Opublikowano
2014-05-05 16:21
Licencja
Wolna licencja

Jan Sztolcman: myśliwy, który uratował żubra

Jan Sztolcman (1854–1928), słynny naukowiec, ornitolog, eksplorator Peru i Ekwadoru. Cieszył się uznaniem samego Henryka Sienkiewicza – jego prace były zapewne jedną z inspiracji dla dzieła „W pustyni i w puszczy”. Był także twórcą programu ratowania żubra w Europie. Niestety, jak wielu ówczesnych podróżników, zajmował się także polowaniem na zwierzęta. W swą najsłynniejszą wyprawę myśliwską wyruszył nad Nil Błękitny.


Strony:
1 2 3

Jan Sztolcman (fot. domena publiczna) W 1872 roku Sztolcman rozpoczął studia zoologiczne na Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim i nawiązał współpracę z Gabinetem Zoologicznym tej uczelni, dla którego trzy lata później udał się do Ameryki Południowej, by zbierać okazy zwierząt do kolekcji tej placówki. W latach 1875–1882 swe obowiązki wypełniał przede wszystkim na obszarze Peru, natomiast w latach 1882–1884 przebywał głównie w Ekwadorze. Zbiory z tych lat stanowią głównie ptaki: kilkaset gatunków, w tym: kolibry, cyklary i penelopy, część z nich mało lub zupełnie nieznanych w Europie.

Początek działalności łowieckiej

Podczas swego pobytu w Ameryce Sztolcman po raz pierwszy miał okazję polować na zwierzęta. Robił to jednak w większości do celów naukowych, skórę i kości po spreparowaniu odsyłał do Warszawy, a mięso zjadał, nie miało to więc charakteru „sportowego”. W swej książce na temat wyprawy do Peru, wydanej w 1912 roku, a więc kiedy był już słynnym naukowcem, zawarł dość szokującą refleksję na temat uśmiercania zwierząt, typową dla myśliwego przełomu XIX i XX wieku:

W początkach myśliwskiej kariery wielu zapewne doznaje przygnębiającego wrażenia na myśl niepotrzebnego mordowania bezbronnych istot, lecz z czasem serce nasze hartuje się, a miejsce uczucia litości zajmuje wszechwładnie instynkt zabijania, oraz chęć popisania się celnością strzału. Każdy myśliwy doznaje niezwykłej radości na widok śmiertelnie ranionej zwierzyny, zwalającej się jak snop, gdy śrut lub kula przebije który z ośrodków życia. Ja jednak wtedy początkowałem dopiero, niech mi więc myśliwi wybaczą, żem jeszcze dawał dostęp uczuciom litości.

Po powrocie do Warszawy w 1884 roku Sztolcman zajął się samodzielną pracą naukową i opracowywaniem zbiorów nadsyłanych przez swych następców z Ameryki. Od 1887 roku pełnił funkcję dyrektora Muzeum Zoologicznego Branickich. Jego pasją stało się łowiectwo, teraz już, niestety, głównie dla przyjemności. Dzięki reputacji świetnego naukowca i myśliwego zapraszany był przez polskich magnatów na łowy w ich włościach na terenie dawnej Rzeczypospolitej. Jako przykłady podać można polowanie na dziki i lisy w dobrach różańskich należących do hrabiego Augusta Zamoyskiego w 1899 roku i polowanie na głuszce kilkadziesiąt kilometrów od Kijowa, na ziemi hrabiego Ksawerego Branickiego w roku następnym.

Zobacz także:

Jednak poza samym myślistwem Sztolcman działał także na rzecz szerzenia wśród braci łowieckiej idei ochrony i hodowli zwierzyny. Ponadto organizował wystawy i próby polowe psów pomagających w polowaniach. W 1899 roku założył i redagował aż do swojej śmierci czasopismo „Łowiec Polski” – pierwsze w ówczesnym zaborze rosyjskim czasopismo o tej tematyce. Tak oto uzasadniono w pierwszym numerze jego powstanie i przedstawiono wytyczone cele:

Postęp, przejawiający się z biegiem czasu w każdej dziedzinie działalności ludzkiej, zmienił zasadniczo kierunek łowiectwa, którego jedynym zadaniem było niegdyś upolowanie zwierza. Dziś myślistwo oznacza przede wszystkim dążenie do rozhodowania zwierzyny łownej, która winna być uważana niejako na równi z innym dobrem rolnika. […] Rozpowszechnianie przeto pożytecznych wiadomości o rozmnażaniu, pielęgnowaniu i ochronie zwierza łownego, krzewienie zdrowych zasad etyki łowieckiej, szerzenie pojęć o poszanowaniu cudzej własności w zastosowaniu do myślistwa – stanowić będzie najgłówniejsze zadanie „Łowca Polskiego”. Poza tym będziemy się starali informować czytelników naszego pisma o wszelkich najnowszych wynalazkach i postępach w dziedzinie broni myśliwskiej, teorii i techniki strzału oraz balistyki i sportu strzeleckiego; poświęcimy też nie mało miejsca psom myśliwskim, tym najwierniejszym towarzyszom myśliwych.

Pierwsza winieta periodyku „Łowiec Polski”

Wyprawa myśliwska nad Nil Błękitny w 1901 roku

Józef Mikołaj Potocki (fot. domena publiczna) W wigilię Bożego Narodzenia 1900 roku Sztolcman zupełnie niespodziewanie otrzymał od Józefa Mikołaja Potockiego (1862–1922) zaproszenie do wzięcia udziału w jego wyprawie myśliwskiej do Afryki. Hrabia Potocki słynął ze swego zamiłowania do polowań i egzotycznych wypraw, które opłacał z zasobów rodzinnego majątku. Wcześniej odwiedził m.in. Indie, Cejlon i Somalię. Sztolcman szybko zdecydował się skorzystać z tej wyjątkowej okazji: „Nie dość mi było ośmioletniej włóczęgi po Kordylierach i Amazonkach, trzeba mi szukać teraz guza wśród lwów, słoni, wrogich derwiszów i innych dzikich bestii. Lecz po co to myśleć o tym wszystkim? Oddajmy los nasz w ręce Boga – i basta!” (J. Sztolcman, Nad Nilem Niebieskim…, s. 6).

