Opublikowano
2017-02-28 19:45
Licencja
Wolna licencja

„Dyktatura ciemniaków”, czyli Kisielewski idzie na wojnę

W 1968 roku Stefan Kisielewski w niewybredny sposób skrytykował decyzję cenzury o zdjęciu "Dziadów" z afisza. Jego słowa do żywego dopiekły ówczesnemu pierwszemu sekretarzowi – Władysławowi Gomułce. Odpowiedź władz na wystąpienie Kisielewskiego okazała się więc gwałtowna...


Strony:
1 2

Maj 1967 roku. Na Bliskim Wschodzie następuje gwałtowne zaostrzenie sytuacji, gdy Nikołaj Podgorny przekazuje Anwarowi Sadatowi fałszywą informację o mobilizacji wojsk izraelskich. Państwa arabskie już od dwudziestu lat usiłują pozbyć się Izraela. W tym czasie doszło między nimi do dwóch wojen i eskalacji działań podczas kryzysu sueskiego. Fałszywka Podgornego idealnie spełnia swoje zadanie, prowokując Arabów do przygotowania kolejnej wojny. Izrael dowiaduje się o tych ruchach (Naser się z nimi zresztą nie kryje) i zaczyna snuć plany odparcia połączonych sił egipskich, jordańskich, syryjskich i irackich. Mosze Dajan proponuje wtedy śmiały plan uderzenia wyprzedzającego: trzy dywizje izraelskie zmiotą z półwyspu Synaj szykującą się do ataku armię egipską, później zaś owe siły przerzuci się na front syryjski i jordański, by rozbiły kolejnych przeciwników.

Izraelscy żołnierze w czasie wojny sześciodniowej (fot. ROSENMAN424)

Rankiem 5 czerwca 1967 roku izraelskie Dowództwo Południowe przeprowadziło potężne natarcie na linie egipskie. Powtórzyła się sytuacja z początku operacji „Barbarossa”: przeważające liczebnie siły zostały rozbite przez mniejszego i bardziej mobilnego przeciwnika, ponieważ znajdowały się na pozycjach do ataku, nie obrony. Rychło Synaj został zabezpieczony, siły izraelskie przerzucono zaś na pozostałe fronty. Gdy ogłoszono zawieszenie broni, Żydzi znajdowali się o kilka godzin od przedmieść Damaszku.

Dalekie echa klęski

Wojna ta najczęściej nazywana jest sześciodniową. Druzgocząca klęska, jaką poniosły w niej kraje arabskie, stanowiła również cios dla jednego z zimnowojennych mocarstw. W konflikt ten mocno zaangażowany był Związek Sowiecki, traktujący Arabów jako narzędzie wpływu w regionie. Dostarczał on wyposażenie, zaopatrzenie i instruktorów do armii swoich sojuszników, dbał też o zaplecze wywiadowcze i polityczne. Zwycięstwo Izraela nie tylko więc odepchnęło kraje arabskie, ale także postawiło w złym świetle Sowietów i produkowany przez nich sprzęt.

Pogorszyło to więc i tak złe stosunki między Jerozolimą i Moskwą. Ta ostatnia zażądała więc od swoich państw satelickich zerwania stosunków z Izraelem, co te szybko uczyniły. W Polsce nastąpiło to 12 czerwca i był to zarazem moment, gdy rozkręcać się zaczęła spirala antysemicka. Od samego początku była ona sterowana przez państwo i wpisana w zaplanowaną w Moskwie kampanię zwracania bloku wschodniego przeciw Izraelowi. Dla niepoznaki, by uniknąć podobieństw do kampanii antysemickiej w nazistowskich Niemczech, określano ją mianem kampanii „antysyjonistycznej”.

Wystawa poświęcona nagonce antysemickiej w Polsce w 1968 roku (fot. Magdalena Starowieyska, Dariusz Golik, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Poland) 28 czerwca na posiedzeniu kolegium MSW przedstawiono listę 382 syjonistów, między innymi 108 pracowników administracji państwowej i gospodarczej oraz 76 literatów i publicystów. Zaczęto od usuwania osób pochodzenia żydowskiego z wojska, potem z partii i środków masowego przekazu. Następnie przyszła kolej na ludzi kultury i nauki, rychło zaś zaczęto rozszerzać krąg represjonowanych, włączając weń coraz więcej inteligencji pochodzenia nieżydowskiego. Na horyzoncie zaś rysował się kolejny kryzys.

