Opublikowano
2016-05-06 14:05
Licencja
Wolna licencja

Henryk Józewski i eksperyment wołyński – pojednanie na przekór wszystkim

Pod koniec lat 20. wojewoda Wołynia Henryk Józewski wdrożył nową politykę wobec mniejszości. Chciał pozyskać lojalność Ukraińców poprzez akceptację ich aspiracji narodowych. Trwał w tym postanowieniu mimo nagonki ze strony wojska, dużej części polskiego społeczeństwa i sabotażowych działań ukraińskich nacjonalistów. Czym był eksperyment wołyński?


Strony:
1 2 3 4

Henryk Józewski i eksperyment wołyński – zobacz też: Rzeź wołyńska – historia i pamięć o zbrodni UPA

Henryk Józewski i eksperyment wołyński Henryk Józewski, wojewoda wołyński 1928-1938 i pomysłodawca eksperymentalnej polityki wobec mniejszości ukraińskiej (fot. A. Urbanowicz, ze zbiorów NAC, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, sygn. 1-A-2910-2). Wołyń, Równe, listopad 1937 roku. Pod patronatem Henryka Józewskiego zbiera się posiedzenie Wołyńskiego Zjednoczenia Ukraińskiego. Na polecenie wojewody sala przyozdobiona zostaje portretami marszałka Piłsudskiego oraz atamana Petlury. Obok biało-czerwonej flagi wisi błękitno-żółta. Zebrani odśpiewują polski i ukraiński hymn narodowy. Józewski witany jest gromkimi okrzykami: „Sława!”.

Na takie gesty administracji wielu Polaków patrzyło z niesmakiem. Ukraińscy nacjonaliści coraz silniej dawali się państwu we znaki, organizując kolejne zamachy terrorystyczne. Zaledwie kilka lat wcześniej zamordowali ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. W naturalny sposób w kraju narastała niechęć do kłopotliwej mniejszości, a tym samym również do idącego jej na ustępstwa wojewody Józewskiego. Wśród prawicy pojawiały się oskarżenia o zdradę.

Były to ostatnie podrygi eksperymentu wołyńskiego. Projekt tzw. „asymilacji państwowej”, który miał obudzić w Ukraińcach lojalność wobec II Rzeczpospolitej na drodze akceptacji ich aspiracji narodowych, wywoływał coraz większe kontrowersje. Śmierć marszałka Piłsudskiego w 1935 roku oznaczała z kolei utratę jego najpotężniejszego patrona. Józewski miał zostać wkrótce zmuszony do ustąpienia ze stanowiska.

Kłopotliwa mniejszość, kłopotliwe województwo

W granicach odrodzonego państwa polskiego znalazło się blisko 5 milionów Ukraińców. Stanowili oni aż 16% wszystkich obywateli kraju. Skoncentrowani na Kresach Wschodnich, w niektórych regionach okazywali się przytłaczającą większością. Odmienna religia oraz język sprzyjały ich poczuciu odrębności, a choć konstytucja marcowa każdemu dawała równe prawa, w praktyce Polacy tworzyli grupą uprzywilejowaną. W województwach takich jak Wołyń, gdzie na dziesięciu mieszkańców siedmiu było Ukraińcami, raziło to bardziej niż gdzie indziej. Polskość reprezentowali tam głównie policjanci, żołnierze i nauczyciele.

Wśród mniejszości, w pamięci której żywe pozostawało wspomnienie niepodległości, wywoływało to zrozumiałą frustrację. Choć stłumione przez klęskę 1920 roku, pragnienie budowy suwerennego państwa tkwiło w Ukraińcach nadal, powodując wrogość wobec II Rzeczpospolitej, którą część z nich postrzegała w kategoriach okupanta. Wprawdzie stopień uświadomienia narodowego na Wołyniu był zdecydowanie mniejszy niż na przykład w Galicji, gdzie od końca lat 20. działalność rozwijała ekstremistyczna Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), ale i tutaj ludzie niechętnie spoglądali na tworzenie się struktur państwa polskiego.

Henryk Józewski i eksperyment wołyński Podział administracyjny województwa wołyńskiego w 1939 roku (aut. Poznaniak, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.5).