Na początku stycznia 1901 roku ten światowej klasy ornitolog udał się pociągiem z Warszawy do Wiednia, gdzie czekał na niego hrabia Potocki wraz z księciem Henrykiem Lichtensteinem, również doświadczonym myśliwym. Towarzyszył on Polakom w początkach ich podróży i służył im swymi poradami łowieckimi. Następnie, 9 stycznia trzej myśliwi udali się koleją z Wiednia do Triestu, skąd następnego dnia wypłynęli razem parowcem w czterodniową podróż do Aleksandrii w Egipcie. Następnym przystankiem była stolica Egiptu – Kair, gdzie podróżnicy zatrzymali się na sześć dni w celu najęcia ludzi do ekspedycji (dragomana, tj. tłumacza, pomocników do polowań dla Potockiego i Sztolcmana, kucharza i jego pomocnika, stolnika i ludzi do transportu ekwipunku) a także zakupu sprzętu.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Kup książkę: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Polacy na krańcach świata: XIX wiek Autor: Mateusz Będkowski
Tytuł: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM

wersja papierowa (3 części w jednym wydaniu):

ISBN: 978-83-66022-39-3 Oprawa: miękka

Stron: 422 Wymiary: 145 × 210

39,90 zł

wersja e-book:

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

Część 1 Część 2 Część 3

Cena: po 9,90 zł za każdą część

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Stolcman mieszkał w moim mieście, Chirimoto w Amaz |

Cześć, urodziłem się w mieście w Peru, w którym Sztolcman spędził sześć miesięcy, Chirimoto. Jestem wielkim wnukiem Tereso Rodrigueza, o którym wspomina w książce. Chcę poznać inne informacje na temat kim był Sztolcmman i czy urodził się w Polsce, czy miał rodzinę. Tereso Rodriguez miał syna o imieniu Juan, mojego pradziadka, i zawsze była taka pogłoska, że być może był on synem obcokrajowca o nazwisku Sztolcman, ale nie mam polskiego w swoim DNA, tylko w zachodniej Europie. Czy masz jakieś informacje? Potrafię porozumiewać się w języku angielskim lub hiszpańskim lub muszę przetłumaczyć z Google. Dziękuję Ci!



Odpowiedz

Gość: echo |

Szkoda, że w bibliografii nie ma jakiś solidniejszych pozycji - chociażby PSB albo inne słowniki gdzie są biogramy JS. Nie najlepiej to rokuje słownikowi podróżników, który ma powstać... Dziwne swoją drogą, że dawniej za słowniki brali się doświadczeni badacze, a dziś ... hm... początkujący...



Odpowiedz

Gość: PP |

No, z takimi stwierdzeniami jak: "Niestety, jak wielu ówczesnych podróżników, zajmował się także polowaniem na zwierzęta." to się Kolego nadajesz do GW, a nie na historyka... Sorry, gdzie obiektywizm, to na IH UW Cię uczyli przykładania dzisiejszej miarki do dawnych czasów?



Odpowiedz

Gość: Meduza |

Moim zdaniem artykuł jest świetny ! outsider404 - może spróbuj napisać jakiś własny tekst.....



Odpowiedz

Gość: Mateusz Będkowski |

Jako autor tego artykułu pozwolę sobie zachować prawo do opiniowania przedstawionych przeze mnie faktów i wydarzeń. Również ciężko jest mi się doszukać objawów „nawiedzenia” lub „fobii” w tym tekście, ale cóż, każdy ma prawo do swojego zdania. Pisząc „niestety” miałem przede wszystkim na myśli polowania dla „sportu”, czyli dla „niezwykłej radości na widok śmiertelnie ranionej zwierzyny, zwalającej się jak snop, gdy śrut lub kula przebije który z ośrodków życia”, nie zaś polowania dla celów naukowych czy dla zdobycia pożywienia - co starałem się w tekście przedstawić. Jan Sztolcman faktycznie zajmował się wieloma innymi rzeczami typowymi dla ówczesnych podróżników, o czym również starałem się wspomnieć w tym artykule, jednak (co można zauważyć już po tytule) koncentruję się na jego działalności łowieckiej i pracy na rzecz ochrony zwierząt. Tak więc nie uważam, by sensowne było usuwanie tej wzmianki z początku tekstu, skoro o tym on właśnie traktuje. O Sztolcmanie jako podróżniku napisałem więcej w artykule do Mówią Wieki, mam nadzieję, że ukaże się on już w numerze czerwcowym (choć może to oczywiście ulec zmianie) – skupiłem się tam na jego wcześniejszych wyprawach do Ameryki Południowej.



Odpowiedz
Mateusz Będkowski

Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Interesuje się losami polskich podróżników i odkrywców z XIX wieku. W 2011 roku obronił pracę magisterską pt. „Wyprawa Stefana Szolc-Rogozińskiego do Kamerunu w latach 1882–1885”. Publikował w czasopismach „Mówią Wieki” i „African Review – Przegląd Afrykanistyczny”. Na co dzień współpracuje z Oficyną Wydawniczą Volumen i przygotowuje słownik poświęciony polskim podróżnikom i odkrywcom.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org