„Kto powiedział, że Moskale to są bracia dla Lechitów…”

Na 1967 rok przypadała okrągła rocznica rewolucji październikowej, hucznie, choć nie zawsze chętnie, obchodzona przez wszystkie instytucje „demoludów”. Nie był wyjątkiem Teatr Narodowy, który 25 listopada wystawił Dziady Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka. Spektakl robił furorę, między innymi dzięki fenomenalnej kreacji Gustawa Holoubka, i spotykał się z pozytywnym przyjęciem wszelkiej maści oficjalnych grup, z delegacją pisarzy sowieckich na czele. Nie spodobała się natomiast Zenonowi Kliszce i części kierownictwa partyjnego, z którego to polecenia „Trybuna Ludu” wystawiła spektaklowi bardzo krytyczną recenzję.

Kisiel – niepokorny na każde czasy

Czytaj dalej...

Trudno dziś powiedzieć, na ile sztuka oburzyła Moskwę. Biorąc pod uwagę pochlebną wręcz recenzję, którą 30 stycznia 1968 roku zamieściła „Prawda”, raczej nie bardzo. Władze wydawały się zjednak decydowane, by zdjąć sztukę z afisza za jej antysowieckość, a biorąc pod uwagę chociażby entuzjastyczne owacje na słowa Oficera Rosyjskiego do Bestużewa Wszak to już mija wiek/Jak z Moskwy w Polskę nasyłają/Samych łajdaków stek, nie był to nieprawdopodobny pretekst. W każdym razie, Ministerstwo Kultury i Sztuki poinformowało Dejmka, że 23 i 30 stycznia odbędą się ostatnie spektakle Dziadów.

Kultura kontratakuje

Teatr Narodowy w Warszawie. To tutaj 25 listopada 1967 roku miała miejsce premiera "Dziadów" w reżyserii Kazimierza Dejmka (fot. Hubert Śmietanka, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 Generic) W środowiskach akademickich zawrzało. Rozpoczęto zbieranie podpisów pod petycją do Sejmu, odbywały się wiece protestacyjne. Sprawa Dziadów nabrała wymiaru symbolicznego, stając się dowodem na krępowanie przez władzę swobody wypowiedzi. Nie pierwszym wprawdzie, ale dobrze oddającym klimat antysemickiej i antyinteligenckiej nagonki. Ta zaś nabierała rozpędu, 6 lutego za Cichych i gęgaczy skazany zostanie na trzy lata więzienia Janusz Szpotański.

19 lutego petycja przeciw zdjęciu Dziadów z afisza z 3145 podpisami została dostarczona do Sejmu, nie wzbudzając oddźwięku. 25 lutego odbyło się zebranie Komisji Programowej SPATiF-ZASP (Związku Artystów Scen Polskich). Udział wzięli w nim, między innymi, minister kultury Lucjan Motyka, działacz PZPR Wincenty Kraśko, dyrektor generalny MKiS Stanisław Balicki a także Erwin Axer, Adam Hanuszkiewicz, Andrzej Szczepkowski, Gustaw Holoubek i sam Kazimierz Dejmek. Była to okazja złożenia wspólnego protestu przeciw działaniom władz, które uznano również za podważające sam sens istnienia Stowarzyszenia.

29 lutego odbyło się nadzwyczajne zebranie Związku Literatów Polskich. Otworzył je Stanisław Balicki, atakując Dejmka za brak należytej baczności na konieczność wyważenia najwyższych napięć w społeczno-politycznym poemacie. To wystąpienie wywołało burzę – kolejni prelegenci zaczęli bronić reżysera spektaklu.

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Opozycja w Polsce Ludowej 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności:

logo Europejskiego Centrum Solidarności

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Przemysław Mrówka

Absolwent Instytut Historycznego UW, były członek zarządu Koła Naukowego Historyków Wojskowości. Zajmuje się głównie historią wojskowości i drugiej połowy XX wieku, publikował, m. in. w „Gońcu Wolności”, „Uważam Rze Historia” i „Teologii Politycznej”. Były redaktor naczelny portalu Histmag.org. Miłośnik niezdrowego trybu życia.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org