W warunkach powszechnej wołyńskiej biedy dla większości Ukraińców niezwykle atrakcyjną alternatywą wydawał się komunizm. Sowiecka propaganda nie ustawała w wysiłkach, by wykorzystać to do destabilizacji wschodniej ściany Polski. Działająca nielegalnie Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy (KPZU) zachęcała niespokojną mniejszość do wypowiedzenia posłuszeństwa władzom, w swoich postulatach posiłkując się hasłami narodowościowymi. Obiecywała samostanowienie i sprawiedliwą reformę rolną. Jak głosiła, podczas gdy w opresyjnej i faszystowskiej Rzeczpospolitej Ukraińcy znajdowali się pod panowaniem polskiego pana, po drugiej stronie granicy rządził chłop i robotnik.

Aspiracje niepodległościowe tak licznej mniejszości, o interesach zdawałoby się sprzecznych z polską racją stanu, podjudzanej w dodatku przez wrogą agenturę, stanowiły zagrożenie dla bezpieczeństwa i stabilności II Rzeczpospolitej.

Sam Wołyń stwarzał zresztą problemy nie tylko natury politycznej. Było to bowiem jedno z najbardziej zacofanych województw w kraju. Rządy caratu odcisnęły na nim swoje piętno, a kolejne konflikty – I wojna światowa, rosyjska wojna domowa, wreszcie wojna polsko-bolszewicka – doszczętnie go zrujnowały. W 1921 roku żadne miasto regionu nie miało regularnej sieci ulic, jedynie Ostróg dysponował kanalizacją, a elektryczność posiadały tylko trzy większe ośrodki. Zatrważał też blisko 70-procentowy odsetek analfabetów. Poziom rolnictwa, z którego głównie utrzymywali się miejscowi, pozostawiał wiele do życzenia. Gospodarstwa były relatywnie duże, ale na reformie rolnej i parcelacji majątków ziemskich bardziej niż Ukraińcy skorzystali Polacy, co wystarczyło, żeby przysłonić tym pierwszym korzyści z przeprowadzonych zmian. W efekcie wołyńscy chłopi nie widzieli sensu płacenia podatków, nie dostrzegali też wartości polskich instytucji.

Dwie wizje

Endecja, która na początku lat 20. znalazła się u steru rządów, usiłowała zdusić obcy żywioł. Nie uznawała zresztą w pełni – w gruncie rzeczy kształtującej się jeszcze – narodowości ukraińskiej, a w jej przedstawicielach widziała po prostu Rusinów. Wychodziła z założenia, że najlepszym rozwiązaniem potencjalnego problemu ich nielojalności będzie stopniowa polonizacja. Wysiłki w tym kierunku podejmowała na drodze administracyjnej i poprzez modernizację Kresów. Pragnęła wpoić niepiśmiennym masom na wschodzie kraju dojrzałą świadomość polityczną, utożsamiając nowoczesność z asymilacją. Wychowani przez nią młodzi Ukraińcy mieli stać się Polakami. I tak, dla przykładu, wprowadzone w 1924 roku szkoły utrakwistyczne, z definicji dwujęzyczne, w praktyce okazały się narzędziem ograniczania ukraińskiego szkolnictwa i promowania polskości. Wyniki plebiscytów, do jakich klas miałaby uczęszczać lokalna młodzież, były ignorowane.

Polska kultura nie okazała się jednak dla Ukraińców wystarczająco atrakcyjna. Nawet bardziej wykształceni z nich oddawali w wyborach głos na przedstawicieli swoich partii narodowych. Porażka założeń władz na tym polu frustrowała prawicę i radykalizowała jej postawę.

Artykuł inspirowany książką Anny Reid „Pogranicze. Podróż przez historię Ukrainy 988-2015”:

Autorka: Anna Reid
Tytuł: „Pogranicze. Podróż przez historię Ukrainy 988-2015”
Wydawnictwo Literackie
Wydanie: I
Przekład: Wojciech Tyszka
Oryginalny tytuł: Borderland: A Journey through the History of Ukraine
Data premiery: maj 2016
Format: 165×240 mm
Formaty ebook: EPUB MOBI
Zabezpieczenia ebook: watermark
Oprawa: twarda
Liczba stron: 480
ISBN: 978-83-08-06109-1
Cena: 54,90 zł
Kup ze zniżką w księgarni Wydawnictwa!
Książka dostępna również jako e-book!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Proszę o poprawienie paru błędów językowych - np. premierem był SkładKowski. Generalnie - pozyskanie Wołynia było prawie niewykonalne, bo trzeba by było mieć olbrzymie środki, żeby tam inwestować (w dodatku tak blisko granicy), czyli najpierw budowac drogi, kolej, potem fabryki itp. W sytuacji, kiedy na takie inwestycje czekał choćby późniejszy rejon COP... A Ukraińcy najpierw patrzyli do portfela, potem na różne teatry.



