i świąt słowiańskich, żeby ją podstępem wprowadzić na nasze ziemie. Przypadek?



Odpowiedz

@ Gość: Polanin

To jest tej górnej półki?



Odpowiedz
Jerzy Strzelczyk

Wybitny polski historyk, znawca średniowiecza polskiego i powszechnego. Autor kilkudziesięciu książek, z których wiele było tłumaczonych na języki obce. Jego opracowania dziejów Gotów, Wandalów, Longobardów i Słowian połabskich cieszą się niemalejącym zainteresowaniem, podobnie jak biografie Mieszka I i Bolesława Chrobrego, a najnowszy Otton I Wielki jest pierwszą polską książką o tej wybitnej postaci.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org