Opublikowano
2014-08-21 12:30
Licencja
Wolna licencja

Edward Słoński – autor najpopularniejszego wiersza polskiego okresu I wojny światowej

W okopach pełnych jęku, / Wsłuchani w armat huk, /Stoimy na wprost siebie – / Ja – wróg twój, ty – mój wróg! Kto jest autorem najpopularniejszego wiersza polskiego okresu I wojny światowej? Przed państwem Edward Słoński.


Strony:
1 2 3

W Czasie odmienionym Maria Czapska wspominając nastroje lat 1914-1916 pisze:

Społeczeństwo polskie pod obu zaborami było wówczas wyraźnie podzielone na dwie orientacje. Jedni ufali obietnicom manifestu Wielkiego księcia z 14 sierpnia 1914 i przyszłość Polski zjednoczonej i autonomicznej widzieli pod berłem cara, inni, po zajęciu Królestwa Kongresowego przez Niemców, zawierzyli proklamacji państw centralnych z 5 października 1916 roku, proklamacji obiecującej Polsce, podobnie jak manifest rosyjski, odbudowę państwa autonomicznego, ale pod berłem Hohenzollernów. Władze niemieckie liczyły na to, że obietnica niezależności pozwoli zmobilizować kilkadziesiąt polskich dywizji na front wschodni; kadrą tych dywizji miał być żołnierz legionowy. Orientacja rosyjska przeważała w Kongresówce i była zrazu Legionom Piłsudskiego niechętna, wręcz wroga. Jego czyn wojskowy uznano za beznadziejne szaleństwo, a jego samego miano za szkodnika, sługę i najmitę Niemców. Marszałek zachował chyba do końca swego życia gorzki uraz do Królewiaków, stąd powstało, być może, jego porównanie Polski do obwarzanka w środku pustego. Wkrótce po proklamacji państw centralnych w 1916 roku nowy prezydent Stanów Zjednoczonych, Wilson, w pierwszym swoim orędziu z 22 stycznia 1917 do Senatu upomniał się o Polskę nie tylko zjednoczoną, ale wolną i niepodległą.

Poprzez front wojenny dzielący nas od Warszawy dotarł wiersz Edwarda Słońskiego i był na wszystkich ustach:

Rozdzielił nas, mój bracie,
zły los i trzyma straż
w dwóch wrogich sobie szańcach
patrzymy śmierci w twarz.

Wielkie słowa zjednoczenia i niepodległości, wypowiadane od wieku z górą zaledwie szeptem, a głośno tylko na polach walki, głosili obaj rywalizujący w obietnicach zaborcy, budząc nadzieje, entuzjazm, i powodując tłumne uliczne manifestacje.”

Strona z wierszem Ta co nie zginęła „Tygodnik Ilustrowany” nr 40, 3 października 1914 roku Ów wiersz, który, jak pisze Czapska był wówczas na „ustach wszystkich” nosił tytuł Ta co nie zginęła i ukazał się w numerze 40. warszawskiego „Tygodnika Ilustrowanego” z 3 października 1914 roku.

Tych dziewięć krótkich strof – pisał dziennikarz i tłumacz Czesław Jankowski – pozostanie po Słońskim na zawsze. Nie tylko w literaturze polskiej, lecz w dziejach polskiego narodu. W tym wierszu – pisała z kolei Irena Maciejewska – udało się poecie najtrafniej i najzwięźlej wyrazić powszechne doświadczenia Polaków okresu pierwszej wojny światowej, w której jako poddani trzech zaborców musieli brać udział w walkach po przeciwnych stronach frontów.

W okopach pełnych jęku,
Wsłuchani w armat huk,
Stoimy na wprost siebie –
Ja – wróg twój, ty – mój wróg!

Ten dramat nie będzie jednak daremny – w ostatniej strofie pojawia się nadzieja odzyskania niepodległości:

Bo wciąż na jawie widzę
i co noc mi się śni,
że TA, CO NIE ZGINĘŁA,
wyrośnie z naszej krwi.

Kim był autor tego wiersza, który zgodnie z licznymi świadectwami stał się najpopularniejszym polskim wierszem okresu I wojny światowej?