Odpowiedz

@ Kamil Książek: Akurat w kwestii dróg II RP w województwach takich jak wołyńskie, poleskie, nowogródzkie, wileńskie starała się jak mogła. W spadku po Rosji nasz niezbyt nowoczesny kraj zastał istne bezdroża. Całe powiaty miały tylko drogi gruntowe, znaczy przejezdne w porze suchej lub mroźnej. W 1939 r dalej było tam ca 3 - 4 razy mniej dróg niż przed Bugiem, tyle iż 60 - 80% i tak powstało w latach 1924 - 38. Na Wołyniu dalej niektóre z nich nazywane są 'polskimi drogami".



Odpowiedz

@ Kamil Książek Dziękujemy za uwagę, tekst przejrzeliśmy raz jeszcze.



Odpowiedz

Gość: Wołyniak |

Cóż to za źródło inspirujące do napisania niezłego w sumie materiału? Kolejna manipulacja i to już w tytule - Pogranicze. Podróż przez historię Ukrainy 988-2015!!! Wierutna bzdura sugerująca, że Ukraina, państwo istniejące teoretycznie nawet dzisiaj, ma ponad tysiącletnią historię!!! W taki właśnie sposób tworzy się kłamstwa, które za lat kilka będą uważane za fundamenty wiedzy o historii tego niby-państwa! Pomagajcie Werchowyczom i potomkom innych bandytów, którzy dzisiaj relatywizują działalność banderowców i pozostałych patriotów "ukraińskich" w czasie II wojny. Oby "Wołyń" Wojtka Smarzowskiego dotarł do umysłów młodego pokolenia, które przez chwilę uwierzyło w propolskość Majdanu i szczere intencje Kijowa.



Odpowiedz

Gość: pap |

Ta polityka wydaje się błędna, choć nie tak jak katastrofalna w skutkach konfrontacyjna linia rządu z końcówki lat 30., czego wyrazem była wspomniana akcja polonizacyjno-rewindykacyjna i inne represje. W sytuacji skrajnego analfabetyzmu, braku edukacji i dostępu do kultury wysokiej, najbardziej racjonalna byłaby polityka asymilacji poprzez system szkolnictwa elementarnego, kształcącego w duchu kultury polskiej, nawet jeśli za pośrednictwem języka ukraińskiego (na niższych szczeblach). Musiałoby to zostać skorelowane z rzeczywistą reformą rolną i umożliwieniem obywatelom pochodzenia chłopskiego i ukraińskiego awansu społecznego, zatem tego rodzaju zmiany powinny objąć cały kraj. Konieczne było również powstrzymywanie wpływów kościoła katolickiego i promowanie wyznań prawosławnego i grekokatolickiego. Należało z chłopów i Ukraińców uczynić polskich obywateli, bez pozbawienie ich religii. Wówczas kształcące i bogacące się chłopstwo w sposób naturalny zwróciłoby się w kierunku polskości.



Odpowiedz

Gość: Pliniusz |

Ja je znalazłem. Znajdują się między powiatem Kowelskim, Barneńskim, a Berezne, granicząc z nimi trzema.



Odpowiedz

Gość: Potomek Wołyniaków |

Zamieszczona w artykule mapa zawiera błędy... Nie mogę na niej znaleźć w Powiecie Łuckim gminy Kołki - a takowa w 1939 roku istniała... (urodziła się tam w lipcu 1939 roku moja Mama i mam stosowny dokument to potwierdzający).



Odpowiedz

Gość: sos |

@ Gość: Potomek Wołyniaków Bo kołek jesteś :) Na górze pośrodku Bielska Wola, poniżej Nowy Czartorysk i niżej Kołki.



Odpowiedz
Michał Woś

Student historii i absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się historią XX w. – zwłaszcza okresem międzywojennym – oraz szeroko pojętą historią dyplomacji. Miłośnik filmów i seriali, a także wielki pasjonat uniwersum „Gwiezdnych wojen”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org