Opublikowano
2015-04-17 19:00
Licencja
Wolna licencja

„Fotografie bez cenzury 1976-1989. Nieoficjalny portret PRL” - recenzja albumu

Fotografie mogą czasem przekazać więcej niż słowa. Te, które dokumentowały rzeczywistość niewygodną dla władz PRL mają szczególnie dużą wartość. Obrazy, których nie przedstawiano w ocenzurowanych mediach, zostały zebrane w albumie „Fotografie bez cenzury 1976-1989. Nieoficjalny portret PRL”.


Opracowanie: Paweł Sasanka, Sławomir Stępień, Tomasz Gleb
Tytuł: „Fotografie bez cenzury 1976-1989. Nieoficjalny portret PRL”
Wydawca: IPN
Rok wydania: 2014
Oprawa: twarda
Wymiary: 170×240 mm
Liczba stron: 319
ISBN: 978-83-76296-42-5
Cena: 87,00 zł

Ocena naszego recenzenta: 9/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych

Autorzy – Paweł Sasanka, Sławomir Stępień oraz Tomasz Gleb – podzielili publikacje na dwie części. Pierwsza część to obszerny tekst wprowadzający autorstwa Krzysztofa Jureckiego. Opisuje on poszczególne etapy rozwoju fotografii niezależnej. Druga część skupia się już na samych fotografiach. Zostały one uporządkowane według podziałów organizacyjnych i środowiskowych. Dzięki temu pokazano złożoność zagadnienia niezależnej twórczości fotograficznej w warunkach PRL.

Zdjęcia umieszczone w albumie pokazują jak bardzo rzeczywistość kreowana przez peerelowską propagandę różniła się od tej prawdziwej, znajdującej się za oknem. Barwnie pokazują to fotografie, które można znaleźć w albumie. Są wśród nich obrazy dobrze znane czytelnikom, takie jak na przykład słynny „Czas Apokalipsy” Chrisa Niedenthala z grudnia 1981 r., ale nie brakuje też zdjęć, które do tej pory pozostawały jedynie w archiwach. Zebrane w jeden album tworzą niebywale interesujący portret Polski tamtego okresu. Zwłaszcza wykorzystanie fotografii dotąd mało znanych – lub zgoła zupełnie nieznanych – jest dużym atutem tej publikacji.

Czym jest tytułowa „fotografia niezależna”? Trudno jest jednoznacznie wyjaśnić to pojęcie. Oficjalna fotografia w PRL pełniła przede wszystkim rolę indoktrynującą i silnie perswazyjną, propagandową. W subtelny i dla odbiorcy nie zawsze czytelny sposób realizowała ona politykę władzy komunistycznej. Czym była więc niezależność w fotografii i jak wpływała ona na pokazywanie komunistycznej rzeczywistości? Bez wątpienia obnażała ona słabość państwa komunistycznego, jego absurdy i zakłamanie. Stąd też wszelkie niezależne działania fotograficzne wiązały się z osobistym ryzykiem. Fotografowi groziło zatrzymanie przez milicję lub Służbę Bezpieczeństwa i konfiskata sprzętu wraz z materiałem fotograficznym. Według Krzysztofa Jureckiego głównym przesłaniem twórczości określanej jako niezależna była celowa i świadoma działalność antysystemowa.

Przeczytaj:

Dzięki tekstowi Jureckiego, który wprowadza czytelnika w temat fotografii niezależnej, cała publikacja wraz ze zdjęciami stanowi spójną całość. Dowiadujemy się m.in, że do lat siedemdziesiątych elementy krytyczne wobec PRL jedynie w bardzo niewielkim stopniu występowały w fotografii reportażowej oraz prasowej. Bardzo ciekawe są także przedstawiae przez niego informacje o ruchu hipisowskim dokumentowanym przez Tomasza Sikorę. Zdjęcia te pokazują młodzież szukającą sposobu na niezależne życie, poza systemem politycznym. Autor przywołuje pomijane często przez badania historyczne dokonania galerii Repassage z lat siedemdziesiątych XX w. czy duet artystyczny KwieKulik. Pojawia się także temat przynależności do PZPR i rezygnacji ze swoich przekonań ideowych i artystycznych w zamian za korzyści materialne lub nagrody twórcze.

Jurecki wyróżnia ważne cezury w historii fotografii (odpowiadające zresztą kluczowym momentom zwrotnym w dziejach PRL), takie jak protesty robotnicze z 1976 roku czy stan wojenny. Z takiej właśnie perspektywy wydarzeń historycznych tłumaczy on historię zdjęć. interesująco, jednak dosyć krótko.

Ciekawym pomysłem było przedstawienie najważniejszych ośrodków fotograficznych i ich fotografów. Opisane zostaje środowisko gdańskie, warszawskie, krakowskie, wrocławskie i toruńskie. Atutem jest również poruszenie kwestii sztuki feministycznej, gdyż już wówczas zarysowała się ona jako nurt alternatywny wobec kultury oficjalnej.

Na uwagę zasługują również cytaty z wypowiedzi fotografów komentujących własną twórczość. Jak we wstępie przyznają autorzy albumu, ich przygotowanie nie było to łatwe, gdyż dotarcie do części fotografów było w niektórych przypadkach wyjątkowo trudne. Jednak ich komentarz przy własnych fotografiach pozwala dostrzec w niej coś więcej niż tylko nośnik prostej historycznej informacji. Podkreśla on unikalną rolę zdjęć jako nośnika emocji i atmosfery chwili.

Przeczytaj:

Ta część podzielona jest na rozdziały: Fotografowie „Solidarności” i innych organizacji opozycyjnych, Niezależne agencje fotograficzne, Fotografowie związani z niezależnym obiegiem wydawniczym, Fotografowie w ośrodkach internowania i więzieniach oraz Korespondenci zagraniczni. W każdym z nich przedstawione są fotografie oraz komentarze ich autorów. Znajdziemy tam m.in. wypowiedź Janusza Krzyżewskiego, który pisze: „Przyjechaliśmy do głodujących, zrobiłem kilkanaście zdjęć. Kiedy wychodziliśmy, schowałem aparat pod płaszcz. Zobaczyliśmy, że esbecy idą za nami. Wiedzieli, że fotografuję, i polowali na moje zdjęcia. Wbiegłem z powrotem do kościoła w zakrystii był ksiądz. „Proszę przechować ten aparat, za kilka dni go odbiorę”-powiedziałem. Ksiądz przytomnie zaraz go schował. Esbek wbiegł za mną ale nie zdążył tego zobaczyć.”

Album „Fotografie bez cenzury 1976-1989. Nieoficjalny portret PRL” i zaprezentowane w nim zdjęcia, mogą być cenną lekcją historii. Warto poznać rzeczywistość Polski lat 1976-1989 z perspektywy innej niż ta oficjalna. Naprawdę warto.


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Fotograf |

Kolejna tandeta w wykonaniu ipn-u, fotografie dobrane tak, by pasowały do ipn-owskich tez o ,,złej władzy". Polecam o wiele bardziej obiektywny, ciekawszy album Jana Morka ,,fotografie z PRL-u", z tekstem Macieja Rybińskiego. Od razu mówię, zdjęcia są nieoficjalne, niepublikowane w mediach i przedstawiające PRL, w znacznie lepszym świetle niż chciałby tego ipn. Warto pamiętać o publikacji Jana Morka.



Odpowiedz
Marlena Sztyber

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Zainteresowana szczególnie historią Polski XX wieku, z czym wiążą się nagrywane przez nią filmy dokumentalne.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org