Edward Słoński, zdjęcie Słońskiego w mundurze w książce Na gwiezdnym szlaku, 1927 Edward Słoński to poeta dziś raczej zapomniany. Działacz socjalistyczny i konspirator, autor powieści o bojowcach PPS, wierszy legionowych i nastrojowych liryków, a także barwna postać warszawskiej cyganerii pierwszych lat XX wieku. Urodził się w 1872 roku w Zapasiszkach koło Dyneburga na Inflantach w rodzinie drobnych właścicieli ziemskich. Uczęszczał do gimnazjów w Kazaniu i Wilnie, później zaś ukończył szkołę dentystyczną w Warszawie. Tu związał się z PPS. Za udział w manifestacji ku czci Kościuszki w 1894 roku trafił do więzienia i został skazany na zesłanie pod nadzorem policyjnym. Przebywał w Tambowie, a później w Kijowie, gdzie przygotowywał się do zawodu dentysty i gdzie poznał Tomirę Witkowską, również studentkę stomatologii, z którą na przełomie 1897/1898 roku wziął ślub.

Jako poeta Słoński debiutował w 1896 roku w petersburskim piśmie „Kraj”, pierwszy tom wierszy zatytułowany Dla mojej Pani. Kilka pieśni ukazał się w 1898 roku. W kolejnych latach publikował tomiki wierszy dość życzliwie przyjmowane przez krytykę. Była to typowa liryka młodopolska, w której dominowały nastroje smutku, poczucia utraty, melancholii, zniechęcenia i tęsknoty.


Noc
Już noc patrzy liliowemi oczami
w nasze dusze obłąkane tęsknotą,
więc stoimy tacy smutni i sami
pod zachodu czerwonego pozłotą.

Światła dawno juz pogasły za rzeka.,
żaden listek się na drzewach nie rusza,
tylko w borze gdzieś daleko... daleko
żałobliwie łka fujarka pastusza.

W 1900 roku ponownie aresztowany za działalność konspiracyjną i udział w demonstracjach, został uwięziony w Cytadeli, a następnie skazany na dwa lata pobytu poza granicami (dawnego) Królestwa oraz nadzór policyjny.

Zobacz też:

Do Warszawy powrócił w 1906 roku. Z tamtego okresu został zapamiętany jako bywalec kawiarniany przesiadujący we wszystkich znanych warszawskich kawiarniach począwszy od popularnej w pierwszych latach XX wieku „Starorypałki”, przez słynną „u Miki” i „Nadświdrzańską” aż po „Udziałową” i „Kresy”, gdzie bywał już po I wojnie światowej. Z racji umiejętnego łączenia kariery towarzyskiej z pisarstwem i praktyką stomatologiczną Słoński zyskał sobie, jak wspomina pamiętnikarz Stanisław Rzecki-Szreniawa przydomek „dekadentysty”. Stanisław Lam zapamiętał go jako „typowego literata kawiarnianego”. Z kolei Wacław Grupiński wspominał go jako „nieformalnego założyciela i beztytularnego prezesa bezstatutowego klubu” zwanego Akademią Literatury, dla którego jako siedzibę ustanowił przechodni pokój w cukierni warszawskiej nijakiego Mücka, w narożnym domu przy ulicy Nowy Świat w miejscu gdzie zaczynał się plac św. Aleksandra. Był duszą towarzystwa. Przy jego stoliku skupiano się na wesołą, a często i wielce zasadniczą rozmowę (…) wszyscy lgnęli do pana Edwarda. Na jego skinienie kelner Bolesław, chudy, anemiczny człeczyna, roznosił pączki, faworki, ciastka. – wspominał anonimowy bywalec kawiarni u Miki w magazynie „Świat” w 1924 roku.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book: Paweł Rzewuski – „Wielcy zapomniani dwudziestolecia”

Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: „Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.1”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-0-8

Stron: 58

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

3,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Paweł Mielczarek

Absolwent historii i bibliotekoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim oraz studium prawa autorskiego i wydawniczego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1997 roku pracuje w Bibliotece Kolegium Europejskiego w Natolinie. Zawodowo zajmuje się informacją europejską, polityką gromadzenia zbiorów, bibliografią oraz administracją zintegrowanego systemu bibliotecznego. Publikował w „Przeglądzie Bibliotecznym”. W wolnych chwilach szpera w bibliotekach tradycyjnych i cyfrowych prowadząc amatorskie badania historyczno-literackie. Jest autorem strony internetowej poświęconej dziejom pracowni malarskiej przy Koszykowej 24, współpracował też z ośrodkiem „Karta” przy redagowaniu portalu „Uczyć się z historii.” Obecnie pracuje nad książką o nienapisanych esejach Jerzego Stempowskiego. W najbliższym numerze „Przeglądu Wschodniego” (Wyd. Studium Europy Wschodniej UW) ukaże się jego artykuł Biblioteka Pstrykońska – zapomniany projekt wydawniczy Jerzego Stempowskiego i Henryka Józewskiego.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org